top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Nigeria

Zaktualizowano: 6 lis 2021

Nigeria to prawdziwy gigant afrykański, najludniejszy kraj kontynentu, najsilniejsza gospodarka Afryki (wyprzedziła w 2020 r. ogarniętą kryzysem RPA), charakteryzująca się stosunkowo silnie rozwiniętą klasą średnią. Ciekawostką jest, że mimo iż główne bogactwo naturalne Nigerii - ropa naftowa stanowi aż 2/3 dochodów budżetowych, to jej udział w PKB nie przekracza 9%. Można sobie zatem wyobrazić, jak silna jest szara strefa. Zresztą wszystkie statystyki tego kraju wskazują na niedoszacowanie z powodu wszechobecnej szarej strefy. PKB w 2015 roku przekraczał 500mld $, ale z uwzględnieniem szarej strefy było to już ponad 700 mld. $. To samo PKB na mieszkańca: ten realny wskaźnik uwzględniający dochody z szarej strefy może być nawet dwukrotnie wyższy od oficjalnego. Nikt nie wie dokładnie jaka jest populacja kraju. Z pewnością przekroczyła już 200 mln (7 najludniejszy kraj świata), przy rocznym tempie wzrostu liczby ludności przekraczającym 2,6%. Kraj jest przeludniony. Najlepiej to widać w największym mieście Nigerii Lagos. Jest to prawdopodobnie największe miasto Afryki, nikt nie wie, ile dokładnie ma mieszkańców. W 1960 roku, kiedy Nigeria stała się niepodległym państwem Lagos został jej pierwszą stolicą z liczbą ludności poniżej 100 tys.! Liczba ludności rosła skokowo, znacznie wyprzedzając budowę niezbędnej infrastruktury. Ludzi wypychał do Lagos brak pracy na prowincji, kiepska edukacja poza stolicą oraz napięcia etniczne i religijne, które są do dzisiaj wielką plagą hamującą rozwój. Jednocześnie boom naftowy wykreował gigantyczną korupcję. Bez koneksji u rządzących jest praktycznie niemożliwe prowadzenie działalności gospodarczej na większą skalę. Trudno wyobrazić sobie coś gorszego na świecie niż poruszanie się po Lagos. Podróż z jednego krańca miasta na drugi czasami trwa ponad 12 godzin. Będąc w Lagos w delegacji biznesowej w 2013 r. poruszaliśmy się wyłącznie w towarzystwie uzbrojonych po zęby żołnierzy. Bezpieczeństwo jest do dzisiaj dużym problemem i powoduje, że Nigeria jest krajem, który należy unikać, jest to nadal turystyczna pustynia. Klimat Lagos jest nieznośny, wilgotność powietrza cały czas niewiele poniżej 100%, zanieczyszczenie powietrza niewyobrażalne. To skłoniło rządzących, by w 1991 roku przenieść stolicę do Abudży - nowo zbudowanego miasta w głębi kraju. Do dzisiaj Lagos pozostaje jednak finansową stolicą Nigerii, polityka przeniosła się do nowej stolicy. Klimat Abudży jest skrajnie różny od Lagos, temperatura znacznie wyższa, aczkolwiek suchy kontynentalny klimat powoduje, że Europejczycy czują się znacznie lepiej niż w Lagos. Nigeria jest absolutnym tyglem narodowościowym. Zidentyfikowano ponad 500 osobnych grup etnicznych, ok. 380 plemion mówiących w niemal 400 językach. Na szczęście angielski pozostaje lingua franca, którym można dosyć swobodnie wszędzie się dogadać, oczywiście z wyjątkiem specjalnych stref ekonomicznych zarządzanych przez Chińczyków (a jest ich sporo w pobliżu Lagos).

