top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Tajlandia

Zaktualizowano: 6 sie 2023

Tajlandia jest wyjątkowym krajem Azji Południowo-Wschodniej, gdyż w swojej bogatej historii nigdy - przynajmniej formalnie - nie została skolonizowana przez mocarstwa europejskie. Pierwsze plemiona tajskie przybyły na tereny dzisiejszej Tajlandii z południowych Chin. Od X wieku Tajowie osiedlali się w dorzeczu Menamu (Chao Phraya) - głównej rzeki kraju, w delcie której leży Bangkok. Wyparli stąd żyjących tu dotąd Khmerów. W XIII wieku powstało królestwo tajskie, które stopniowo rozrastało się obejmując tereny dzisiejszej Tajlandii, część Kambodży, Laosu i Birmy. Rozległe państwo niszczone było jednak konfliktami wewnętrznymi, a także z sąsiadami. W czasie wojny z Birmą w XVIII wieku zniszczona została stolica Tajlandii (Ajutthaja), a rządzący wówczas król Rama I założył dynastię Czakri, która panuje do dnia dzisiejszego. Król przeniósł wtedy stolicę do Bangkoku. Pierwsi Europejczycy - kupcy portugalscy - przybyli do Tajlandii na początku XVI wieku, dzięki zdecydowanemu sprzeciwowi rdzennej ludności udało się utrzymać niezależność kraju od mocarstw kolonialnych, co nie było łatwe, gdyż był on obszarem frontowym - na granicy stref wpływów brytyjskich i francuskich. Ostatecznie doprowadziło to do podpisania w latach 1855-1856 nierównoprawnych traktatów z Wlk. Brytanią, Francją i USA, w efekcie czego Tajlandia stałą się krajem półkolonialnym, zachowała wprawdzie niepodległość, ale utraciła na rzecz Francji i Wlk. Brytanii część swych ziem. Wpływ polityki i gospodarki europejskiej zaznaczył się w przekształceniu dotychczasowych stosunków feudalnych na nowe struktury organizacyjne wzorowane głównie na administracji brytyjskiej. Druga połowa XIX wieku to też znaczna modernizacja kraju, prowadzona przez panujących monarchów. Zniesione zostało niewolnictwo, umożliwiono młodzieży podejmowanie studiów za granicą, zawarto liczne traktaty gospodarczo-handlowe z państwami europejskimi. Tajlandia w tym okresie stała się najpotężniejszym państwem Azji Płd.-Wsch.

