top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Tanzania

  • 12 minut temu
  • 53 minut(y) czytania

Tanzania jest jednym z najbardziej znanych krajów Afryki, znanym przede wszystkim z przepięknych krajobrazów, bogatej fauny i kulturowej różnorodności. Jest też krajem, którego historia odzwierciedla całą złożoność i dynamikę Afryki. Częścią Tanzanii jest Zanzibar, archipelag, który przez wieki odgrywał kluczową rolę jako centrum handlu, ale też ważny ośrodek kultury. Historia Tanzanii, począwszy od sułtanatu Zanzibaru, po długą drogę do niepodległości wypełniona jest wieloma konfliktami, dramatycznymi zwrotami akcji, na końcu zawsze jednak pozostaje nadzieja.

Według niektórych badań archeologicznych obszar Tanzanii jest kolebką ludzkości. W 1959 r. po latach badań w wąwozie Olduvai, kamienistym kanionie na północy Tanzanii, archeolodzy z Manchesteru Louis Leakey i jego żona odkryli czaszkę austrolopiteka, przodka hominida, którego szczątki znaleziono jedynie w Afryce. Oficjalnie znany jako „Zinjanthropus boisei”, potocznie znany jako „Drogi Chłopiec”, został natychmiast uznany za najstarszego, bo liczącego 1,8 mln. lat przodka ludzkości, który był zdolny do wytwarzania narzędzi.

Znacznie dłuższą historię w dzisiejszej Tanzanii ma wyspa Zanzibar, położona niedaleko części kontynentalnej kraju (1,5 godz. szybkim promem z Dar-es-Salaam). Jej historia została w dużej mierze ukształtowana przez monsuny i bliskość kontynentu afrykańskiego. Regularne, coroczne występowanie monsunów umożliwiło Zanzibarowi bliskie powiązania z Indiami oraz krajami położonymi nad Morzem Czerwonym i Zatoką Perską. Bliskość kontynentu uczyniła z niego dogodny punkt wyjścia do handlu i wypraw badawczych nie tylko wzdłuż wybrzeża, ale także w głąb lądu. Chociaż pierwsze wzmianki o Zanzibarze pojawiły się dopiero po powstaniu islamu, nie ma wątpliwości, że jego bliskie powiązania z południową Arabią i krajami położonymi nad Zatoką Perską miały swój początek jeszcze p.n.e. W XIII w. arabski geograf Yaqut odnotował, że mieszkańcy Langujah (czyli Unguja, suahilskiej nazwy Zanzibaru) schronili się przed wrogami na pobliskiej wyspie Tumbatu, której mieszkańcy byli muzułmanami.

W 1498 r. Vasco da Gama odwiedził Malindi, a w 1503 r. wyspa Zanzibar została przejęta przez Portugalczyków i stała się ich daniną. W tym stanie pozostawała ok. ćwierć wieku. Od tego czasu stosunki między władcami Zanzibaru a Portugalczykami były raczej sojusznicze, a mieszkańcy Zanzibaru niejednokrotnie wspierali Portugalczyków w atakach na Mombasę. W 1571 r. król Zanzibaru, w dowód wdzięczności za pomoc Portugalczyków w wypędzeniu niektórych afrykańskich najeźdźców, podarował wyspę swoim sojusznikom, ale darowizna ta nigdy nie została zrealizowana. Na terenie dzisiejszego miasta Zanzibar założono portugalską fabrykę handlową i misję augustiańską, a kilku Portugalczyków osiedliło się również jako rolnicy w różnych częściach wyspy.

Pierwszym angielskim statkiem, który odwiedził Zanzibar w latach 1591-1592 był „Edward Bonaventure” dowodzony przez sir Jamesa Lancastera. Kiedy Arabowie zdobyli Mombasę w 1698 r., wszystkie te osady zostały przez Europejczyków opuszczone, Zanzibar i Pemba (poza krótkim ponownym zajęciem przez Portugalczyków w 1728 r.) znalazły się pod panowaniem arabskich władców Omanu. Sułtanat Zanzibaru, który istniał od XVII do XIX w., był kluczowym elementem historii regionu. Rozkwit handlu przyprawami, a także niewolnikami, przekształcił Zanzibar w ważny ośrodek kulturowy i gospodarczy. W tym czasie wyspiarska część dzisiejszej Tanzanii stała się miejscem, gdzie mieszały się różne kultury, co miało długo długotrwały wpływ na kształtowanie się tożsamości narodowej. Przede wszystkim wyspa stała się centrum handlu przyprawami, co przyciągało kupców z całego świata, w tym Arabów (przybyli oni na Zanzibar już w VII w.), Persów, Hindusów i Europejczyków. Jej multikulturowość wpłynęła na rozwój sztuki, kuchni i religii, tworząc unikalny tygiel kulturowy. Przyprawy, takie, jak cynamon, goździki i imbir, zostały wprowadzone przez handlowców, co znacząco wpłynęło na lokalne dania, takie jak pilau (ryż przyprawowy z dodatkiem mięsa i warzyw), samosa (popularna przekąska – trójkątne ciasto wypełnione mięsem lub warzywami) czy uji (gęsta owsianka z dodatkiem przypraw, przysmak śniadaniowy).

Ta mieszanka wielu kultur i narodowości zaowocowała wykreowaniem się języka suahili, czyli mieszanką języka arabskiego i bantuskiego, który stał się lingua franca całego wschodniego wybrzeża Afryki. Z kolei islam zdominował życie duchowe mieszkańców, wprowadzając obrzędy i tradycje, które są kultywowane do dziś. O arabskim dziedzictwie i wpływie na estetykę regionu świadczą też wspaniałe budowle, jak Stone Town, gdzie przez 8 lat mieszkał Freddie Mercury (w jego domu rodzinnym w Stone Town jest dzisiaj niewielkie muzeum), niestety nigdy już później nie wrócił on do swojego rodzinnego miasta, nigdy też nie dał koncertu w Zanzibarze. Wprowadzenie systemu feudalnego oraz instytucji głowy sułtanatu miało istotne znaczenie dla lokalnej administracji. W XVII w. Zanzibar stał się kluczowym ośrodkiem handlu niewolnikami. Jako część sułtanatu Omanu, wyspa stała się strategicznym punktem światowych szlaków handlowych. Niewolnicy byli wykorzystywani głównie do pracy na plantacjach i w gospodarstwach rolnych. Cukier, przyprawy i inne towary były uprawiane przy użyciu ich pracy. Wzrost handlu z kolei przyczynił się do wzmocnienia pozycji sułtanów, którzy zarabiali fortunę na sprzedaży ludzi, stając się jednocześnie coraz potężniejszymi graczami na arenie międzynarodowej. Niewolnicy pochodzili z różnych kultur i regionów, co wpłynęło na zróżnicowanie etniczne i kulturowe Zanzibaru, tworząc unikalną mozaikę społeczną. 

W miarę jak handel niewolnikami zyskiwał na znaczeniu, Zanzibar stał się ciekawy nie tylko dla Europy, ale także dla lokalnych władców, którzy współpracowali z handlarzami, aby zyskać kontrolę nad cennym rynkiem. Najbardziej znanym miejscem handlowym stał się wspomniany Stone Town, gdzie odbywały się licytacje niewolników. Pod względem skali, handel niewolnikami w Zanzibarze był ogromny. Szacuje się, że rocznie przewożono do 50 tys. niewolników, co miało katastrofalne konsekwencje dla dotychczasowych społeczności afrykańskich. Działało wiele organizacji, które często wykorzystywały wojny i konflikty do pozyskiwania nowych niewolników, a wyspa funkcjonowała jako ważny węzeł transferowy do Indii i Europy.

Przez ponad wiek arabscy władcy Omanu pozostawiali władzę nad Zanzibarem lokalnym hakimom (gubernatorom). Pierwszym sułtanem, który osiedlił się na Zanzibarze był Sajjid Said ibn Sultan, który po serii krótkich wizyt osiedlił się tam w 1830 r. i następnie znacznie rozszerzył swoje wpływy wzdłuż wschodnioafrykańskiego wybrzeża. Po jego śmierci w 1856 r., jego syn Majid odziedziczył afrykańskie posiadłości, a kolejny syn Thuwayn objął władzę w Omanie. W wyniku decyzji podjętej w 1860 r. przez Lorda Canninga, gubernatora generalnego Indii, dawne afrykańskie dominia Saida zostały uznane za niezależne od Omanu. Majid zmarł w 1870 r., a jego następcą został jego brat Barghash. Pod koniec panowania tego ostatniego roszczenia sułtana do dominium na kontynencie zostały ograniczone przez Wlk. Brytanię, Francję i Niemcy do pasa wybrzeża o szerokości 10 mil, którym następnie zarządzały Niemcy i Wlk. Brytania. Barghash zmarł w 1888 r. Zarówno on, jak i jego brat Majid działali w dużej mierze pod wpływem Johna Kirka, który był brytyjskim przedstawicielem konsularnym w Zanzibarze w latach 1866-1887.

Od 1860 r. zaczęły się pojawiać ruchy przeciwko niewolnictwu. Dzięki staraniom Kirka sułtan Bargash w 1873 r. wyraził zgodę na zawarcie traktatu znoszącego handel niewolnikami. Wtedy to Zanzibar przeszedł wiele zmian, stał się obiektem rywalizacji kolonialnej, a Brytyjczycy zaczęli odgrywać coraz większą rolę w regionie, zwiększając też swoje wpływy na wyspie. W ramach polityki imperialnej, Wlk. Brytania zmieniła relacje handlowe i przejęła kontrolę nad kluczowymi obszarami gospodarczymi Zanzibaru. Układ Helgoland-Zanzibar między Niemcami a Wlk. Brytanią ostatecznie przyznał kontrolę nad wyspą Brytyjczykom w zamian za przekazanie Niemcom strategicznie ważnej wyspy Helgoland u wybrzeży Szlezwiku-Holsztynu. Jednocześnie Tanganika (czyli część kontynentalna dzisiejszej Tanzanii) została uznana za kolonię niemiecką, a Niemcy powstrzymali się też od dalszej ekspansji na terytorium brytyjskiej Kenii. W 1896 r. Zanzibar stał się de facto protektoratem brytyjskim, stało się to po wojnie anglo-zanzibarskiej.

Był to najkrótszy konflikt zbrojny w historii ludzkości, gdyż trwał całe 38 minut. W tym czasie Brytyjczycy zdołali wypowiedzieć wojnę sułtanowi, zaatakować siły zanzibarskie i zawrzeć pokój. Wszystko to wydarzyło się w ciągu jednego dnia – 27 sierpnia 1896 r. Kiedy dwa dni wcześniej w tajemniczych okolicznościach zmarł dotychczasowy sułtan, tron w Zanzibarze przejął w wyniku przewrotu Al-Busaid, który uchodził za stronnika cesarskich Niemiec. Nie mogli się z tym pogodzić Brytyjczycy, którzy liczyli na to, że politykę przychylnego im zmarłego sułtana będzie kontynuował wyznaczony przez nich na następcę Mohammed. Było to zresztą zgodne z układem zawartym między władzami Zanzibaru a Wlk. Brytanią, w myśl którego Brytyjczycy mieli prawo do wyznaczania władcy sułtanatu. Al-Busaid nie dostał zgody Wlk. Brytanii na objęcie tronu. Anglicy wystosowali zatem wobec uzurpatora ultimatum, wzywające go do abdykacji. Termin upływał właśnie rano 27 sierpnia. Samozwańczy sułtan nie przyjął brytyjskiego ultimatum i zaczął gromadzić w stolicy wyspy znaczne siły wojskowe – prawie 3 tys. wojowników, uzbrojony w potężne na tamte czasy działa, jacht królewski HHS „Glasgow” i dwa kutry uzbrojone. W tym samym czasie Brytyjczycy wprowadzili do portu dwa swoje krążowniki: HMS „St. George” i HMS „Philomel”, a także 3 kanonierki. Kiedy dowodzący brytyjskim wojskiem admirał Rawson dowiedział się o odrzuceniu ultimatum, wydał rozkaz desantu w porcie piechocie morskiej stacjonującej na HMS „Philomel”. Osłaniały ich kanonierki. W porcie czekało już 900 Zanzibarczyków pod dowództwem por. Raikesa. 

Brytyjczycy do ostatnich minut starali się prowadzić negocjacje. Dyplomaci próbowali znaleźć rozwiązanie konfliktu, jednak Al-Busaid domagał się uznania jego władzy i nie chciał ustąpić. Dlatego konsul brytyjski punktualnie o 9 rano złożył notę wypowiedzenia wojny. Dokładnie w tym samym czasie okręty eskadry admirała Rawsona rozpoczęły ostrzał, a oddziały lądowe zaczęły zbliżać się do pałacu. Odważny inaczej Al-Busaid, widząc gigantyczną przewagę i determinację Brytyjczyków, uciekł do konsulatu Niemiec, który zapewnił mu schronienie i nie wydał Brytyjczykom, argumentując, że nie popełnił przestępstwa pospolitego. Tylko bowiem pospolici przestępcy mogli być wydani drugiej stronie. Zapewne Niemcy obawiali się, że wówczas mogły potwierdzić się zarzuty, że Al-Busaiod działał na polecenie Berlina. Ostatecznie samozwańczy sułtan dostał azyl w Niemieckiej Afryce Wschodniej, gdzie dotarł na pokładzie niemieckiego krążownika. Został pojmany przez Brytyjczyków dopiero w 1916 r., kiedy w czasie I Wojny Światowej zajęli oni Tanganikę. Wojnę zakończono po całych 38 minutach, kiedy poddały się ostatnie oddziały wierne samozwańczemu sułtanowi. W wyniku tej błyskawicznej wojny siły Al-Busaida straciły prawie 500 żołnierzy i HHS „Glagow”. Straty brytyjskie ograniczyły się do zaledwie jednego rannego żołnierza. W ramach reparacji wojennych władze Wlk. Brytanii zażądały pokrycia kosztów amunicji i węgla, a także żołdu żołnierzy biorących udział w bitwie. Najważniejszym jednak skutkiem wojny było utrzymanie Zanzibaru w brytyjskiej strefie wpływów, w której pozostał aż do uzyskania niepodległości w 1963 r.

W ramach polityki imperialnej, Brytyjczycy przejęli kontrolę nad kluczowymi obszarami gospodarczymi Zanzibaru. Narzucili nowe prawa handlowe, które ograniczały lokalnych kupców, wprowadzili brytyjski system podatkowy oraz przeprowadzili zmiany w administracji, które marginalizowały lokalne struktury władzy. Na początku XX w., dążenia do niepodległości zaczęły nabierać rozpędu, a sułtanat podlegał rosnącemu napięciu wewnętrznemu. Sułtanat Zanzibaru jako kluczowy gracz w historii Tanzanii, pozostawił znaczące ślady w kulturze regionu, które są widoczne do dzisiaj. W okresie jego świetności, najważniejsze aspekty życia codziennego były kształtowane przez mieszankę wpływów afrykańskich, arabskich i hinduskich, co stworzyło mozaikowy krajobraz kulturowy. Spuścizna sułtanatu Zanzibaru stała się dekady później fundamentem dla niepodległej Tanzanii. Obecność kulturowa i historyczna tej epoki wciąż jest widoczna w lokalnej tożsamości, sztuce i tradycjach, które stanowią o bogactwie tego afrykańskiego narodu. Jest wiele elementów kultury sułtanatu, które przetrwały do dziś. Widzimy je w architekturze wyspy, wielu zabytkowych budowlach na Starym Mieście Zanzibaru, które ukazują wpływy arabskie oraz hinduskie w stylistyce domów i pałaców. Wpływy sułtanatu możemy odnaleźć w muzyce i tańcu. Tradycyjne rytmy takie jak „ngoma” czy taniec „taarab”, łączący wpływy afrykańskie z arabskimi i hinduskimi, tworzyły dynamiczną formę wyrazu, która znalazła swoje miejsce na festiwalach i rodzinnych uroczystościach. Tym elementem jest też narodowy język Tanzanii - suahili, który rozwijał się pod wpływem handlu z Arabami i Hindusami, nabierając nowych słów i zwrotów.