Ekonomiści widzą w Nigerii prawdziwego tygrysa afrykańskiego w najbliższych dekadach. Wg. Citigroup Nigeria ma być najszybciej rozwijającym się krajem świata do 2050. Już dzisiaj jest to największa gospodarka Afryki, która w 2020 r. wyprzedziła pogrążoną w głębokim kryzysie RPA. Problemów na drodze do dobrobytu jest jednak cała masa. Wejście na rynek pracy młodych ludzi wymaga tworzenia nowych miejsc pracy, obecnie brakuje ich kilkanaście milionów. Polepszenie standardu życia wymaga głębokich reform strukturalnych, stabilności makroekonomicznej, deregulacji, prywatyzacji, liberalizacji oraz przejrzystości. Akurat we wszystkich tych dziedzinach Nigeria wykazuje głębokie deficyty. Lepiej wygląda natomiast dostęp do powszechnej edukacji. Nieźle funkcjonuje system bankowy, telekomunikacja oraz przemysł filmowy - największy w Afryce. Prawdziwym problemem jest jednak permanentny kryzys energetyczny. Bez własnych generatorów prądu nie można funkcjonować normalnie w Lagos. Przerwy w dostawach prądu są permanentne. I to w kraju, który jest jednym z największych producentów ropy na świecie, choć często brakuje paliwa na stacjach benzynowych (w czasie mojego pobytu nie funkcjonowała żadna rafineria ropy naftowej w kraju!).

Nigeria ma bardzo bogatą i ciekawą historię. W czasach przed kolonizacją brytyjską, zamieszkujące ten teren ludy afrykańskie tworzyły ciekawe i zaawansowane cywilizacje. Już ponad 2 tys. lat temu kultura Nok potrafiła wytwarzać żelazo, powstawały wtedy dosyć wyrafinowane rzeźby z terakoty. Z kolei królestwa nad jeziorem Czad rozwijały się szybko jako centra handlowe pośredniczące w wymianie handlowej między północą a południem. Między X a XV wiekiem do najsilniejszych królestw zamieszkujących dzisiejsze terytorium Nigerii należały Hausa, Kanem-Borno, Yoruba, Daura, Katsina, Zaria, Gobir i później Kebbi, które stworzyły scentralizowane państwa z ośrodkami władzy. Z tych mniej scentralizowanych do największych należały ludy Ibo. Islam przyszedł z Mali w XIV w. Europejczycy zaczęli pojawiać się na terenach Nigerii od XVII w. Portugalczycy zakładali firmy handlowe, ale głównym towarem, którym handlowano byli niewolnicy sprowadzani z głębi lądu, przede wszystkim z terenów, na których nie istniała silna, scentralizowana władza. Igbo (Ibo) i Yoruba wyszukiwali niewolników i sami aktywnie uczestniczyli w handlu nimi z Europejczykami. Proceder ten był bezpośrednią przyczyną gospodarczych i politycznych dyslokacji, rywalizacji plemiennej i zmusił wiele milionów ludzi do ucieczki z Nigerii. W XIX wieku Brytyjczycy zaczęli zwalczać handel niewolnikami, dlatego zaczęli w większym zakresie handlować olejem palmowym i drewnem. W XIX w. islam na dobre ogarnął całe terytorium Nigerii. Jednak był to przede wszystkim czas umacniania wpływów brytyjskich, którzy zdecydowanie wygrali rywalizację o panowaniu nad deltą Nigru z Francuzami. Na początku XX w. Anglicy zakończyli kolonizację całego terytorium poprzez zdobycie miasta Kano i podbój sułtanatu Sokoto. Penetracja brytyjska co rusz natrafiała na opór. Wiele plemion prowadziło ataki partyzanckie na Anglików. W 1914 r. ostatecznie jednak połączyli 2 protektoraty: Północny i Południowy (Delta Nigru) i utworzyli jedną kolonię, którą nazwali Nigerią ze stolicą w Lagos. Pierwszy gubernator Nigerii Lugard stworzył zinstytucjonalizowany system administrowania krajem znany jako rządy pośrednie (indirect rule). Samorząd terytorialny pozostawał w rękach lokalnych wodzów plemiennych, którzy jednak podlegali europejskim urzędnikom. Mimo, że Brytyjczycy nie zawsze rozumieli lokalne zwyczaje, to jednak pozwalali na tworzenie lokalnych instytucji plemiennych. Ten system miał wbudowanych wiele przeciwieństw, niemniej przez lata rozwinął się w dosyć wyszukaną formę lokalnej samorządności (native administration), co stanowiło znak rozpoznawczy brytyjskiego panowania kolonialnego w Afryce. Brytyjczycy wprowadzili w kraju zachodni system edukacji, angielski stał się językiem obowiązującym (stanowił odtąd rzeczywistą lingua franca w tym wieloetnicznym i multi-językowym kraju), ponadto wprowadzono pieniądz, budowano też szlaki komunikacyjne, umożliwiające transport towarów oraz przemieszczanie ludzi. Tereny, na których uprawiano kakao czy orzeszki ziemne przyciągały wiele osób z różnych części kraju, rosły też w siłę duże miasta. Anglicy skutecznie potrafili też wprowadzić w życie swoją słynną strategię "dziel i rządź", dzięki której potrafili rozgrywać różne plemiona przeciwko sobie i nie dopuścić do utworzenia zjednoczonej opozycji wobec swojej władzy. Brytyjczycy dużo skuteczniej wprowadzali swoje zwyczaje (zachodnią edukację i chrześcijaństwo) na południu niż na północy, do której trudno było dotrzeć chrześcijańskim misjonarzom wobec silnego oporu muzułmańskich liderów. Różnice w stopniu rozwoju północy i południa utrzymują się zresztą do dziś. Brytyjczycy wykorzystywali każdą sytuację, by poszerzyć swoją strefę wpływów w Afryce. Tak też było w czasie I Wojny Światowej, kiedy wojska nigeryjskie zajęły skolonizowany przez Niemców Kamerun, ostatecznie Liga Narodów potwierdziła wspólny mandat kolonialny nad Kamerunem podzielony między Francją i Wlk. Brytanią. Nigeryjczycy walczyli też we wschodniej Afryce, a nawet w Birmie w czasie II Wojny Światowej.

