top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Portugalia

Portugalia jest jednym z najstarszych państw Europy. Jej historia jest doprawdy fascynująca. W starożytności ziemie dzisiejszej Portugalii, zamieszkiwały ludy iberyjskie i celtyckie. W III w. p.n.e. obszary te zostały objęte wpływami Kartaginy, a w II w. p.n.e. stały się terenem ekspansji Rzymian, którzy na początku naszej ery złamali ostatecznie opór plemienia Luzytanów. Pod panowaniem rzymskim (II w. p.n.e.–pocz. V w. n.e.) jako prowincja Luzytania nastąpił rozwój cywilizacyjny i integracja gospodarcza z imperium oraz romanizacja ludności i jej chrystianizacja. W V w. ziemie dzisiejszej Portugalii zajęły germańskie plemiona Swewów i Wizygotów. Po rozbiciu przez Arabów królestwa Wizygotów (VIII w.) ziemie półwyspu objął kalifat Umajjadów. 

Prowadzona od VIII w. przez chrześcijan rekonkwista objęła w IX–XI w. rejon Bragi, Porto i Coimbry, które zostały zdobyte przez królów Leónu i Kastylii. Obszar ten w XI w. wydzielono w hrabstwo Portucale z ośrodkiem w Porto jako lenno Henryka Burgundzkiego. W 1139 r. jego syn Alfons I przyjął tytuł króla Portugalii. Do poł. XIII w. Portugalia kontynuowała rekonkwistę zachodniego pasa Półwyspu Iberyjskiego, oprócz rodzimego rycerstwa świeckiego w walkach uczestniczyły zakony rycerskie oraz krzyżowcy (1147 zdobycie Lizbony — stolica od poł. XIII w.). W 1249 r. Portugalia uzyskała obecny kształt terytorialny, a granica z Hiszpanią należy tym samym do najstarszych w Europie. W XIII w. rada królewska przekształciła się w parlament stanowy, Kortezy. 

Po wygaśnięciu w XIV w. dynastii burgundzkiej niezależność Portugalii przed próbą połączenia jej z Kastylią obronił Jan I Wielki (1385 r. - bitwa pod Aljubarrotą), założyciel dynastii Aviz, której panowanie stało się okresem świetności Portugalii. Ekspansja portugalska skierowała się ku północnej Afryce i na Ocean Atlantycki. Portugalskie wyprawy morskie (podejmowane m.in. z inicjatywy księcia Henryka Żeglarza) zapoczątkowały epokę wielkich odkryć geograficznych. W 1488 r. Portugalczycy osiągnęli Przylądek Dobrej Nadziei (B. Días). Zakładali faktorie handlowe i twierdze, kolonizowali wyspy (Azory, Maderę, Zielonego Przylądka, Św. Tomasza), rozwijali wysoce zyskowny handel złotem i niewolnikami murzyńskimi oraz cukrem z plantacji na Maderze. W 1494 r. na mocy traktatu zawartego w Tordesillas Portugalia i Hiszpania dokonały podziału odkrywanych ziem pozaeuropejskich między siebie. W 1498 r., po opłynięciu Afryki, Portugalczycy dotarli do Indii (V. da Gama) i w 1 poł. XVI w. założyli lub zdobyli w basenie Oceanu Indyjskiego sieć ważnych punktów handlowych i strategicznych (od Mozambiku przez wybrzeże Indii, Cejlon po Malakkę, Moluki i Timor), monopolizując handel ze Wschodem (przyprawy korzenne, bawełna). W 1500 r. odkryli Brazylię (P.A. Cabral) i w XVI w. rozpoczęli kolonizację jej wybrzeży. Zyski z handlu umożliwiły monarchii na przełomie XV i XVI w. centralizację państwa (Jan II, Manuel I Szczęśliwy) i wprowadzenie władzy absolutnej. W 1496 r. z Portugalii usunięto żydów i muzułmanów lub zmuszono ich do przyjęcia chrztu. W 1578 r.  klęska pod Al-Kasr al-Kabir położyła kres próbom podboju Maroka. Po wygaśnięciu dynastii Aviz (1580) Filip II hiszpański narzucił Portugalii unię personalną, co naraziło jej posiadłości na ataki Holendrów i Anglików, którzy stopniowo przejęli handel ze Wschodem. W 1640 r.  Portugalia ogłosiła niepodległość (pod władzą dynastii Bragança), uznaną przez Hiszpanię po długotrwałej wojnie na mocy traktatu zawartego 1668 r. w Lizbonie. 

Portugalia nie odzyskała już później nigdy dawnej potęgi: utraciła znaczenie w Azji (gdzie 3 enklawy w Indiach oraz Timor Wschodni i Makau utrzymała do XX w.) i w handlu atlantyckim oraz stopniowo uzależniała się politycznie i ekonomicznie od Anglii, swego tradycyjnego sojusznika (od XIV w.) w walkach z Kastylią i Hiszpanią. W XVII–XVIII w. podstawą dochodów Portugalii stały się zyski z Brazylii (cukier, złoto, diamenty), ale gospodarka kraju podupadła. Próby jej ożywienia oraz wzmocnienia struktur państwa w duchu oświeconego absolutyzmu, podjęte w XVIII w. przez markiza Pombala, okazały się nietrwałe. W 1793 r. Portugalia, w sojuszu z Wlk. Brytanią, wypowiedziała wojnę rewolucyjnej Francji, w latach 1807–1811 była okupowana przez wojska Napoleona I. W 1807 r. dwór portugalski schronił się do Brazylii, gdzie Jan VI pozostał do 1821 r. (https://www.thetravelingeconomist.com/post/brazylia).  Wybrane w 1820 r. Kortezy uchwaliły (1822) liberalną konstytucję powierzającą władzę parlamentowi wybieranemu w wyborach bezpośrednich przez wszystkich piśmiennych mężczyzn, uznaną początkowo przez Króla, ale w 1826 r. zastąpioną umiarkowaną Kartą Konstytucyjną. W 1825 r. Portugalia uznała niepodległość Brazylii. Większa część XIX w. to okres względnie stabilnej monarchii konstytucyjnej, w której o władzę rywalizowały radykalne, centrowe i konserwatywne ugrupowania liberalnych monarchistów. Nie rozwiązane trudności gospodarcze (zadłużenie państwa, nędza wsi, masowa emigracja do Brazylii) oraz permanentne spory między rządzącymi partiami powodowały nasilanie się tendencji antymonarchistycznych. 

Pomimo posiadania znacznych bogactw naturalnych, Portugalia wkraczała w XX w. jako jedno z najbardziej zacofanych państw Europy. Władza spoczywała głównie w rękach wielkich latyfundystów. Wydobycie węgla i rud metali było symboliczne. Przemysł istniał w formie szczątkowej. Produkcja w Portugalii na początku dwudziestego stulecia obejmowała przede wszystkim przemysł tekstylny i wyrób wina. 60% mieszkańców zajmowało się rolnictwem i hodowlą zwierząt, większość ludności była analfabetami. Ponadto na południu kraju utrzymały się wielkie latyfundia feudalne. W związku z tym większa część ludności cierpiała nędzę. Jednocześnie Portugalia była potęgą kolonialną i pod względem powierzchni ustępowała jedynie Wlk. Brytanii i Francji. Ogółem imperium portugalskie zajmowało 2 082 tys. km2, w którym mieszkało 8 900 tys. osób (dane z 1920 r.) Mimo tego finanse kraju znajdowały się w opłakanym stanie. Na początku 1892 r. Portugalia zbankrutowała i zawiesiła spłatę odsetek od długów. Wartość importu była dwa razy większa od wartości eksportu, co powodowało dodatkowe zadłużenie państwa. Kryzys gospodarczy przyczynił się do politycznej destabilizacji kraju. XIX-wieczna monarchia traciła coraz więcej zwolenników. Republikanie dawali się coraz bardziej we znaki, widząc porażki dotychczasowego ustroju. 

Pierwsze oznaki republikańskiego wybuchu zaznaczyły się w 1890 r., kiedy to Anglicy wystosowali ultimatum dotyczące konfliktów kolonialnych XIX w. Ultimatum upokorzyło Portugalczyków i obudziło ich zainteresowanie koloniami. Republikanie zawarli w swoim programie hasło integralnego rozwoju prowincji zamorskich. Ponadto w 1889 r. tron portugalski objął Karol I. Odbyło się to w niesprzyjających warunkach. Miesiąc później obalono cesarza Brazylii, Pedro II, królewskiego kuzyna. Zważywszy na specyficzne stosunki portugalsko-brazylijskie, był to dotkliwy cios dla monarchii, przez co idea republikańska zyskała jeszcze więcej zwolenników w samej Portugalii, co doprowadziło do wybuchu rewolucji w Porto (1891) r. krwawo stłumionej przez siły monarchistyczne. Od tego momentu monarchia zaczęła tracić zwolenników, którzy przechodzili na stronę republiki. Dysproporcja sił uległa wyrównaniu ok. 1910 r. W skład popierających monarchię sił wchodzili urzędnicy administracyjni, kler, właściciele ziemscy, oficerowie sił zbrojnych, ludność prowincji i wyższa burżuazja. Z kolei do republikanów należeli: elita intelektualna kraju, dziennikarze, studenci, niżsi rangą wojskowi, średnie klasy miejskie oraz robotnicy. Główną walkę podjęła prasa republikańska, która miała pole do działania dzięki utrzymywanej przez monarchię wolności prasy. W 1907 r. Karol I próbował zahamować bieg wydarzeń, wchodząc na drogę dyktatury. Król i jego syn zostali zamordowani w 1908 r., nikt nie przyznał się do tego zamachu, co pozostaje zagadką do dzisiaj. Morderstwo to miało wielkie polityczne znaczenie, gdyż Karol I cieszył się dość sporym autorytetem, będącym ostatnią podporą monarchii. Ostatecznie monarchia została obalona przez rewolucję 1910 r. i proklamowana republika. Obalenie monarchii nie rozwiązywało jednak żadnego z istotnych problemów stabilizacji państwa, gdyż nie były one związane z ustrojem monarchicznym. Krok ten raczej wyraźnie zdestabilizował sytuację wewnętrzną kraju. Z istniejącymi problemami walczyły kolejne rządy republikańskie aż do 1926 r., kiedy sytuacja stała się makabryczna. Rewolucja zadała najdotkliwszy cios Kościołowi, skonfiskowano znaczną część własności klasztorów, szczególnie jezuitów. Konstytucja wprowadziła rozdział Kościoła od państwa i świecki charakter związków małżeńskich oraz rozwody. Ponadto zlikwidowała tytuły arystokratyczne i dała zaczątek ustawodawstwu robotniczemu. 

