top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Kenia

Zaktualizowano: 26 gru 2021

Kenia to jeden z najciekawszych krajów afrykańskich, dla niektórych absolutna kwintesencja Afryki, rozsławiony niezwykłymi opisami jej przyrody przez Karen Blixen, która wspomnienia o swoim życiu w tym kraju opisała w Pożegnaniu z Afryką. Powieść ta została przeniesiona na ekran przez Sydneya Pollacka w jednym z najpiękniejszych filmów hollywoodzkich w historii, trudno nie mieć przed oczami tych obrazów odwiedzając Kenię, ja w każdym przypadku nie mogłem się nim oprzeć. Kenia to nie tylko bajkowe krajobrazy i afrykańska pocztówkowa flora, ale też bardzo ciekawa historia. Plemiona zamieszkujące dzisiejsze tereny kraju były aż do połowy XIX wieku zupełnie izolowane od reszty świata. Wybrzeże kenijskie było natomiast skolonizowane przez Arabów, pod koniec XV wieku zostali oni wyparci przez Portugalczyków. Anglicy i Niemcy zaczęli przybywać do Kenii w XIX wieku i stopniowo umacniali swoje wpływy. Ostatecznie Niemcy zdecydowali się wymienić swoje posiadłości w Kenii na wyspę Helgoland (!), w ten sposób Anglia podporządkowała sobie tereny od wybrzeża do Jeziora Wiktorii. Wiek XX naznaczony był dążeniami emancypacyjnymi kenijskich plemion etnicznych. Po II Wojnie Światowej, w której Kenijczycy brali udział walcząc na wielu frontach powstał Afrykański Związek Kenii, w którym czołową rolę odegrał Jomo Kenyatta - legenda afrykańskich ruchów narodowo-wyzwoleńczych oraz ojciec niepodległości kraju. Jeszcze w 1952 był on jednym z przywódców powstania przeciwko Anglikom, za co został aresztowany i skazany, z więzienia wyszedł dopiero po 9 latach. Powstanie Mau Mau w latach 1952-1956 to jedno z mniej znanych, ale bardzo wstydliwych kart w kolonialnej historii Imperium Brytyjskiego. Wydawało się, że po doświadczeniach Holocaustu i obozów zagłady, nie dojdzie już do mordów na tle etnicznym. Mimo to, kilka lat po tym, jak świat dopiero co podnosił się z kolan po wojennej zawierusze, a pamięć o milionach ofiar była wciąż żywa, w Kenii Anglicy budowali obozy koncentracyjne dla tubylców, a w całej kolonii szerzyła się ideologia wyższości rasowej głoszona przez brytyjskich kolonizatorów. Silny etos misji cywilizacyjnej był zawsze charakterystyczny dla brytyjskiej ekspansji. Brytyjczycy uważali się za rasę wyższą, na dodatek przepełnioną wartościami chrześcijańskimi i wiedzą. W związku z tym czuli moralny obowiązek, aby zbawiać i uczyć „zacofanych”. Ale ta górnolotna misja przysłaniała tylko to, o co każdemu kolonizatorowi zawsze chodziło, a mianowicie eksploatowanie ziemi i siły roboczej, aby czerpać z tego jak największe zyski. Brytyjscy obywatele osiedlili się w Kenii na fali ogólnonarodowej kampanii, która zachęcała do rozwijania w Afryce produkcji i rolnictwa. Miało to też pomóc w spłaceniu zadłużenia Królestwa. Efektem kolonizacji było zagrabienie ziemi miejscowej ludności, na czele z największą grupą etniczną – plemieniem Kikuju. Niosło to ze sobą istotne społeczne implikacje, bowiem każdy członek plemienia Kikuju, aby stać się mężczyzną lub kobietą (czyli wstąpić w wiek dorosły), musiał mieć dostęp do ziemi. W przypadku kobiet chodziło o możliwość wykarmienia i utrzymania rodziny, zaś mężczyźni mogli za jej pomocą zebrać środki do wniesienia wiana za żonę. Jednym słowem, bez ziemi Kikuju nie był Kikuju.

Na dodatek Brytyjczycy oskarżyli Afrykanów o rabunkową i niszczącą politykę rolną, która miała przyczynić się do spadku żyzności ziemi. Zmuszono ich do darmowej pracy w rozmaitych programach rekultywacji gleby, a najbardziej niewdzięczną i najcięższą pracę wykonywały kobiety. Kolejnym krokiem kolonizatorów było zamknięcie przedstawicieli wszystkich grup etnicznych zamieszkujących Kenię w specjalnych rezerwatach. Zabroniono w nich uprawy najbardziej dochodowych roślin, czyli herbaty, kawy i agawy. Co więcej, nałożono podatek na każdego mieszkańca i na każdą chatę, by zmusić wszystkich do pracy. Agresywna polityka kolonizacyjna oraz odseparowanie Afrykanów od najcenniejszego dobra, jakim była ziemia, doprowadziło w 1952 roku do wybuchu powstania Mau Mau, które przerodziło się w kilkuletnią brutalną wojnę. Winą za wybuch konfliktu obarczono Kikuju. Szerzono plotki o ich brutalności oraz antychrześcijańskim i barbarzyńskim nastawieniu. Aby okiełznać i rozbić powstańców, którzy złożyli specjalną przysięgę będącą rodzajem kontraktu moralnego, stworzono system obozów koncentracyjnych. Ich oficjalną funkcją było edukowanie Afrykanów, zaś w rzeczywistości było to miejsce tortur, ciężkich robót przymusowych oraz eksterminacji ludności. Prowadzono w nich brutalne przesłuchania (tzw. screening), w czasie których więźniów rażono prądem, przypalano papierosami i ogniem, a nawet wkładano butelki, lufy karabinów i noże do odbytów i w pochwy. Cel był jeden – Kikuju mieli się wyrzec przysięgi.