W I Wojnie Światowej Tajlandia walczyła po stronie ententy. W II Wojnie była co prawda sprzymierzeńcem Japonii, ale w rzeczywistości nie brała w ogóle udziału w walkach. Zresztą pakt z Japonią nie trwał długo. Tajlandia zmieniła front i sprzymierzyła się z USA, a wojska tajskie wzięły udział w ataku na Hiroszimę. W 1932 r. Tajlandia stała się monarchią konstytucyjną. W 1946 r. królem został Rama IX, który sprawował władzę przez 60 lat, co czyniło go najdłużej urzędującą głową państwa na świecie. W 1950 Tajlandia zawarła porozumienie polityczno-gospodarcze z USA, w efekcie czego wojska tajskie brały udział w wojnach w Wietnamie i Laosie. Sytuacja w powojennej Tajlandii była bardzo niestabilna. Dochodziło do licznych zamachów stanu i zmian rządów. Władzę sprawowała przez lata junta wojskowa, dopiero w 1992 r. po wyborach parlamentarnych, utworzony został rząd koalicyjny z premierem cywilnym. Rządy liberalne przyniosły skutek w postaci dynamicznego wzrostu gospodarczego. Niestety rozwój ten został zahamowany przez kolejne zamachy wojskowe. Wybory w 1996 r. wybory wygrał kupując głosy generał armii Chavalit, a działo się to tuż przed wybuchem finansowego kryzysu azjatyckiego, który rozpoczął się właśnie w Tajlandii. Do XIX wieku kraj miał typową strukturę feudalną, zdominowaną przez oligarchię kilku potężnych rodzin. Otworzenie komercyjnego rynku ryżu w tym wieku zmieniło strukturę ekonomii tajskiej. W tym też okresie wpływy oligarchii zmniejszyły się na rzecz króla, który zaczął przyznawać więcej praw rolnikom. Tajlandia nie eksperymentowała z gospodarką planową typu socjalistycznego, odrzuciła też model planowej industrializacji zastosowany w Korei Płd. i na Tajwanie. Zdecydowała się budować klasyczną gospodarkę rynkową z jej instytucjami i zasadami wolności gospodarczej. Od zakończenia II Wojny Światowej gospodarka tajska była jednoznacznie otwartą gospodarką wolnorynkową z dużą rolą sektora prywatnego oraz państwem budującym przede wszystkim infrastrukturę. Państwo dysponowało nielicznymi firmami państwowymi w produkcji i handlu, ale nie odgrywały one wielkiej roli w gospodarce. Mimo to jeszcze w 1987 r. funkcjonowało prawie 70 firm kontrolowanych przez rząd, były one zarządzane w skrajnie nieefektywny sposób przez urzędników, emerytowanych wojskowych, czy polityków, przyczyniając się do problemów fiskalnych kraju, ich zadłużenie stanowiło aż 65% całego zewnętrznego długu publicznego! Dopiero ich prywatyzacja w latach 1987-1991 położyła kres tej patologii. Taka strategia rozwojowa spowodowała, że Tajlandia była w latach 60- i 70-tych XX wieku jednym z najszybciej rozwijających się gospodarek wschodzących na świecie. Szybki wzrost produkcji, jeszcze szybszy spadek ubóstwa były w szczególności spektakularne w latach 70-tych. Sytuacja zmieniła się trochę w latach 80-tych, przede wszystkim z powodu recesji światowej. Tempo wzrostu spadło, ale było zdecydowanie wyższe niż w krajach o porównywalnym poziomie zamożności. Rząd dążył do zrównoważonego wzrostu, ale problemy narastały. Trendy społeczne i gospodarcze wzmacniały urbanizację, a w związku z nią szybko rozwijał się sektor usług i przemysł, dużo szybciej niż tradycyjny sektor rolny, w którym do tej pory zatrudniona była lwia część ludności. Pojawiły się też bariery wzrostu, jedną z nich był brak mieszkań w aglomeracjach miejskich oraz niedorozwój infrastruktury drogowej, transportowej, brak wody, oczyszczalni ścieków, kanalizacji oraz energii. Mimo, że rolnictwo nadal pozostawało najważniejszem sektorem gospodarki, trudno było wyobrazić sobie, by przyszła strategia rozwojowa kraju była na nim oparta. Trudno było przypuszczać, by nastąpił istotny wzrost wydajności pracy w rolnictwie w warunkach ograniczoności ziemi uprawnej. Dlatego zdecydowano się na dywersyfikację produkcji przemysłowej i promocję w szczególności tych sektorów i branż, które charakteryzowały się dużą pracochłonnością oraz wysokim potencjałem eksportowym. Ponieważ handel zagraniczny oraz inwestycje stanowiły istotną część gospodarki, czynniki zewnętrzne zaczęły w sposób zdecydowany wpływać na funkcjonowanie gospodarki. Bardzo dobre wyniki osiągało też rolnictwo. Zbiory ryżu, kauczuku, manioku, kukurydzy, czy cukru znacznie przewyższały konsumpcję wewnętrzną, wytwarzając dużą nadwyżkę w bilansie handlowym kraju. Wśród produktów eksportowych nie związanych z rolnictwem główną rolę odgrywała odzież, elektronika i cyna. Wśród towarów importowych dominowała przede wszystkim ropa naftowa. Mimo, że Tajlandia była członkiem ASEAN z preferencyjnymi warunkami handlowymi, jej głównymi partnerami handlowymi były Japonia, USA, Australia i kraje ówczesnej EWG.

Udział sektora rządowego w PKB w latach 70-tych i 80-tych utrzymywał się na poziomie ok. 13%, czyli relatywnie nie był duży. Niemniej tajskie Ministerstwo Finansów dążyło za wszelką cenę do poprawy funkcjonowania wspomnianych już 68 spółek skarbu państwa (SSP). I tak było to znacznie mniej niż w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej w tym czasie. Przede wszystkim były to firmy użyteczności publicznej, transportowe, komunikacyjne, naftowe i szereg instytucji finansowych (częściowo przejętych ratunkowo w latach 80-tych). Rząd próbował najpierw wymusić poprawę zarządzania uzależniając udzielanie gwarancji kredytowych od poprawy ich kondycji finansowej. M. in. uzależniał finansowanie od 25% wkładu własnego, odprowadzanie co najmniej 30% zysków do budżetu państwa, wprowadzał ład korporacyjny, ograniczał możliwości zaciągania długu. Nie przynosiło to długo pożądanych rezultatów, bo nie mogło! Wtedy zdecydowano się większość z nich sprzedać. Dojście do tego odkrywczego wniosku zabrało Tajom całe ćwierć wieku.