Zwycięska Partia Republikańska nie była zdolna do przeprowadzenia głębszych przeobrażeń w dziedzinie gospodarczej i społecznej. Sytuacja robotników i chłopów ulegała pogorszeniu, szczególnie z powodu problemów związanych z I Wojną Światową (Portugalia brała udział po stronie Ententy) oraz wskutek powojennego kryzysu. Do tego rewolucja październikowa w Rosji dała impuls dla wielu niepokojów społecznych i licznych strajków. Podsycali je komuniści, którzy w 1922 r. utworzyli Komunistyczną Partię Portugalii. W trakcie swego istnienia (zaledwie 16 lat) republika portugalska miała 10 prezydentów (jeden został zamordowany), 7 parlamentów, 52 rządy, z których tylko jeden przetrwał dłużej niż rok, a wiele upadło już po kilku dniach i 24 rewolty i powstania. Lata republiki były naznaczone ciągłą walką stronnictw o władzę. W latach 1920-1925 w samej tylko Lizbonie miało miejsce 325 zamachów bombowych. Inflacja spowodowała 25-krotną podwyżkę kosztów życia, a wartość pieniądza spadła do jednej trzeciej wartości sprzed wojny.  

Szczególną porażką republiki, która zadecydowała o jej upadku, był okres po 1918 r., kiedy to zamordowany został prezydent Sidonio Pais. W tym czasie Portugalia pogrążała się coraz bardziej w anarchii. Nawet twórcy republiki i jej zagorzali obrońcy, tacy jak Alfonso Costa, umywali ręce i uchylali się od odpowiedzialności za państwo. Inni, jak Antonio Jose de Almeida, przyjmowali z niechęcią powierzane im stanowiska i pozostawali całkowicie bierni w obliczu rozwoju wypadków. Państwo stało się łupem wąskiej grupy polityków radykałów, oderwanych od rzeczywistości w głoszonych przez siebie hasłach. Na domiar złego w latach 1925–26 wybuchł dodatkowy skandal, związany z wypuszczeniem fałszywych banknotów przez Angola-Metropol Bank. Opozycja wykorzystała ten fakt do ostrej krytyki rządów parlamentarnych i wysunęła żądanie wprowadzenia dyktatury wojskowej. Armia w czasach republiki stała się czynnikiem decydującym, najwyższym rozjemcą i arbitrem skłóconych grup republikańskich. Udział w I wojnie światowej, w walkach we Francji i w Afryce, wzmocnił jeszcze jej pozycję. Ponadto rozrosła się i z przyczyn naturalnych coraz gorzej znosiła chaos w republice. Armia stała się więc jedynym czynnikiem zdolnym opanować napiętą sytuację państwa. 28.05.1926 r. gen. Manuel de Oliveira Gomes da Costa ogłosił w Bradze rewolucję i szybko uzyskał poparcie stacjonującego tam wojska. Oddziały z północy doszły do stolicy i odwołały ostatniego premiera kojarzącego się ze starym ustrojem. W Portugalii nastąpił okres dyktatury wojskowej, trwający do 1933 r. 

W miejsce obalonego rządu cywilnego powstał triumwirat złożony z gen. Gomesa da Costy, gen. Carmony i kpt. Cabecadasa. Kilka tygodni później nastąpił kolejny przewrót, po którym na scenie politycznej pozostał jedynie gen. Carmona. Dzięki poparciu Wlk. Brytanii pozbył się wspólników i proklamował tzw. dyktaturę bez dyktatora. 25.03.1928 r. Carmona objął urząd prezydenta republiki. 

Największą trudnością, przed jaką stanęli wojskowi, był kryzys finansowy państwa. Sytuacja ekonomiczna kraju pogarszała się coraz bardziej. Wkrótce po przewrocie Carmona zwrócił się do profesora ekonomii Salazara z prośbą o objęcie teki ministra finansów. Ten postawił warunek, aby dano mu prawo do sprawowania pełnej kontroli nad wszystkimi dochodami i wydatkami państwa. Nie uzyskawszy tego, po tygodniu zrezygnował z funkcji. Tym, co wprowadziło Salazara ponownie na scenę polityczną, była odmowa Ligi Narodów na udzielenie Portugalii pożyczki. Liga postawiła warunki, które równały się z ustanowieniem nad Portugalia międzynarodowego nadzoru finansowego. Carmonie nie pozostało nic innego, jak mianować Salazara ministrem finansów na jego warunkach. Nowy minister dość szybko uregulował budżet państwa i po tych osiągnięciach, w 1932 r., objął funkcje premiera z pełnomocnictwami dyktatorskimi oraz tytułem zbawcy ojczyzny.  

Salazar był antydemokratą z przekonań i z wyboru. Otwarcie krytykował demokrację i nie maskował swojej niechęci do niej pod postacią różnorodnych demokracji proletariackich, ludowych lub narodowych. Odrzucał demokrację całkowicie i do końca. Salazar jako polityk stojący na czele państwa, oraz jako ideolog, poszukiwał swoistej trzeciej drogi pomiędzy demokracją a totalitaryzmem. Salazar miał swoje oczywiste powody by stać się zagorzałym przeciwnikiem demokracji - był nim przede wszystko katastrofalny bilans 16 lat portugalskiej republiki parlamentarnej. Przyjrzyjmy się bliżej jego postaci i poglądom, gdyż nawiązywał do nich wprost J. Kaczyński, deklarujący lata temu powstanie „nowego państwa” w Polsce, co wprost nawiązywało do koncepcji salazarowskiego „Estado Novo”. Salazar jako absolwent seminarium duchownego wstąpił i ukończył ekonomię na uniwersytecie w Coimbrze, specjalizował się w finansach publicznych. Rzeczywiście w czasie jego 40-letnich rządów finanse publiczne Portugalii były praktycznie cały czas zrównoważone, w przeciwieństwie do chaosu demokracji parlamentarnej. Ideologicznie był integrystą katolickim, a jego poglądy kształtował nacjonalizm (pytany przez francuskiego dziennikarza o fundament swojej filozofii politycznej odpowiedział: „jestem nacjonalistą"), konserwatyzm obyczajowy, solidaryzm społeczny („Państwo to społecznie zorganizowany Naród") oraz katolicka nauka społeczna, w której szczególne miejsce zajmowała encyklika „Rerum novarum" papieża Leona XIII. Współzałożył Centrum Katolickie, głoszące tzw. integryzm luzytański, oparty na poglądach Action Française Maurrasa we Francji ideę rządów autorytarnych, opartą o monarchię, katolicyzm, instytucję rodziny, idee samorządności i korporacji. Maurras, na którym wzorował się Salazar uważał, że stabilność oraz porządek państwa są ważniejsze niż wolność jednostki, jednak z drugiej strony wszelka aktywność społeczna i gospodarcza powinna być dozwolona jeżeli nie niesie ze sobą następstw politycznych. Demokracja wg. Maurrasa to system słaby, nie dający stabilizacji i bezpieczeństwa państwa, gdzie partie kierują się interesami konkretnych grup społecznych, a nie dobrem całego kraju. Salazar w 1921 r. z ramienia Centrum został deputowanym do parlamentu, na posiedzeniach którego zjawił się tylko raz. Salazar nie walczył o władzę, to rzadki przypadek w historii świata, że władza sama wpadła w jego ręce. Samo stanowisko ministra finansów przyjął z oporami, podkreślając swą niechęć dla republikanów. Sukces jego poczynań ekonomicznych był efektem przemyślanych i konsekwentnych kroków. Polegał przede wszystkim na wprowadzeniu maksymalnie oszczędnościowej polityki państwa i zmniejszeniu liczby urzędników państwowych. Salazar wymusił na armii zmniejszenie jej liczebności, wstrzymał roboty publiczne z funduszy państwowych, zmienił również system podatkowy państwa. Dużą rolę odegrał interwencjonizm państwowy. Sukcesy ekonomiczne przyczyniły się do wzrostu pozycji Salazara. Nie zdobywał on władzy, ale jakby mimowolnie stał się jej czołowym przedstawicielem. Był raczej technokratą, typowym politykiem gabinetowym. Rzadko przemawiał publicznie i nie porywał tłumów swymi wystąpieniami. Nie miał władczej osobowości. Nie narzucał też narodowi utopijnych dążeń. Cenił ludzi kompetentnych w każdej dziedzinie, a nie demagogów czy też doktrynerów. Z faszyzmem sam Salazar nie miał wiele wspólnego, zarówno w jego odmianie włoskiej (mimo osobistej fascynacji Mussolinim), jak i niemieckiej. Do nazizmu i Hitlera czuł wręcz odrazę, ponieważ kategorycznie odrzucał rasizm i neopogaństwo. To portugalska lewica widziała w nim ucznia Mussoliniego. Ruch faszystowski był ciekawy dla Salazara ze względu na to, że poskromił bolszewików w Italii. To raczej Mussolini czerpał z osiągnięć Salazara, nie odwrotnie.  