Od początku lat 20-tych XX wieku Anglicy musieli walczyć z coraz lepiej zorganizowanymi organizacjami politycznymi w Nigerii. Pierwsza partia została założona w 1923 r. przez Herberta Macaulaya, który uchodzi za ojca nowoczesnego nigeryjskiego nacjonalizmu. Po 1940 r. wszystkie nigeryjskie partie polityczne nakierowane były na zakończenie brytyjskich rządów. Do ruchów niepodległościowych przyłączali się też weterani wojenni, praktycznie wszystkie lokalne media, młodzi ludzie, rolnicy i cała wykształcona elita. Udało im się zmobilizować miliony Nigeryjczyków przeciwko kontynuacji rządów Brytyjczyków. Ci drudzy próbowali zwalczać ruch niepodległościowy na swój sposób: zwiększali reprezentatywność lokalnych parlamentów, stworzyli też federację składającą się z Południowego Kamerunu, Lagos i reszty. Każdy z regionów otrzymał swojego gubernatora, premiera, rząd, system prawny i administrację, przez co osłabiona została władza centralna. Tylko terytoria północne nie miały własnej autonomii.

Ostatecznie Nigeria stała się niepodległym państwem w 1960 - roku afrykańskiej emancypacji. Wkrótce zakończył się też okres tworzenia granic nowego państwa, kiedy to Północny Kamerun został ostatecznie przyłączony do Nigerii. Okres miodowy pierwszych lat niepodległości kraju nie trwał długo. Rywalizacje etniczne, nierówności w wykształceniu, strukturalne problemy braku równowagi gospodarczej przerodziły się w dużą niestabilność polityczną, która przez wiele lat kraj trapiła kraj. Od 1962 r. Nigerię nawiedzały liczne konflikty zbrojne, zamachy stanu, pucze wojskowe, morderstwa urzędujących premierów, prawdziwą tragedią była wojna domowa w Biafrze, który to region ogłosił nawet pod koniec lat 60-tych niepodległość. Wojna ta pochłonęła 2 mln ofiar, głównie wśród ludności cywilnej. Przywódca rebelii - gen. Ojukwu uciekł w końcu w 1970 r. do WKS, a Biafra ponownie powróciła pod kontrolę Nigerii. Sprawującemu wtedy urząd prezydenta gen. Gowonowi udało się ponownie zintegrować kraj, co było ułatwione przez boom naftowy, dzięki któremu rząd federalny mógł finansować wiele programów rozwojowych i skonsolidować swoją władzę. Gowon planował przekazać władzę cywilom, ale wcześniej sam został obalony i uciekł do Wlk. Brytanii. Jego następca - gen. Mohammed zainicjował wiele zmian w czasie swojego krótkiego urzędowania. Zainicjował proces przeniesienia stolicy federalnej z Lagos do Abujy, próbował zwiększać efektywność funkcjonowania administracji rządowej, a przede wszystkim przygotował przekazanie władzy cywilom. W 1976 r. został jednak zastrzelony w czasie nieudanego zamachu stanu. Nowy premier gen. Olusegun Obasanjo dokonał zmiany konstytucji wprowadzając system prezydencki i jednocześnie rzeczywiście wprowadził rządy cywilne. Zmiany jakościowej w polityce nigeryjskiej jednak nadal nie było. Wręcz