W miarę upływu lat, Brytyjczycy zaczęli również wprowadzać zmiany w edukacji oraz infrastrukturze. Powstały nowe szkoły, rozbudowana została też sieć transportowa. Były to znaczące zmiany, jednak często wprowadzane kosztem lokalnych tradycji i kultury. Pomimo modernizacji wielu mieszkańców odczuwało brak wpływu na swoje życie i legislację. W 1929 r. utworzono Zanzibarską Radę Uchwałodawczą, co dało mieszkańcom możliwość częściowego uczestnictwa w procesie decyzyjnym. Mimo to wiele spraw pozostawało w rękach brytyjskich urzędników, co prowadziło do narastającego napięcia i frustracji społecznej. Żądania większej autonomii rosły w miarę wzrastającej świadomości narodowej oraz dążeń do niepodległości. Na początku lat 50-tych XX w. pojawiły się pierwsze ruchy niepodległościowe, które otworzyły drogę do późniejszych decyzji Wlk. Brytanii. W 1963 r. Zanzibar stał się niepodległym państwem, jednak jego droga do pełnej suwerenności była jeszcze długa, wyboista i pełna wstrząsów.

Tymczasem część kontynentalna dzisiejszej Tanzanii była częścią Niemieckiej Afryki Wschodniej (Deutsch-Ostafrika), olbrzymiego terytorium zajmującego prawie 1 mln. km2. Konferencja berlińska w 1885 r. zakończyła się podpisaniem traktatu, który m.in. gwarantował królowi belgijskiemu Leopoldowi II panowanie nad bogatym w surowce Kongo i zachodnimi wybrzeżami jeziora Tanganika. Zgodnie z ustaleniami na zachodnim brzegu jeziora utworzona została należąca do Rzeszy kolonia – Niemiecka Afryka Wschodnia. Zaś południowy skrawek jeziora znalazł się pod jurysdykcją Brytyjskiej Rodezji Północnej. Początki kolonii wiążą się z osobą Carla Petersa, który był założycielem Niemieckiej Spółki Wschodnioafrykańskiej. Jej celem było założenie niemieckich kolonii handlowych. Peters podpisał kilka traktatów z lokalnymi wodzami plemiennymi na Zanzibarze.

W 1885 r. Niemcy ogłosiły, że Peters miał pełnomocnictwa rządowe, a nie prywatne i wystawiły mu tzw. list protekcyjny (Schutzbrief). We wschodniej Afryce pojawiło się wielu niemieckich specjalistów, którzy dotarli na południu do rzeki Rufidżi, a na południu do Witu. Gdy sułtan Zanzibaru wystosował oficjalny protest przeciwko tym działaniom, żelazny kanclerz Otto von Bismarck polecił wysłać do wybrzeży Afryki Wschodniej 5 okrętów wojennych, które ostrzelały pałac sułtański. W rezultacie tej akcji Brytyjczycy zgodzili się na podział stref wpływów, a sułtan ustąpił. Niemcy opanowali Bagamoyo, Dar es Salaam i Kilwę, a wspomniany układ Helgoland-Zanzibar (1890) określił też granice posiadłości niemieckich we wschodniej Afryce.

Sytuacja w nowej posiadłości Cesarstwa Niemieckiego od początku była mocno niestabilna. Pierwsze antyniemieckie powstanie tubylców wybuchło już 3 lata po ogłoszeniu kolonii. Sytuację pogarszała stosowana z polecenia Berlina polityka eksploatowania tego regionu, której celem było wyciśnięcie z tej ziemi wszystkiego, co tylko się da, by osiągnąć zysk. Tubylców zmuszano do opuszczania swoich pierwotnych terenów łowieckich, nakładano wysokie podatki, wprowadzano pracę przymusową w kopalniach, na plantacjach i przy budowie kolei, mimo, że formalnie nie było niewolnictwa. W latach 1891-1894 ludy Hehe stawiały opór niemieckiej ekspansji, ale zostały pokonane dzięki pomocy innych plemion, które sprzyjały najeźdźcom. Niemcy w nowej kolonii byli nieliczni, osadników gotowych do osiedlenia się w tej części Afryki nie było prawie wcale, dlatego też musieli polegać na wsparciu lokalnych wodzów, którzy pomagali im utrzymywać porządek, pobierać podatki i zakładać plantacje bawełny, kawy i sezamu.

W 1905 r. miało miejsce powstanie Maji-Maji, które zostało brutalnie stłumione przez hrabiego von Götzena. W wyniku walk i niemieckich represji po powstaniu cała południowa część kolonii została spustoszona. Wojna, głód i niemieckie represje spowodowały śmierć ok. 200-300 tys. ludzi. Niemcy stracili zaledwie kilkunastu żołnierzy. Niedługo potem wybuchła afera związana z korupcją i brutalnością władz kolonii. Dlatego też w 1907 r. do kolonii z polecenia kanclerza von Buelowa przybył Bernhard Dernburg, który otrzymał zadanie zreformowania administracji kolonialnej. Wywiązał się z tego zadania dobrze, gdyż Niemiecka Afryka Wschodnia stała się wzorcowym terytorium zamorskim, dochodowym, a przychylne nastawienie do wodzów lokalnych sprawiło, że stali się oni lojalni wobec Niemców, co nabrało dużego znaczenia podczas zbliżającej się wojny.

Podpisany w 1885 r. traktat berliński przewidywał, że w razie wybuchu wojny w Europie kolonie zwaśnionych państw zachowają neutralność. Już jednak na początku sierpnia 1914 r. Brytyjczycy zaatakowali Niemiecką Afrykę Wschodnią od strony Ugandy. Ich pierwszym celem były posterunki wojskowe w rejonie Jeziora Wiktorii. Trzy dni później dwa brytyjskie krążowniki ostrzelały portowe miasto Dar es Salaam. Złamanie postanowień traktatu z 1885 r. spowodowało, że w rejonie wielkich jezior doszło do walk. Brytyjczycy stosunkowo szybko przejęli kontrolę nad Niasą (dzisiejszym Malawi) i Wiktorią. Niemcy natomiast panowali nad najdłuższym (670 kilometrów) słodkowodnym jeziorem świata, Tanganiką. Po podziale kolonialnym Afryki stanowiło ono naturalną granicę między posiadłościami niemieckimi a Kongiem Belgijskim. Po wybuchu I Wojny Światowej stało się terenem zbrojnej konfrontacji. Na wielu innych kierunkach Brytyjczykom nie wiodło się najlepiej. Kompromitującym fiaskiem zakończył się desant dwóch hinduskich brygad piechoty pod portowym miastem Tanga. Choć siły inwazyjne miały 8-krotną przewagę nad obrońcami, zmuszone zostały do odwrotu oraz pozostawienia broni ciężkiej i zapasów. W bitwie o Tangę (3-5 listopada 1914 r.) wojska brytyjskie straciły ponad 800 żołnierzy, z czego 359 zostało zabitych, a 148 zaginęło. Po stronie niemieckiej zginęło około 70 ludzi, w większości strzelców afrykańskich, askarysów. Bohaterem Niemców w tym czasie był szef niemieckich wojsk kolonialnych na tym obszarze, gen. Paul von Lettow-Vorbeck. Młody i błyskotliwy dowódca z siłami liczącymi 3 tys. Europejczyków i 11 tys. tubylcami (zwanymi askarysami) potrafił związać siły przeciwnika liczące 300 tys. ludzi, dowodzone przez byłego dowódcę z czasów II wojny burskiej Jana Smutsa.

Taktyka Lettowa-Vorbecka, polegająca na łączeniu wojny partyzanckiej z dalekimi rajdami na terytorium przeciwnika, okazywała się długo skuteczna i kosztowała Brytyjczyków życie prawie 60 tys. ludzi. Jednak problemy z zaopatrzeniem i nieliczna armia zmusiły Vorbecka do ciągłego wycofywania się. Ostatecznie zostały przy nim skromne siły, z którymi walczył na terytorium Tanganiki jeszcze kilka tygodni po zakończeniu wojny na terytorium Mozambiku. Lettow-Vorbeck zyskał sławę w rodzinnych Niemczech. Ani jeden z jego askarysów nie zdezerterował podczas długiej kampanii, co świadczyło o jego znakomitych umiejętnościach dowódczych, dzięki którym potrafił zdobyć i utrzymać ich lojalność. Po zakończeniu wojny zostali oni zresztą nagrodzeni pensjami Republiki Weimarskiej. W walkach w Afryce Wschodniej zasłynął także niemiecki krążownik SMS „Königsberg”, stanowiący część cesarskiej floty w tym rejonie. Zatopił m.in. statek handlowy City of Winchester oraz ostrzelał brytyjski port w Zanzibarze i francuskie radiostacje na Madagaskarze. Z powodu braku paliwa został unieruchomiony i ostatecznie zatopiony w delcie Rufidżi w 1915 r. Załogę i działa wcielono do armii von Lettowa-Vorbecka. Brytyjczycy nie mogli spokojnie patrzeć, jak niemiecki okręt panoszy się na ich głównym szlaku handlowym z Indii przez Kanał Sueski i dalej w kierunku wysp brytyjskich. Dlatego 8 sierpnia ich krążowniki ostrzelały port w Dar es Salaam i poważnie uszkodziły niemiecki okręt pomiarowy „Möwe”.

W ramach odwetu Niemcy postanowili zaatakować aliancką bazę zaopatrzeniową, w której zapasy właśnie uzupełniał brytyjski krążownik HMS „Pegasus”. Niemcy przez pewien czas śledzili brytyjski krążownik i kiedy ten zacumował do portu, aby przyjąć bunkier postanowili zaatakować. Naprawiony w międzyczasie „Königsberg” podpłynął na odległość 5 tys. m i dosłownie rozstrzelał stojącego na kotwicy i pozbawionego możliwości manewru na płytkich wodach „Pegasusa”. Po 40 min. ostrzału jednostka poszła na dno wraz z 33 marynarzami. Admiralicja brytyjska była wściekła. Nie dość, że zatopiony został krążownik, to blokada okazała się całkowicie dziurawa, mimo że zaangażowano w nią duże siły: 4 krążowniki, 2 torpedowce, 3 kutry oraz samoloty Royal Navy. Wszystko po to, by przechwycić jeden niemiecki okręt i wciąż przemykające z frachtem statki transportowe. 3 listopada 1914 r. Brytyjczycy ponieśli też bolesną porażkę w bitwie o Kilimandżaro, mimo że mieli ponad dwukrotną przewagę liczebną nad przeciwnikiem.

Tymczasem na zachodnim krańcu Niemieckiej Afryki Wschodniej marynarze również nie próżnowali. W dniu wybuchu wojny po jeziorze Tanganika pływały jedynie 2 parowce – niemiecki „Hedwig von Wissman” o wyporności 57 ton (mogący zabrać na pokład 200 marynarzy) oraz 90-tonowy belgijski "Alexandre Delcommune". „Hedwig von Wissmann” już w sierpniu 1914 r. wyposażony został w zdemontowane z uszkodzonego w Dar es Salaam okrętu badawczego "Möwe" 37-milimetrowe działka rewolwerowe (publikacje anglojęzyczne podają, że było ich cztery, a źródła niemieckie — że trzy). Tym samym parowiec stał się kanonierką. Nad Tanganikę wysłano też załogę "Möwe", z komandorem podporucznikiem Gustawem Zimmerem na czele, który objął dowodzenie nad całą flotą jeziorną. Niemcy dysponowali w rejonie jeziora zaledwie 176 żołnierzami, którzy wkrótce zostali wzmocnieni 7 oficerami i 95 podoficerami i marynarzami z zatopionego okrętu hydrograficznego „Möwe”, którzy stworzyli Marine Ekspeditionskorps. Były to jednak nadal niewielkie siły w porównaniu z 1300 żołnierzami belgijskimi stacjonującymi w regionie. Większe siły były zaangażowane w południowo-wschodnim krańcu kolonii, jednak wobec brytyjskiej ofensywy nie można było ich przerzucić.

Jednak to Niemcy osiągnęli większe sukcesy. 22 sierpnia 1914 r. załoga "Hedwig von Wissmann" wyeliminowała z gry jedyny belgijski statek, 90-tonowy "Alexandre Delcommune". Następnie przerzucili na Tanganikę 45-tonowy parowiec "Kingani", zbiornikowiec "Peter" i łódź motorową "Benz". Pierwszy z nich, uzbrojony w jedno działo rewolwerowe, wszedł do akcji w listopadzie 1914 r. Niemcy zniszczyli wtedy na Tanganice brytyjskie jednostki "Good News" i "Cecil Rhodes". Sytuacja aliantów w rejonie jeziora pogorszyła się jeszcze po zwodowaniu przez Niemców w czerwcu 1915 r. parowca "Graf von Götzen". Jednostkę tą zbudowano w 1913 r. w Papenburgu w Niemczech. Następnie zdemontowano i statkiem przewieziono w częściach (5 tys. skrzyń) do Dar es Salaam, a stamtąd koleją, w tajemnicy, do Kigomy, ostatnie 32 km na plecach tragarzy i z powrotem złożono. Nowy parowiec był gigantem. Miał (zależnie od źródeł) od 800 do 1,5 tysiąca ton wyporności i mógł zabrać na pokład do tysiąca żołnierzy. Jego uzbrojenie było imponujące: 88-milimetrowa armata na dziobie i dwie rewolwerowe 37 milimetrów. Te ostatnie zdjęto z "Hedwig von Wissman". Wkrótce parowiec otrzymał nową broń - 47-milimetrowe zdobyczne brytyjskie działo na dziobie i 37-milimetrowe na rufie, a w sierpniu 1915 r. na pokładzie dziobowym zamontowano kolejne, 105-milimetrowe. Parowiec dysponował też 88-milimetrową armatą na rufie i 37-milimetrowym działem na śródokręciu.

Belgom dość szybko udało się wyremontować "Alexandre Delcommune”, jednak już 4 października Niemcy dowiedzieli się o jego powrocie do służby i wysłali na poszukiwania "Hedwig von Wissmann" w eskorcie „Petera” i 2 kutrów. Jeden z nich wysłanych na zwiad odnalazł belgijski okręt w Albertville, gdzie stał zacumowany na brzegu. Dowódca ekspedycji niemieckiej, komandor Zimmer rozkazał zdobyć belgijską jednostkę. Trzy kolejne operacje desantowe zostały jednak odparte. Dopiero 23 października zniecierpliwiony dowódca rozkazał podejść swoim okrętom jak najbliżej brzegu, które zniszczyły "Alexandre Delcommune” ogniem działa 88 mm. Od tego dnia Niemcy niepodzielnie panowali nad strategicznym jeziorem o długości 680 km długości. Niemieckie transporty z rudami kobaltu, żelaza czy soli potasowych oraz diamentów mogły spokojnie poruszać się po wodach Tanganiki. Sytuacja w rejonie Tanganiki była na tyle trudna, że brytyjska admiralicja zdecydowała się na śmiałą, choć niezwykle trudną ekspedycję. Postawiono dostarczyć nad jezioro dwie uzbrojone łodzie motorowe.

