Zambia to jeden z najpiękniejszych krajów Afryki, ze względu na swoją niebywałą przyrodę, w tym przede wszystkim cud natury: wodospady Wiktorii na Zambezi, ale jednocześnie miejsce wszystkich typowych bolączek Afryki borykającej się z wielkimi problemami rozwojowymi emancypujących się młodych państw postkolonialnych szukających własnej drogi rozwoju w wyniku ruchów niepodległościowych lat 60-tych XX w. Terenami dzisiejszej Zambii mało kto się interesował aż do odkrycia bogatych złóż miedzi przez Cecila Rhodesa, kiedy to Zambia znalazła się pod protektoratem brytyjskim. W 1888 r., Cecil Rhodes - jeden z najbogatszych wówczas ludzi na świecie - otrzymał od lokalnych wodzów plemiennych koncesje wydobycia tamtejszych minerałów. W tym samym roku Północna i Południowa Rodezja, czyli dzisiejsza Zambia i Zimbabwe, zostały proklamowane jako brytyjska strefa wpływów.
Początkowo obszar ten był administrowany i zarządzany przez firmę Rhodesa BSAC (British South Africa Company), która nie wykazywała specjalnego zainteresowania prowincją i wykorzystywała ją głównie jako źródło taniej siły roboczej. I wtedy odkryte zostało największe bogactwo Zambii - bogate złoża miedzi, które uczyniły ją największym producentem tego metalu na świecie. Odkrycie Anglicy zawdzięczają amerykańskiemu skautowi Burnhamowi, który w 1895 r. poprowadził osobiście ekspedycję eksploracyjną wspomnianej korporacji Rhodesa BSAC, w czasie której odkryte zostały najbogatsze złoża miedzi w całej Afryce. Wzdłuż rzeki Kafue w Północnej Rodezji Burnham zwrócił uwagę na wiele podobieństw ze złożami miedzi w USA, gdzie wcześniej pracował, zauważył, że wielu tubylców nosiło miedziowe branzoletki i inne ozdoby. W 1923 r. rząd brytyjski zdecydował nie odnawiać mandatu BSAC, tym samym Południowa Rodezja została formalnie zaanektowana przez Wlk. Brytanię, uzyskując przy tym samorząd lokalny. Z kolei Północna Rodezja stała się protektoratem Wlk. Brytanii, a jej administracja została przekazana brytyjskiemu urzędowi kolonialnemu (1924) ze stolicą najpierw w Livingstone - uroczym mieście u stóp wodospadów Wiktorii na Zambezi, a następnie od 1935 r. w Lusace.
Anglicy utworzyli radę legislacyjną, której wszystkich 5 członków było wybieranych przez niewielką mniejszość Europejczyków (liczyła ona wówczas zaledwie 4 tys. osób). W radzie nie było ani jednego Afrykańczyka. W 1928 r. odkryte zostały kolejne gigantyczne złoża miedzi, znane jako Copperbelt. To pozwoliło przekształcić Północną Rodezję z kraju białych farmerów w największego na świecie eksportera miedzi, którego udział w światowej produkcji tego surowca wyniósł w 1938 r. 13%. Wydobycie miedzi zostało zdominowane przez 2 przedsiębiorstwa: AAC (Anglo American Corporation) i RST (Rhodesian Selection Trust), które kontrolowały ten sektor aż do uzyskania niepodległości. Problemy z bezpieczeństwem oraz wzrastające podatki były przyczyną strajków afrykańskich górników w 1935 r. Władze zdusiły strajk, w zamieszkach zginęło 6 górników. Podczas II Wojny Światowej miały miejsce strajki tym razem białych górników (1940), do których przyłączyli się wkrótce Afrykańczycy. Górnicy chcieli uzyskać podwyżki płac zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia miedzi w działaniach wojennych.