przeciwnie. Nowy prezydent Shagari był retorycznie sprawnym socjalistą, który traktował państwo jako okazję do łatwych łupów dla członków swojej partii i źródło przywilejów. Ludziom się to średnio podobało, dlatego też zaczęli kwestionować system demokratyczny, który nie był w stanie wykreować liderów politycznych zdolnych do poprawy ich sytuacji materialnej i reprezentujących minimalny poziom etyczno-moralny. Doszło do ponownego zamachu stanu i przejęcia władzy przez gen. Buhariego (1983), który aresztował wielu polityków. Po 2 latach kolejny generał (Babangida) obalił swojego poprzednika, oczywiście na drodze zamachu stanu, tym razem bezkrwawego.

Trudno zliczyć przewroty i chaos, który nastąpił w kraju w kolejnej dekadzie. Ten najgorszy okres w historii niepodległej Nigerii zakończył się dopiero w 1999 r., kiedy to wybory wygrał wojskowy przywódca Nigerii z lat 70-tych gen. Obasanjo. Udało mu się opanować sytuację w kraju, mimo licznych konfliktów etnicznych na początku kadencji, kiedy to po wprowadzeniu szariatu (prawa islamskiego) w kilku północnych i centralnych stanach dochodziło do starć między chrześcijanami i muzułmanami. Obasanjo rozwiązał szybko spór terytorialny z Kamerunem dotyczący półwyspu Bakassi, bogatego w zasoby ropy naftowej. Z rozwiązywaniem innych problemów, ważnych dla rozwoju gospodarczego było już dużo gorzej. Po dwóch kadencjach Obasanjo próbował oczywiście manipulować przy konstytucji, ale został zablokowany przez Senat, co oznaczało, że demokracja w tym kraju zaczyna odnosić sukcesy. Kolejny prezydent nie cieszyl się dobrym zdrowiem i zmarł w czasie swojej kadencji. Następnym został Goodluck Jonathan, słynący z noszenia wielkich kapeluszy, które stały się jego znakiem rozpoznawczym. Wybory prezydenckie w 2011 r. były wyjątkowo uznane za uczciwe i mniej więcej spełniające standardy demokratyczne. Goodluck wyznaczył sobie takie priorytety jak walka z korupcją, ubóstwem energetycznym oraz doprowadzenie do negocjacji pokojowych z rebeliantami z delty Nigru. Żaden z tych celów nie został osiągnięty. Kiedy byłem w Nigerii w 2013 r. kraj był dosłownie przeżarty korupcją, wyłączenia prądu były na porządku dziennym, w kraju nie działała żadna rafineria ropy, stąd u tego jednego z głównych producentów ropy na świecie brakowało paliwa na stacjach benzynowych. Dodatkowo za czasów urzędowania Goodlucka nastąpił wzrost znaczenia islamskiego ugrupowania terrorystycznego Boko Haram. Terroryści chcieli skończyć z korupcją i niesprawiedliwością oraz wprowadzić na terenie całej Nigerii we wszystkich 36 stanach prawo szariatu. Oczywiście nie jest to możliwe, gdyż inną potężną grupę religijną poza islamskimi plemionami Fulani i Hausa tworzą chrześcijanie z plemienia Ibo, natomiast na zachodzie kraju mieszkają Yoruba, którzy wyznają religie animistyczne.