W polityce zagranicznej Salazar starał się zachowywać neutralność, ale nie wtedy, gdy były zagrożone żywotne interesy Portugalii. Komuniści hiszpańscy jawnie mówili o konieczności przyłączenia Portugalii do Hiszpanii. Objęcie władzy przez republikanów również stanowiło zagrożenie dla suwerenności tego kraju. Dlatego podczas hiszpańskiej wojny domowej (1936–1939) bez wahania wsparł wojska gen. Franco, udzielając mu znacznej pomocy materiałowej oraz wysyłając posiłki wojskowe – liczący 20 tys. żołnierzy Legion Viriato. W czasie drugiej wojny światowej Portugalia była państwem neutralnym, Salazar sprzedawał surowce mineralne III Rzeszy, ale zgodził się także na korzystanie przez aliantów z baz lotniczych i morskich na Azorach, co okazało się potem bardzo użyteczne politycznie. W 1943 r. socjaliści, komuniści i republikanie weszli w skład Zjednoczonego Antyfaszystowskiego Ruchu Narodowego. Działacze koalicji uważali, że po upadku państw osi alianci obalą też salazaryzm. Początek zimnej wojny oraz generalnie lewicowy charakter opozycji, przekreślił te nadzieje. Po wojnie Portugalia przystąpiła do NATO (1949 r.), przedłużając USA prawo do dzierżawy baz na Azorach. Salazar związał gospodarczo Portugalię z Europą Zachodnią (Portugalia była współzałożycielem OECD i EFTA). 

Autokratyczna metoda rządów Salazara była remedium na patologię portugalskiej demokracji. Przede wszystkim ta metoda polityczna była ufundowana na szczerych intencjach. Portugalski dyktator uważał, że ustrój demokratyczny sprawnie funkcjonować może jedynie, gdy naród cechuje wyjątkowe poczucie odpowiedzialności oraz świadomość interesu zbiorowego. Według Salazara system polityczny w demokracji zostaje zdominowany przez partie polityczne. Interes partyjny, partyjniactwo góruje nad interesem zbiorowym. Powiadał, że demokracja zamienia się w „partiokrację” i zagraża narodowej tożsamości. Uważał, że partie przypominają sobie o narodzie tylko w czasie kampanii wyborczej. Salazar traktował demokrację i parlamentaryzm jako pewnego rodzaju wojnę domową, zalegalizowaną i zakamuflowaną. Uważał, że kryzysy polityczne, ciągłe zmiany rządów oraz supremacja parlamentu uniemożliwiają wprowadzenie w życie jakiejkolwiek koncepcji politycznej i długofalową pracę administracji na rzecz narodu. W ustroju parlamentarnym władzę sprawuje przypadkowa większość, której obce jest poczucie odpowiedzialności. W swojej „Rewolucji pokojowej” napisał „Jestem istotnie antyparlamentarzystą do szpiku kości, ponieważ nienawidzę pustych, werbalnych przemówień, krzykliwych i zbędnych interpelacji, gry namiętności nie wokół jakiejś większej idei, ale dokoła drobiazgów, błahostek, stanowiących wielkie nic dla spraw narodowych”. Salazar wyrażał przekonanie, że źródłem władzy nie są masy, lecz elita, która ma obowiązek kierowania ludem i poświęcenia się dla niego. Powołując się ponownie na „Rewolucję pokojową”, pisał: „Nie wierzę w równość, lecz w hierarchie. Ludzie (…) muszą być równi wobec prawa, niemniej jednak uważam, za niebezpieczne przypisywanie wszystkim tych samych uprawnień politycznych. Ideałem dla Salazara była katedrakracja, czyli rządy uniwersyteckich profesorów. sam Salazar dysponował w kraju praktycznie władzą dyktatorską, rozwijając przeciwstawną demokracji koncepcję państwa zwanego Estado Novo. Portugalia Salazara została określona w konstytucji z 1933 roku jako „republika korporacyjna”. Stanowisko prezydenta było zarezerwowane dla przedstawiciela sił zbrojnych, formalnie wyposażone w rozległe prerogatywy, ale w rzeczywistości sprowadzało się do funkcji reprezentacyjnych i honorowych. W ustroju salazarowskim władza wykonawcza należała do rządu w pełni niezależnego od parlamentu, a rząd z kolei był zdominowany przez premiera. Jedynie stanowisko premiera i ministra spraw wewnętrznych miało charakter polityczny, wszelkie pozostałe instytucje rządowe miały pozostać apolityczne i rozwiązywać problemy natury technicznej. Parlament nie miał żadnego wpływu na decyzje państwowe. Zgromadzenie Narodowe dysponowało jedynie uprawnieniami w zakresie zmian konstytucyjnych i ograniczonym prawem inicjatywy ustawodawczej. Izba Korporacyjna, stanowiąca reprezentację zawodową, miała głos doradczy i opiniotwórczy, a ponadto rozważała projekty przedłożone jej przez Izbę Polityczną. Od 1958 r. to Zgromadzenie Narodowe i Izba Korporacyjna wyłaniała prezydenta, do tego roku wybieranego w wyborach powszechnych na 7 - letnią kadencje. Suwerenem w państwie był naród rozumiany jako ogół żyjących w danym momencie obywateli. Suwerenność ta urzeczywistniała się przez prezydenta, parlament, rząd i sądy. Prawa i obowiązki przypisano czterem kategoriom podmiotów: jednostkom, rodzinom, samorządom lokalnym i korporacjom gospodarczym. Rodzina i korporacje były zasadniczymi elementami struktury społecznej. Kwintesencją ustroju Salazara była zasada korporacjonizmu. Korporacje w Portugalii obejmowały poszczególne organizacje zawodowe, syndykaty, domy ludowe, domy rybaków, gildie i izby. Syndykaty miały za zadanie bronić interesów zawodowych robotników miejskich, a także zajmowały się pośrednictwem pracy, prowadzeniem szkół zawodowych i kas ubezpieczeniowych. Domy ludowe zrzeszały rolników oraz biedniejszych właścicieli ziemskich. Pomagały one swym członkom doświadczonym przez los, upowszechniały kulturę i zdobycze cywilizacji na terenach wiejskich. Domy rybaków pełniły podobne funkcje wobec ludzi pracujących na morzu. Gildie łączyły przemysłowców, kupców, rzemieślników i właścicieli ziemskich. Izby reprezentowały interesy ludzi wolnych zawodów: lekarzy, adwokatów i inżynierów. Korporacje zawodowe łączyły się w unię korporacyjne, jednocząc robotników i przemysłowców, rolników i właścicieli ziemskich. Przeciwdziałały ewentualnym konfliktom, sprzecznościom interesów. Stały również na straży ugody społecznej i ducha pokojowej współpracy uczestników tego samego procesu wytwórczego. Poza korporacjami zawodowymi istniały też sportowe, kulturalne oraz filantropijne. Salazar realizował w praktyce zalecenia Kościoła co do prowadzenia gospodarstwa narodowego i jego ustroju gospodarczego. Uważał, że tylko ustrój korporacyjny mógł zaprowadzić hegemonię społeczeństwa nad instytucjami. Korporacjonizm miał być antidotum na nie zawsze korzystną konkurencyjność w gospodarce, ponieważ przeciwdziała nadmiernym, niemoralnym różnicom majątkowym w społeczeństwie. Ustrój taki tworzy zorganizowaną gospodarkę narodową, dostosowaną do naturalnych tendencji ekonomicznych. Salazar pisał: „umożliwi on każdej gałęzi wytwórczości uzgodnienie interesów kapitału i pracy w całokształcie produkcji oraz zapewni równowagę między poszczególnymi jej gałęziami”. Pojawienie się korporacji nie oznaczało końca własności prywatnej, istniała ona nadal, ale miała służyć nie interesom partykularnym, lecz dobru wspólnemu. Salazar opowiadał się za systemem opartym o własność prywatną, ale jednocześnie zdyscyplinowaną, wychowaną i przekształconą w taki sposób by służyć jak najbardziej wydajnie zbiorowości. Ważne było w tej koncepcji to, że korporacje miały uczynić z gospodarki czynnik organizacji politycznej, gdyż lokalne korporacje miały wybierać Izbę Korporacyjną, czyli jedną z kluczowych instytucji władzy. Korporacje decentralizowały władzę, tworząc administrację lokalną i regionalną. Struktury korporacyjne miały krystalizować dobro wspólne, zupełnie inaczej niż partie polityczne, które dzielą naród. Według Salazara korporacje przyczyniały się do uspołecznienia organizmu państwowego. Prawo korporacyjne określało także stosunki pracy i system relacji pomiędzy pracodawcami a pracobiorcami. Zarówno przedsiębiorczość, jak i życie społeczne chciano organizować w duchu solidaryzmu – współpracy, a nie walki klas. I to właśnie było zadanie korporacji.  

Salazar był przeciwnikiem gospodarki liberalnej, opartej na wolnym rynku. Uważał, że musi istnieć, w granicach rozsądku, ingerencja państwa w gospodarkę, bez czego niektóre inicjatywy gospodarcze nie mogłyby istnieć. Sprzeciwiał się również liberalnej postawie i filozofii zakładającej konieczność ograniczania państwa jako struktury stanowiącej potencjalne zagrożenie dla wolności jednostek. Był przekonany, że państwo musi pozostawać aktywne i dążyć do upowszechniania odpowiednich wartości. Mawiał, że: „władza absolutna może istnieć, wolność absolutna nie istnieje nigdy”. Uważał państwo za jedyny czynnik zdolny do zorganizowania wolności. „Wolność – pisał Salazar – zagwarantowana przez państwo, określona przez władzę, jest jedyną możliwą wolnością, jedyną, która może doprowadzić do szczęścia, nie mówię jednostki, lecz do szczęścia ludzi”. Uważał, że państwa nie należy fetyszyzować, ani lekceważyć. Tym skrajnościom przeciwstawiał koncepcję państwa silnego, które nie jest wszechwładne, ponieważ ogranicza je moralność, prawo, gwarancje i wolności indywidualne. „Państwo winno być dość silne by mogło nie posługiwać się gwałtem” - pisał w swojej „Rewolucji pokojowej” A. Salazar. Nie opowiadał się za państwem totalnym, uważał, że dla totalitaryzmu naród nie stanowi wartości, lecz jest traktowany jako zwykły surowiec. Uważał państwo totalne za sprzeczne z duchem cywilizacji chrześcijańskiej. Opowiadał się za dyktaturą narodową, która miała lepiej niż jakikolwiek inny ustrój zapewnić spokój, porządek wewnętrzny oraz współpracę całego narodu. Likwidując rywalizację sił politycznych, dyktatura narodowa zapewniała stabilność rządów kompetentnych, umożliwiała politykę bez politykierstwa i rządzenie bez politykowania. Dyktatura była skierowana przeciwko władzy personalnej i ambicjom indywidualnym.  