Polityka monetarna banku centralnego była tradycyjnie pasywna, nakierowana na utrzymywanie stabilności cen, monitorowanie bilansu płatniczego i kontrolę ekspansji monetarnej. Poziom stóp procentowych odnosił się do rynków międzynarodowych, trudno byłoby sobie wyobrazić inną politykę przy otwartości gospodarki tajskiej i minimalnym zakresie kontroli cen krajowych. Niskie stopy zniechęcały do oszczędności, a z drugiej strony stymulowały popyt na dobra konsumpcyjne. Również procesy inflacyjne były w dużej mierze zdeterminowane przez ceny na rynkach światowych. Wzrost cen ropy po szoku naftowym 1973 r. spowodował wzrost inflacji z 4,8% (1972) do 24,3% (1974). Podobnie spadek cen światowych ropy na początku dekady lat 80-tych spowodował spadek inflacji z 13% (1981) do 5% (1982).

Gospodarka tajska od 1970 rosła w zawrotnym tempie. PKB wzrósł 4-krotnie w latach 1970-1990, a średnioroczne tempo wzrostu wynosiło w tym czasie 7%, czyli osiągało poziom Indonezji i Malezji! W tym samym okresie PKB na mieszkańca wzrosło 3-krotnie. Dla porównania w latach 1965-1995 PKB na mieszkańca u 4 tygrysów azjatyckich (Korei Pld., Tajwanu, Hong Kongu i Singapurze wzrósł 6-krotnie. Pod koniec lat 80-tych Tajlandia była na najlepszej drodze doścignięcia czwórki tygrysów. Przez dekadę począwszy od końca lat 80-tych miała najszybciej w świecie rozwijającą się gospodarkę: 8% średniorocznie w latach 1985-1995, z najwyższym wskaźnikiem w 1988 aż 13,6%! Potężne ulewy w 1995 r. istotnie spowolniły ten imponujący wzrost. Gospodarka była napędzana nadal tanią siłą roboczą oraz przemysłem lekkim, takim jak produkcja i montaż komputerów. Nie brakowało rąk do pracy w budownictwie, kraj stał się jednym z największych eksporterów ryżu na świecie oraz największym producentem samochodów w całej Azji Południowo-Wschodniej, które wytwarzane były w fabrykach należących do japońskich producentów. W tym czasie powstała bardzo liczna klasa średnia oraz cała generacja boomersów złotych lat 80-tych i wczesnych 90-tych. Sprzedaż nowych Mercedesów wzrosła z 5000 (1992) do ponad 14000 (1995). W 1995r. Tajlandia stała się 8 największym rynkiem zbytu w świecie dla niemieckich producentów samochodów oraz największym konsumentem 12-letniej szkockiej whisky. W tym czasie milion tajskich turystów za granicą wydawał na wakacje więcej niż 6 mln. zagranicznych turystów w Tajlandii. W latach 1991-1995 gospodarka rozwijała się w tempie średniorocznym 8,5%. W 1996 r. rezerwy walutowy wynosiły 32 mld. $, bezrobocie zaledwie 2%, a inflacja 4,9%. Tylko w latach 1986-1989 fundusze zagraniczne zwiększyły swoje inwestycje zagraniczne (głównie o charakterze krótkoterminowym) o 400%. Przypływ gotówki do całej Azji Pld.-Wschodniej miał charakter tsunami. Waluta tajska baht powiązana była z dolarem, co w powiązaniu z wysokimi stopami zwrotu z inwestycji stworzyło wręcz idealne warunki dla światowych spekulantów, których profil ryzyka inwestycji w tajskie aktywa wydawał się być bardzo niski. Dodatkowo Tajlandia stworzyła niezwykle korzystne ramy prawno-regulacyjne dla przyciągnięcia inwestorów zagranicznych. W latach 1993-1996 do kraju wpłynęło ponad 50 mld $ pożyczek, a zadłużenie sektora prywatnego wzrosło skokowo z 39% do 123% PKB. Wzrost gospodarczy nie miał jednak charakteru inkluzywnego. Koncentrował się on głównie wokół Bangkoku, podczas gdy prowincja pozostawała zaniedbana i niedoinwestowana. Koszty dewastacji środowiska naturalnego, jako efektu ubocznego szybkiego wzrostu były bardzo wysokie. Pogorszyła się wręcz sytuacja rolników. Kompletnie niewydolny okazał się system edukacji, który nie był w stanie kształcić wykwalifikowanych pracowników z krajów takich jak Tajwan czy Korea Płd. Rząd nie zapewnił odpowiedniej infrastruktury edukacyjnej, by przygotować pracowników do wyzwań świata zaawansowanych technologii. W 1997 r. zaledwie 17% Tajów dysponowało wyższym wykształceniem, kraj miał zaledwie 260 inżynierów na 1 mln. mieszkańców w porównaniu do 2500 inżynierów w Korei Pld. Kiedy w sądnym 1997 r. byłem pierwszy raz w Tajlandii, odkryłem ze zdziwieniem, że tak zaawansowany turystycznie kraj zupełnie nie był w stanie nauczyć swoich obywateli nawet rudymentarnej komunikacji w jęz. angielskim. Mili Tajlandczycy rozkładali ręce, chociaż robili to z uśmiechem i dużą życzliwością. W efekcie słabej i nieadekwatnej edukacji kraj miał wysokie koszty pracy i niską produktywność. Tajska produkcja charakteryzowała się niską wydajnością i kiepską jakością pracy, a przemysł był zdominowany przez kapitał zagraniczny.