Tuż przed wojną miały miejsce pierwsze rozmowy o połączeniu dwóch Rodezji, jednak proces unifikacji został wstrzymany przez władze brytyjskie i całkowicie zastosowany w czasie wojny. Ostatecznie w 1953 r. dwie Rodezje zostały połączone razem z Nyasalandem (dzisiejszym Malawi) i utworzyły Federację Afryki Centralnej. Północna Rodezja stała się centrum niepokojów i protestów społecznych Federacji w ostatnich latach jej istnienia. Większość afrykańska domagała się większej partycypacji w rządzeniu, a europejscy kolonizatorzy stawali się coraz bardziej nerwowi zdając sobie sprawę ze stopniowej utraty kontroli politycznej. Wybory w 1962 r. wyłoniły zdecydowaną większość Afrykańczyków w radzie legislacyjnej, w której znaleźli się przedstawiciele dwóch rywalizujących ze sobą afrykańskich partii narodowych. Rada podjęła uchwały wzywające do secesji Północnej Rodezji z Federacji, uchwalenia nowej konstytucji oraz powołania zgromadzenia narodowego na demokratycznych zasadach.
W grudniu 1963 r. Federacja została formalnie rozwiązana, a rok później Północna Rodezja stała się Zambią. Ojcem niepodległości Zambii był Kenneth Kaunda - kolejna wielka postać Afryki. Trudno precyzyjnie określić poglądy Kaundy, był przede wszystkim rewolucjonistą, który po uzyskaniu niepodległości przez Zambię w 1964 r. sprawował nieprzerwanie władzę do 1991 r. Niewątpliwie potrafił zarówno wywalczyć niepodległość Zambii na drodze pokojowej poprzez politykę oporu obywatelskiego (co kosztowało go uwięzieniem, ale jednocześnie uczyniło go postacią dominującą tworzącego się ruchu niepodległościowego), ale również obronić integralność młodego kraju, umiejętnie zwalczając rywalizację plemienną - pułapkę zastawioną przez byłe mocarstwa kolonialne - zwłaszcza Anglików na młode państwa, by w ten sposób zachować nieformalne wpływy. Zambia uniknęła krwawych plemiennych wojen domowych i oddaliła groźbę separatyzmu, co było niewątpliwą zasługą Kaundy. Prowadził też w miarę tolerancyjną politykę wobec białej mniejszości - pozostałości czasów kolonialnych, którą próbował zintegrować wprowadzając jej przedstawicieli do rządu. To skrajnie różne podejście w porównaniu do sąsiedniego Zimbabwe, którego wieloletni władca Robert Mugabe przepędził wszystkich białych (https://www.thetravelingeconomist.com/post/zimbabwe) powodując w ten sposób gigantyczny kryzys gospodarczy.
Kaundę trudno jednak określić jako oświeconego demokratę. Wręcz przeciwnie, od początku swojego urzędowania skupił się przede wszystkim na konsolidacji władzy w swoich rękach, w 1969 r. ogłosił "filozofię humanizmu" (coś na kształt hasła „Polska wyspą prawdziwej demokracji” J. Kaczyńskiego), która to filozofia doprowadziła do wprowadzenia w 1972 r. systemu jednopartyjnego, a rok później zmieniona konstytucja zagwarantowała partii Kaundy nieograniczoną władzę. W 1976 r. Kaunda zaczął głosić dziwaczną koncepcję socjalistycznej „komunokracji”, która miała być rozwinięciem „filozofii humanizmu”. Głównie chyba po to, by swoim rodakom przekazać, że ma jakiś plan uzasadniający monopartyjne rządy, które zapewnią wszystkim powszechną szczęśliwość, oczywiście nie za ich życia.
Za tymi ruchami nastąpiły awanturnicze decyzje mające wpływ na gospodarkę. W latach 70-tych XX w. Kaunda znacjonalizował kopalnie miedzi i kobaltu - największe bogactwo kraju, następnie kolejne części gospodarki. Inwestując duże środki w sektor wydobywczy rząd zaniedbał rolnictwo, jednocześnie subsydiując coraz większymi kwotami żywność. Polityka ta doprowadziła do spadku produkcji rolnej i zwiększyła uzależnienie Zambii od eksportu miedzi oraz pożyczek zagranicznych i pomocy międzynarodowej. Zambia, która miała urodzajne ziemie, regularne opady deszczu i ogromny potencjał rolniczy, a w momencie ogłoszenia niepodległości była samowystarczalna w produkcji żywności, została zmuszona do importu produktów spożywczych.