Założone w 2002 r. przez Muhammeda Yusufa Boko Haram początkowo nie działało spektakularnie, atakowało posterunki policji i mniejsze oddziały wojska. Sytuacja zmieniła się po 2009 r., po coraz brutalniejszych i krwawych atakach na cele kontrolowane przez rząd federalny. Yusuf został schwytany i zabity w areszcie. Po chwilowej przerwie wróciła fala zwiększonego terroru już w 2010 r. pod nowym kierownictwem Abubakara Shekau’a. Obiektem ataków terrorystów poza budynkami rządowymi stały się chrześcijańskie kościoły i szkoły w szczególności na północnym wschodzie i centrum kraju. Obydwie strony konfliktu nie ustępowały sobie w przemocy. Siły rządowe równie brutalnie dokonywały egzekucji złapanych terrorystów bez wyroków sądowych. Organizacje praw człowieka ostro potępiały te praktyki rządu nigeryjskiego. Od 2012 r. terror narastał i taka sytuacja trwa do dzisiaj. Goodluck próbował nieśmiało sugerować amnestię by znaleźć rozwiazanie pokojowe konfliktu, ale sami terroryści zniweczyli racjonalność jego argumentów. W samym 2012 r. zostało zabitych przez terrorystów 2800 osób, w 2014 r. terroryści porwali 275 dziewczynki z prywatnej szkoły w prowincji Borno, czym oburzyli cały cywilizowany świat. Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła sankcje na terrorystów Boko Haram (zamrozili ich aktywa, nałożyli embargo na dostawę broni oraz restrykcje na podróże zagraniczne), ale okazały się one zupełnie nieskuteczne. Terror wzrastał, a ugrupowanie ogłaszało kolejne obszary pod kontrolą państwa islamskiego. W 2014 r. Goodluck miał też pecha, gdyż mimo wzrostu gospodarczego spadła cena ropy na rynkach światowych, co spowodowało wzrost ubóstwa całej rzeszy Nigeryjczyków, szczególnie tych mieszkających na obszarach wiejskich na północy kraju. A zbliżały się kolejne wybory. Goodluck postanowił zaakceptować pomoc wojskową sąsiednich krajów: Beninu, Kamerunu, Czadu i Nigru i rozpoczął wielką ofensywę przeciwko rebeliantom. Znaczna część obszarów kontrolowanych przez terrorystów została odzyskana, co umożliwiło przeprowadzenie wyborów w 2015 r. Miały one charakter chyba najbardziej demokratyczny w historii kraju, wygrał je kandydat opozycji - szef państwa w latach 1984-85 Buhari, który wrócił do wielkiej gry na fali haseł walki z korupcją i polepszenia bezpieczeństwa kraju. Na początku swojej swojej drugiej kadencji po 30 latach Buhari musiał zmierzyć się ze spadkiem cen ropy, który w 2016 r. doprowadził do pierwszej recesji po 25 latach. Mimo ponownego wzrostu gospodarczego w 2018 r. kraj wykazywał największą liczbę osób żyjących w biedzie na całym świecie! To w tej chwili globalne centrum ubóstwa: ponad 90 mln. mieszkańców żyje w nędzy. To więcej niż w Indiach, które mają przecież siedmiokrotnie większą populację. Buhari (rocznik 1942) ma ponadto spore problemy zdrowotne, już kilkakrotnie udawał się na tajne leczenia bez informowania opinii publicznej. W 2017 r. zniknął nawet na kilka miesięcy. Prezydent osiągnął pewien progres w zwalczaniu korupcji, ale jakoś dziwnym trafem tępił ją głównie u swoich przeciwników politycznych, ignorował natomiast wszelkie jej przejawy w swoim ugrupowaniu. Nie potrafił też zlikwidować terroru Boko Haram, który mimo podziałów wewnętrznych nadal regularnie dokonuje krwawych zamachów w wielu miejscach Nigerii, o czym światowa opinia publiczna jest regularnie informowana. Po 50 latach coraz niespokojniej jest też w Biafrze, gdzie secesjoniści ponownie się uaktywniają. Piractwo sprawiło, że Zatoka Gwinejska stała się jednym z najniebezpieczniejszych wód na świecie, drugą po Somalii jego kolebką, zagrażając poważnie żegludze morskiej. Korzyści z piractwa czerpią prawdopodobnie terroryści z Boko Haram. W głębi lądu też nie jest lepiej, poza terrorem na północnym wschodzie trwa tam konflikt między koczowniczymi pasterzami a rolnikami, który przesuwa się z centrum kraju na południe. W 2019 r. Buhari został ponownie wybrany na kolejną kadencję, zdobywając komfortową większość 56% głosów nad swoim najpoważniejszym kontrkandydatem w wyborach, w których wzięło udział aż 70 kandydatów. Trudno doprawdy uwierzyć, jak mógł wygrać wybory nie rozwiązując żadnego problemu kraju. Odpowiedzi pewno należy szukać w hymnie nigeryjskim, który brzmi mniej więcej tak: „zbudujemy naród, gdzie rzadzić będzie prawo i sprawiedliwość” (“to build a nation where law and justice shall reign”), czyli PiS po nigeryjsku!