Pomysłodawcą przejęcia kontroli nad Tanganiką i przysporzenia kłopotów Niemcom był awanturnik, zawodowy myśliwy i weteran wojny burskiej John Lee. Przekonał on wiosną 1915 r. admirałów w Londynie, że taka operacja jest możliwa, bo Niemcy mają na jeziorze tylko dwie jednostki bojowe. Jednocześnie ostrzegł, że wróg buduje wielki parowiec. Dowódcą ekspedycji wyznaczono nie cieszącego się dobrą sławą komandora podporucznika Geoffreya Spicera-Simsona. Sprawiał on od wielu lat spore kłopoty Admiralicji. W 1905 r. dowodząc na morzu kontrtorpedowcem o mało nie zatopił własnego okrętu podwodnego, z którym ćwiczył. Sprawa znalazła finał przed sądem wojskowym. Za karę skierowano go wówczas do pracy w stoczni.

W sierpniu 1914 r. otrzymał dowództwo flotylli okrętów patrolowych. Jednak zamiast dowodzić na morzu, zarządzał swymi okrętami z pokoju hotelowego, w którym przyjmował liczne panie do towarzystwa. Jego kariera wydawała się dobiec końca, kiedy niemiecki U-Boot zatopił w ciągu dnia „dowodzony” przez niego okręt niemal pod oknami hotelu w porcie Deal u wybrzeży Kentu, w którym Spicer-Simson właśnie się tradycyjnie zabawiał. Takie to kadry Anglicy zmobilizowali i wysłali do Afryki. O wybraniu Spicera-Simsona na dowódcę wyprawy na Tanganikę zdecydowało prawdopodobnie to, że znał Afrykę i jej rzeki. W latach 1911-1914 służył bowiem na rzece Gambia.

Brytyjczycy, nie mając większego wyboru, zdecydowali się wysłać do Afryki dwie dwunastometrowe łodzie motorowe, których kadłuby wykonano z drewna mahoniowego. Co prawda były one mniejsze od parowców niemieckich, ale ich walor stanowiła duża prędkość. Dwa silniki lotnicze pozwalały rozwinąć prędkość do 20 węzłów na godzinę. Jak na swe rozmiary były też silnie uzbrojone: w trzyfuntową (47-milimetrową) armatę Hotchkinsa na dziobie i karabin maszynowy Maxim na rufie. Łodzie nazwano "Mimi" i "Toutou". Spicer-Simson początkowo proponował nazwy "Dog" (pies) i "Cat" (kot), ale nie zgodziła się na to admiralicja. Tak czy inaczej, komandor podporucznik postawił na swoim, bo wspomniane imiona to dziecinne onomatopeje psa i kota w języku francuskim. Jednostki przetestowano na Tamizie, ale okazało się, że konstrukcję trzeba było poprawić. W czasie próbnego strzelania już przy pierwszym strzale działo wraz z celowniczym wypadło za burtę. Dopiero po wzmocnieniu pokładu dziobowego i mocowania, w połowie czerwca 1915 r. ekspedycja wypłynęła do Afryki Południowej na pokładzie statku "Lanstephan Castle". Tymczasem na Czarnym Lądzie kilkuset tubylców pod kierownictwem Johna Lee wyrąbywało już drogę przez dżunglę, by przetransportować łodzie. Statek wpłynął do portu w Kapsztadzie w Kraju Przylądkowym 2 lipca. Zakończył się najdłuższy, a zarazem najprostszy etap liczącej 15 tys. km podróży na pole bitwy. Następnie ekspedycja przepakowała się do pociągu i wyruszyła do odległego o 4,3 tysiąca kilometrów Fungurume w Kongu Belgijskim, dokąd dotarła 26 lipca.

Tam Geoffrey Spicer-Simson spotkał się z Johnem Lee, między innymi po to, by zwolnić myśliwego ze służby. Być może była to kwestia konfliktu osobowości. Teraz przed grupą śmiałków zaczynała się najtrudniejsza cześć drogi ku Tanganice. Czekał ich około 240-kilometrowy marsz przez dżunglę, góry i bagna. Łodzie umieszczono na lawetach ciągnionych przez przywiezione z Wlk. Brytanii lokomobile. Ich parowe silniki pożerały ogromne ilości opału, stąd każda maszyna ciągnęła oprócz łodzi dziesięciotonowy zapas drewna. Zdobywanie opału i niezbędnej dla silników wody stało się niebawem jednym z największych wyzwań dla członków wyprawy. 28 Brytyjczykom towarzyszyły setki afrykańskich tragarzy, a orszak miał trzy kilometry długości. Ekspedycja pokonywała średnio 5 km dziennie. Jak wspominał Spicer-Simson, pewnego dnia udało im się przebyć aż 24 km, ale zdarzyło się też, że posunięto się do przodu niewiele ponad kilometr. W końcu sierpnia dowódca ekspedycji uznał, że potrzebuje pomocy, jeśli ma zdążyć przed porą deszczową. Gdyby opady zastały ich w drodze, wyprawa niechybnie zakończyłaby się fiaskiem. W jednej z wiosek zarekwirowano 42 woły, które przydały się przy przeciąganiu łodzi przez góry Mitumba wznoszące się na wysokość do 2000 m. 8 września wyprawa dotarła na płaskowyż, ale droga wcale nie stała się łatwiejsza. Problemem były pożary oraz brak wody. W pewnym momencie dzienna racja wynosiła zaledwie pół kubka, bo większość zużywały woły i lokomobile. Spicer-Simson opłacił zwojami kolorowej tkaniny grupę tubylców, którzy chodzili po wodę do odległych często o kilkanaście kilometrów studni.

W czasie tej wyprawy wiele osób zachorowało na gorączkę afrykańską i malarię. Najbardziej cierpieli miejscowi tragarze, którzy umierali w cierpieniach, pozbawieni pomocy lekarskiej. Żołnierze żywili się jedynie tym, co sami upolowali, do czego musieli się przyzwyczaić, gdyż w okolice jeziora nie docierały prawie żadne zapasy, włączając w to amunicję. Ostatecznie ekspedycja dotarła 28 września do miejscowości Sankisia, a stamtąd koleją (24 kilometry) do Bukamy. Na początku października 1915 r. rozpoczął się czwarty etap wyprawy: spławianie łodzi rzeką Lualaba. Tu też nie było łatwo. Zdarzyło się, że na odcinku 20 km łodzie aż 14 razy wpadały na mieliznę. Pomimo trudności 22 października wyprawa dotarła do Kabalo, gdzie znowu znajdowały się tory, aczkolwiek ich stan techniczny był bardzo zły. Z tego powodu przejazd 280 km do Lukugi nad zachodnim brzegiem Tanganiki trwał aż tydzień.

Przybycie nad jezioro nie stanowiło końca misji. Otóż Spicer-Simson wybrał na swoją bazę miejscowość Kalemie na południe od Lukugi. Nie było tam przystani, ale Belgowie bardzo szybko zbudowali kamienny falochron, a na brzegu pochylnie, do których doprowadzono tory. Dowodzący niemiecką flotyllą kpt. Zimmer wiedział od szpiegów o wyprawie brytyjskiej, ale nie znał jej celu. Był przekonany, że chodzi o pomoc w budowie belgijskiego parowca „Baron Dhanis”, który tymczasem rdzewiał na brzegu jeziora. O łodziach nie wiedział nic. Gdy jednak w przechwyconej depeszy belgijskiej znalazła się informacja o budowie portu, postanowił przeprowadzić zwiad. Niemieckie jednostki krążyły przez pierwsze noce grudnia 1915 r. w pobliżu alianckiej przystani. Aby zdobyć więcej informacji, por. Walter Rosenthal zaryzykował i podpłynął do portu wpław. Zobaczył brytyjski obóz, łodzie motorowe i części belgijskiego statku. Nie udało mu się jednak wrócić i ostrzec Zimmera, gdyż został pojmany i trafił do niewoli. Co prawda w wysłanym grypsie zamieścił napisaną uryną tajną wiadomość, ale ta nie dotarła na czas.

Brytyjczycy zwodowali swoje łodzie 22 i 23 grudnia 1915 r. Trzy dni później Niemcy dali okazję Spicerowi-Simsonowi, by zrealizował swój cel, jakim było zdobycie z zaskoczenia najmniejszego z ich parowców - "Kingani", którego załoga nie wiedziała o łodziach brytyjskich, zbliżyła się do Kalemie. Spicer-Simson ruszył na wroga jako dowódca "Mimi". "Toutou" dowodził porucznik Arthur Dudley. Brytyjczycy wzięli Niemców w dwa ognie, skrzętnie wykorzystując informację, że "Kingani" ma działo tylko na dziobie. Jednostka została kilkakrotnie trafiona, a następnie przejęta. Zginęło trzech członków jej załogi, a 11 dostało się do niewoli. Pewne uszkodzenia w zderzeniu z niemieckim parowcem odniosła "Toutou". Atak zabezpieczała belgijska łódź "Netta", która miała udzielić pomocy rozbitkom, gdyby którąś z brytyjskich jednostek trzeba było porzucić.

Tymczasem Gustaw Zimmer, choć był świadom obecności brytyjskich wojskowych w Kalemie, ciągle nic nie wiedział o ich flotylli. Swoje decyzje opierał na błędnych informacjach wywiadowczych, że "Kinganiego" posłały na dno pociski z belgijskich dział nadbrzeżnych. Kapitan postanowił więc przeprowadzić na początku lutego atak na Kalemie, wykorzystując w tym celu oba pozostałe parowce. Według jego planu "Hedwig von Wissmann" miała najpierw podpłynąć do belgijskiego brzegu i dowiedzieć się od niemieckich szpiegów o sytuacji w mieście. Po wykonaniu tej misji mieli zawrócić i dołączyć do "Grafa von Götzena", a w południe 9 lutego 1916 r. wspólnie zaatakować tamtejszą przystań. Nieświadomi obecności brytyjskich jednostek Niemcy płynęli blisko belgijskiego brzegu, skąd dostrzeżono ich 8 lutego. Spicer-Simson ruszył na nich parowcem "Fifi", który był wyremontowanym przez Brytyjczyków niemieckim „Kingani”. "Hedwig von Wissmann" próbował ucieczki, ale na jego drodze stanęła "Mimi" dowodzona przez porucznika Alfreda Edwarda Wainwrighta. Bitwa trwała 90 minut. Zabójcze okazało się trafienie w maszynownię. Płonący niemiecki parowiec spoczął na dnie Tanganiki. Zginęło 7 członków jego załogi, a pozostałych 21 dostało się do niewoli. Brytyjczycy ponownie, tak jak w grudniu, nie ponieśli żadnych strat.

Mimo poniesionych strat Niemcy próbowali odzyskać prymat w rejonie jeziora. Po utracie "Hedwig von Wissmann" wysłano koleją z Dar es Salaam do Kigomy zdemontowany 250-tonowy statek "Adiutant", ale nigdy nie wszedł on do akcji. Ostateczna ofensywa wojsk belgijskich, wspieranych przez Brytyjczyków, rozpoczęła się w połowie kwietnia 1916 r. Sytuację aliantów poprawiło przybycie w maju czterech wodnosamolotów Short 827, które zaczęły bombardować siły niemieckie, w tym okręt "Graf von Götzen". Zimmer rozkazał zdemontować główne uzbrojenie jednostki i zastąpić je drewnianymi atrapami. Gdy 28 lipca 1916 r. wojska belgijskie zajęły Kigomę, parowca już tam nie było. Niemiecki dowódca postanowił dokonać samozatopienia u ujścia rzeki Malagarasi, by okręt nie wpadł w ręce aliantów. Na tym zakończyła się kampania na niezwykle ważnym strategicznie jeziorze Tanganika. W 1927 r. Brytyjczycy podnieśli wrak „Graf von Götzen” i wcielili do służby pod nazwą „Liemba”. Weteran I Wojny Światowej do dziś pływa pod tą nazwą po wodach Tanganiki. 

Tymczasem Spicer-Simson szukał coraz to nowych wymówek, by wrócić do Anglii. Udało mu się to w czerwcu 1916 r. pod pretekstem choroby. W trakcie swojej afrykańskiej misji zyskał on bardzo szybko ogromny szacunek podwładnych. Z drugiej strony, jego coraz bardziej niezwykłe zachowania podczas pobytu w Kalemie spowodowały, że część rodaków zaczęła podejrzewać, iż popadł w szaleństwo. W filmie dokumentalnym poświęconym jego wyprawie, który zrealizowano dla National Geographic, wspomniano o ceremonialnych kąpielach, magicznych tatuażach i noszonej zamiast szortów przepasce biodrowej w kolorze khaki. Jego dziwaczne dla Europejczyków praktyki spowodowały, że zyskał niezwykły podziw wśród członków plemienia Bo-Holo-Holo, którzy nazwali go "Panem przepaski na biodrach". Po zwycięskim grudniowym starciu z Niemcami tubylcy obsypali Spicera-Simsona piaskiem, co było symbolicznym potwierdzeniem, że włada ziemią, po której stąpa. Zniszczenie drugiego parowca niemieckiego spowodowało, że mieszkańcy zaczęli budować kapliczki, w których umieszczano drewniane lub gliniane figurki przedstawiające brodatego mężczyznę w korkowym hełmie i przepasce na biodrach, z gołym wytatuowanym torsem.

I Wojna Światowa położyła kres wszelkim niemieckim eksperymentom w Afryce. Blokowana przez brytyjską marynarkę wojenną Tanganika nie mogła eksportować produktów rolnych ani otrzymywać pomocy od Niemiec. Brytyjskie postępy na terytorium Niemiec w Afryce Wschodniej trwały nieprzerwanie od 1916 r., aż do ostatecznej okupacji całego terytorium. Skutki wojny dla pozycji Niemiec w Afryce Wschodniej były katastrofalne, administracja i gospodarka zostały całkowicie zdestabilizowane. W tych okolicznościach Afrykanie powrócili do swoich dawnych systemów społecznych i dawnej formy rolnictwa na własne potrzeby. 

Po traktacie wersalskim w 1919 r. Afryka została podzielona między aliantów. Niemcy utraciły wszystkie posiadłości w Afryce Wschodniej, a Deutsch Ostafrika rozpadła się. Belgia otrzymała terytorium Rwanda-Urundi, Portugalia tzw. trójkąt Quionga na południe od rzeki Rovuma, który został włączony do Portugalskiej Afryki Wschodniej (stała się w 1951 r. Mozambikiem), a z reszty utworzono brytyjską Tanganikę na mocy mandatu Ligi Narodów do administrowania tym terytorium przez Wlk. Brytanię. Pierwszy brytyjski gubernator Tanganiki Sir Horace Byatt skupił się na zbudowaniu podstaw administracji brytyjskiej, m.in. wprowadził Rozporządzenie o Ziemi (Land Ordinance) w 1923 r., które zapewniło prawo do ziemi Afrykańczykom. Jego następca, Sir Donald Cameron (gubernator w latach 1925-1931) wniósł dużo pozytywnej energii i pomysłów w reorganizację systemu samorządu lokalnego w oparciu o zaangażowanie rdzennej ludności w administracji, ale też w sądownictwie. Starał się też uciszyć krytykę Europejczyków skierowaną pod adresem swojego poprzednika, doprowadzając do utworzenia w 1926 r. Rady Legislacyjnej, w skład której wchodziła spora liczba Europejczyków i Azjatów. W swojej kampanii na rzecz rozwoju gospodarki kraju, Cameron uzyskał zgodę rządu brytyjskiego na przedłużenie Centralnej Linii Kolejowej z Tabory do Mwanzy (1928). Jego stosunek do europejskich osadników był zdeterminowany ich potencjalnym wkładem w gospodarkę kraju. Dlatego też był zaskoczony niechęcia rządu brytyjskiego do zezwoleń na osadnictwo w Tanganice. Światowy wielki kryzys gospodarczy po 1929 r. doprowadził do ograniczenia wielu propozycji rozwojowych Camerona. W latach 30-tych XX w. utrzymywały się ponadto obawy, że Tanganika może zostać zwrócona Niemcom w odpowiedzi na żądania Hitlera, po jego dojściu do władzy w Niemczech, dotyczące posiadłości zamorskich. 