Poza liberalizmem, Salazar odrzucał również komunizm jako totalny z punktu widzenia projektowanego sposobu organizacji społeczeństwa. Uważał komunizm za ideologię władzy „silną i bezwzględną”. Komunizm wg. niego posługiwał się fałszywym pojęciem ludzkości i jej dobra. Celem tej ideologii jako takiej była walka klas, którą dyktator odrzucał na rzecz współpracy narodu i solidaryzmu społecznego. Salazar pisał, że rewolucja komunistyczna przyniesie nowe społeczeństwo, bez ojczyzny, bez rodziny, bez własności i bez moralności. Jego wrogość wzbudzał również antytradycjonalizm komunistów oraz utopijne założenia. Salazar uważał, że komunizm zaprzecza samemu sobie. Walcząc z własnością monopolistyczną zmierzał paradoksalnie do ustanowienia monopolu państwowego. Prowadził nie do upowszechnienia własności, ale tak samo jak jego brat bliźniak kapitalizm, do skupienia własności w rękach oligarchów, w przypadku komunizmu - towarzyszy partyjnych.  

Salazarem zachwycali się hierarchowie Kościoła katolickiego, również polskiego. Uwielbiał go kardynał Wyszynki, w jednej ze swoich ostatnich homilii w 1981 r. mówił: „Był polityk, który prowadził tak zwaną rewolucję pokojową. Nazywał się Salazar. Przez wiele, wiele lat kierował swoim państwem, Portugalią. Doprowadził do tego, że jego kraj ciągle niespokojny, pełen najrozmaitszych gwałtów i przemocy, stał się krajem pokoju i dobrobytu. Dlatego nazwano jego metodę rewolucją pokojową. Za jego rządów wszystko odmieniło się ku lepszemu. Odmienili się ludzie, ich dobre wole, serca i umysły”. O tym „dobrobycie” będzie jeszcze później, ale Salazar rzeczywiście był wyjątkowo wrażliwy na punkcie niezależności i suwerenności Portugalii, co jest kolejną cechą wspólną z J. Kaczyńskim. Dążył do autarkii i ograniczał do minimum stosunki polityczne i gospodarcze z zagranicą. Przez wiele lat Portugalia była zamknięta dla kapitałów i inwestycji zagranicznych. Odrzucił również amerykańską pomoc w postaci planu Marshalla, uznając, że ograniczyłoby to suwerenność kraju. Rządy Salazara cechowały się konserwatywnym zarządzaniem finansami publicznymi, co odzwierciedlał zrównoważony budżet oraz permanentna nadwyżka na rachunku bieżącym. Dzięki temu Portugalia odzyskała wiarygodność na krajowych i międzynarodowych rynkach kapitałowych, nie na wiele się to jednak przydało, gdyż rząd niechętnie emitował dług. W czasach Wielkiej Depresji Salazar sformułował założenia Estado Novo - Nowego Państwa, czyli takiej naszej Dobrej Zmiany. W 1930 r. utworzona została liga o nazwie Związek Narodowy (União Nacional), na jej czele stanął osobiście Salazar., która 2 lata później przekształciła się w partię polityczną. W 1933 r., w wyniku referendum, Portugalia otrzymała nową konstytucję. Zgodnie z postanowieniami konstytucji, Portugalia została proklamowana Nowym Państwem (Estado Nuovo) tj. unitarną republiką korporacyjną wzorowaną na ustroju Włoch Mussoliniego. Prezydent był wybierany na lat 7, ale — jak się później okazało — było to de facto stanowisko dożywotnie i, mimo formalnych wysokich uprawnień, jedynie o charakterze reprezentacyjnym. Funkcję parlamentu spełniało Zgromadzenie Narodowe, ale główna inicjatywa ustawodawcza należała do Rady Ministrów. Jej prezesa mianował prezydent. Rząd miał prawo wydawania dekretów z mocą ustawy bez konsultowania ich z parlamentem. Konstytucja legalizowała tym samym nieograniczoną władzę premiera, którym przez ponad 30 lat był właśnie Salazar. 

Konstytucja zapewniała obywatelom wolność osobistą i inne prawa (np. wolność słowa, stowarzyszania się itd.), ale uzależniała je od ustaw specjalnych, które miały je szczegółowo określać. W praktyce ustawy te były często sprzeczne z konstytucją, lecz to właśnie one normowały życie kraju. W 1934 r. przeprowadzono pierwsze wybory do Zgromadzenia Narodowego. Wszystkie 90 mandatów zdobył Związek Narodowy. W 1933 r. Salazar wydał tzw. Kartę Pracy, w której czerpał ze wzorów włoskich. Na podstawie tego dokumentu w Portugalii utworzono organizacje korporacyjne trzech typów: syndykaty narodowe (dla robotników), gildie (dla przedsiębiorstw i kupców) oraz trzy organizacje dla lekarzy, adwokatów i inżynierów. Cała ludność miała wstąpić do odpowiednich organizacji. W grudniu 1933 r. kolejny dekret zakazał organizowania strajków, zatem faszystowskie związki zawodowe stały się organami kontroli państwowej nad pracobiorcami. Robotnik nienależący do związku nie mógł otrzymać pracy w Portugalii. 

Jedną z podstaw nowej władzy był Kościół katolicki, który sławił z ambon Estado Novo oraz samego Salazara jako zbawcę ojczyzny (podobnie jak Kościół w Polsce za czasów rządów PiS). W zamian za to Salazar przywrócił przywileje ekonomiczne i polityczne zabrane Kościołowi w czasach republiki. Część uprawnień znacznie rozszerzono. Jednym z istotnych posunięć Salazara było utworzenie policji politycznej PIDE (Policja Międzynarodowa Obrony Państwa) wzorowanej na niemieckim gestapo. Była ona najważniejszym narzędziem prześladowania przeciwników politycznych, a działała głównie poprzez represje, m. in. długoletnie więzienie bez wyroku sądowego, tortury itd. Dla więźniów politycznych utworzony został obóz koncentracyjny Tarrafal na wyspie Santiago (Wyspy Zielonego Przylądka). W rzeczywistości więźniowie pozbawieni wszelkiej pomocy medycznej, nie wracali już z wyspy. „Jestem antyparlamentarystą do szpiku kości, ponieważ nienawidzę pustych, werbalnych przemówień, krzykliwych i zbędnych interpelacji, gry namiętności nie dokoła jakiejś wielkiej idei, lecz dokoła drobiazgów, błahostek stanowiących wielkie nic dla spraw narodowych. Parlament napełnia mnie taką odrazą, że żywię lęk przed nim – chociaż uznaję konieczność jego istnienia" - te słowa Salazara chyba najlepiej oddają, czym było Estado Novo, które ten autokrata przez niemal 40 lat budował w Portugalii.  