Od późnych lat 60-tych największa obecnie w Afryce gospodarka oparta była na przemyśle wydobycia ropy. Wzrost cen ropy po 1973 r. był katalizatorem wzrostu gospodarczego w transporcie, budownictwie, przemyśle przetwórczym i usługach publicznych. To spowodowało migrację ludności z terenów wiejskich do większych ośrodków miejskich. Państwo nie było w stanie stworzyć tym ludziom ludzkich warunków egzystencji, stąd slumsy, które widziałem w Lagos należą do największych i jednocześnie najobrzydliwszych, które widziałem na świecie. Sytuacja ta doprowadziła do stagnacji rolnictwa i zmiany struktury eksportu kraju, w której istotnie spadł udział oleju palmowego, orzeszków ziemnych, czy bawełny. Od 1975 r. Nigeria zmuszona była sprowadzać ryż i maniok, by zaspokoić wewnętrzne potrzeby konsumpcyjne. Przez kilka lat ten system w miarę nieźle funkcjonował. Sytuacja jednak zmieniła się pod koniec lat 70-tych, kiedy ceny ropy na rynkach światowych zaczęły podlegać dużym fluktuacjom, a kraj zaczął doświadczać eksplozji demograficznej. Mimo, że nadal spora część ludności była zatrudniona w rolnictwie, to nie była w stanie zaspokoić popytu na żywność, stąd rząd zmuszony był dokonywać drogich zakupów żywności za granicą. Oczywiście ekipy rządowe pod wodzą armii nie były w stanie wymyśleć skutecznych sposobów uzdrowienia sytuacji w tym kraju o jednym z największych areałów powierzchni uprawnej w Afryce, dlatego stać ich było jedynie na pomysły zakazujące, bądź istotnie ograniczające import żywności, co pogarszało jeszcze sytuację, doprowadzając do lawinowego wzrostu cen. W latach 90-tych rząd zaczął nawet prywatyzować firmy państwowe, w szczególności w sektorze komunikacji oraz transporcie, co spowodowało, że te sektory należą dzisiaj do najlepiej rozwiniętych w całej gospodarce. Na początku XXI wieku z uwagi na niestabilność przychodów budżetowych spowodowanych dużą fluktuacją cen ropy naftowej na rynkach światowych, Nigeria zaczęła zaciągać dług na rynkach międzynarodowych oraz wprowadzać oszczędności budżetowe. W rezultacie coraz większa część budżetu była przeznaczana do spłaty długów, co przy wzrastającej korupcji spowodowało pogorszenie się sytuacji wielu mieszkańców. W 2005 r. Nigeria osiągnęła porozumienie z wierzycielami skupionymi w Klubie Paryskim, na mocy którego nastąpiło umorzenie części długu po spłacie ustalonej kwoty. Ten warunek został spełniony, tym samym Nigeria stała się pierwszym krajem afrykańskim, który osiągnął porozumienie z wierzycielami publicznymi.