W momencie wybuchu II Wojny Światowej głównym zadaniem Tanganiki było uniezależnienie się od importu towarów. Wymuszone kryzysem redukcje wydatków stały się dotkliwe dla mieszkańców, wraz ze wzrostem cen produktów podstawowych spadała też siła nabywcza ludności. Głównym punktem programu rozwoju Tanganiki był plan przeznaczenia 3 mln. akrów (1,2 mln. ha) ziemi pod uprawę orzeszków ziemnych (the Groundnuts Scheme). Miał on być sfinansowany przez rząd brytyjski, a jego budżet wynosił 25 mln funtów, dodatkowo Londyn miał przeznaczyć kolejne 4,5 mln funtów na budowę linii kolejowej w południowej Tanganice. Projekt zakończył się niepowodzenie z powodu braku odpowiednich wstępnych badań, w efekcie został zrealizowany na znacznie mniejszą skalę.

W czasie II Wojny Światowej bardzo ciekawym epizodem była historia grupy 533 Polaków (w tym 173 dzieci poniżej 14 roku życia), którzy przypłynęli na pokładzie statku „Malaja” do portu Tanga w Tanganice i jako pierwsi osadnicy mieli zamieszkać w nowo powstałym osiedlu Tengeru. Po zajęciu przez Sowietów 17 września 1939 r. wschodnich terenów II RP setki tysięcy Polaków deportowano w głąb Związku Sowieckiego i zesłano do łagrów. Cztery akcje deportacyjne objęły 315-330 tys. osób (dane IPN), w tym sieroty zamordowanych oficerów w Katyniu, Kozielsku i Charkowie. Sytuacja polskich zesłańców zmieniła się po podpisaniu układu Sikorski-Majski (30 lipca) oraz zawarciu umowy wojskowej z Sowietami 14 sierpnia 1941 r. Polacy zostali objęci amnestią, co oznaczało możliwość opuszczenia miejsc zesłania. Na południu Związku Sowieckiego rozpoczęto tworzenie polskiej armii, a w marcu 1942 r. gen. Anders wydał rozkaz o jej ewakuacji do Iranu. Wraz z żołnierzami Sowiety opuściła także część ludności cywilnej. W sumie do Iranu w latach 1942-1944 dotarło ok. 116 tys. Polaków, w tym 41 tys. cywilów i 75 tys. wojskowych. Na podstawie umów międzynarodowych ludność cywilna została skierowana z Iranu w różne strony świata: do Indii, Meksyku, Nowej Zelandii, Palestyny i Libanu. Jednak najwięcej polskich tułaczy, bo ponad 18 tys., trafiło do Afryki, dzięki porozumieniu zawartemu latem 1942 r. między rządem brytyjskim a gubernatorami Kenii, Tanganiki i Ugandy. Ostatecznie Polacy zostali rozlokowani w następujących krajach: Rodezja Północna (dziś Zambia), Rodezja Południowa (dziś Zimbabwe), Związek Południowej Afryki (dziś Republika Południowej Afryki), Kenia, Tanganika (dziś Tanzania) i Uganda. W dwóch ostatnich krajach pod koniec 1944 r. mieszkało po ok. 6,5 tys. polskich tułaczy spośród wszystkich ponad 18 tys. przebywających w Afryce Wschodniej i Południowej.

W Tanganice utworzono kilka osiedli przeznaczonych dla polskiej ludności: Kondoa, Ifunda, Kidugala, Morogoro, Kigoma. Największe powstało w Tenegru, nieopodal Arushy. Okolica była malownicza, osiedle leżało u stóp góry Meru, w oddali wznosił się ośnieżony szczyt Kilimandżaro, a w pobliżu rozciągało się jezioro Duluti. Na placu w środku osiedla żywopłot tworzył napis: „Poland 1942”. Do Tengeru przybywały kolejne transporty. W grudniu 1942 r. liczba ludności wynosiła ok. 3 tys., a w kolejnych latach wzrosła do 4 tys. Komendantem osiedla był Anglik, któremu podlegał polski kierownik. W środku dżungli wyrosło polskie miasteczko. Z budynkami szkolnymi i zakładami pracy (rzeźnią, garbarnią, piekarnią, wędliniarnią, tkalnią, szwalnią, cegielnią, warsztatami szewsko-rymarskimi), szpitalem, farmą, magazynami (np. na odzież lub żywność), sklepikiem, spółdzielnią, pocztą, budynkiem kina i teatru, świetlicami (YMCA, Referatu Kulturalno-Oświatowego, Związku Harcerstwa Polskiego, Akcji Katolickiej), sierocińcem, domem starców, kościołem, synagogą, cerkwią. Niedaleko osiedla założono cmentarze – chrześcijański i żydowski.

Blisko połowę mieszkańców Tengeru stanowiły dzieci. Szybko przyzwyczaiły się do codziennej rutyny, która dawała poczucie bezpieczeństwa. Ich życie powoli wracało do normalności, którą kształtowały szkoła, harcerstwo, kultura i religia. Ważny był czas wolny, podczas którego dzieci nareszcie mogły oddać się beztroskiej zabawie. Kontakt z afrykańską przyrodą rozpalał fantazję.Początki nie należały do łatwych. Dzieci miały bardzo duże zaległości w nauce, brakowało książek i pomocy szkolnych. Na tysiąc uczniów oraz pięćdziesięciu nauczycieli przypadały dwa podręczniki oraz wykonane przez nauczycielki dwie mapy Polski i Europy. Nauczyciele prowadzili wykłady z pamięci, a dzieci uczyły się z notatek. Ważną rolę w życiu dużej liczby dzieci i młodzieży w Tengeru odgrywało harcerstwo. Łącznie do szkoły uczęszczało 1134 dzieci, natomiast do przedszkola – 124. W szkole na dwie zmiany pracowało 50 nauczycieli. W kolejnych latach liczba uczniów wzrosła do ponad 1700, a nauczycieli do ponad stu. Tengeru stało się w ten sposób największym polskim ośrodkiem szkolnym w Afryce. Lata spędzone w Związku Sowieckim dzieci straciły bezpowrotnie. Oczywiście pobyt w Afryce również nie był wolny od trosk. Niemniej jednak dzieci nie musiały już walczyć o przetrwanie i pełnić funkcji dorosłych, do czego zmuszały je wcześniejsze okoliczności. W polskich osiedlach w Afryce na nowo zaczęły chodzić do szkoły, działać w harcerstwie, rozwijać się kulturalnie i duchowo, uprawiać sport i po prostu się bawić. Dzieciństwo zostało im przywrócone. Właśnie dlatego wiele osób, które tam się znalazły, czas spędzony w Afryce wspomina jako najpiękniejszy w życiu.

Po zakończeniu II Wojny Światowej, najważniejszym wydarzeniem była decyzja rządu brytyjskiego o oddaniu Tanganiki pod powiernictwo ONZ w 1947 r. Zgodnie z warunkami tej umowy Wlk. Brytania została wezwana do rozwijania życia politycznego tego terytorium, które jednak zaczęło stopniowo nabierać kształtu dopiero w latach 50-tych XX w. W 1953 r. Julius Nyerere, wielka postać Afryki i emancypacji narodów afrykańskich, został wybrany na przewodniczącego Afrykańskiego Stowarzyszenia Tanganiki (TAA), organizacji zrzeszającej głównie afrykańskich urzędników państwowych, utworzonej w Dar es Salaam w 1929 r. Na początku 1954 r. Nyerere i jego współpracownicy przekształcili TAA z organizacji społecznej w polityczną, a jeszcze w tym samym roku TAA przekształciło się w Afrykański Związek Narodowy Tanganiki (TANU), którego deklarowanymi celami była samorządność i niepodległość.

Nyerere urodził się w 1922 r. w miejscowości Butiama. Imię Julius przyjął dopiero w czasie chrztu, w wieku 21 lat. W 1934 r. rozpoczął edukację w miejscowej szkole, gdzie uzyskiwał bardzo dobre oceny. Podczas egzaminu końcowego otrzymał najlepszą ocenę w kraju. Dzięki otrzymanemu stypendium jako pierwszy mieszkaniec Tanganiki, podjął studia w Wlk. Brytanii, na Uniwersytecie w Edynburgu. Jednocześnie był pierwszym człowiekiem w kraju, który uzyskał tytuł magistra. Kiedy w połowie lat 50-tych XX w. wrócił do, znajdującej pod brytyjską władzą kolonialną, Tanganiki, szybko zaangażował się w działalność w organizacjach niepodległościowych. Jego metody miały jednak odmienny charakter od tych, stosowanych w innych częściach kontynentu w owym czasie. Przypominały raczej to, co Nelson Mandela postulował wiele lat później. Nyerere proponował pokojowe reformy prowadzące do niepodległości Tanganiki, głosił równość etniczną i rasową, nawoływał do jedności i wspólnego działania wszystkich mieszkańców przyszłego wolnego państwa. Początkowo Brytyjczycy niechętnie patrzyli na działalność Nyerere, jednak ostatecznie zgodzili się na jego udział w Radzie Legislacyjnej, będącej namiastką parlamentu.

Pierwsi dwaj afrykańscy członkowie zostali nominowani do Rady Legislacyjnej w grudniu 1945 r. Liczba ta została następnie zwiększona do 4, z 3 azjatyckimi członkami nieoficjalnymi i 4 Europejczykami. Oficjalna większość białych została zatem zachowana. W 1955 r. wszystkie 3 grupy otrzymały parytet reprezentacji po stronie nieoficjalnej rady, z 10 nominowanymi członkami każda. Przez pewien czas wydawało się, że ta podstawa będzie się utrzymywać. Pierwsze wybory do nieoficjalnej części rady (w 1958 i 1959 r.) pozwoliły TANU pokazać swoją siłę, ponieważ nawet wśród kandydatów europejskich i azjatyckich, wybierani byli tylko ci popierani przez TANU. Komisja konstytucyjna w 1959 r. jednogłośnie zaleciła, aby po wyborach w 1960 r. znaczną większość po obu stronach rady stanowili Afrykanie i aby wybrani członkowie stanowili podstawę rządu. W wyborach do Rady Legislacyjnej w 1960 r. TANU i jego sojusznicy ponownie odnieśli zdecydowane zwycięstwo, a gdy Tanganika uzyskała niepodległość 9 grudnia 1961 r., Nyerere został jej pierwszym premierem. Miesiąc później zrezygnował jednak z tego stanowiska, aby poświęcić się pisaniu i syntezie swoich poglądów na temat zarządzania kraju i jedności Afryki. Jego następcą został Rashidi Kawawa.

To wtedy powstało jedno z najważniejszych dzieł Nyerere – „Ujamaa – podstawa afrykańskiego socjalizmu”, który później stał się filozoficzną podstawą Deklaracji z Aruszy z 1967 r. Ujamaa miało być powrotem do przedkolonialnych struktur społeczno-gospodarczych, opartych na egalitaryzmie i demokratycznych rządach. Utopia ta stała się ideologią polityczną, formą władzy opartą na „demokracji socjalistycznej”, w połączeniu z panafrykańską jednością duchową, czyli odwołaniem do afrykańskich tradycji i pierwotnej wspólnoty. Pomimo całkowitej utopijności haseł głoszonych przez Juliusa Nyerere, tanzański model socjalizmu był odległy od modelu marksistowskiego. Nyerere odrzucał takie pojęcia jak klasa, walka klas oraz determinizm ekonomiczny. Socjalizm w jego ujęciu miał być odwrotnością kapitalistycznej drogi rozwoju, która w Afryce kojarzyła się jednoznacznie źle, gdyż przypominała o czasach kolonialnego ucisku. Był gorącym zwolennikiem egalitaryzmu. Głoszone przez niego hasła socjalne miały odbicie w jego własnym postępowaniu - nie zależało mu na dobrach materialnych i wiódł bardzo skromny styl życia, co czyni go jednym z nielicznych wyjątków wśród całej rzeszy afrykańskich dyktatorów i satrapów. Nyerere dostrzegał, jak, wraz z odzyskiwaniem niepodległości, w krajach afrykańskich wyrastają zachłanni, dążący do bogactwa i własnych korzyści przywódcy i oligarchowie, i stanowczo się im sprzeciwiał. Uważał, że trudna i wieloletnia walka o niepodległość nie może zostać zaprzepaszczona przez pojedynczych przywódców, którzy bogactwo własnego kraju wykorzystają do swoich celów. Nyerere nie miał zaplecza, a w swoich przekonaniach był na ogół osamotniony. Stworzony przez niego model ujamaa był jego autorskim pomysłem.

Tymczasem w grudniu 1962 r. Tanganika przyjęła republikańską konstytucję, a Nyerere został wybrany na pierwszego prezydenta kraju. „Ujamaa – podstawa afrykańskiego socjalizmu” została ukończona, czas zatem by wrócić do czynnej polityki. Już po miesiącu urzędowania prezydent ogłosił, że w interesie jedności narodowej i rozwoju gospodarczego, TANU postanowiło, że Tanganika będzie odtąd państwem jednopartyjnym. Administracja Nyerere została szybko zakwestionowana, bo już w 1964 r. Bunt w armii został jednak szybko stłumiony po tym, jak prezydent wprawdzie niechętnie zwrócił się o pomoc do brytyjskiej piechoty morskiej.

Tymczasem na Zanzibarze w czasie brytyjskiego protektoratu sytuacja była raczej stabilna, w dużej mierze dzięki sułtanowi Kalifie ibn Harubowi, który został w nim w 1911 r. Był czołowym muzułmańskim księciem w Afryce Wschodniej, a jego rozwaga i stateczność daleka od ekstremizmów w znacznym stopniu przyczyniły się do uspokojenia nastrojów muzułmanów w czasach kryzysu politycznego, zwłaszcza podczas dwóch wojen światowych. Po jego śmierci w 1960 r. jego następcą został najstarszy syn Abdullah i wyspa przestała być oazą stabilności. Pod koniec 1960 r. brytyjski parlament zatwierdził nową konstytucję Zanzibaru. Pierwsze wybory do powołanej wówczas Rady Legislacyjnej odbyły się w styczniu 1961 r. i zakończyły się impasem. Kolejne wybory po pół roku odbyły się w atmosferze poważnych zamieszek i licznych ofiar. 10 mandatów zdobyła Partia Afro-Szirazyjska (ASP), reprezentująca głównie ludność afrykańską, tyle samo mandatów uzyskała Nacjonalistyczna Partia Zanzibaru (ZNP), reprezentująca głównie zanzibarskich Arabów, a ostatnie 3 Partia Ludowa Zanzibaru i Pemby (ZPPP), odłam ZNP. ZNP i ZPPP połączyły się, tworząc rząd z Mohammedem Hamadim jako premierem.

Z powodu braku porozumienia w sprawie kwalifikacji do głosowania, liczby wybieralnych miejsc w legislaturze oraz terminu wyborów, konferencja konstytucyjna zorganizowana w Londynie w 1962 r. nie była w stanie ustalić daty wprowadzenia autonomii ani niepodległości. Wytyczone zostały nowe okręgi wyborcze przez niezależną komisję, która zaleciła też zwiększenie członków Rady Legislacyjnej. Wprowadzono też powszechne prawo wyborcze dla dorosłych. Autonomia z samorządem została ustanowiona w 1963 r., a wybory przeprowadzone miesiąc później zakończyły się zwycięstwem koalicji ZNP-ZPPP, która zdobyła 18 mandatów, a ASP – pozostałe 13. Ostateczne ustalenia dotyczące niepodległości zostały podjęte na konferencji w Londynie kilka miesięcy później. 10 grudnia 1963 r. Zanzibar uzyskał niepodległość jako członek Commonwealthu (Brytyjskiej Wspólnoty Narodów).