W kwestiach gospodarczych Salazar dystansował się zarówno od dziewiętnastowiecznego leseferyzmu, narzucającego państwu „postawę całkowitej bierności wobec (...) gospodarki narodowej", jak i „wybujałego interwencjonizmu", przez który państwo „wyjałowiło inicjatywę prywatną, obciążyło się elementem urzędniczym, nadmiernie zwiększyło wydatki i podatki, zmarnowało wielkie bogactwa prywatne, ograniczyło wolność osobistą, stając się w ten sposób groźnym wrogiem narodu". Gospodarka Portugalii nie była zatem ani kapitalistyczna ani komunistyczna, ale bardziej przypominała tą drugą. Dzięki modelowi korporacyjnemu była bardzo przeregulowana, ale od zetatyzowanego bloku socjalistycznego różniła się sporym udziałem własności prywatnej środków produkcji. Sektor prywatny zaakceptował biurokratyczną kontrolę życia gospodarczego w zamian za ograniczenie roli państwa we własności przedsiębiorstw oraz ograniczające konkurencję praktyki monopolistyczno-oligopolistyczne. W ramach tego zadziwiającego systemu państwo de facto kontrolowało zarówno poziom decyzji inwestycyjnych przedsiębiorstw, jak również poziom płac. System koncesji (condicionamento industrial) wprowadzony ustawowo w 1931 r. wymagał udzielenia przez państwo zgody na budowę bądź relokację przedsiębiorstw produkcyjnych. Rząd zatwierdzał też wszelkie zakupy maszyn i urządzeń mających na celu zwiększenie zdolności produkcyjnych w istniejących przedsiębiorstwach. Zatem w takim systemie zarówno kapitał jak i praca podporządkowane były sterowanemu centralnie aparatowi państwa. Przed erą Salazara portugalski sektor prywatny był zdominowany przez ok. 40 bogatych i wpływowych rodzin. Dynastie przemysłowe były zwykle powiązane związkami rodzinnymi z dużymi magnatami ziemskimi, w których posiadaniu była większość ziemi uprawnej w południowej części kraju. Wiele z tych dynastii prowadziło swoje interesy w portugalskiej Afryce. Wśród tej elity 10 najbogatszych rodzin było właścicielami wszystkich największych banków komercyjnych w kraju, które z kolei kontrolowały przeważającą część życia gospodarczego. Ponieważ zarządzający bankami byli jednocześnie szefami ich klientów, a banki były jednocześnie właścicielami przedsiębiorstw, powstał zadziwiający konglomerat wzajemnych relacji, który z efektywnością podejmowanych decyzji nie miał nic wspólnego. Salazar ten system zakonserwował, poddał go jedynie kontroli wszechmogącego państwa. Dopiero pod koniec lat 50-tych XX w. Salazar zaczął powoli otwierać szczelnie zamknięte granice, gdyż nawet zrozumiał, że nawet zrównoważona, ale skrajnie nieefektywna i niekonkurencyjna gospodarka potrzebuje tlenu w postaci inwestycji oraz konkurencji. W otoczeniu Salazara zaczęli pojawiać się proeuropejscy technokraci, którzy w planach gospodarczych zaczęli uwzględniać inwestycje zagraniczne w gospodarkę Portugalii. W planie na lata 1959-1964 ich udział wyniósł już 25% PKB. Młodzi technokraci przekonali coraz bardziej sędziwego Salazara do stopniowego otwierania kraju na świat. W efekcie Portugalia przystąpiła do EFTA (Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu - 1959), GATT (1960), MFW i Banku Światowego (również 1960). W 1958 r. rząd portugalski podjął decyzję o przyspieszeniu tempa wzrostu PKB. Wiązała się ona z wybuchem partyzanckiej wojny wyzwoleńczej w Angoli (1961) oraz w innych afrykańskich posiadłościach. Salazar i jego doradcy zrozumieli, że dla sfinansowania wydatków zbrojeniowych bez których nie było możliwe utrzymanie zamorskich kolonii koniecznym stało się zwiększenie zdolności wytwórczych kraju. W przeciwieństwie do innych potęg kolonialnych, akceptujących emancypację swoich dotychczasowych kolonii afrykańskich portugalski dyktator postanowił jako jedyny utrzymać je siłą i przemocą. Nawet za cenę wyjścia na zagraniczne rynki kapitałowe i zaciąganie długów za granicą (począwszy od 1962 r.), czego udawało mu się unikać przez wiele dekad. Salazar zdecydował też o większej integracji administracyjnej i gospodarczej terytoriów zamorskich przez transfery ludności, kapitału, liberalizację handlu oraz stworzeniu wspólnego obszaru walutowego - strefy escudo. Program integracyjny usuwał cła importowe z początkiem 1964 r. na towary pochodzące z terytorium zamorskiego. Z kolei towary portugalskie w ramach strefy escudo były obłożone preferencyjną stawką importową w wysokości 50% stawek dla towarów spoza strefy. Mimo opozycji ze strony zwolenników protekcjonizmu, rząd portugalski doprowadził do pewnej liberalizacji dotychczasowego systemu koncesyjnego, a także zredukował bariery handlowe zgodnie z wymogami EFTA i GATT. Ostatnie lata ery Salazara przyniosły wiele ważnych prywatnych projektów inwestycyjnych, jak np. budowę zintegrowanej hutę żelaza i stali, nowoczesnej stoczni remontowej i kompleksu stoczniowego, fabryki części zamiennych dla samochodów, rafinerii ropy, fabryk papieru czy elektroniki. Liberalizacja gospodarki portugalskiej była kontynuowana przez następcę Salazara - Caetano (1968-1974), którego administracja zniosła ostatecznie wielce szkodliwy dla gospodarki  system koncesyjny dla firm w większości sektorów, a w 1972 r. podpisała układ o wolnym handlu z rozszerzoną EWG. Do 1980 r. Portugalia zniosła większość restrykcji handlowych, a w 1985 r. również na towary wrażliwe w ramach EWG. Członkostwo w EFTA oraz otwarcie na konkurencję europejską przyczyniły się do modernizacji gospodarki i dywersyfikacji eksportu. W ten sposób dokonał się demontaż archaicznego systemu Salazara.  

Trudno zrozumieć, dlaczego J. Kaczyński tak fascynuje się koncepcją Estado Novo Salazara. On oczywiście nie nazywa rzeczy po imieniu, używa tylko nazwy Nowego Państwa w swojej narracji, niemniej do złudzenia przypomina to koncepcję Salazara, czyli odseparowanie kraju od zagranicy, walka ze wszystkim, co przychodzi z Zachodu w imię archaicznej koncepcji suwerenności, nie uwzględniającej otwartości społeczeństwa, zmian cywilizacyjnych, naszej integracji z gospodarką światową, fobie antycywilizacyjne, konserwatyzm społeczny rodem sprzed 100 lat etc. Podobnie jak portugalski autokrata Kaczyński nigdy nie założył własnej rodziny i na nasze nieszczęście poświecił się w całości narodowi. Jest jednak jedno, co różni obydwu satrapów: Salazar był profesorem ekonomii i zawsze był wielkim zwolennikiem zrównoważonych finansów publicznych. Nie do pomyślenia dla niego było kuglowanie z transparentnością finansów publicznych i wyprowadzanie wydatków publicznych poza budżet, w czym specjalizuje się pupil Kaczyńskiego - Morawiecki i jego rząd. Dlatego też Portugalia w czasie ery Salazara uniknęła skutecznie kryzysów gospodarczych, mimo że spadek po nim był równie zatrważający jak po rządach PiSu w Polsce: kraj był zupełnie niekonkurencyjny, biedny, odcięty od wymiany gospodarczej ze światem i utrzymującym mit mocarstwa imperialnego, którego jedynym objawem było utrzymywanie na siłę i najdłużej na świecie wśród mocarstw kolonialnych swoich zamorskich kolonii aż do połowy lat 70-tych XX w. Z kolei rodzimy PiS w przeciwieństwie do twardych recept gospodarczych prof. Salazara dzielnie przejadał frukty dobrej koniunktury gospodarczej, a nasza gospodarka wykazywała deficyty budżetowe nawet na szczycie cyklu koniunkturalnego. Spadek po nieudacznikach i szkodnikach PiS-owskich cwaniaków od gospodarki (to najłagodniejsze określenia, które mi przychodzą na myśl) jest wyjątkowo przygnębiający: kraj i jego obywateli czeka pot, krew i łzy, salazarowska Portugalia po śmierci swojego dyktatora stała się pariasem Europy, krajem zacofanym, pozbawionym nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki, o najniższej stopie życiowej ludności w całej Europie Zachodniej. Tak skończyła się „trzecia droga” Salazara między demokracją a totalitaryzmem i kapitalizmem a socjalizmem. Jeśli Polsce dzisiaj grozi jakiś rodzaj autorytaryzmu, to właśnie taki, jakiego Portugalczycy doświadczali przez pół wieku. Konserwatywny, ksenofobiczny, pseudoimperialny, z silnym zabarwieniem klerykalnym (bo przecież nie chrześcijańskim). Nie posądzam póki co Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników o dążenia do zbudowania aparatu represji takiej skali, jednakże kierunek zmian w organach ścigania i sądownictwie, podobnie jak narodowo-centryczna retoryka władzy, każą trzymać się na baczności. A katolikom wypada życzyć, aby jak najwięcej znalazło się wśród nas naśladowców biskupa Gomesa, a jak najmniej arcybiskupa  Cerejeiry i abyśmy nie ulegli pokusie sojuszu z władzą, która nie przestrzega praw innych obywateli, nawet ideowo nam najdalszym.  

Doprawdy trudno zrozumieć prymasa Wyszyńskiego, co go tak urzekło w Portugalii czasów Salazara. Sprawdziłem, jakie były powody takiej opinii naszego prymasa w stosunku do dosyć brutalnego satrapy. Rzeczywiście sam dyktator był ascetą i celibatariuszem o skłonnościach dewocyjnych. Jego państwo prowadziło programową chrystianizację kraju, wprowadzając między innymi obowiązkową religię do szkół i promując moralność katolicką. Salazar, obok nacjonalizmu, za jeden z filarów swojej filozofii politycznej uznał nauczanie papieży Leona XIII i Piusa XI, przede wszystkim wspomnianą ideę „korporacjonizmu”. Sojusz z tronem cementował fakt, że patriarchą Lizbony był bliski przyjaciel premiera z lat studenckich Manuel Cerejeira, sam dyktator zaś otrzymywał od papieży bezpośrednie (jak w przypadku Piusa XII) lub pośrednie (w przypadku Pawła VI) wsparcie. Nie oznacza to, że wszyscy portugalscy chrześcijanie byli zachwyceni traktowaniem religii jako ideologicznego uzasadnienia dla ciężkiej dyktatury. Wśród rozmaitych form sprzeciwu (między innymi chrześcijańskich grup przeciwdziałania analfabetyzmowi) najbardziej spektakularną był chyba list wysłany premierowi  w 1958 r.  przez biskupa Porto Gomesa. Hierarcha oskarżył Salazara o tłumienie ducha wolności narodu, promowanie nacjonalizmu na skalę niemożliwą do pogodzenia z nauką Kościoła, a także… utrzymywanie niesprawiedliwego systemu podziału dóbr materialnych, brak reform społecznych (w tym reformy rolnej) oraz to, że z powodu stagnacji gospodarczej i biedy Portugalczycy są zagranicą traktowani jak „obdartusy”. W ten sposób – pisał hierarcha – Salazar nie zwalczał komunistów, ale wspierał ich program, uzasadniając potrzebę ich dalszego działania w Portugalii. Łatwo sobie wyobrazić furię, w jaką musiał wpaść Salazar, czytając tak krytyczny list prominentnego hierarchy. Od początku swoich rządów był przyzwyczajony, że episkopat i szerzej: cały kler jest nie tylko jego najwierniejszym zwolennikiem, ale i doskonałym instrumentem wpływu na społeczeństwo. Tymczasem Gomes pisał w liście, że Kościół portugalski jest poddawany presji, aby nie krytykować rządu, przez co traci swą wewnętrzną wolność i podmiotowość. Dyktator wydał polityczny wyrok na Gomesa, stwierdzając publicznie, że „jego wybór na biskupa był czystym złem”, ale nie mógł go prawomocnie skazać, gdyż formalnie rzecz biorąc korespondencja z premierem nie była kryminalizowana. Postanowił więc nie wpuścić niepokornego biskupa do kraju, gdy ten wracał z podróży do Watykanu. Gomes na wygnaniu przeżył ponad dziesięć lat. W latach 60-tych stopniowo narastała krytyka reżimu ze strony rozmaitych kół katolickich w kraju i zagranicą. Nic dziwnego, Sobór Watykański II i Jan XXIII zdecydowanie zmienili naukę społeczną Kościoła. Korporacjonizm odszedł do lamusa. Co więcej, Jan XXIII był entuzjastą rozwiązań promujących sprawiedliwość społeczną: reformy rolnej, upowszechniania dostępu do szkół i kultury. Tymczasem Portugalia pozostawała wciąż jednym z najbardziej zacofanych europejskich państw, z analfabetyzmem przekraczającym 30%, niskim uprzemysłowieniem i urbanizacją, autarkiczną i oligarchiczną gospodarką. 