Nigeria ma niesamowity potencjał i niewątpliwie spore szanse na dołączenie do grona najważniejszych globalnych gospodarek. Ma nie tylko jedne z największych złóż ropy naftowej, ale też ogromną powierzchnię gruntów rolnych oraz młodą, technologicznie zaawansowaną populację. Jednak lata politycznej niestabilności, ogromnych zaniedbań rozwojowych, wielkiej korupcji i nadmiernego uzależnienia od ropy sprawiły, że kraj stał się też jednym z największych problemów Afryki, gdyż jego gospodarka stanowi aż 25% potencjału gospodarczego całej Afryki. Nigeria jest bardzo niebezpiecznym miejscem, destabilizowanym przez etniczne i religijne napięcia, niezadowolenie młodych ludzi pozostających w większości bez pracy oraz przestępczość i przemoc na skalę wręcz niewyobrażalną. Nigeryjska gospodarka jest uzależniona od wydobycia ropy, która odpowiada za 90% eksportu i połowę przychodów budżetowych kraju. Ta była kolonia brytyjska (wielka część wspomnianych problemów w prostej linii sięga korzeniami do czasów kolonialnych) nie podniosła się po krachu naftowym w 2014 r., a w czasach postpandemicznych wątpliwe by szybko wstała na nogi. Pandemia jeszcze pogorszyła sytuację ludności. Dochody rozporządzalne Nigeryjczyków spadły do najniższego poziomu od czterech dekad, wg. przewidywań Banku Światowego w 2022 r. poniżej progu ubóstwa znajdzie się kolejne 11 mln. osób. Aż 1/3 Nigeryjczyków w wieku produkcyjnym nie ma pracy. W porównaniu do początków pierwszej kadencji Buhariego bezrobocie wzrosło w 2021 r. aż czterokrotnie. Trudno wprost uwierzyć, że polityk mający tak tragiczne statystyki może być wybieralny, ale Nigeria to kraj nieograniczonych możliwości. Buhari zamknął Nigerię na import, paraliżując w ten sposób lokalne firmy, które nie mogą sprowadzać potrzebnych towarów. Uniemożliwił nabywanie wielu produktów (od wykałaczek po cement) oraz zamknął granice, by powstrzymać przemyt ryżu. Polityka ta ograniczyła inwestycje zagraniczne, spowodowała wzrost cen żywności do 15-letniego maksimum oraz odstraszyła wiele firm, jak np. sieć supermarketów z RPA. Inwestorów odstrasza tez opłakany stan dróg w kraju. Doprawdy trudno się po tym dużym kraju poruszać poza ośrodkami miejskimi. W zamyśle prezydenta forsowana przez niego reforma rolna miała być narzędziem w walce z nędzą i bezrobociem w kraju, gdzie ponad połowa społeczeństwa pracuje w sektorze rolniczym. Buhari subsydiował nawozy i wprowadził wyższe podatki na żywność z importu. Nigeria stała się bardzo niebezpiecznym krajem, który notuje wysokie wskaźniki porwań dla okupu. Wg. prognoz MFW nigeryjska gospodarka będzie rozwijała się w 2021 i 2022 r. w tempie 2%. Odpowiedzią Buhariego jest wzrost zadłużenia kraju, którego obsługa pochłania już ponad 80% dochodów państwa. Monogospodarka naftowa ma poważne skutki uboczne. Handel kradzioną ropą napędza w delcie Nigru przemoc i korupcję. Firmy naftowe szacują, że co miesiąc w ręce grasujących tam licznych gangów trafia ropa warta ponad miliard dolarów. Do tego częste wycieki ropy, za które winę ponoszą zarówno koncerny naftowe, jak i złodzieje, niemal całkowicie zdegradowały środowisko naturalne. Mimo, że przychody z wydobycia ropy dominują budżet centralny, to spora cześć naftowych pieniędzy rozpływa się w rajach podatkowych. Wg. Transparency International Nigeria jest 35 najbardziej skorumpowanym krajem na świecie. Na długiej liście nigeryjskich polityków i biznesmenów, którzy ukrywają wielkie sumy w rajach podatkowych są doradcy polityczni prezydenta oraz byli ministrowie ropy naftowej. Wobec tych faktów dziwić może zachwyt wielu analityków w świecie nad wielkimi perspektywami rozwojowymi Nigerii. Wg. PwC jeśli tylko ten kraj ze swoim szybkim tempem wzrostu i bogactwami naturalnymi rozwinie infrastrukturę i ludzki potencjał, w 2050 r. może stać się 13 największą gospodarką na świecie. Od ponad 20 lat w Nigerii nie zanotowano ani jednego zamachu stanu, kolejni prezydenci zgodnie z konstytucją nie przedłużają swoich kadencji, a wybory uznawane są za demokratyczne. Rządzenie tym olbrzymim krajem jest nie lada wyzwaniem.