Jednak już w styczniu 1964 r. rząd Zanzibaru został obalony w wyniku rewolucji, sułtan Abdullah został obalony, a następnie zmuszony do ucieczki na należącym do niego jachcie. Proklamowana została republika ludowa. Chociaż rewoltę przeprowadziło zaledwie 600 uzbrojonych mężczyzn pod dowództwem wyszkolonego przez komunistów „feldmarszałka” Johna Okello, zyskała ona znaczne poparcie ludności afrykańskiej. Uzbrojone bandy Afrykanów na Zanzibarze przyłączyły się do powstania przeciwko rządzącej elicie arabskiej. Zabitych zostało ok. 5 tys. Arabów, tysiące internowano, a ich domy i posiadłości grabiono do woli. Rada Rewolucyjna pod wodzą Abeida Karume, szefa ASP zwróciła się o pomoc do Chin, Związku Sowieckiego i NRD. Karume mianował się prezydentem Ludowej Republiki Zanzibaru i Pemby, natychmiast też ogłosił Zanzibar państwem jednopartyjnym. Decyzje podjęte przez nowy reżim obejmowały nacjonalizację całej ziemi, z dodatkowymi uprawnieniami do konfiskaty nieruchomości bez odszkodowania. Przybyły wówczas na wyspę setki techników komunistycznych, wzbudzając obawy Zachodu, że może się ona stać drugą Kubą. Dlatego też Julius Nyerere, zaniepokojony perspektywą wciągnięcia Zanzibaru w zimną wojnę i chętny do roli mediatora, zaproponował związek Tanganiki z Zanzibarem, który został później nazwany Tanzanią.

Zanzibar i kontynent zawsze łączyła bliska relacja, która sięgała kilku wieków p.n.e. Chociaż oba państwa były zarządzane oddzielnie w okresie rządów kolonialnych, Afrykanie z kontynentu przybywali na Zanzibar w poszukiwaniu pracy, a wielu z nich osiedlało się na wyspie na stałe. W okresie walk o niepodległość, TANU w Tanganice i ASP na Zanzibarze blisko ze sobą współpracowały. Decyzja obu krajów o połączeniu była też zatem naturalnym następstwem wieloletnich bliskich relacji między ich mieszkańcami. W kwietniu 1964 r. oba państwa połączyły się, tworząc Zjednoczoną Republikę Tanganiki i Zanzibaru, której prezydentem został Nyerere, a pierwszym wiceprezydentem Karume. W październiku 1964 r. nowo powstałe państwo przemianowano na Zjednoczoną Republikę Tanzanii. Pomimo zjednoczenia Zanzibar przez lata prowadził własną politykę, nie zwracając większej uwagi na praktyki stosowane na kontynencie.

System monopartyjny w Tanzanii był dosyć specyficzny, jak na warunki afrykańskie. Chociaż TANU była jedyną legalną partią, wyborcy w każdym okręgu wyborczym często mieli możliwość wyboru między więcej niż jednym kandydatem TANU w wyborach parlamentarnych. O tym, że układ ten był czymś więcej niż tylko pustą deklaracją idei demokracji, dowiodły wybory w 1965 r. i kolejne, kiedy to, mimo, że Nyerere był wielokrotnie wybierany jako jedyny kandydat na prezydenta, znaczna liczba parlamentarzystów, w tym ministrów, straciła swoje mandaty. Nyerere zawsze próbował przekonać społeczność międzynarodową, a zwłaszcza mocarstwa zachodnie, że polityka zagraniczna Tanzanii jest polityką niezaangażowania. Nie było to proste, gdyż jawne zaangażowanie bloku sowieckiego na Zanzibarze, a także osobiste przekonanie prezydenta, że aby naprawić nierównowagę powstałą w epoce kolonialnej, Tanzania powinna zwrócić się bardziej ku pomocy ze Wschodu utrudniały to zadanie. Wysoki ton moralny prezydenta co do roli Wlk. Brytanii w Rodezji i dostaw brytyjskiej broni do rasistowskiej RPA również przyczynił się nie tylko do nadwyrężenia przyjaźni między oboma krajami, ale też do zerwania stosunków dyplomatycznych z Wlk. Brytanią w latach 1965-1968. Wynikająca z tego utrata pomocy ze strony dawnego mocarstwa kolonialnego została z nawiązką zrekompensowana pomocą ze strony krajów Bloku Sowieckiego, ale też Chin, których kulminacją była udzielona w 1970 r. nieoprocentowana pożyczka chińska na sfinansowanie budowy linii kolejowej łączącej Dar Es Salaam z Zambią.

Choć Nyerere w pełni doceniał hojną pomoc, jaką otrzymywał jego kraj, to zawsze uświadamiał swoim rodakom potrzebę maksymalnej samowystarczalności. Twierdził, że wolność polityczna jest bezużyteczna, jeśli kraj ma zostać zniewolony przez zagranicznych inwestorów. Przez 5 lat jedynie zachwalał zalety socjalizmu zanim podjął jakiekolwiek decyzje, ale potem już działał szybko. Przestraszony, że w Tanzanii zaczęła wyłaniać się nowa, agresywna elita afrykańska i że erozji ulegają tradycyjne wartości wspólnotowe, dokonał intelektualnego przewrotu. Jego poglądy zostały sformułowane w Deklaracji z Aruszy w lutym 1967 r., która promowała politykę ujamaa (rodzinności, wspólnoty), wzywając do socjalizmu i samowystarczalności. W deklaracji Nyerere wzywał do niezależności narodowej, potwierdzał prawo państwa do kontrolowania wszystkich głównych środków produkcji i wymiany. Mówił, iż Tanzania jest wciąż daleko od realizacji takich celów, jak równość ludzi wobec siebie, poszanowania ludzkiej godności i udziału wszystkich w zarządzaniu państwem. Niezależność narodowa oznaczała dla niego uniezależnienie się od zagranicznej pomocy finansowej, co było szczególnie niezrozumiałe dla innych tanzańskich polityków. Osiągnięcie niezależności polegać miało na własnym rozwoju i nacisku na zwiększenie efektywności gospodarki rolnej.

Nyerere tak mówił o konieczności uniezależnienia się od pomocy finansowej z zewnątrz: „Poleganie na pieniądzu jako głównym instrumencie rozwoju jest przejawem głupoty. Zbyt dobrze wiemy, że nasz kraj jest biedny. Jest również głupotą, a nawet większą głupotą, kiedy wyobrażamy sobie, że pozbędziemy się naszego ubóstwa poprzez wsparcie finansowe, a nie dzięki naszym własnym zasobom finansowym. Po pierwsze, nie dostaniemy tych pieniędzy. Nie ma takiego kraju na świecie, który byłby gotów ofiarować nam w darze czy pożyczyć, bądź pomóc w zbudowaniu przemysłu na skalę, która pozwoliłaby nam osiągnąć nasze cele rozwojowe. A nawet gdyby wszystkie kraje zechciały pomóc krajom znajdującym się w potrzebie, to i tak wsparcie takie by nie wystarczyło”. Nyerere dodał też, że zbyt duża ekspozycja na pomoc zagraniczną oznaczałaby narażenie na naciski darczyńców, które znacznie ograniczyłyby suwerenność młodego kraju. Tak o tym pisał w Deklaracji z Aruszy: „Niepodległość oznacza poleganie na sobie samym. Niepodległość nie jest pełna, kiedy dla swego rozwoju naród uzależnia się od darów i pożyczek innych narodów. Jak możemy uzależnić się od obcych rządów i kompanii celem realizacji większości naszych programów rozwojowych, nie oddając tym rządom i krajom znacznej części naszej wolności i samodzielnego działania? Nie możemy – taka jest prawda”. W podsumowaniu Nyerere stwierdzał, że jedyną receptą jest wolniejszy rozwój, ale realizowany własnym wysiłkiem oraz położenie nacisku na rozwój gospodarki rolnej. Nie wykluczał możliwości korzystania z pomocy zagranicznej, ale chciał, by traktowano ją jako środek pomocniczy dla własnych wysiłków podejmowanych dla rozwoju narodowego.

Dziwacznym pomysłem w Deklaracji z Aruszy było założenie, według którego każdy urzędnik państwowy i działacz partyjny winien być „albo wieśniakiem, albo też robotnikiem, w żaden sposób niezwiązanym z praktyką kapitalizmu”. Kodeks przywództwa Nyerere zakazywał im posiadania akcji spółek, sprawowania funkcji dyrektorów prywatnych przedsiębiorstw, otrzymywania więcej niż jednego wynagrodzenia i posiadania domów czynszowych. Obcięto im dodatki i wprowadzono ograniczenia na import dóbr luksusowych. Prezydent uważał duże różnice w dochodach między elitą Tanzanii a zwykłymi ludźmi za podstawową przeszkodę na drodze do realizacji efektywnej strategii socjalistycznej, biedaczek nie wiedział jeszcze, że jest to oksymoron. Mówił: „Niektóre kraje uważały, że mogą się rozwijać dzięki istnieniu klasy średniej. Postępy w rozwoju mierzyły liczebnością owej klasy średniej. My będziemy narodem ludzi sobie równych”. Chciał zatem równo podzielić biedę i nędzę. Zobaczmy zatem, jak mu to wyszło.

Początek realizacji zasad z Deklaracji rozpoczął od masowej nacjonalizacji. Odbyło się to bez żadnego szczegółowego planu, bez przygotowania stosownych regulacji prawnych. Jako pierwsze upaństwowieniu uległy wszystkie banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, przetwórnie żywności, spółki eksportowe, a następnie całym system sprzedaży hurtowej. Później znacjonalizowano wszystkie budynki czynszowe, a nawet domy o wartości wyższej niż 6 tys. funtów. Rekompensatę otrzymali tylko właściciele budynków, które miały mniej niż 10 lat. Rozwiązanie to uzasadniano tym, że starsze budynki zarobiły już na pokrycie poniesionych na ich budowę kosztów. Dlatego głównymi ofiarami procesu nacjonalizacji stali się przedstawiciele bogatej społeczności azjatyckiej.

Opis ustroju państwa Nyerere zawarł we wspomnianej pracy „Ujamaa – podstawy afrykańskiego socjalizmu”, wydanej w 1962 r. Podkreślał w niej wielokrotnie, że socjalista odróżnia się od nie-socjalisty, nie tyle ilością posiadanego bogactwa, co sposobem, w jaki swego bogactwa używa. „Afrykański socjalista” miał zatem pracować i używać owoców swej pracy dla dobra całej społeczności. Podstawą funkcjonowania państwa w ideach Nyerere miały stać się samowystarczalne wioski, utworze na terenie całego kraju. Wtedy też prezydent używać zaczął nazwy ujamaa, co w suahili znaczy „wspólnota”. Nyerere uważał, że ideę wspólnoty będzie można wkrótce przenieść z terenów wiejskich, rozszerzając ją na cały kraj, dzięki czemu socjalistyczny model będzie obecny w całym państwie. Szczerą chęcią Nyerere było maksymalne wyrównanie nierówności klasowych, co, jak sądził, będzie w stanie osiągnąć poprzez „wyrównanie” dostępu do udziału w produkcji i partycypowaniu w owocach tej produkcji. Wioski były tworzone jedynie na zasadzie dobrowolności – mógł przystąpić do nich każdy chętny, lecz nie było ich zbyt dużo, jak nietrudno się domyślić. Do końca 1968 r. w ramach tego projektu powstało zaledwie 180 wiosek. Większość rolników żyła na granicy ubóstwa i nie była skłonna poświęcać swojego bezpieczeństwa na rzecz niepewnych rezultatów wspólnego uprawiania roli. Woleli oni zachować posiadane nędzne gospodarstwa, ale własne. W wielu przypadkach głównymi beneficjentami w wioskach ujamaa byli dostojnicy partyjni i urzędnicy służby rolnej, którzy otrzymywali pensje rządowe, dlatego chętnie przyjeżdżali do tych wiosek.

Zniecierpliwiony kiepskimi postępami kolektywizacji, w listopadzie 1973 r. Nyerere zarządził przymusowe przesiedlenia do utworzonych, spółdzielczych wiosek. W latach 1973-77 przemieszczono w ten sposób 11 mln ludzi. Była to największa masowa migracja ludności w historii Afryki. Nyerere mówił bzdury, że przemieszczenia wieśniaków miały w większości przypadków dobrowolny charakter, mimo że było akurat odwrotnie. Liczne raporty informowały o przemocy i brutalności akcji przesiedleń. Mobilizowano policję, wojsko, służbę narodową i milicję obywatelską do nadzoru nad akcją. Ludzie byli prześladowani, nękani i karani w imieniu rządzącej partii TANU, ci którzy kwestionowali akcję, otrzymywali odpowiedź: „Taki jest rozkaz Nyerere”. Pisarz francuski, Sylvain Urfer, w swojej książce „Une Afrique socialiste: la Tanzanie” tak opisywał tę akcję: „Między sierpniem a listopadem 1974 r., jakby fala odpływowa zalała cały kraj. Miliony ludzi, niczym w dyktaturze, często w ciągu jednej nocy, przemieszczano na leżące odłogiem ziemie, oczekując, że przemienią je w wioski i pola uprawne. W wielu miejscach wzywano wojsko, aby każdego opornego przemieścić siłą. W październiku wydawało się, że kraj wyłania się z jakiejś narodowej katastrofy, upstrzony nędznymi chatami z gałęzi i liści, które rozciągały się wzdłuż dróg niedbałymi rzędami”.

Zniszczenia spowodowane wdrażaniem siłą programu ujamaa doprowadziły niemal do narodowej katastrofy. Drastycznie spadła produkcja żywności, przybliżając widmo powszechnego głodu. Między 1974 a 1977 r. deficyt zbóż wynosił ponad 1 milion ton. Susza jeszcze zwiększyła skalę katastrofy. Niedobory żywności zostały uzupełnione żywnością importowaną, co szybko wyczerpało skromne rezerwy dewizowe kraju. W 1975 r. rząd musiał ratować się dotacjami, pożyczkami i specjalnymi środkami uruchomionymi doraźnie przez MFW i Bank Światowy. Tanzania dostała w sumie ponad 200 tys. ton pomocy żywnościowej. W żadnej mierze nie stała się samowystarczalna, nie zmniejszyła też swojej zależności od zagranicznej gospodarki rynkowej. Wdrożony przez Nyerere program ujamaa uczynił kraj niezdolnym do życia bez zagranicznej jałmużny. Pomysł wspólnotowej uprawy ziemi kompletnie się nie przyjął i poniósł klęskę. Chociaż do 1979 r. ok. 90% ludności wiejskiej przeniesiono do wiosek ujamaa, dostarczały one zaledwie 5% produkcji rolnej!     

Nyerere nie był twardogłowym komunistą, wprawdzie zaciekle krytykował gospodarkę kapitalistyczną, to jednak przy nacjonalizacji banków, ich akcjonariusze mieli otrzymywać odszkodowania, to samo dotyczyło ważniejszych spółek handlowych. Znacjonalizowane przedsiębiorstwa i nowo powołane spółki państwowe nie były w stanie realizować założeń prezydenta. Do 1979 r. powstało ponad 300 firm zarządzanych przez państwo, praktycznie wszystko było w rękach państwa: przedsiębiorstwa przemysłowe, banki, farmy, zrzeszenia producentów i sklepy. Wszystkie one były nieudolnie zarządzane przez niekompetentnych ludzi, których nikt nie weryfikował i nadzorował, dlatego zatrudniały one nadmierną liczbą pracowników i pogrążały się w długach.