Nie tylko kardynał Wyszyński dał się zwieść opowieści o „pokojowej rewolucji” premiera-profesora i kraju żyjącym pod jego rządami w harmonii i dobrobycie. „Nowe państwo” było i wciąż niestety jest inspiracją dla polskiej prawicy. Już Polscy endecy z lat 30-tych szukali w salazaryzmie wzorca dla ułożenia relacji w Polsce. Prominentny działacz Stronnictwa Narodowego Jędrzej Giertych (dziadek Romana Giertycha) pisał z podziwem o „dumie narodu Portugalii”, który pamiętając o swojej kolonialnej i imperialnej przeszłości, nie potrafi mentalnie zredukować się do małego państwa jak Szwecja czy Dania. Dyktatura imponowała mu zaś tym, że „jest zarazem narodowa i katolicka. Profesor Salazar chce odnowić Portugalję, podnieść jej gospodarkę, podźwignąć jej kulturę, zagospodarować jej kolonje, odrodzić naród duchowo, zreorganizować jego ustrój polityczny i strukturę społeczną […]. Obok tego jednak chce przyczynić się do oparcia życia Europy na zasadach katolickich, chce uczynić swój naród pionierem odrodzenia katolicyzmu, ducha katolickiego, życia katolickiego na świecie”.Przedwojennej narodowej prawicy imponowała skuteczność i trwałość portugalskiej dyktatury, a jednocześnie owa odrębność (przynajmniej deklarowana) od faszyzmu włoskiego i hitleryzmu, co do których wysuwała ona zarzuty, iż nie są zgodne z „cywilizacją łacińską”, „politeistyczne” czy wręcz „bałwochwalcze”. W pismach endeków widać też było podziw dla samego premiera: „Niezwykły to dyktator, nie przypomina Mussoliniego, ani Hitlera, ani Stalina. Nie jest wojskowym i nie uważa się za geniusza wojskowego z Bożej łaski. Jest człowiekiem cywilnym, nie porzucił swych dawnych zwyczajów, ani sam nie przywdział munduru, ani też nie zorganizował sobie sił zbrojnych, nie masz w Portugalii żadnych koszul. Nie przestał być pedagogiem, jest dobrym gospodarzem i wychowawcą swojego narodu”. Tak o Salazarze pisał Stanisław Kozicki. O zbrodniach policji politycznej albo nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć.Niektórzy badacze dopatrują się wątków podobnych salazaryzmowi w programie pierwszej „S” z 1981 r., a potem Akcji Wyborczej Solidarność z 1997 r. Faktycznie, odnajdziemy tam idee korporacjonistyczne, żądania reprezentacji związków zawodowych i innych korporacji na wszelkich szczeblach władzy. Jednakże trzeba pamiętać, że program „S” był na wskroś demokratyczny i dążył do ograniczenia władzy centralnej, której przerost można było zaobserwować w państwie Salazara. W dodatku kluczowe znaczenie dla delegatów zgromadzonych w Hali Olivia uchwalających program „Samorządna Rzeczpospolita” miały idee takie jak praworządność czy prawa człowieka, zupełnie obce portugalskiemu dyktatorowi. W 2007 r. telewizja RTP przeprowadziła pierwszy w historii kraju plebiscyt na najwybitniejszego Portugalczyka w historii. Ku zaskoczeniu dziennikarzy, plebiscyt z wynikiem 42% głosów wygrał Salazar! 

Rządy Salazara trwały dokładnie 14 499 dni. Dyktaturę zakończyła w 1974 r., cztery lata po śmierci Salazara, tak zwana „rewolucja goździków” czyli zamach stanu zorganizowany przez lewicowo-liberalnie zorientowanych wojskowych. Ogromnym problemem po śmierci Salazara była izolacja Portugalii na arenie międzynarodowej, fale strajków przetaczających się przez kraj oraz w największym stopniu wojny toczące się w portugalskich koloniach (Angola, Mozambik, Gwinea-Bissau). Konflikty pochłaniały bajońskie kwoty, które sięgały połowy rocznego budżetu, jaki Portugalia przeznaczała na obronność. Posiadłości portugalskie w Afryce i Azji, będące pod władzą Lizbony od epoki wielkich odkryć geograficznych, były formalnie częścią Portugalii. W przeciwieństwie do kolonii angielskich czy francuskich nie znały one ani segregacji, ani usankcjonowanego rasizmu, a ich mieszkańców uznawano za Portugalczyków. Jednak inspirowane przez Związek Sowiecki miejscowe ugrupowania zaczęły domagać się niepodległości. Salazar był przeciwny zrzeczeniu się przez Portugalię kolonii, co w efekcie doprowadziło do długich i kosztownych wojen w Angoli (od 1961 r.), Gwinei (od 1963 r.) i w Mozambiku (od 1964 r. ), gdzie armia portugalska zmagała się z marksistowską czarną partyzantką. W tym czasie pogłębiono współpracę z RPA i Rodezją, tworząc na południu kontynentu afrykańskiego tak zwane Białe Imperium. Ciągnące się latami walki, choć militarnie zwycięskie, kosztowały wiele ofiar i spowodowały wzrost niezadowolenia społecznego. Katastrofalne położenie gospodarcze kraju zmusiło młodych oficerów i grupę generałów do utworzenia Ruchu Sił Zbrojnych (MFA). Ich celem było dokonanie wojskowego przewrotu i skierowanie Portugalii na właściwe tory rozwoju. 25 kwietnia 1974 r. miał miejsce bezkrwawy zamach stanu - rewolucja goździków (określenie dotyczyło zachowania Portugalczyków, którzy wkładali w lufy żołnierzy pilnujących porządku podczas puczu kwiaty goździków). Jedynymi ofiarami było czterech cywilów, którzy zostali zabici przez agentów tajnej policji PIDE podczas oblężenia jej siedziby. 

Dyktatura upadła, a przewrót nie wywołał niepokojów społecznych. Następca Salazara - Caetano i jego stronnicy uciekli na Maderę, a później poza granice Portugalii. Tak rozpoczął się okres zmian, które w późniejszym okresie pozwoliły Portugalii na wdrożenie demokratycznych reform i integrację europejską w ramach EWG. Dla wielu obserwatorów taki rozwój wydarzeń był zaskoczeniem, ponieważ w większości przypadków rządy wojskowych nie mają nic wspólnego z procesem demokratyzacji i polityką postępu. Jednak Ruch Sił Zbrojnych dążył do zdecydowanego odprężenia. Powołano Komitet Ocalenia Narodowego, który rozpoczął wdrażanie reform, aby uzdrowić gospodarkę, oraz wprowadzano swobody obywatelskie. Bardzo istotnym krokiem było zakończenie wojen w Afryce oraz dekolonizacja terenów zamorskich. Przywrócono wolność prasy, a amnestia objęła więźniów politycznych, którzy trafili do więzień za czasów dyktatury Salazara i Caetano. Do kraju powrócił szanowany prawnik i opozycjonista Mário Soares. Stanął na czele portugalskich socjalistów (PS). Nowy rozdział w historii Portugalii nie pozostał wolny od wewnętrznych spięć i czasu niepewności, który był związany z walką o polityczną hegemonię. Głównymi rywalami w walce o władzę była Socjalistyczna Partia Portugalii (PS), Partia Ludowo-Demokratyczna (PPD) oraz Portugalska Partia Komunistyczna (PCP). Szczególną uwagę przykuwali portugalscy komuniści, którym przewodził Álvaro Cunhal. O ile w Europie Zachodniej (Włochy, Francja, Hiszpania) można było zaobserwować aktywność lokalnych partii komunistycznych (reprezentujących tzw. eurokomunizm), o tyle portugalscy komuniści byli zdecydowanie najbardziej ortodoksyjni. Nie chcieli pozwolić na żadne odstępstwa od twardego doktrynerstwa sowieckiego. W ich ujęciu nie mogło być mowy o demokracji parlamentarnej, a jedyną słuszną drogą wydawała się demokracja ludowa. Cunhal przez pewien czas przebywał w Moskwie, gdzie umacniał się w przekonaniu, że tylko ZSRS jest gwarantem globalnego pokoju i postępu. Dziennikarze uważali go za najbardziej prosowieckiego polityka z krajów Europy Zachodniej. On sam w pełni poparł sowiecką interwencję w Czechosłowacji w 1968 r. Widmo komunistycznej dyktatury mocno zaktywizowało socjalistów, którzy mieli zupełnie odmienną wizję państwa. Działali pod hasłem: „Socjalizm – tak, dyktatura – nie". W przededniu wyborów do konstytuanty 1975 r. sytuacja na portugalskiej scenie politycznej przypominała bokserski klincz. Komuniści chcieli radykalnych rozwiązań, socjaliści i centroprawica byli zwolennikami umiarkowanych reform i drogi do demokracji, a nad całością kontrolę sprawowała w dalszym ciągu armia. Wybory w 1975 r. przyniosły zwycięstwo socjalistów (38%  głosów), którzy zdystansowali komunistów (12%). Warto podkreślić frekwencję wyborczą, która wyniosła aż 91%. Cunhal nie zamierzał ustępować w walce i stanowczo dążył do odgórnego wprowadzenia socjalizmu. Soares widział przyszłość Portugalii socjalistycznej, ale w ramach demokratycznego systemu na wzór Europy Zachodniej. Socjaliści wystąpili przeciwko zapędom komunistów, którzy zwiększali swoje wpływy w armii, licząc na dokonanie skutecznego przewrotu. Młodzi oficerowie doskonale widzieli, jak niebezpiecznie zaczynają wyglądać „podchody" komunistów do Sił zbrojnych. We wrześniu 1975 r. major Ernesto Melo Antunes w porozumieniu z socjalistami doprowadził do upadku rządu tymczasowego. Nowy gabinet utworzyły frakcje, które zdobyły największe poparcie w wyborach – socjaliści i umiarkowana prawica. 