Azjatycki kryzys finansowy w 1997 r., który zaczął się w Tajlandii nie był zatem gromem z jasnego nieba, ale miał swoją genezę w pogarszającej się sytuacji finansowej sektora realnego, w szczególności upadkiem kilku deweloperów oraz słabszymi niż oczekiwano wynikami eksportu. Jednocześnie wiosną 1997 r. podniesione zostały stopy procentowe w Wlk. Brytanii i Niemczech, pojawiły się oczekiwania wzrostu stóp w Japonii. Tajski bank centralny starał się interweniować w celu obrony kursu bahta. W ramach interwencji użył praktycznie wszystkie rezerwy walutowe, które posiadał (23 mld. $). Niemożliwość skutecznej obrony bahta zmusiła władze monetarne kraju do uwolnienia kursu walutowego, co nastąpiło 2 lipca 2017 (trudno mi zapomnieć tą datę, byłem wtedy w Bangkoku) i stało się początkiem silnej deprecjacji bahta i kryzysu walutowego. Decyzja uwalniająca kurs walutowy wywołała oczekiwania spekulacyjne porzucenia sztywnych kursów walutowych przez inne kraje regionu. Dlatego też między lipcem, a październikiem 1997 r. nastąpiły ataki spekulacyjne na waluty kolejno Filipin, Malezji oraz Indonezji. W tych wszystkich krajach po nieudanych interwencjach walutowych uwolnione zostały kursy walut krajowych. Z pomocą przyszedł MFW. Standardowy program opracowany przez MFW obejmował m. in. usunięcie z rynku nierentownych banków, podniesienie wymogów kapitałowych w sektorze bankowym, restrykcyjną politykę pieniężną (wysokich stóp procentowych) oraz restrykcyjną politykę fiskalną (cięcia budżetowe). Działania te w istocie miały charakter procykliczny, a ich bezpośrednim następstwem było pogłębienie kryzysu. Później MFW dokonywał korekt swoich programów pomocowych, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli. Kryzys zainfekował gospodarkę koreańską, jego skutki mocno odczuły także inne kraje azjatyckie (Tajwan, Singapur i Hongkong); a także odległe geograficznie gospodarki wschodzące (Czechy i Słowacja). Kryzys 1997 r. nastąpił bezpośrednio po nagłym załamaniu napływu kapitału do azjatyckich gospodarek wschodzących. Zasadniczo napływ kapitału do danego kraju może być traktowany jako oznaka rosnącej pozycji, stabilnej kondycji gospodarczej oraz zaufania inwestorów. Kluczowa jest jednak struktura i charakterystyka środków, które napływają. W przypadku Tajlandii i innych krajów azjatyckich finansowanie było skrajnie niestabilne - wyłącznie krótkoterminowe i w dużym stopniu udzielane w walutach obcych. Otwarcie na przepływy kapitałowe oraz liberalizacja gospodarek wschodzących przed 1997 r. były postrzegane jako optymalna strategia rozwojowa. Po kryzysie azjatyckim paradygmat ten został zakwestionowany i zaczęto zwracać uwagę na cechy napływającego kapitału (czyli termin wymagalności kredytów i pożyczek zaciąganych od nierezydentów oraz struktura walutowa), a także potrzeby rozwoju krajowej bazy inwestorów. Dużej krytyce poddano też dotychczasowe recepty antykryzysowe MFW wobec gospodarek wschodzących, które zostały narażone na szok. Polegały one na rekomendowaniu restrukturyzacji banków z ograniczonym wsparciem fiskalnym, co w praktyce często oznaczało upadek nierentownych banków, a także na ograniczaniu wydatków rządowych w czasie spowolnienia oraz utrzymywaniu wysokich stop procentowych. Noblista Paul Krugman zajmujący się kryzysami finansowymi wskazał, że wschodzące gospodarki azjatyckie były przed 1997 r. postrzegane jako atrakcyjny kierunek inwestycyjny, a po 1994 r. (wybuch tequila kryzysu w Meksyku) stały się głównym celem napływu środków z gospodarek rozwiniętych. Napływ zagranicznego finansowania dłużnego doprowadził do ekspansji kredytowej oraz wspierał w krótkim okresie wzrost gospodarczy. Wraz z niską jakością regulacji w sektorze finansowym przyczyniał się jednak do powstania licznych słabych punktów w systemach finansowych Azji Pld.-Wschodniej. Te słabe punkty to rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących, finansowany krótkimi pożyczkami (dodatkowo w walutach obcych), które narażały te gospodarki na ryzyko gwałtownego wycofania się zagranicznych inwestorów, zamiast bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które z natury rzeczy mają charakter długoterminowy i są najlepszym sposobem finansowania deficytu obrotów bieżących. Taki był zresztą przypadek Polski po transformacji gospodarczej, dlatego też uniknęliśmy kryzysu aż do 2020 r. Innym problemem rynków wschodzących była szybka liberalizacja rynków finansowych, co przy braku odpowiednich regulacji ostrożnościowych, a także niskim poziomie nadzoru doprowadziło do upadku wielu instytucji finansowych, przez co kryzys finansowy przeniósł się na realną sferę gospodarki.