Koszty administracyjne były zwykle wyższe niż zyski z produkcji. Hasła Nyerere nie wzbudzały wśród ludzi entuzjazmu, na jaki liczył. Mało kto podzielał jego argumentację. Plan spółdzielczych wiosek upadł, wywierając dodatkową presję na i tak już rozpaczliwie słabą gospodarkę. Przemysł sizalowy (pozyskiwanie i przetwarzanie włókien z agawy sizalowej na produkty takie jak liny, dywany, papier i opakowania), jeden z upaństwowionych, w połowie lat 70-tych XX w. popadł w ruinę z powodu nieefektywnego zarządzania. Z innymi sektorami gospodarki nie było lepiej. Wzrost PKB był bardzo rachityczny. Pomimo to, Nyerere nie dostrzegał błędów w swoim rozumowaniu i nie zamierzał odchodzić od swoich postanowień. Niezadowalające wyniki i brak rozwoju wiązał z niechęcią mieszkańców wiosek oraz opieszałością i nieudolnością zarządców firm i spółek. W Tanzanii nastąpiła drastyczna erozja płac administracji państwowej, co zrujnowało resztki morale, uczciwości i skuteczności urzędników. Realna siła nabywcza tanzańskiej administracji w latach 1969-1985 spadła aż o 90% Tysiące wykwalifikowanych urzędników państwowych zrezygnowało z pracy. Do cieszących się najgorszą sławą należało 10 państwowych zrzeszeń producentów płodów rolnych. Zrzeszenie producentów chryzantem poniosło w 1980 r. większe wydatki na pokrycie kosztów administracji niż wynosiła wartość sprzedanych przez nie kwiatów. Z kolei koszty administracyjne zrzeszenia producentów wspomnianego sizalu były w 1980 r. wyższe od kwot uzyskiwanych przez Tanzanię z jego eksportu. W międzyczasie rolnikom oferowano zupełnie nieadekwatne ceny ich produktów, dodatkowo musieli czekać nawet przez rok na zapłatę. W latach 70-tych drastycznie spadła produkcja sizalu, orzeszków nerkowca i chryzantem. Nic zatem dziwnego, że w takich warunkach musiał powstać czarny rynek.

Na początku lat 80-tych XX w. 2/3 płodów rolnych Tanzanii znalazło się na czarnym rynku. Rozporządzenia rządowe były w nieformalnym sektorze lekceważone do tego stopnia, że urzędnicy zaniechali ich egzekwowania. Z roku na rok rząd sprawował coraz słabszą kontrolę nad życiem kraju. Poza oficjalnym nadzorem znajdowało się wszystko, począwszy od środków pieniężnych po żywność. Gospodarka Tanzanii znalazła się wówczas w krytycznym położeniu. Stale powiększał się jej deficyt handlowy: w 1980 r. dochody z eksportu pokrywały zaledwie 40% kosztów importu, bardzo wzrósł też dług zagraniczny, a wszystko to odbywało się przy ostrym wzroście cen ropy naftowej, co dodatkowo pogarszało tanzańskie „terms of trade”. Import ropy naftowej, który w 1972 r. stanowił tylko 10% wartości eksportu, w 1980 r. pochłonął aż 60% wszystkich wpływów dewizowych. W 1970 r. za tonę eksportowanej herbaty można było kupić 60 baryłek ropy, ale w 1980 r. już tylko 4,5 baryłki.

Chroniczny brak dewiz hamował produkcję przemysłową i rolniczą. Z powodu braku części zamiennych i materiałów, maszyny i samochody ciężarowe były często unieruchamiane. Swoje dokonały też inflacja i susza. Trudności z zakupem podstawowych produktów, jak mydło, cukier, olej i wiele innych dóbr konsumpcyjnych sprawiły, że kwitł czarny rynek, szerzyła się korupcja i przemyt towarów (zwany w swahili magendo). W 1980 r. produkcja przemysłowa zmniejszyła się do 1/3 zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw. W latach 1979-1982 produkcja rolna spadła o 10%. W tym samym okresie PKB Tanzanii zmniejszył się o 1/3. W latach 1975-1983 przeciętny poziom życia obniżył się o prawie 50%. Tego nie był w stanie ukryć sam Nyerere, który w grudniu 1981 r. w wystąpieniu radiowym z okazji 20-lecia uzyskania niepodległości przyznał, że Tanzania jest teraz biedniejsza niż w 1972 r. Nie skłoniło go to jednak do zmiany poglądów, nadal trwał przy swojej socjalistycznej utopii. Twierdził, że polityka rządu uchroniła kraj od najgorszych okrucieństw kapitalizmu, a zwłaszcza od pojawienia się bogatej i potężnej elity. Porównując socjalizm do szczepionki powiedział: „jesteśmy jak ktoś, kto nie zachoruje na ospę, ponieważ się zaszczepił. Boli go ręka i czuje się przez chwilę jak chory człowiek; gdyby nie widział, co wyczynia ospa z ludźmi, stałby się w tym krótkim czasie bardzo nieszczęśliwy i życzyłby sobie, aby nigdy nie musiał godzić się na to szczepienie”. Innym razem na konferencji partii rządzącej w 1982 r. w Dar-es-Salaam przyznał, że Tanzania ma wiele „bardzo poważnych i realnych” problemów, niemniej socjalizm z pewnością nie jest jednym z nich. Skonkludował, że prowadzi „dobrą politykę’, ma „dobre plany”, a przede wszystkim „dobre przywództwo”.  

Ujamaa jako system polityczny sformułował również pewne koncepcje polityki zagranicznej, co, de facto, równało się z ówczesną dyplomacją, jaką prowadziła Tanzania. Głównymi założeniami były zaś: całkowite potępienie rasizmu i polityki apartheidu, walka z kolonializmem, walka z niesprawiedliwymi strukturami świata (tj. bieda, nierówności społeczne, rasizm), nieangażowanie się po żadnej ze stron zimnowojennych zmagań (udział w konferencjach Ruchu Państw Niezaangażowanych), jedność polityczno-ekonomiczna państw Afryki (powstanie Organizacji Jedności Afrykańskiej), przeciwstawianie się „wielkim” interesom mocarstw, które dążyły, aby ich byłe kolonie pozostały w ich sferach wpływów. Na arenie międzynarodowej koncepcje polityki zagranicznej Nyerere spotykały się ze szczerym poparciem, jego przyjaźń traktowano nobilitująco, uważając go za jednego z najważniejszych orędowników niepodległości w Afryce. Odmiennie wyglądało poparcie dla polityki ujamaa, która nie spotkała się na szczęście z większym entuzjazmem.

Nyerere nie tylko próbował być zbawcą swojego narodu ani tym bardziej bogatego Zachodu. W 1968 r. zakwestionował zasady OJA (Organizacji Jedności Afrykańskiej), uznając secesję Biafry od Nigerii, a w 1975 r. zaatakował OJA za planowanie jej kolejnego szczytu w Ugandzie, gdzie tamtejszy prezydent Idi Amin był wyjątkowo okrutnym dyktatorem. Pogarszające się stosunki zarówno z Ugandą, jak i Kenią przyczyniły się do upadku Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (EAC) w 1977 r., utworzonej 10 lat wcześniej w celu wspierania rozwoju gospodarczego między tymi trzema krajami. Napięte stosunki między Tanzanią a Ugandą na początku lat 70-tych XX w., spowodowane głównie ciągłym poparciem Nyerere dla Miltona Obote, b. prezydenta Ugandy obalonego przez Amina w 1971 r., prowadziły do sporadycznych starć granicznych między tymi dwoma krajami. Pomimo porozumienia o zaprzestaniu działań wojennych, w 1978 r. wybuchła nowa runda konfliktu, kiedy siły Amina wkroczyły do północno-zachodniej Tanzanii i zajęły tereny okupowane na północ od rzeki Kagera. Siły tanzańskie przeprowadziły jednak szybki kontratak i odzyskały ten region. Starcia trwały przez kolejne miesiące, a w kwietniu 1979 r. armia tanzańska wkroczyła do stolicy Ugandy, Kampali, kończąc w ten sposób rządy Idi Amina. Pozostawienie wojsk tanzańskich w Ugandzie przez kilka lat po obaleniu Amina przyczyniło się do napiętych relacji z niektórymi przywódcami Ugandy, a także wzbudziło podejrzenia w Kenii. Jednak w innych częściach Afryki Nyerere zdołał odegrać autorytatywną rolę, zwłaszcza w negocjacjach prowadzących do niepodległości Zimbabwe i w utworzeniu organizacji państw afrykańskich, która miała przeciwstawić się dominacji gospodarczej RPA.

Z kolei sytuacja na Zanzibarze budziła nieustające zaniepokojenie w kontynentalnej części Tanzanii. Arbitralne aresztowania i kary dla każdego, kogo uważano za przeciwnika państwa, wzbudzały żal, że konstytucja wspólnej republiki uniemożliwiała władzom kontynentalnym ingerencję w sprawy wyspy, w których w grę wchodziła praworządność i sprawiedliwość. Brak wyborów na Zanzibarze również stanowił niekorzystny kontrast z sytuacją na kontynencie. W kwietniu 1972 r. Karume został zamordowany przez wojskowych. Jego następca, Aboud Jumbe był czołowym członkiem rządu Karume, choć jego polityka nie różniła się znacząco od polityki zamordowanego poprzednika, wydawała się stopniowo zbliżać do praktyk panujących na kontynencie. Połączenie TANU i ASP pod nazwą Partii Rewolucyjnej (CCM) na początku 1977 r. było sygnałem nadziei, ale po nim pojawiły się żądania większej autonomii dla Zanzibaru. Ta tendencja została na krótko zahamowana, gdy w 1984 r. następcą Jumbe został Ali Hassan Mwinyi, który po rezygnacji Nyerere w listopadzie 1985 r. został prezydentem wspólnej republiki.

Nyerere pozostawił kraj w głębokiej zapaści gospodarczej, która nie osiągnęła poziomu krytycznego, jedynie dzięki ogromnym zagranicznym dotacjom finansowym, do których Nyerere potrafił przekonać rządy bogatszych państw. W całym okresie prezydentury Nyerere tylko nieliczni obywatele Tanzanii podważali obrany przez niego kurs. Jego polityka była traktowana w kategoriach wiary teologicznej. W istocie nie doszło tam nigdy do jakiejkolwiek dyskusji politycznej. W jednopartyjnym systemie Tanzanii parlament był atrapą, a prasa miała założony kaganiec. Rzeczywista władza znajdowała się w State House w Dar-es-Salaam, komitetach partyjnych i rządzącej klasie biurokratów, wszystkich ich łączył brak tolerancji czy zwykła nienawiść wobec jakichkolwiek przejawów opozycji. Sam Nyerere nigdy nie sprzeciwiał się stosowaniu ustawy o prewencyjnym zatrzymaniu, której celem było uciszenie ewentualnej opozycji. Tanzania przez wiele lat utrzymywała się wysoko na liście krajów afrykańskich przetrzymujących więźniów politycznych. Trudno odmówić Nyerere kilku osiągnięć, zwłaszcza w dziedzinie edukacji, służby zdrowia i opieki społecznej. Liczba uczniów szkół podstawowych zwiększyła się z 1/4 populacji w wieku szkolnym do 95%, a piśmienność dorosłych – z 10 do 75%. 4 wioski na 10 zostały zaopatrzone w wodę bieżącą, a w 3 wioskach na 10 wybudowano kliniki. Prognozowana długość życia wzrosła z 41 do 51 lat. Ten postęp nie byłby jednak możliwy bez hojnych środków pochodzących z pomocy zagranicznej. W latach 70-tych XX w. Tanzania otrzymała co najmniej 3 mld USD pomocy, głównie z Zachodu. W 1982 r. roczna wysokość pomocy osiągnęła 600 mln USD. Bez tych funduszy Tanzania pogrążyłaby się w totalnej nędzy. Dlatego też te „osiągnięcia” Nyerere nie miały nic wspólnego z sukcesem jego strategii, były one uzależnione wyłącznie od jego niewątpliwych zdolności do przekonywania zagranicznych sponsorów o tym, że szczerze zmierza on do realizacji swoich celów.

Po 1985 r. zaczęto odchodzić od ujamaa, lecz zmiany wprowadzone przez nową władzę były jedynie kosmetyczne. Kraj zwrócił się ku kapitalizmowi, ale w sferze stosunków społecznych pozostał nadal głęboko zakorzeniony w koncepcjach Nyerere, który był jednak nie tylko zaangażowanym politykiem i reformatorem, ale również głęboko wierzącym człowiekiem, a w pewnym sensie nawet wizjonerem, który miał nadzieję na moralną odbudowę swojego narodu i całej Afryki. Nyerere poznał religię rzymskokatolicką w szkołach, do których uczęszczał jako młody człowiek. W 1943 r. zdecydował się przyjąć chrzest, podczas którego przyjął imię Julius. Jako prezydent Tanzanii uważał, że Kościół ma do odegrania kluczową rolę w społeczeństwie, służąc ludziom w ich potrzebach duchowych i materialnych. Jednocześnie nie może zamykać się jedynie na ludzi jednego wyznania, lecz być gotowym pomagać wszystkim mieszkańcom Tanzanii. Nyerere działał prężnie na rzecz pokoju pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami, licznie zamieszkującymi Tanzanię. Jego dzieło widoczne jest w kraju do dzisiaj. Nyerere znany był ze znajomości Pisma Świętego i licznych świadectw wiary. Był tłumaczem niektórych ksiąg biblijnych na język zanaki, a także autorem wielu książek. Krótko przed swoją śmiercią (chorował na białaczkę) mówił, że będzie modlił się za wszystkich Tanzańczyków: „Wiem, że nie wyzdrowieję. Smutno mi zostawiać mój naród. Wiem, że będą opłakiwać moje odejście. Ale nie przestanę prosić Boga o łaski dla nich”. Zmarł 14 października 1999 r. 13 maja 2005 r. papież Benedykt XVI ogłosił Nyerere Sługą Bożym Kościoła. Wkrótce rozpoczęto również proces beatyfikacyjny. Choć niektórzy krytykują pomysł, aby beatyfikować człowieka, którzy doprowadził swój kraj do katastrofy ekonomicznej, pojawiają się też głosy mówiące o tym, że Afryka potrzebuje swoich błogosławionych (a w przyszłości może również świętych), którzy staną się wzorem dla kolejnych pokoleń. Pomimo niezaprzeczalnych wad utopijnego systemu, jaki pragnął stworzyć Julius Nyerere, jego osobiste cechy mogą być uważane za godne do naśladowania. Z całą pewnością pierwszy prezydent Tanzanii jest wciąż inspiracją dla wielu Afrykanów, którzy w odnowie moralnej, odrzuceniu korupcji i ciężkiej pracy dla dobra poszczególnych państw, widzą jedyną szansę na rzeczywisty rozwój Afryki.