Środowisko międzynarodowe z zaciekawieniem przyglądało się sytuacji w Portugalii. Soares i socjaliści zyskali przychylność amerykańskiego ambasadora w Lizbonie, który przekonał sekretarza stanu Kissingera o nieingerowaniu w wewnętrzną politykę Portugalii. Amerykanie nie wykluczali pośredniej interwencji, tak jak to miało miejsce w Chile podczas rządów Allende (1973 r.). Partia Komunistyczna nie mogła liczyć na wsparcie Moskwy, która musiała bronić swoich interesów w postkolonialnej Afryce. Bardziej niż samą Portugalią, Kreml był zainteresowany jej koloniami: Mozambikiem i Angolą. Chęć udzielenia pomocy Cunhalowi (również militarnej) wyraził szef NRD Erich Honecker. Jednak bardzo szybko musiał zweryfikować swoje zamiary po otrzymaniu upomnienia od Breżniewa. Portugalia miała zostać „zachodnia", a nie zyskać miano komunistycznej „wyspy" tej części kontynentu. Cunhal nie składał jednak broni. W wywiadzie udzielonym Orianie Fallaci zapewniał, że nie pozwoli, aby w Portugalii zaistniał parlament. Dodatkowo dążył do konfrontacji z dobiegającym końca reżimem generała Franco. Prowokował rząd w Madrycie, głosząc antyfrankistowskie hasła i organizując protesty pod ambasadą w Lizbonie i konsulatem w Porto. Nie chcąc czekać na działanie PCP i Cunhala, wojskowe skrzydło skrajnej lewicy próbowało samodzielnie przeprowadzić przewrót w listopadzie 1975 r. Próba zakończyła się klęską i wzmocniła socjalistów. Skrajna lewica musiała usunąć się w cień. Zaskoczony Cunhal jako ideowy komunista nie mógł zrozumieć, jak wojskowi chcieli dokonać przewrotu bez udziału jego towarzyszy i pomijając leninowskie ideały. Rok 1976 przyniósł wybory prezydenckie, parlamentarne, a przede wszystkim uchwalenie konstytucji. Udało się osiągnąć względną równowagę pomiędzy organami władzy, a także ograniczono rolę armii w państwie. Ogłoszono „społeczeństwo socjalistyczne" z najważniejszymi elementami liberalnej demokracji. Pierwszy konstytucyjny rząd utworzył Mário Soares, a w wyborach prezydenckich zwyciężył António Eanes. Wspólnie wstrzymali nacjonalizację gospodarki i zaczęli budować normalną, bezprzymiotnikową gospodarkę rynkową. Rada Rewolucji przetrwała do 1982 r. Portugalczycy opowiedzieli się za demokratyczną lewicą, odrzucając mrzonki o komunistycznym raju. Najpóźniej wtedy Portugalia w nieodwracalny sposób wybrała opcję zachodnią. W latach 1974–75 Portugalia uznała niepodległość kolonii w Afryce, była kolonia portugalska - Timor Wschodni po wycofaniu się Portugalczyków nie uzyskała bezpośrednio niepodległości, gdyż w latach 1975–99 była okupowana przez Indonezję, a w 1999 r. portugalskie Makau powróciło do Chin. Po 1985 r. rządy w Portugalii sprawowały na przemian głównie koalicje skupione wokół socjalistów (1995–2002, 2005–11 i od 2015) lub socjaldemokratów (1985–95, 2002–05 i 2011–15). W 1986 r. Portugalia została członkiem EWG (od 1993 UE), w 2002 r. wprowadziła do obiegu euro. W 2004 r. premier Portugalii J.M. Durão Barroso został przewodniczącym Komisji Europejskiej. 

Od 2015 r. kolejne wybory wygrywali socjaliści. Portugalczycy docenili w ten sposób ich ostrożną politykę ekspansji gospodarczej opartej na zrównoważonym budżecie, co nie znaczy, że wiele problemów strukturalnych, będących konsekwencją kryzysu, pozostaje wciąż do rozwiązania. W 2011 r. Portugalia znalazła się na krawędzi niewypłacalności, bo rząd stracił możliwość obsługi zadłużenia państwa. To z jednej strony skutek niskiego lub wręcz ujemnego wzrostu PKB w latach poprzednich i wysokich, dochodzących nawet do 10% deficytów budżetowych. To także wynik spekulacji portugalskim długiem na rynkach finansowych – w lipcu 2011 roku agencja Moody sklasyfikowała rating kraju na poziomie śmieciowym. Rząd musiał skorzystać z pomocy w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej (EFSM) i Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), która wynosiła 78 mld. euro. Jej warunkiem było wprowadzenie polityki oszczędności sprowadzającej się do obniżenia deficytu fiskalnego z 9,8% w 2010 r. do 5,9% w 2012 r. oraz 4,5 i 2,7% odpowiednio w kolejnych dwóch latach. Tym samym Portugalia dołączyła do dwóch innych państw strefy euro, Grecji i Irlandii, które musiały skorzystać z pakietów ratunkowych. 

W 2011 r. nowy, socjaldemokratyczny rząd wdrożył drastyczne cięcia wydatków socjalnych w postaci obniżek wynagrodzeń (nawet o 30%) w sferze budżetowej, emerytur i zamrożenia pensji minimalnej (na 4 lata), redukcji wydatków na opiekę zdrowotną i edukację oraz podwyższył podatki. Godziny pracy zostały wydłużone, a niektóre dni wolne zawieszone. Skutkiem była dwuletnia recesja, gwałtowny wzrost bezrobocia do 17%, które najbardziej dotknęło ludzi młodych, bo aż 40% (!) z nich znalazło się bez pracy. To zmusiło setki tysięcy do emigracji, do tej pory Portugalia jest trzecim na świecie krajem (po Irlandii i Nowej Zelandii) o największym odsetku populacji żyjącym za granicą. Na emigracji żyje już ponad 20% osób urodzonych w Portugalii (wg. raportu Obserwatorium Emigracyjnego w Lizbonie). Tymczasem poza Polską na stałe żyje tylko około 5% rodaków urodzonych w Polsce, czyli ponad 2 mln. osób. Poza 10-milionową Portugalią mieszkają ponad 2 mln. jej obywateli, z czego większość na terenie innych krajów Unii Europejskiej. Z raportu cytowanego raportu wynika, że kryzys gospodarczy z początku 2 dekady XXI w. drastycznie nasilił tendencję wyjazdów zarobkowych z kraju. Autorzy badania oszacowali, że po 2010 r. emigracja zwiększyła się aż o 50%. Od 2013 r. co roku opuszcza aż Portugalię 110 tys. obywateli, czyli liczba nienotowana dotychczas w statystykach demograficznych od końca ery Salazara. Najwięcej Portugalczyków wyjeżdża obecnie do Wlk. Brytanii (30 tys.) i Szwajcarii (20 tys.). Trzecie miejsce na liście ulubionych kierunków portugalskich emigrantów zajmuje Francja, ze średnią liczbą 18 tys. osób wyjeżdżających rocznie. Poza UE głównym kierunkiem wyjazdów Portugalczyków pozostaje jej była kolonia - Angola, gdzie średnio w roku emigruje 5 tys. obywateli. Transfery rezydentów są ważnym źródłem finansowym dla Portugalii. Ze statystyk Narodowego Banku Portugalii (BdP) wynika, że co miesiąc do ojczyzny wysyłają oni ponad 300 mln euro. W 2014 r. deficyt budżetowy spadł o połowę, jednak dług publiczny zanotował rekordowy poziom przekraczając 130% wartości PKB. Skutkiem spadku popytu krajowego był wzrost eksportu, a na rachunku bieżącym pojawiła się nadwyżka. Mimo, że wybory w 2015 r. wygrali socjaliści Antonio Costy, który sformułował rząd przy poparciu partii lewicowych, włączając komunistów, polityka gospodarcza była wyjątkowo racjonalna. Rząd Costy zaczął znosić ograniczenia, pobudzając wzrost gospodarczy. Wdrożył też postulaty lewicowe, podnosząc płacę minimalną o 20%, ale jednocześnie obniżył podatki, szczególnie w obszarze turystyki oraz przywrócono dni wolne od pracy. Bruksela uznała to za złamanie zawartego porozumienia i szykowała się do nałożenia sankcji finansowych, tym bardziej, że deficyt budżetowy był wyższy od uzgodnionego. 

Minister Finansów Portugalii Mario Centeno zdołał jednak wynegocjować dodatkowy rok na osiągnięcie celów budżetowych, dowodząc, że zastosowane środki przyniosą wzrost popytu i wpływów podatkowych. I to się udało – w 2018 r. Portugalia zanotowała rekordowo niski deficyt w wysokości 0,5% PKB, który rok wcześniej w relacji per capita wrócił do przedkryzysowego poziomu 17,5 tys. euro. Nadal było to jednak o 10 tys. euro mniej niż przeciętna w Unii Europejskiej. Bezrobocie spadło do 7%. Symbolicznym uznaniem dla polityki gospodarczej Portugalii było mianowanie Centeno przewodniczącym Eurogrupy. 

Interwencji wymagał też portugalski system bankowy. Jeszcze w 2016 r. odsetek niespłacanych kredytów sięgał 18% wartości portfela kredytowego banków. Rząd musiał udzielać pożyczek pomostowych (BANIF – 2,3 mld. euro) lub dokapitalizować zagrożone banki z największym państwowym portugalskim kredytodawcą (Caixa Geral de Depositos – 3,9 mld. euro) na czele. Wcześniej, w 2014 r., przed upadłością uratowano Banco Espirito Santo. Poziom niespłaconych należności bankowych jest jednak ciągle wyższy od średniej unijnej, w 2019 r. wynosił 9%. 