Kryzys zdewastował też tajski rynek nieruchomości. Kilkanaście tysięcy niezamieszkanych mieszkań w samym Bangkoku zatrzymało na ponad 5 lat realizację jakiekolwiek nowych projektów deweloperskich. Ten trend został jeszcze wzmocniony przez bezsensowną politykę regulacyjną rzadu, która zakazała cudzoziemcom kupna nieruchomości. Ponowne ożywienie na rynku nieruchomościowym w Bangkoku zaczęło się w 2003 r. W roku tym ceny luksusowych kondominiów wzrosły aż o 34%, niedokończone projekty, porzucone w 1997 r. zostały ukończone, rozpoczął się ponowny boom. Cudzoziemcy zostali ponownie dopuszczeni do transakcji na rynku nieruchomościowym, co dodatkowo wzmocniło ożywienie. W 2005 r. luksusowy apartament z prywatnym basenem i pięknym widokiem w centrum Bangkoku kosztował ok. 650 tys. $, co może wydawać się dużo, ale to było naprawdę niewiele w porównaniu z cenami podobnej klasy mieszkań w Singapurze, Hongkongu, czy Szanghaju. Udział cudzoziemców w transakcjach nieruchomościowych szybko rósł. W 2004 r. stanowili oni tylko 10% transakcji, a w 2006 r. już 40%.