Nigeria nie jest moim ulubionym krajem afrykańskim. Ludzie generalnie są nieprzyjemni, mało gościnni, warunki prowadzenia działalności gospodarczej dalekie od przejrzystości, niemniej jest to w tej chwili najważniejsza gospodarka kontynentu afrykańskiego i chociażby z tego powodu zasługuje na uwagę. Turystycznie przy całej sympatii do Afryki trudno ten kraj polecić przyjaciołom ze względu na aspekty bezpieczeństwa oraz kwestie zdrowotne szczególnie w Lagos i okolicach. Moim przewodnikiem po Nigerii był były poseł do polskiego Sejmu - John Godson, pochodzący z plemienia Ibo pastor chrześcijański. W ostatnim czasie John wrócił do Nigerii i ogłosił, że będzie ubiegał się o stanowisko prezydenta swojej ojczyzny. Jest jeszcze dosyć młody, niezwykle dynamiczny i pełen pomysłów, a poza tym przyjacielem Polski. Trzymajmy za niego kciuki, gdyż jest on przeciwieństwem sędziwego prezydenta Buhariego, a Nigeria potrzebuje nowych, dynamicznych ludzi, którzy byliby w stanie pchnąć ją do przodu. Powodzenia John!







137 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Namibia

Erytrea

Uganda

O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page