W rezultacie bardzo wzrosło bezrobocie, zubożała większa część społeczeństwa, obniżył się i tak niski standard życia, pogorszyła się jakość edukacji i systemu ochrony zdrowia obywateli, które i tak funkcjonowały w skali rudymentarnej. Jednocześnie Kaunda był bardzo aktywnym graczem w polityce międzynarodowej. Wspierał Nkomo i Mugabe w Zimbabwe, walkę czarnych przeciwko rasistowskiej RPA, rebelię w Mozambiku przeciw Portugalczykom, mediował między SWAPO a RPA w sprawie Namibii. Miał niewątpliwy wpływ na emancypację Czarnej Afryki. Kaunda ostrzegał Amerykanów w sprawie wzrastającej roli Związku Sowieckiego w Angoli. W czasie wizyty w Waszyngtonie w 1975 r., Kaunda prywatnie wezwał Kissingera i prezydenta Forda do przeciwstawienia się aktywności sowieckiej poprzez wsparcie frakcji UNITA i FNLA w Angoli. Otwarcie mówił o niebezpieczeństwie grożącym Afryce ze strony „plądrującego tygrysa z jego żądnymi krwi tygryskami”.
Jednocześnie kompletnie nie radził sobie z gospodarką. Rządy monopartii zawsze prowadzą do korupcji, w Zambii jej erupcja była szczególnie duża. W połowie lat 70-tych doszło do gigantycznego spadku cen miedzi - głównego towaru w eksporcie kraju oraz wzrostu cen ropy - głównego towaru w imporcie. Zambia nie ma dostępu do morza, wojny w sąsiedniej Angoli, Kongu, Mozambiku, Namibii, Zimbabwe czy RPA zdestabilizowały system transportowy kraju. To w połączeniu z wycofaniem pomocy zagranicznej oraz inwestycji zagranicznych doprowadziło do gospodarczej i politycznej destabilizacji kraju. W latach 1975-1990 PKB Zambii skurczył się aż o 70%! Kaunda zaciągał duże kredyty z międzynarodowych instytucji finansowych (MFW/BŚ), ale zamiast wprowadzać reformy strukturalne liczył na odbicie cen miedzi, które jednak nie następowało. Mimo tego do końca lat 80-tych Kaundzie udawało się jeszcze utrzymać władzę i być wybieranym w wyborach, w których jedynym kandydatem był on sam.
Reżim Kaundy w Zambii był łagodniejszy w porównaniu z innymi krajami afrykańskimi, ale i tu przywódca i ojciec niepodległości kraju twardo obstawał przy „dobrodziejstwach” rządów jednej partii i uparcie trzymał się władzy, mimo katastrofalnych skutków złego zarządzania gospodarką przez kilka dekad. Kiedy w 1988 r. Kaunda znowu stanął do wyborów, jego były minister, Sikota Wina, narzekał: „Nie ma możliwości bycia kontrkandydatem Kaundy. Jest to nieprzepuszczalny system, wystawiający tylko jednego kandydata. Nie ma obecnie możliwości, aby ktokolwiek rzucił prezydentowi wyzwanie”. W latach 80-tych oceniano, że Kaunda w samej tylko Lusace kontrolował ok. 40 tys. nomenklaturowych stanowisk patronackich. Kaunda był uczuciowym człowiekiem, skorym do publicznego płaczu. Nie rozstawał się z białą, lnianą chusteczką, którą ciasno owijał palce lewej ręki. Chociaż sytuacja gospodarcza Zambii była opłakana, Kaunda poświęcał dużo czasu na rozprawianie o problemach dotyczących różnych regionów świata, takich jak Palestyna, Bliski Wschód, Korea czy Niemcy. Jego przemówienia były pełne cytatów z Biblii. Ciągle odwoływał się do swojej filozofii humanizmu, któremu poświęcił dwutomową pracę. Chociaż głęboko wierzył w zasady chrześcijaństwa, nie wahał się przed osadzaniem dysydentów w więzieniach bez procesu sądowego. Raport US State Department na temat przestrzegania praw człowieka w Zambii zawierał takie stwierdzenie: „Istnieją wiarygodne doniesienia, że policja i personel wojskowy uciekały się do nadmiernego stosowania siły w czasie przesłuchania zatrzymanych bądź uwięzionych. Domniemane nadużycia (…) obejmowały bicie, niepodawanie jedzenia, zadawanie bólu w różne części ciała, długie okresy odosobnienia i groźby egzekucji”.