Szefem rządu w latach 2001-2006 był Thaksin Shinawatra - kolejna ciekawa postać azjatycka - były biznesman i potentat telekomunikacyjny. Zyskał poparcie biedniejszej ludności wiejskiej z północy i wschodu kraju, dzięki znacznemu rozwinięciu polityki socjalnej, obejmującej darmowy dostęp do służby zdrowia i edukacji. Thaksin obiecał Tajom lata utraconej prosperity poprzez zarządzanie krajem w taki sposób, jak to czyni prezes dużej korporacji. Rozpoczął stymulację gospodarki populistycznymi programami, wspieranymi tanim kredytem i potężnymi wydatkami rządowymi. Utworzył narodowy fundusz zarządzania aktywami (przymiotnik narodowy nie jest tu przypadkowy), który przejął złe kredyty banków. Obniżał podatki, by zwiększać konsumpcję, oferował duże ulgi podatkowe, by przyciągnąć inwestycje zagraniczne, odkupował od rolników ich produkty po cenie wyższej od rynkowej. Inne jego pomysły były jeszcze bardziej szalone. Kiedyś zdarzyło się mu wykonać rundę helikopterem nad obszarem, w którym miało być ukryte złoto pozostawione przez uciekających Japończyków. Niestety nawet jemu nie udało się tego skarbu odnaleźć i trzeba było wrócić do bardziej konwencjonalnych sposobów budowania bogactwa narodowego. Do tych alternatywnych pomysłów należały regularne kontakty z wróżką w poszukiwaniu najlepszych porad do rozwiązywania problemów kraju. Kiedy Thaksin przejmował władzę Tajlandia właśnie wychodziła z kryzysu finansowego 1997 r. By zapobiec ponownemu kryzysowi Thaksin wprowadził restrykcje dla zagranicznych inwestorów, zakazał deweloperom kupowania gruntów pod nowe projekty i pola golfowe na kredyt, zatwierdził prawo mające chronić giełdę przed przegrzaniem. Próbował też zmienić dotychczasowy model proeksportowy gospodarki na bardziej autarkiczny, samowystarczalny, mniej uzależniony od rynków eksportowych. Stąd też koncentracja wysiłków i inwestycji na prowincji. Jednocześnie promował gigantyczne projekty publiczne, jak budowa ogromnego nowego lotniska w Bangkoku. Thaksinomika oznaczała odejście od promowania eksportu i bezpośrednich inwestycji zagranicznych w kierunku samowystarczalności i popytu wewnętrznego jako motorów rozwoju. Thaksin dokonał prywatyzacji aktywów państwowych takich jak porty lotnicze, czy narodowa firma naftowa, czyli coś, co mimo obietnic i prób nigdy nie udało się jego poprzednikom. Chciał uczynić z Tajlandii hub produktów o dużej wartości dodanej, ale także regionalnego i miedzy kontynentalnego handlu, przemysłu i turystyki wykorzystując świetne położenie geograficzne kraju na skrzyżowaniu Wschodniej i Zachodniej Azji. Takie słowa jak „hub”, czy „wartość dodana” stały się kluczami dla szybkiej transformacji kraju w kierunku awansu do świata państw najbardziej rozwiniętych gospodarczo. Financial Times zauważał, że ponieważ Tajlandii ze swoimi 60 mln. obywateli brakuje taniej i licznej siły roboczej by być w stanie konkurować z Chinami, brakuje też wysoko kwalifikowanych kadr by konkurować z Koreą Płd., czy Tajwanem, Thaksin usiłował skoncentrować się na pokazywaniu walorów swojego kraju w zakresie stylu i jakości życia, poczynając od jakości miejscowej kuchni i rzemiośle, a kończąc na luksusowych hotelach butikowych i spa. Thaksin silnie subsydiował ceny energii i paliw. W 2004 r., kiedy ceny ropy przekraczały 50$ za baryłkę Tajowie płacili za ropę tyle co wcześniej, gdyż rząd zdecydował się dopłacać do ceny rynkowej 5,5mln. $ dziennie. Te populistyczne decyzje pozwoliły wprawdzie wygrać wybory w 2005 r., ale za cenę wzrostu długu publicznego. To zmusiło niekonwencjonalnego premiera do wycofywania się rakiem z subsydiowania cen paliw. Symptomatyczną decyzją była też nominacja T. Bidaya na ministra finansów, a był to przecież człowiek, który zdewaluował bahta w 1997 r. Tym razem ograniczono godziny otwarcia stacji benzynowych, by w ten sposób ograniczyć popyt na paliwa. Ograniczono też godziny oświetleń na billboardach, rząd próbował też zmusić stacje telewizyjne do wyłączania nadawania po północy, do tego jednak nie doszło. Populistyczny program gospodarczy Thaksina obejmował też tanie kredyty i olbrzymie wydatki rządowe, które nakręciły gospodarkę. W latach 2001-2005 wzrosła ona o 44%. Stopa wzrostu PKB poszybowała z 2,2% (2001) do 7% (2003), kiedy indeks giełdy w Bangkoku poszybował o 87%. W tym czasie inwestycje zagraniczne zwiększyły się dwukrotnie. Z drugiej strony zadłużenie przeciętne gospodarstwa domowego wzrosło o 53%. Bezrobocie w 2004 r. spadło do 1,5% - najniższego poziomu w Azji(w tym czasie w Indonezji wynosiło ono 9,9%). Zredukowany został zakres biedy, liczba osób żyjących poniżej progu ubóstwa w latach 2002-2004 spadła o 2 mln. (dane Banku Światowego), co stanowiło spadek z 15,6% (2002) do 12%(2004) i 9,8% (2005). Sporo niejasności było w sektorze bankowym, oficjalny udział złych kredytów w systemie bankowym podawany przez statystyki rządowe to 13%, w rzeczywistości ta kwota przekraczała 20%. Dokonywano sztucznej restrukturyzacji kredytów, szczególnie dla tych podmiotów, które dysponowały odpowiednimi koneksjami politycznymi. Nadzór finansowy tolerował niefrasobliwą działalność kredytową niektórych banków (np. Kruzganki That Bank w 2004 r.), których jakość portfela kredytowego zaczęła się znowu pogarszać. Wielu przypominało to okres sprzed kryzysu 1997 r. Thaksinowi niewątpliwie sprzyjała dobra koniunktura międzynarodowa, co umożliwiło mu spłacić przed czasem pożyczkę z MFW (3,4 mld.$).

Krytycy premiera zarzucali mu populizm i niedostateczne okazywanie szacunku królowi. Utworzyli ruch społeczny przeciw premierowi („żółte koszule”), co w konsekwencji doprowadziło do puczu wojskowego w 2006 r. Pucz nie miał jednak wielkiego wpływu na funkcjonowanie gospodarki. Rynki finansowe oraz waluta kraju baht pozostały stabilne. W 2006 r. PKB wzrósł o 5%, nie odnotowano żadnej ucieczki inwestorów z kraju. Pod koniec roku baht jeszcze się wzmocnił, osiągając najwyższy poziom od 1997 r., co dodatkowo wzmocniło inwestycje zagraniczne. Kompetencje gospodarcze junty wojskowej nie były najwyższe, gdyż początkowo próbowała ona wprowadzać dziwaczne przepisy komplikujące działalność gospodarczą (kontrole przepływów kapitałowych, ręczne sterowanie kursem waluty, co miało uchronić przed silną aprecjacją bahta) oraz funkcjonowanie rynku, z których jednak szybko się wycofywała.