Mwinyi odziedziczył gospodarkę cierpiącą z powodu braku zasobów, spadku światowych cen tanzańskich produktów rolnych, wzrostu cen ropy naftowej i nieefektywnego zarządzania. Dotkliwy niedobór żywności dodatkowo pogłębił jego problemy. Choć obiecał kontynuować politykę niezależności Nyerere, nowy prezydent sam doszedł szybko do wniosku, że opór jego poprzednika wobec pomocy zagranicznej nie może być dłużej kontynuowany. Julius Nyerere wsławił się bowiem jako elokwentny i konsekwentny przeciwnik reform. Aż do swojego odejścia z urzędu wstrzymywał się od przyjęcia warunków MFW, twierdząc, że mogą one spowodować zamieszki na ulicach Dar es Salaam. Powszechnie dystansował się od działań cudzoziemców, którzy domagali się podjęcia środków oszczędnościowych. Przyjmując ofertę od MFW w 1986 r., Mwinyi wprowadził szereg reform strukturalnych, przyspieszył dewaluację waluty, rozpoczętą w 1984 r. przez Nyerere, który w 1985 r. dokonał również denacjonalizacji państwowego sektora przemysłu sizalowego. Co więcej prywatne przedsiębiorstwa mogły uczestniczyć w prywatyzacji aktywów państwowych. W maju 1992 r. zmieniona została konstytucja Tanzanii, umożliwiająca wprowadzenie systemu wielopartyjnego. W 1995 r. odbyły się pierwsze demokratyczne wybory, prezydentem został Benjamin Mkapa z CCM. Mkapa kontynuował reformy gospodarcze prowadzone przez swoich poprzedników. 

Reformy Mwinyi i porozumienie z MFW były konieczne, by ustrzec kraj przed niechybnym bankructwem. Brak dóbr konsumpcyjnych, materiałów wyposażenia i części zamiennych rzuciły gospodarkę kraju na kolana. W Tanzanii przestała funkcjonować znaczna część systemu zdrowia i edukacji, zachowując jedynie nazwy. Liczba dzieci uczęszczających do szkół podstawowych zmniejszyła się z 98% (1981) do 76% (1988). Koszty obsługi długu w połowie lat 80-tych osiągnęły rekordową wysokość 66% jego wartości. Coraz bardziej wzrastało zapotrzebowanie na pomoc żywnościową, aby uniknąć katastrofy głodu. Szalały korupcja i łapówkarstwo. Po 23 latach eksperymentów z socjalizmem formalnie zarzucono Deklarację z Aruszy, stanowiącą dotychczas wytyczną działania rozwojowego kraju. Mimo ostrzeżeń Nyerere przed zakłóceniem stabilności politycznej, ludność była skłonna do zaakceptowania reform. Nikt, w tym też opozycja nie sprzeciwiał się wdrożeniu reform oszczędnościowych, które towarzyszyły dostosowaniu strukturalnemu gospodarki. Przyczyną takiego stanu rzeczy było to, że ponad 90% rodzin w Dar es Salaam uzyskiwało swe dochody z nieformalnej działalności, która pojawiała się w odpowiedzi na kryzys. Tanzania trafiła tym samym na listę społeczności darczyńców jako „dobry uczeń” i była chwalona za swoje stanowcze działania na rzecz reform.

Od połowy lat 90-tych XX w. aż do pierwszej dekady XXI w. słaba gospodarka Tanzanii i niewystarczająca podaż żywności zostały poważnie nadwyrężone przez napływ uchodźców z sąsiednich krajów: Rwandy, Burundi i Zairu (dzisiejsza Demokratyczna Republika Kongo). Mkapa zwrócił się wówczas o pomoc międzynarodową w opiece nad uchodźcami. Tymczasem w 1998 r. Tanzania stała się miejscem krwawego zamachu terrorystycznego, kiedy w atakach bombowych na ambasadę USA w Dar es Salaam zginęło 11 osób, a wiele zostało rannych. Mkapa został ponownie wybrany na prezydenta pod koniec 2000 r., chociaż wybory odbyły się w atmosferze oskarżeń o oszustwa wyborcze szczególnie na Zanzibarze. Po wyborach doszło do gwałtownych demonstracji, w jednej z nich w styczniu 2001 r. brutalna interwencja policji spowodowała śmierć co najmniej 40 osób i obrażenia 100. Na Zanzibarze doszło również do eskalacji islamskich działań zbrojnych. Demonstracje, brutalne ataki i zamachy bombowe w latach 2000 przypisano kilku radykalnym organizacjom protestującym przeciwko odmowie rządu podporządkowania się ich ekstremistycznym poglądom. Pod koniec 2004 r. w Dar es Salaam zginęło 10 osób w wyniku tsunami na Oceanie Indyjskim, ostrej krytyce poddany był wówczas rząd za to, że nie zrobił wystarczająco dużo, aby ostrzec opinię publiczną o zbliżającym się zagrożeniu.

Po ponad dekadzie przygotowań, Tanzania, Uganda i Kenia utworzyły w 2005 r. Unię Celną Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (EACCU), by pobudzić aktywność gospodarczą w regionie. W 2009 r. Tanzania podpisała umowę zapewniającą swobodny przepływ osób i towarów w EACCU, która w tym czasie była też poszerzona o Burundi i Rwandę. W międzyczasie w grudniu 2005 r. w Tanzanii odbyły się równoczesne wybory prezydenckie i parlamentarne, które wygrał b. minister spraw zagranicznych Kikwete, kandydat CCM, zostając kolejnym szefem państwa. Sama CCM zdobyła zdecydowaną większość w Zgromadzeniu Narodowym. W wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2010 r. Kikwete wygrał drugą kadencję, zdobywając 61% głosów. CCM, mimo utraty części mandatów na rzecz opozycji, utrzymała większość w Zgromadzeniu Narodowym. Wybory zostały zakłócone przez oskarżenia kilku grup opozycyjnych o fałszerstwa, na brak transparentności liczenia głosów wskazywali też niektórzy obserwatorzy krajowi i zagraniczni. Wcześniej tego samego roku w Zanzibarze odbyło się referendum w sprawie utworzenia rządu jedności narodowej, blisko 66% wyborców opowiedziało się za tym rozwiązaniem. W kolejnych latach pojawiły się jednak żądania większej niezależności, a także apele o secesję od Tanzanii.  

Głównym problemem rządów Kikwete pozostała korupcja, pomimo jego obietnic i rzekomych wysiłków zmierzających do ograniczenia nadużyć. Szczególnie negatywnym przykładem stał się niejaki Edward Lowassa, prominentny członek CCM i sojusznik Kikwete, który był premierem, ale zrezygnował w 2008 r. po tym, jak został uwikłany w aferę korupcyjną. Oczywiście zaprzeczył tym zarzutom i włos z głowy mu nie spadł. Dwóch innych ministrów rządu Lowassy również złożyło rezygnacje w związku z tym samym skandalem, wkrótce potem Kikwete zdymisjonował cały swój gabinet. Kolejna czystka w rządzie związana z korupcją miała miejsce w 2012 r., kiedy Kikwete zwolnił 6 ministrów za malwersację funduszy rządowych. Chociaż niektórzy członkowie rządu zostali postawieni przed sądem pod zarzutem korupcji, to wyroki skazujące należały do rzadkości. Wyjątkiem był lipiec 2015 r., kiedy dwóch byłych ministrów zostało skazanych na 3 lata więzienia na podstawie zarzutów korupcyjnych. 

Kikwete był świadkiem powstawania nowej konstytucji w trakcie swojej drugiej kadencji. Po raz pierwszy zaproponował przegląd konstytucji w 2011 r., w następnym roku została nawet powołana komisja, która miała się zająć zmianami. Po konsultacjach społecznych komisja przedstawiła kilka rekomendacji, w tym przejście na zdecentralizowany, trójstopniowy system rządów. Zgromadzenie Konstytucyjne, składające się z członków Zgromadzenia Narodowego Tanzania i Izby Reprezentantów Zanzibaru oraz ponad 200 delegatów organizacji społeczeństwa obywatelskiego, przeanalizowało rekomendacje i zostało zobowiązane do zatwierdzenia projektu, który miał być przedmiotem ogólnokrajowego referendum. Do zatwierdzenia wymagana była większość 2/3 głosów. Wielu członków CCM uczestniczących w Zgromadzeniu Konstytucyjnym nie poparło rekomendacji przejścia na zdecentralizowany system rządów w obawie, że wynik takiej zmiany będzie korzystny dla opozycji, podczas gdy znaczna cześć opozycji zdecydowanie poparła rekomendację. Doprowadziło to do impasu. Niezadowolona ze sposobu przebiegu dyskusji nad projektem, czołowa partia opozycyjna Chadema wraz z innymi ugrupowaniami opozycji utworzyły w 2014 r. koalicję Ukawa i zbojkotowały Zgromadzenie Konstytucyjne, próbując w ten sposób przedstawić swoje zastrzeżenia wobec przebiegu obrad. 

Ten akt, wraz z pospiesznie zwołanym i wątpliwym głosowaniem nad projektem przez resztę zgromadzenia, doprowadził do zatwierdzenia projektu do referendum, które nie uwzględniało trójstopniowej struktury rządu. Chociaż celem było przeprowadzenie referendum konstytucyjnego przed wyborami w 2015 r., to jednak kilka miesięcy wcześniej komisja wyborcza ogłosiła, że referendum będzie przełożone. W związku z planowaną rezygnacją Kikwete po dwóch kadencjach prezydenckich, CCM rozpoczęła proces wyboru kandydata w wyborach prezydenckich. Został nim w końcu John Magufuli, który cieszył się opinią etycznego i bezkompromisowego w walce z korupcją. Były premier Lowassa, długoletni członek CCM opuścił partię Magufuliego obrażony pominięciem go w walce o to stanowisko, wkrótce dołączył do opozycyjnej Chademy, która zyskała dużą popularność wśród młodszych wyborców. Chadema wraz z innymi partiami sojuszniczymi utworzyła koalicję Ukawa. To pierwszy raz w historii Tanzania, kiedy połączyła się zazwyczaj podzielona opozycja. Ukawa uzgodniła wystawienie jednego, wspólnego kandydata w wyborach, którym został Lowassa. 

Wybory prezydenckie i parlamentarne w październiku 2015 r. były najbardziej zaciętymi w historii kraju, częściowo ze względu na oburzenie na korupcję i jednolity front opozycji. Wraz ze spływającymi wynikami stało się jasne, że kilku wpływowych członków rządu CCM straciło mandaty parlamentarne na rzecz kandydatów Ukawa. Zaraz po wyborach szef Zanzibarskiej Komisji Wyborczej unieważnił wybory, twierdząc, że doszło do naruszenia prawa wyborczego. Międzynarodowi obserwatorzy byli zaniepokojeni tą decyzją, uważając ją za nieuzasadnioną. Tego samego dnia Lowassa zażądał ponownego przeliczenia głosów, twierdząc, że doszło do nieprawidłowości. Mimo to, wyniki wyborów prezydenckich zostały opublikowane następnego dnia, a zwycięzcą został Magufuli, zdobywając 58% głosów. Lowassa uzyskał prawie 40%. Pomimo utraty kilku mandatów, CCM zdołała utrzymać większość w Zgromadzeniu Narodowym. Lokalne wybory prezydenckie i parlamentarne na Zanzibarze zostały powtórzone w marcu 2016 r. Wiodąca partia opozycyjna CUF (Zjednoczony Front Obywatelski) zbojkotowała je, utrzymując, że jej kandydat Sharif Hamad uczciwie wygrał wybory. W związku z tym urzędujący prezydent Shein z CCM zdobył ponad 90% głosów. Kilku dyplomatów powtórzyło swoje wcześniejsze stanowisko, że wybory w październiku 2015 r. nie powinny zostać unieważnione i powtórzone. 

Spór o przywództwo w CUF w kolejnych latach osiągnął punkt kulminacyjny w 2019 r., kiedy Hamad i jego zwolennicy opuścili partię, by dołączyć do innej partii opozycyjnej. Magufuli rozpoczął swoją kadencję prezydencką zyskując uznanie za sfokusowanie na oszczędnościach budżetowych, walkę z korupcją, a później za skupienie się na realizacji projektów infrastrukturalnych. Jednak z biegiem czasu, jak to zwykle ma miejsce w krajach afrykańskich, jego rządy przybierały coraz bardziej autorytarny ton, o czym świadczyły takie działania, jak okazywanie nietolerancji i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową oraz nakładanie ograniczeń na media i opozycję, zwłaszcza w miarę zbliżania się kolejnych wyborów w 2020 r. Partia władzy CCM jest wprawdzie określana jako centrolewicowa, a nawet socjalistyczna, ale jej podejście do swobód obywatelskich i praw człowieka jest dalekie od powszechnego rozumienia lewicowości. Od początku swojego istnienia stosowała prewencyjne areszty i zatrzymania przeciwników politycznych. Magufuli wstrzymał wszelkie programy (także zagraniczne, finansowane przez USA) związane z profilaktyką HIV/AIDS. Za bycie w związku z osobą tej samej płci groziło nawet 30 lat więzienia. W 2018 r. władze zagroziły aresztem i deportacją wszystkim aktywistom na rzecz praw osób LGBT+. W tym samym roku powołano też 17-osobową komisję składającą się policjantów, prawników i lekarzy, mającą identyfikować osoby homoseksualne. Pierwszego dnia działania komisji nadeszły 5763 zgłoszenia, w których obywatele zgłosili 100 konkretnych nazwisk. Wiceminister zdrowia wyraził pełne poparcie dla stosowania badań odbytu u osób oskarżonych o relacje gejowskie. Magufuli był również krytykowany za to, że zupełnie nie radził sobie z pandemią COVID-19, wdrażając niewiele zalecanych środków ostrożności, a następnie przedwcześnie ogłaszając Tanzanię krajem wolnym od koronawirusa, który rozprzestrzeniał się w niekontrolowany sposób w całym kraju. 

Kolejne wybory prezydenckie i parlamentarne odbyły się w październiku 2020 r. Magufuli miał 14 kontrkandydatów, ale wygrał zdecydowanie, zdobywając ok. 84% głosów, a jego CCM uzyskało aż 95% miejsc w parlamencie. Na Zanzibarze o prezydenturę walczyło też ponad tuzin kandydatów, w tym Hamad oraz Hussein Mwinyi, reprezentujący CCM. Mwinyi zdecydowanie wygrał, zdobywając 76% głosów, jednak Chadema i opozycja zanzibarska uznały wybory w obu lokalizacjach za sfałszowane. Niektóre kraje zachodnie podawały w wątpliwość wiarygodność wyników, powołując się na doniesienia o powszechnych nieprawidłowościach w głosowaniu i przemocy stosowanej przez siły bezpieczeństwa wobec ludności cywilnej. Mimo to Magufuli został zaprzysiężony na drugą kadencję, podobnie jak Mwinyi na Zanzibarze. Zgodnie z konstytucyjnym zapisem Zanzibaru o rządzie jedności narodowej, Mwinyi mianował Hamada pierwszym wiceprezydentem. Zaangażowanie Hamada w administrację Mwinyi’ego nie trwało długo, gdyż zaraził się koronawirusem i zmarł w lutym 2021 r. W marcu tego roku zaczęły krążyć plotki, że sam Magufuli zmaga się z COVID-19, ale urzędnicy zaprzeczali o jego chorobie. Jednak po kilku dniach rząd ogłosił śmierć Magufuliego, podając jako przyczynę zgonu komplikacje kardiologiczne. Najprawdopodobniej doszło do nich po zarażeniu koronawirusem. Po śmierci urzędującego prezydenta na szefa państwa została zaprzysiężona Samia Suluhu Hassan, aby dokończyć kadencję. W ten sposób została ona pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Tanzanii. 