Pod wpływem buntu społecznego i nacisku rodzącej się opozycji Kaunda zmuszony został w 1990 r. do legalizacji opozycji i dopuszczenia jej do udziału w wolnych wyborach w kolejnym roku, które przegrał. Nie było to łatwe. Kaunda zasypywany żądaniami wprowadzenia systemu wielopartyjnego wykorzystał cały szereg konfliktów etnicznych i zamieszek wyborczych, podając je jako dowód na to, że powinien kontynuować swoją politykę. Mówił, że rywalizacja partyjna będzie powrotem do polityki epoki kamienia łupanego. Jednakże protesty wśród ludności, początkowo wywołane dużym wzrostem cen żywności, szybko się rozszerzały. W grudniu 1989 r. Frederick Chiluba, przywódca związków zawodowych, którego Kaunda kilka razy wpychał za kratki w latach 80-tych, wezwał do przeprowadzenia referendum na temat pluralizmu partyjnego, odwołując się do przykładu Europy Wschodniej. Chiluba stawiał pytanie: „Jeśli państwa socjalistyczne wycofały się z systemu jednopartyjnego, to kim są Afrykanie, którzy nadal go praktykują? System jednopartyjny jest narażony na nadużycia. To nie ci sprawujący władzę powinni kierować zmianami politycznymi, ale zwykli ludzie”. W lipcu 1990 r. rozgniewani protestujący w Lusace podpalili pomnik narodowy, który upamiętniał rolę Kaundy w walce wyzwoleńczej. Państwowe sklepy detaliczne stały się celem licznych grabieży. Demonstranci powszechnie obwiniali system jednopartyjny o wszystkie problemy życia codziennego.
W lipcu 1990 r. grupa związkowców, przedstawicieli wolnych zawodów i liderów biznesu utworzyła MMD (Movement for Multiparty Democracy), na czele którego stanął Chiluba. Kaunda próbował opóźnić bieg wydarzeń, ale stanął w obliczu żądań mieszkańców miast domagających się zmian. W styczniu 1991 r. MMD przekształcił się w partię polityczną i szybko zyskał masowe poparcie. Nawet po wymuszonej zgodzie na wielopartyjne wybory, Kaunda próbował różnych sztuczek, by wywrzeć wpływ na ich przebieg. Zahamował wzrost cen kukurydzy, chociaż koszt subsydiów sięgnął 1,5 mln. USD dziennie. Nie zgodził się na zakończenie trwającego 27 lat stanu wyjątkowego (to chyba rekord świata), który dawał mu nadzwyczajne uprawnienia, chociaż już dawno znikły przyczyny jego wprowadzenia. Nie wyraził zgody na uaktualnienie list wyborczych, skutecznie wykluczając tysiące potencjalnych wyborców, których uważał za zwolenników opozycji. Budżet państwa stał się budżetem wyborczym jego własnej partii. Próbował też zabronić dostępu opozycji do mediów państwowych. Ugiął się dopiero wtedy, gdy MMD wniósł skargę do sądu, że jego poczynania są nielegalne, niekonstytucyjne i dyskryminacyjne i gdy MMD wygrał tę sprawę.
W wyborach w październiku 1991 r. MMD odniósł przytłaczające zwycięstwo (zdobył 125 na 150 mandatów), a wybory prezydenckie Chiluba wygrał z większością 76%. Partia Kaundy uzyskała tylko 25 miejsc, co oznaczało jego definitywny koniec. Kaunda przyjął swoją klęskę ze spokojem i godnością. Oprowadził Chilubę po State House i wygłosił w telewizji koncyliacyjne przemówienie pożegnalne. Kiedy po wygłoszeniu przemówienia opuścił studio telewizyjne, osobiście zdjął prezydencki proporzec ze swej limuzyny, tradycyjnie się popłakał i przekazał proporzec swojemu szoferowi, który odwiózł go do rezydencji. Tymczasem Chiluba, po objęciu stanowiska, był przerażony ogromem wyzwań i problemów. W przemówieniu inauguracyjnym powiedział: „Odziedziczona przez nas Zambia jest całkowicie ogołocona – spustoszona nadużyciami, ludzką głupotą i ogromnym przekupstwem partii oraz ludzi, którzy zbyt długo pozostawali przy władzy. Kiedy nasz pierwszy prezydent zwracał się do Was 27 lat temu, zwracał się do kraju pełnego nadziei i chwały. Do kraju świeżego potęgą młodości, wypełnionego bogatym posagiem. Dzisiaj kufry są puste. Ludzie są biedni. Niekończące się ubóstwo”. Była to prawda.