Jednocześnie w kraju stałe pogarszała się sytuacja polityczna, protesty uliczne i starcia z policją stały się stałym elementem tajskiej rzeczywistości. W czasach światowego kryzysu finansowego lat 2008-2009 tajska gospodarka trzymała się zupełnie nieźle. PKB w 2008 r. wzrósł o 4,6% głównie dzięki bardzo dobrej produkcji rolnej i o dziwo eksportowi. Sytuacja pogorszyła się dopiero w 2009 r. nie tylko ze względu na sytuację międzynarodową, ale przede wszystkim z powodu protestów i niestabilności politycznej. Bezrobotni byli podburzani przez zwolenników Thaksina do dalszych protestów w celu obalenia rzadu. Jednocześnie wskazywano na korupcję przy wdrożeniu 42 mld. $ rządowego pakietu antykryzysowego. Oskarżenia obejmowały nieprawidłowości przy zakupie sprzętu medycznego (skąd my to znamy?), wyposażeniu szkół, aż do ustawiania przetargów przy dużych projektach infrastrukturalnych. W 2010 r. Kondycja gospodarki była ponownie bardzo dobra, mimo gwałtownych protestów, w których zginęło blisko 100 osób. Wzrost PKB wyniósł 7,8%. W 2011 r. sytuacja znacznie się pogorszyła, głównie z powodu trzęsienia ziemii i tsunami w Japonii, masowych powodzi w Tajlandii oraz załamania się eksportu z powodu kryzysu w Europie i spadku popytu globalnego. Jednocześnie szybko rozwijał się rynek nieruchomości. Wybory w 2011 r. Wygrała siostra Thaksina Yingluck, która kontynuowała populistyczną politykę swojego brata. Przede wszystkim przywróciła kontrowersyjną politykę skupu ryżu po stałej cenie, niezależnie od ceny rynkowej. Ta była ustalona na 500$ za tonę, co kosztowało budżet rocznie blisko 4 mld $ (opozycja twierdziła, że było to nawet 6 mld.). Dodatkowe subwencje dostawali kupujący samochody, rozpoczętych zostało wiele megaprojektów infrastrukturalnych, których beneficjentem były dobrze ustosunkowane politycznie kręgi biznesmenów związanych z obozem władzy, niż szerokie masy ludności. Te wydatki nie mogły nie mieć wpływu na długoterminową konkurencyjność gospodarki tajskiej oraz dyscyplinę fiskalną. Zamiast rozdawnictwa i subsydiów właściwa strategia rozwojowa powinna polegać na inwestycjach w edukację i wyrównywanie szans rozwojowych społeczeństwa, co zwiększyłoby jakość pracy oraz jej produktywność, a takich pomysłów brakowało. Yingluck kontynuowała raczej pomysły swojego brata, by za gotówkę transferów socjalnych kupować głosy mieszkańców prowincji. Czyż to nie przypomina założeń Polskiego Ładu w wersji PiS? Rozdawnictwo pieniędzy nie wzmacnia jakości instytucji państwa, nie wzmacnia jego systemu prawnego, ani nie zastępuje koniecznych inwestycji w rozwój kapitału ludzkiego. Deklarowanym celem Yingluck było oczywiście podwyższenie standardu życiowego przeciętnego Taja. Zaproponowała wydatki inwestycyjne 72 mld. $ w ciągu 10 lat na projekty transportowe, energetyczne i telekomunikacyjne. Chciała odtworzyć Nowy Jedwabny Szlak - linię kolejową łączącą Azję z Europą. Z tych mocarstwowych planów niewiele wyszło. Baht tracił na sile, wyniki giełdy były coraz gorsze, a wzrost PKB w 1013 r. wyniósł tylko 2,9%. Turyści zaczęli omijać Tajlandię, a Bangkok tracił pozycję centrum światowych konferencji i eventów. Inwestorzy od niestabilnej Tajlandii decydowali się realizować swoje nowe projekty w Malezji, Wietnamie, czy Singapurze. W takiej sytuacji w 2014 junta wojskowa pod wodzą premiera Prayutha ponownie obaliła rząd i pozostaje u władzy do dziś. Od 1932 r. w Tajlandii przeprowadzono co najmniej 13 zamachów stanu. Liczba ta bywa niekiedy podawana w wątpliwość, ponieważ zdarzało się, że jedni wojskowi obalali drugich. Choć sytuacja polityczna w kraju uspokoiła się, to rządy junty wprowadziły ograniczenie praw obywatelskich, wolności słowa i zgromadzeń. Mimo solidnego wzrostu gospodarczego (4,6% w 2018) kraj przeżywa trudności związane z niskimi cenami surowców (kauczuku), czy protestami związanymi z własnością ziemii. Rządy junty nie cieszą się jednak dużym poparciem, mimo wygranych wyborów w 2019 r. Rozwarstwienie majątkowe wzrosło do rekordowych rozmiarów, wg. raportu Credit Suisse przepaść między bogatymi, a biednymi w Tajlandii była największa na świecie, a do 1% najbogatszych należało 2/3 łącznego majątku kraju. 50% najbiedniejszych Tajów posiada łącznie tylko 1,7% majątku narodowego. To mniej niż w Rosji, Turcji, czy nawet w Indiach.