Krytycy rządu wskazywali, że do sukcesu gospodarczego przyczyniły się obiektywne warunki, jak ożywienie w Europie, spadające ceny ropy, boom w turystyce, niskie stopy procentowe i realizacja skupu aktywów prowadzona przez Europejski Bank Centralny, który nabywał portugalskie obligacje rządowe. Poza tym portugalski PKB rósł wolniej niż hiszpański, estoński, litewski czy słowacki, państwa te mają jednak znacznie niższy poziom długu publicznego i niższe koszty jego obsługi (tylko Włochy z państw strefy euro mają wyższe). Wiele wskaźników ekonomicznych wciąż pozostawia wiele do życzenia. Płaca minimalna wynosiła w 2020 r. zaledwie 700 euro i od 2010 r. wzrosła o 26% – to tylko kilkanaście euro więcej niż w Grecji, którą dotknął znacznie głębszy kryzys. To też wciąż za mało, aby zachęcić portugalskich emigrantów do powrotu, choć rząd na początku 2020 r. wprowadził zwolnienia podatkowe przy zakupie nieruchomości dla powracających. Także sytuacja na rynku pracy wśród młodych nadal nie jest kolorowa – 65% z nich nie ma stałych umów o pracę, a to więcej niż przed kryzysem. Za to napływają imigranci (najwięcej z Brazylii i Ukrainy) – w 2019 r. było ich już 480 tys. (przy populacji 10,2 mln.), najwięcej od 1976 r. 

Przez ostatnie lata na niskim poziomie utrzymywały się inwestycje publiczne (1-2% PKB), bo z uwagi na politykę oszczędnościową priorytetem gospodarczym były inwestycje prywatne. Te jednak były hamowane przez niski poziom oszczędności. Według danych MFW udział oszczędności portugalskich gospodarstw domowych w PKB wyniósł w 2018 r. 3,1%, zatem był dwa razy wyższy niż przed kryzysem. Także udział oszczędności w sektorze przedsiębiorstw nie wzrastał. Taka sytuacja doprowadziła do zapaści mieszkalnictwa, edukacji (część uniwersytetów jest zagrożona bankructwem) czy ochrony zdrowia, gdzie brakuje personelu medycznego, oraz kolejnictwa – 60% infrastruktury wymaga pilnego remontu. 

Kluczowym czynnikiem wzrostu portugalskiej gospodarki jest konsumpcja, a turystyka generuje prawie połowę wartości sektora usług i 14% PKB. Jej tempo wzrostu w ciągu ostatniej dekady przekraczało 10%, a liczba turystów odwiedzających kraj w przedpandemicznym 2019 r. wyniosła prawie 23 mln. osób. W 2020 r. przyszło załamanie nie tylko ze względu na pandemię, ale też brexit, deprecjację funta i bankructwo biura podróży Thomas Cook. Spadek PKB wyniósł aż 8,4% (dane Banku Światowego), ale już w 2021 r. nastąpiło odbicie (wzrost o 4,9%). Portugalia jest jednak wciąż atrakcyjnym miejscem dla turystów i inwestorów. Wg. badań EY kluczowymi czynnikami, które o tym przesądzają są: jakość życia (90% wskazań), stabilny klimat społeczny (79%), jakość infrastruktury telekomunikacyjnej (73%), jakość i koszt siły roboczej (72%). Według rankingu Doing Business Banku Światowego (2019) Portugalia zajmowała 34 miejsce spośród 190 krajów, jest dobrym miejscem do robienia biznesu (Polska jest na 33 pozycji), a w rankingu konkurencyjności gospodarczej Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) też lokuje się na 34 miejscu, ale o trzy pozycje wyżej niż Polska. Mimo że większość Portugalczyków mocno odczuła skutki programu oszczędnościowego uzgodnionego z Brukselą, w kraju nie zapanowały antyunijne nastroje. Aż 67% uważa przynależność do UE za czynnik pozytywny, a unijną walutę popiera 77% obywateli. W tym kontekście kolejne wygrane socjalistów, którzy nie zdobyli jednak absolutnej większości i będą rządzić w dalszym ciągu przy poparciu partii lewicowych, może być zrozumiała, tym bardziej, że premier Costa przed wyborami charakteryzował siebie jako strażnika finansów publicznych i odrzucał szybkie zmniejszanie podatków, które zapowiadali konkurencyjni socjaldemokraci. Costa zapowiedział inwestycje publiczne, także dzięki wsparciu środków unijnych. Premier ogłosił 10-letni program inwestycyjny, w ramach którego 20 mld. euro zostanie wpompowane w projekty infrastrukturalne (w tym w budowę drugiego portu lotniczego w Lizbonie oraz zakup nowych pociągów), energetyczne i związane z ochroną środowiska. Sami Portugalczycy nie są specjalnymi optymistami co do przyszłości kraju, niemniej postawy społeczne nacechowane są dużym pragmatyzmem, spokojem, niektórzy mówią nawet o uległości (cordeiro), może jednak dlatego w kraju nie ma szans żadna partia populistyczna, a Portugalia wg. Global Peace Index jest trzecim najbezpieczniejszym i najspokojniejszym krajem na świecie.  

Portugalia ma swoich fanów na całym świecie nie tylko dzięki swojej wyjątkowej historii, ale przede wszystkim urzekającemu pięknu swoich krajobrazów i wyjątkowości miast. Lizbona to jedno z najpiękniejszych miast europejskich, ze słynnymi atrakcjami turystycznymi jak Castelo de São Jorge, czy słynna Alfama, najstarsza cześć miasta, gdzie w licznych barach można posłuchać fado - muzyki, która chyba najpełniej oddaje duszę Portugalczyków. Wiele lat temu miałem okazję obejrzeć musical poświęcony najsłynniejszej gwiazdy fado w historii - Amalii Rodrigues, do dzisiaj pamiętam rozśpiewaną widownię, na której byłem chyba jedyny, który nie znał słów wzruszających pieśni. Lizbona to też miasto światowej klasy muzeów, warto kilka z nich odwiedzić. Polecam spacer po wspaniałym Mosteiro dos Jerónimos i Torre de Belém (są na liście UNESCO), gdzie można oglądać dziedzictwo złotego wieku odkryć Portugalii. Pomiędzy nimi można spacerować po pięknych, wysadzanych drzewami placach, przechadzać się po szerokich, nadrzecznych esplanadach lub podziwiać zapierające dech w piersiach panoramy z różnych punktów widokowych, rozsianych po całym mieście. Lizbona to nie tylko jedna z najbardziej atrakcyjnych, ale też najbezpieczniejszych stolic europejskich. Innym fantastycznym miejscem jest Porto, położone u ujścia rzeki Douro z nabrzeżem też uznanym za światowe dziedzictwo UNESCO. Porto różni się od Lizbony praktycznie wszystkim, jest to miejsce, w którym można zobaczyć wiele dobrze zachowanych barokowych kościołów i neoklasycznych budynków. Na szczególną uwagę zasługuje przypominająca igły Torre dos Clérigos i imponująca katedra Sé. Inną charakterystyczną budowlą jest Ponte Dom Luís I – spektakularny dwupoziomowy most żelazny, przecinający rzekę Douro, po której warto wybrać się na spektakularny rejs statkiem. Ciekawe jest też miasto Salazara - Coimbra, słynne dzięki budynkowi swojego uniwersytetu (Velha Universidade) na całym świecie. Warto zobaczyć na starym kampusie uniwersytetu oszałamiającą Biblioteca Joanina – budowlę wykończoną wewnątrz ze złoconego i marmurkowego drewna z freskowanymi sufitami. Turystyczną mekką urlopowiczów z całej Europy jest niewątpliwie stolica Algarve - Lagos. Miejsce to znane jest głównie z bajecznych plaż, które otaczają miasto po obu stronach międzynarodowej mariny. Lagos jest również domem dla niektórych prawdziwie magicznych formacji skalnych oraz klifów z piaskowca, które górują nad serią jaskiń morskich i grot o dziwnym, niespotykanym kształcie. Nie polecam natomiast specjalnie Faro - największego miasta południa Portugalii. Dużo ciekawsza jest natomiast Sintra, otoczona przepięknymi zielonymi wzgórzami, pięknymi willami, królewskimi rezydencjami, pałacami i zamkami z VIII w. Te krajobrazy urzekły Lorda Byrona, który opisał Sintrę jako najpiękniejszą wioskę na świecie. I na koniec jeszcze dwie wyspy, bez których trudno sobie wyobrazić Portugalię. Jedna to Madera, którą spokojnie można określić jako europejskie Hawaje, to wyspa położona na Oceanie Atlantyckim pomiędzy Portugalią a Afryką Północną. Jest to jedna z najpiękniejszych europejskich destynacji turystycznych, która zyskała popularność ze względu na swoje bujne zielone krajobrazy, ogrody kwiatowe, wina i coroczne obchody Nowego Roku, podczas których odbywa się jeden z największych na świecie pokazów sztucznych ogni. Druga to archipelag Azorów położony ok. 1500 kilometrów od zachodniego wybrzeża kontynentalnej Portugalii. Jego 9 wysp pochodzenia wulkanicznego swoim krajobrazem zdecydowanie zapierają dech w piersiach i jest to jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie. Azory są miejscem, w którym turyści mają niesamowite możliwości rekreacji na świeżym powietrzu w towarzystwie niespotykanej, dziewiczej i prawdziwie tropikalnej natury. Wędrówki po wyspach to czysta przyjemność, ponieważ zielone doliny i wzgórza górują nad malowniczymi wybrzeżami, na których znajduje się całą masa chropowatych klifów, zacisznych zatoczek oraz dziewiczych plaż. To tylko niektóre z atrakcji, które oferuje ten przepiękny, spokojny i bezpieczny kraj. Trudno nie zakochać się w jego historii i urokach krajobrazu, doskonałej kuchni i wyśmienitych winach. 



92 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Commentaires


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page