Gospodarczo Chiluba, b. związkowiec stał zdecydowanie na prawo od Kaundy. Z pomocą MFW i BŚ, u których Zambia już była poważnie zadłużona, nowy prezydent rozpoczął liberalizację gospodarki, ograniczał rolę państwa, reprywatyzował firmy państwowe (w tym nawet niedokapitalizowany przez lata sektor wydobycia miedzi) oraz likwidował subwencje na wiele produktów i surowców, w tym na żywność. Do 2004 r. sprzedano 260 takich firm, a największy komercyjny bank państwowy został sprzedany Rabobankowi i upubliczniony. Reforma gospodarcza miała też na celu dywersyfikację gospodarki i rozwój eksportu nowych produktów (kwiaty, owoce, kamienie szlachetne, bawełna, cukier).
Elementem wspieranego przez MFW programu reform była surowa polityka fiskalna, która doprowadziła do opanowania inflacji (z ponad 180% w 1993 r. do stabilnych poziomów jednocyfrowych od połowy pierwszej dekady lat 2000). Prywatyzacja poprawiła stan finansów publicznych i zapewniła lepsze zarządzanie przedsiębiorstwami. W 2005 r. Zambia osiągnęła porozumienie z BŚ/MFW w sprawie umorzenia istotnej części długu, co obniżyło koszty obsługi długu kraju o 80%. Taka decyzja nie byłaby możliwa bez stabilności makroekonomicznej oraz przejrzystej polityki fiskalnej, co doprowadziło wreszcie do trwałego i wysokiego wzrostu gospodarczego. W latach 2005 do 2010 wynosił on ponad 10% pa, a w latach po 2010 r. między 6, a 7% rocznie, mimo negatywnego otoczenia międzynarodowego. W latach poprzedzających pandemię Covid-19 dynamika wzrostu PKB zmalała (do 2% w 2018), a w 2020 r. PKB spadł o 2,8%, w 2022 r. wzrost PKB wyniósł już 5,2% PKB, ale nadal jest to biedny kraj, którego wielkość PKB to 29,16 mld. USD (2022) przy 20 mln. mieszkańców, co daje bardzo niski PKB na mieszkańca w okolicach zaledwie 1500$!
Dodatkowo zmiany klimatu wywołują susze, dewastujące uprawy rolne, ale też hydroenergetykę, w którą zainwestowane zostały duże środki. Inwestycje publiczne finansowane długiem bardzo nadwyrężyły stan finansów publicznych. Deficyt fiskalny stale waha się między 12% (2013), a 8% (2019), to bardzo wysoki poziom, z którym kraj wchodził w 2020 r. w kryzys gospodarczy spowodowany epidemią koronawirusa. Deficyt budżetowy w 2020 r. wyniósł rekordowe 13,8% PKB w 2020 r., by spaść w 2021 r. do 8,9% PKB w 2022 r. Dług publiczny Zambii w dekadzie poprzedzającej 2022 r. wynosił 76,2% PKB, ale w 2022 r. był na rekordowym poziomie 98,5%, co wróży krajowi spore kłopoty.
Spadek globalnego popytu, eskalacja wojny handlowej między Chinami i USA wywołały większą wolatylność cen miedzi. Dlatego też Zambia musi kontynuować realizację strategii nakierowanej na wzmocnienie i wzrost sektora prywatnego w PKB. To poniekąd dzieje się dzięki strategii inkluzywnego wzrostu (tzw. 7NDP). Ma ona wspierać turystykę, energetykę, rolnictwo i wydobycie surowców, tworząc w nich miejsca pracy, infrastrukturę, ITC oraz instytucje rynkowe.