Hassan jako wiceprezydent u Magufuliego zwykle stała w jego cieniu i rzadko zabierała głos. Po nagłej śmierci prezydenta została niespodziewanie głową państwa. Zaprzysiężenie pierwszej prezydentki w historii Tanzanii było wielkim, publicznym wydarzeniem na stadionie, na którym obecnych było wiele zagranicznych delegacji. W 2021 r. nowa przywódczyni ze swoją doktryną pojednania, odporności, odbudowy i reform, dawała nadzieję na pilnie potrzebne zmiany. Szybko zyskała uznanie w kraju i za granicą, m.in. zezwalając opozycji na organizowanie zgromadzeń. Szef opozycyjnej Chademy Tundu Lissu wspominał miłą atmosferę przy rozmowach w pałacu prezydenckim w tamtym czasie. Gdy jednak Mama Samia – jak zaczęto nazywać prezydentkę – zaczęła myśleć o kolejnej kadencji i starciu w wyborach, sięgnęła po sprawdzone metody swojego poprzednika, zarówno wobec opozycji, jak i własnego partyjnego zaplecza. Rozliczne przetasowania w rządzie, wymiana szefów armii i służb, usuwanie bliskich współpracowników Magufuliego, tworzenie wąskiej grupy lojalistów – byle tylko zdobyć nominację do startu w kolejnych wyborach. Z ochotą rozpoczęła prześladować opozycję i swoich krytyków i czyniła to z niesłychaną wręcz brutalnością. Przed wyborami w 2025 r. przywódcy dwóch głównych partii opozycyjnych wzywali do bojkotu wyborów. Już w 2017 r. szef Chademy, Tundu Lissu został postrzelony aż 16 kulami. Cudem przeżył, ale powrót do sprawności zajął mu kilka lat. Rząd oficjalnie potępił zamach, jednak nigdy nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności. Od kwietnia 2025 r. Tundu Lissu przebywał w więzieniu, oskarżony tym razem o zdradę, która polegała na obnażaniu korupcji władz i wzywaniu do reform. Zarzut mu postawiony uniemożliwiał zwolnienie za kaucją, z tych powodów nie mógł ponownie kandydować w wyborach prezydenckich. Przywódca drugiej partii opozycyjnej, ACT – Mpina – nie został dopuszczony do udziału w wyborach z uwagi na rzekome uchybienia formalne.

Aktywiści, także z sąsiednich krajów, chcieli wesprzeć Tundu Lissu podczas rozprawy w maju 2025 r. Dwoje z nich – Ugandyjczyk i Kenijka zostało uprowadzonych z hotelu przez siedmiu „nieznanych sprawców”. Związanych zawieszono głowami w dół i dotkliwie pobito. Oprawcy zmusili ich do zdjęcia ubrań. Bieliznę wykorzystano jako knebel. Oprawcy używali swoich dłoni oraz twardych przedmiotów, by sięgnąć głęboko do odbytów, a następnie rozsmarować odchody po ciałach uprowadzonych, zrobili im zdjęcia i nakazali milczenie, a po dwóch dniach porzucili na granicy z Kenią i Ugandą. Uprowadzenie dwójki aktywistów z Kenii i Ugandy było wyrazem paniki ze strony urzędującej prezydent, która czuła się bardzo niepewnie i była gotowa zrobić wszystko, żeby zapewnić sobie wygraną za wszelką cenę. Z kolei we wrześniu 2024 r. znaleziono ciało pobitego, z twarzą oblaną kwasem solnym członka Chademy. Przynależność do stanu duchownego również nie dawała gwarancji bezpieczeństwa – katolicki ksiądz został w kwietniu 2025 r. dotkliwie pobity. Popularni youtuberzy mówiący o demokracji trafiali do aresztu za „niewłaściwe korzystanie z mediów społecznościowych”. Internetowy bloger, znany jako Sativa, uprowadzony w czerwcu 2024 r., został przewieziony ponad tysiąc kilometrów, aż pod kongijską granicę. Ciężko pobity – w kajdankach i z zawiązanymi oczami – i porzucony na brzegu rzeki w Parku Narodowym Katavi usłyszał komendę „strzelaj”. Kula roztrzaskała mu żuchwę. To wszystko za krytykę partii rządzącej w sieci. „Nieznani sprawcy” odjechali. Sativa przeżył, doczołgał się do drogi – tam znaleźli go strażnicy dzikich zwierząt. Represje dotknęły nawet prominentnych członków partii rządzącej, jeśli tylko zaczęli krytykować krewką prezydent. Ambasador Polepole został uprowadzony ze swojego domu w październiku 2025 r. Cztery dni późnej lokalne źródła przekazały „The African Report”, że Polepole nie żyje. Mimo ogromnego ryzyka i gigantycznych represji coraz więcej osób zaczęło głośno wyrażać swój sprzeciw. Władze przez lata odbierały ciszę jako spokój. Były zbyt zajęte czerpaniem korzyści ze sprawowanych urzędów. Przed wyborami opozycja domagała się usunięcia prezydentki oraz rozliczenia sprawców uprowadzeń, tortur i zabójstw. 

Wybory prezydenckie w październiku 2025 r. były parodią demokracji. Według obserwatorów (m.in. Unii Afrykańskiej, Unii Europejskiej, Southern African Development Community) wybory w Tanzanii nie spełniały nawet w minimalnym stopniu standardów demokratycznych, a opozycja nie miała szans na udział. Od dnia głosowania, gdy władze wyłączyły internet w całym kraju, do końca 2025 r. nawet 2 tys. osób mogło stracić życie. Większość – od strzałów oddanych z bliskiej odległości. Nie wszyscy brali udział w demonstracjach. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa w cywilnych ubraniach strzelali do przypadkowych osób na ulicach. Takie informacje otrzymywało telefonicznie Human Rights Watch. Wiele rodzin nie odzyskało ciał swoich bliskich. Wybory wygrała Samia Hassan zdobywając prawie 98% głosów, według oficjalnych danych frekwencja w głosowaniu wyniosła rzekomo ponad 94%. Nikt w takie dane nie uwierzył. Powtórne zaprzysiężenie Hassan 3 listopada 2025 r. było zaprzeczeniem tego sprzed 4 lat - zamknięte, zorganizowane na terenie wojskowym dla najbardziej zaufanych. Na udział zdecydowali się jedynie prezydenci Somalii, Mozambiku, Zambii i Burundi z 54 wszystkich afrykańskich przywódców. Mimo ostrzeżeń zdecydowałem się przyjechać do Tanzanii i Zanzibaru w kwietniu 2026 r., sytuacja po kilku miesiącach napięcia, z zamieszkami i brutalnymi interwencjami sił bezpieczeństwa w największych miastach kontynentalnych, zdecydowanie uspokoiła się, mało kto wracał do niedawnych tragicznych wydarzeń, wydawało się, że Mama Samia suwerennie kontrolowała sytuację w kraju. Z kolei na Zanzibarze nie zanotowano żadnych większych protestów.

Gospodarka Tanzanii oparta jest w przeważającej mierze na rolnictwie. Po nieudanych latach rządów Nyerere, permanentnych kryzysach gospodarczych, gwałtownej inflacji, powstania nieficjalnego rynku (shadow market) i nieudanych prób ograniczania importu, deficyt handlowy pogłębił się do bezprecedensowego poziomu, a problemy z bilansem płatniczym stały się tak dotkliwe, że projekty rozwojowe musiały zostać zawieszone. Kryzys gospodarczy zmusił rząd do zaciągnięcia pożyczki z MFW w 1986 r., której warunki wymagały wyeliminowania subsydiów i kontroli cen, a także redukcji usług socjalnych i etatów w przedsiębiorstwach państwowych. W latach 90-tych i po 2000 rząd kontynuował wdrażanie środków mających na celu stworzenie gospodarki mieszanej i ograniczenie nieopodatkowanych rynków nieoficjalnych. Na początku trzeciej dekady XXI w. ok. 2/5 ludności kraju nadal zajmowało się produkcją rolną, pracując jako niezależni producenci lub najemni robotnicy rolni, a rolnictwo stanowiło mniej więcej taką samą cześć PKB. Głównymi uprawami są: kukurydza, ryż, sorgo, proso, banany, maniok, bataty, jęczmień, ziemniaki i pszenica. Kukurydza i ryż są preferowanymi uprawami, natomiast maniok i bataty są wykorzystywane jako rośliny zapobiegające głodowi ze względu na ich odporność na suszę. Głównymi towarami eksportowymi pozostają kawa i bawełna, inne to m.in. orzechy nerkowca, herbata, tytoń i sizal. Zanzibar, niegdyś źródło ponad 90% światowego zapotrzebowania na goździki, dzisiaj odpowiada zaledwie za 10% ich światowej podaży. Około 4/5 tanzańskiej siły roboczej jest zatrudnione w sektorze rolnym. Z tej grupy mniej niż 1/10 należy do związków zawodowych. Przepisy prawa pracy w kontynentalnej Tanzanii i na Zanzibarze są specyficzne dla każdego regionu, a pracownicy na Zanzibarze nie mogą zrzeszać się w związkach zawodowych. Chociaż pracownicy mogą tworzyć związki zawodowe bez zezwolenia, wielu pracodawców z sektora prywatnego przyjęło nielegalne przepisy zniechęcające do przystępowania do związków lub ich tworzenia. Kongres Związków Zawodowych Tanzanii jest jedyną federacją związkową w kraju. Podatek od wartości dodanej (VAT), podatek dochodowy, akcyza i cła importowe dostarczają państwu dochodów. Rząd jest pozbawiony znacznych dochodów podatkowych z powodu nieformalnej działalności gospodarczej, która nie jest opodatkowana, ponadto sam system poboru podatków jest skrajnie nieefektywny.

Program zasiedlania wsi z połowy lat 70-tych XX w. został uzupełniony o dystrybucję ulepszonego siewnika i nawozów poprzez centralne zarządzanie produkcją rolną, ale ich terminowa dystrybucja została w dużej mierze udaremniona przez problemy logistyczne związane z ich transportem do terenów wiejskich. Niemniej w regionach południowych i południowo-zachodnich osiągnięty został wzrost plonów, co przypisywano stosowaniu nawozów chemicznych, głównie do uprawy kukurydzy. Naturalne lasy Tanzanii składają się głównie z drewna liściastego, ale produkcja drewna liściastego też istotnie wzrosła. Duże zakłady celulozowo-papiernicze w Mufindi są zaopatrywane w drewno pochodzące z rozległego lasu iglastego w pobliżu Sao Hill. Kilka jezior, zwłaszcza Jezioro Wiktorii, jest ważnym źródłem ryb. Krewetki są poławiane komercyjnie w delcie rzeki Rufiji, ale rybołówstwo przybrzeżne zaspokaja głównie własne potrzeby. W Tanzanii wydobywa się diamenty, złoto, kaolin, gips, cynę i różne kamienie szlachetne, w tym tanzanit. Złoto jest ważnym zasobem i najcenniejszym towarem eksportowym kraju (zapewnia ponad 2/3 dochodów z eksportu). Na południowym zachodzie znajdują się duże złoża węgla nadające się do eksploatacji, złoża fosforanów w Aruszy i niklu w regionie Kagera. Gaz ziemny został odkryty na wyspie Songo Songo. Kilka międzynarodowych firm uczestniczyło w poszukiwaniach ropy naftowej na lądzie i morzu. Głównymi źródłami energii komercyjnej są importowana ropa naftowa, energia wodna i węgiel. Drewno opałowe i węgiel drzewny to główne paliwa krajowe, co przyczynia się do rosnących obaw o wylesianie. Wielu Tanzańczyków nie ma dostępu do głównej sieci energetycznej. Większość osób podłączonych do sieci mieszka na terenach miejskich, a plany doprowadzenia elektryczności do wiosek mają dodatkowo na celu spowolnienie wylesiania na tych terenach. Przemysł Tanzanii opiera się na przetwórstwie produktów rolnych oraz na substytucji importu – czyli wytwarzaniu (często z importowanych materiałów i części) produktów, które kiedyś były kupowane za granicą. Główne gałęzie przemysłu to przetwórstwo spożywcze, tekstylia, browarnictwo i produkcja papierosów. Produkuje się również cement, odzież, obuwie, opony, baterie i butelki. Działa wiele hut stali oraz duża celulozownia i papiernia. Produkuje się również rowery. Strategia mająca na celu stworzenie podwalin pod szybki rozwój takich podstawowych gałęzi przemysłu, jak hutnictwo, chemikalia, guma i tekstylia, została zniweczona przez kryzys gospodarczy lat 80-tych XX w. Duże ilości importowanych materiałów, części i dóbr inwestycyjnych niezbędnych do wdrożenia takiej polityki nie mogły zostać sfinansowane z powodu braku walut obcych w kraju. Kredyty rezerwowe z MFW zapewniły inwestycje kapitałowe niezbędne do zainicjowania odbudowy przemysłu. Kraje, które odbierają eksport Tanzanii, to Szwajcaria, Indie, Republika Południowej Afryki i Chiny. Głównym importem Tanzanii są maszyny, sprzęt transportowy oraz produkty naftowe i chemiczne, większość towarów importowanych do kraju pochodzi z takich krajów jak Indie, RPA, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Chiny i Szwajcaria.Trudności w zapewnieniu odpowiedniego zaopatrzenia w energię elektryczną (duża część kraju nie jest podłączona do głównej sieci energetycznej) stanowiły przeszkodę w rozwoju zdolności produkcyjnych na początku XXI w. Wszystkie banki prywatne zostały znacjonalizowane w latach 1967–1992, ale od tego czasu banki prywatne (w tym oddziały banków zagranicznych) mogą otwierać się. Państwowy Bank Tanzanii działa jako bank centralny, zarządza finansami kraju i emituje jego walutę, szylinga tanzańskiego. Giełda papierów wartościowych została zarejestrowana w Dar es Salaam w 1996 r., handel giełdowy rozpoczął się dwa lata później.

Szybko rozwijający się sektor turystyczny Tanzanii nadal stanowi źródło ogromnych możliwości gospodarczych. Kilimandżaro, najwyższy szczyt Afryki, stanowi główną atrakcję turystyczną, podobnie jak sieć parków narodowych, rezerwatów i obszarów chronionych, które łącznie zajmują około 1/4 powierzchni kraju. Plaże i rafy koralowe Tanzanii są również atrakcyjne dla turystów, a rząd coraz częściej promuje piękne plaże nad Oceanem Indyjskim i zachęca do nurkowania i snorkelingu. Turyści z sąsiedniej Kenii często decydują się odwiedzać Tanzanię, decydując się na krótkie, jednodniowe wycieczki. Na początku XXI w. turystyka stanowiła prawie 1/5 PKB, podczas gdy sektor usług ogółem odpowiadał za prawie 2/5. Na Zanzibarze mogę polecić przede wszystkim wspomniane stare miasto Stone Town z Domem Cudów (najbardziej znanym budynkiem na wyspie, w którym znajdują się elementy zarówno kultury afrykańskiej jak i arabskiej), Fortem Zanzibar (monumentalnymi murami, które niegdyś chroniły mieszkańców przed najazdami europejskimi), Wielkim Meczetem (imponującą budowlą, przyciągającą swoją architekturą i mistycyzmem), Pałacem Sułtańskim (dawną siedzibą sułtanów, a dzisiaj muzeum), czy Cerkwią św. Józefa (niezwykłą budowlę w stylu neogotyckim, świadczącą o wpływach europejskich na wyspie). Niedaleko Starego Miasta jego architektura kontrastuje z idyllicznymi plażami, które przyciągają turystów z całego świata, w tym wielu Polaków. Kolejnym nieodłącznym elementem historii wyspy są plantacje przypraw, co czyni ją znaną w świecie jako „Wyspę Przypraw”. Wizyty na plantacjach pozwalają zrozumieć, jak ważne były te surowce w handlu. Wiele z nich wciąż działa, a odwiedzający mogą próbować lokalnych smakołyków i dowiedzieć się o ich zastosowaniu. Bardzo ciekawy skrawek Afryki, aczkolwiek zupełnie inny od części kontynentalnej. Tym bardziej godny odwiedzin.


 

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt

©2019 by Traveling Economist. Proudly created with Wix.com

bottom of page