Duży i bardzo negatywny wpływ na gospodarkę miała epidemia Covid-19. Drastycznie wzrosło bezrobocie, zamarła branża turystyczna, w pierwszych 3 miesiącach 2021 r. zanotowano 99% spadek w porównaniu z sytuacją przed rokiem. Załamanie łańcuchów dostaw, spadek popytu światowego spowodowały duży wzrost bezrobocia. Podwoiła się liczba osób żyjących poniżej progu ubóstwa (to prawie 10 mln. osób!). Rządowe tarcze antykryzysowe wyniosły aż 6% PKB. Mimo to PKB w 2020 r. spadł o prawie 9%. Nie wróży to dobrze przyszłości kraju. Dodatkowym problemem wydaje się być postawa nowego króla. Syn Ramy IX - Rama X bardzo długo czekał na przejęcie władzy, prowadząc życie playboya. Niestety swoich upodobań nie zmienił nawet po śmierci ojca w 2016 r. Tajlandzkie prawo zabrania krytykowania władcy i jego rodziny, co również doprowadza ludzi do wściekłości. Tym bardziej, że nowy władca, także jako król jest wyjątkowo rozrzutny, wydając pieniądze bez żadnych granic. Trudno oszacować jego majątek. Nie można tego zweryfikować, pojawiają się liczby od 30 mld do nawet 70 mld $ z większym prawdopodobieństwem dla górnej granicy. Król dysponuje zatem praktycznie nieograniczonym zapasem środków i do tego wykazuje zupełną obojętność dla problemów swojego narodu. W Tajlandii bywa zresztą okazjonalnie jako gość, gdyż na stałe mieszka wraz z żoną, konkubiną, synem oraz liczną służbą w luksusowej posiadłości w bardzo odległym od swojej ojczyzny Monachium. To zresztą chyba unikatowy przypadek w historii świata, że władca dużego kraju mieszka daleko poza jego granicami. Pod koniec 2020 r. pojawiły się pierwsze protesty przed imponującym pałacem królewskim w Bangkoku wobec tej nienormalnej sytuacji. Demonstranci głosili, że król ich oszukał i że kraj należy do ludzi, a nie do niego. Zdecydowali się na ten krok, wiedząc, że za krytykę władcy mogą trafić nawet na 15 lat za kratki. Przedłużające się rządy króla z zagranicy i to, że jego tamtejsze luksusowe życie kosztuje majątek, coraz bardziej irytuje zwykłych ludzi. Bogaty i ekscentryczny król nie jest powodem do dumy, ale coraz większym obciążeniem dla budżetu kraju walczącego z koronawirusem. Budżet kraju bez wpływów z turystyki się sypie, ale król nadal bez przeszkód lata odrzutowcami i pławi się w luksusach. Niedawno wspominał o kompromisie z protestującymi. W jego rozumieniu jednak kompromisem miało być odstąpienie od stosowania artykułu kodeksu karnego o karze więzienia za obrazę majestatu króla. O to król miał poprosić premiera Prayutha. Wydaje się jednak, że kraj potrzebuje innego typu kompromisu. Junta wojskowa nie radzi sobie z rządzeniem w tym trudnym czasie, protestujący domagają się nie tylko jej ustąpienia, ale też całościowych reform kraju, które zaspokoiłyby oczekiwania w szczególności młodego pokolenia. Protesty są zresztą obecne w każdej dziedzinie życia. Młodzi ludzie politykują nawet na portalach randkowych, gdzie jedną z najważniejszych podawanych informacji jest ta, czy się jest zwolennikiem junty, czy nie.

Mimo, iż Tajlandia znajduje się na rozdrożu i nikt tak naprawdę nie jest w stanie przewidzieć rozwoju sytuacji jest to nadal raj turystyczny, z wieloma przepięknymi, rajskimi miejscami, które zadowolą gust nawet najbardziej wybrednych fanów egzotyki. Idealny kraj zarówno dla backpackersów, jak również dla tych o najgłębszych portfelach. Bujne dżungle gwarantują niezapomnianą przygodę, natomiast wspaniałe, piaszczyste plaże są idealnym miejscem wypoczynku. Dodatkowo jest to raj dla nurków, amatorów nocnych klubów, starożytnych świątyń, salonów masaży i niezwykle barwnych targowisk.










38 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Filipiny

Turcja

Izrael

O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page