Kiedy system monopartyjny został zlikwidowany w 1991 r. wielu spodziewało się bardziej demokratycznego rozwoju kraju, jednak te nadzieje szybko zostały rozwiane. Partia Chiluby MMD podeszła do demokratycznych zmian w tradycyjny afrykański sposób: zaczęła wprowadzać antydemokratyczne poprawki do konstytucji i aresztować oponentów politycznych. Spowodowało to wycofanie pomocy rozwojowej otrzymywanej dotąd z wielu krajów Zachodu, w tym Wlk. Brytanii i Danii. W 1993 r. rządowy dziennik The Times of Zambia opublikował artykuł na temat tajnego rzekomego planu opozycji obalenia rządu MMD pod tytułem „Zero Option Plan”. Dało to pretekst do wprowadzenia stanu wyjątkowego w kraju i aresztowania 26 czołowych opozycjonistów. Wkrótce potem większość została zwolniona, oprócz siedmiu, w tym syna Kaundy - Wezi’ego, którzy pozostali za kratkami.
Do wyborów w 1996 r. opozycja poszła skonsolidowana, do czynnej polityki wrócił też sam Kaunda, zastępując na stanowisku szefa partii swojego następcę. Jednak Chiluba sprytnie dokonał kolejnych zmian w konstytucji, która zabroniła kandydowania na stanowisko prezydenta osobom, których rodzice nie urodzili się w Zambii. Akurat tak się złożyło, że rodzice Kaundy pochodzili z Malawi. W proteście na ten ruch opozycja zbojkotowała wybory, które z łatwością wygrał Chiluba i jego MMD. Nie uspokoiło to jednak sytuacji. Już w 1997 r. miał miejsce nieudany zamach stanu, kiedy grupa oficerów armii przejęła kontrolę nad radiem i ogłosiła ustąpienie Chiluby. Puczyści szybko poddali się oddziałom regularnej armii, a sam Chiluba po raz kolejny wprowadził stan wyjątkowy. Po nieudanym puczu aresztowanych zostało 84 osoby, w tym Kenneth Kaunda i liderzy partii opozycyjnych. Aresztowania były krytykowane i potępione przez cały świat, okazało się, że zatrzymani byli też torturowani. Po roku Kaunda został zwolniony z aresztu, ale 44 wojskowych biorących udział w puczu zostało skazanych na śmierć w 2003 r.
Przed wyborami w 2001 r. Chiluba próbował ponownie majstrować przy zmianie konstytucji, co pozwoliłoby mu ubiegać się o trzecią kadencję. Tym razem jednak musiał zrezygnować po olbrzymiej fali protestów w kraju i zagranicą, a jego następcą został Patrick Mwanawasa. Ten z kolei zmarł w czasie swojej drugiej kadencji. Jego następca Rupiah Banda sprawował swój urząd dosyć krótko, gdyż w 2011 r. przegrał wybory z Michaelem Satą. Ten biedak znowu przedwcześnie zmarł po zaledwie 3 latach w 2014 r. Jego następcą został Edgar Lungu o włos pokonując swojego rywala. W kolejnych wyborach w 2021 r. Lungu nie miał już tyle szczęścia, jego rywal Hichilema pokonał go w sposób bardzo zdecydowany. W tym samym roku odszedł też w sędziwym wieku 97 lat Kenneth Kaunda.
Z uwagi na nieporównywanie większy komfort i bezpieczeństwo w porównaniu z sąsiednim Zimbabwe Zambia jest niezwykle atrakcyjnym turystycznie regionem Afryki. Wodospady Wiktorii obserwowane z fantastycznie położonego hotelu Livingstone są atrakcją niewyobrażalnie piękną. Dodatkowo w atmosferze Afryki z czasów królowej Wiktorii! Coś doprawdy niebywałego i niepowtarzalnego w żadnym innym miejscu na świecie. Odkrywca Wodospadów Sir Livingstone był ich widokiem oszołomiony do tego stopnia, że uznał je za „najwspanialsze zjawisko w Afryce”. Trudno się z nim nie zgodzić. Zachęcam też do raftingu po Zambezi, ale wrażeń w tym miejscu nie będę opisywać, by nie zniechęcić potencjalnie zainteresowanych dużą przygodą. Wbrew opiniom wielu gwarantuję, że jest bezpiecznie. Gdy nasycimy już nasz wzrok tymi widokami i wrażeniami można w Zambii podziwiać liczne parki narodowe i ich przebogatą faunę, na którą składają się wszystkie zwierzęta, z jakimi kojarzy się Afryka. Kraj warty odwiedzin, który nikogo nie pozostawi obojętnym.
Comments