Część obozów koncentracyjnych miała charakter więzień, w których przetrzymywano najgroźniejszych – z punktu widzenia Anglików – przedstawicieli Kikuju. Wśród nich był m.in. dziadek Baracka Obamy. Do więzień trafiano bez żadnego oficjalnego wyroku sądowego, co było pogwałceniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, którą podpisała Wielka Brytania. Konwencja została stworzona po II Wojnie Światowej, aby nigdy więcej nie dopuścić do takich zjawisk, jak niemieckie obozy koncentracyjne. Jednak Brytyjczycy wystąpili o jej uchylenie z powodu prowadzenia działań wojennych i związanego z tym zagrożenia bezpieczeństwa publicznego. W ich mniemaniu więzienie Kikuju bez procesu nie było niczym nagannym. Dla nich Afrykanie nie byli jeszcze ucywilizowani, więc nie dotyczyły ich prawa wynikające z powojennego międzynarodowego statusu obywatela. W pozostałych obozach wprowadzono przymusową i darmową pracę społeczną (zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn), co z kolei łamało przepisy Międzynarodowej Organizacji Pracy. Jednak i tu Brytyjczycy dopuścili się fortelu i wprowadzili minimalne opłaty za pracę. W obozach panowały zatrważające warunki sanitarne i szerzyły się choroby zakaźne. Racje żywnościowe były minimalne, zaś przydzielone ubranie w żadnym stopniu nie chroniło przed zimnem, a jego jednolity krój dla wszystkich miał zdehumanizować robotników. Cel Anglików był jeden: złamać psychicznie Kikuju. Wykorzystywano ich również seksualnie, co było jednym z elementów dehumanizacji. Oprócz ziemi, symbolem męskości Kikuju były też kobiety i dzieci oraz własne ciała. Mężczyznom miażdżono jądra przed ich wyrwaniem, zaś kobiety wielokrotnie gwałcono. Czasem próbowały się bronić, smarując ciała ekstrementami, by zniechęcić oprawców, ale ta metoda nie zawsze skutkowała. W czasie powstania Mau Mau i przez sześć lat obowiązywania stanu wyjątkowego po jego oficjalnym zakończeniu zginęło około 200 lub 300 tys. Afrykanów, choć oficjalne dane mówią jedynie o 11 tysiącach zabitych. Po stronie białych osadników śmierć poniosły zaledwie 32 osoby. Choć minęło już wiele lat od zakończenia działań zbrojnych, powstanie Mau Mau i kenijska walka o niepodległość wciąż pozostają szerzej nieobecne w historycznym i politycznym dyskursie. W Kenii nie ma żadnych pomników poświęconych ofiarom, dzieci nie uczą się o eksterminacji Kikuju w szkołach, a i w domach ten temat jest rzadko poruszany.

Po stłumieniu powstania Mau Mau Kenyatta wkrotce potem stanął na czele niepodległościowej partii KANU, która w 1963 roku wygrała wybory, a sam Kenyatta został premierem rządu tymczasowego. Jeszcze w tym samym roku Kenia uzyskała niepodległość, a Kenyatta w kolejnym roku wygrał pierwsze wybory prezydenckie i pozostał głową państwa aż do swojej śmierci w 1978 r. Trudno jednoznacznie ocenić jego rolę w pierwszych latach niepodległego i młodego kraju. Był on niewątpliwym autokratą, swojego adwersarza politycznego Odingę skutecznie zneutralizował wprowadzając już w 1969 roku system monopartyjny. Tą decyzję tłumaczył przede wszystkim koniecznością zabezpieczenia Kenii przed skutkami trybalizmu (Kenia była i nadal jest społeczeństwem sztucznym, wieloetnicznym, w którym najliczniejszy lud Kikuju, z którego zresztą wywodził się Kenyatta stanowi zaledwie 17% populacji) - jednego ze spuścizn kolonializmu angielskiego. Z drugiej strony Kenyatta rzeczywiście walczył z antagonizmami plemiennymi i rasowymi w swoim kraju. W przeciwieństwie do wielu krwawych i bezwzględnych dyktatorów afrykańskich skutecznie potrafił przekonywać kapitał zagraniczny do inwestowania w Kenii, bez wątpienia prowadził cały czas prozachodnią politykę, co w Afryce postkolonialnej zinfiltrowanej przez wpływy sowieckie i ideologię marksistowską było raczej wyjątkiem niż regułą. Udało się też z sukcesem przekonać białych osadników do pozostania w kraju, dzięki czemu Kenia uniknęła głodu i upadku rolnictwa, co stało się smutną rzeczywistością w niedalekim Zimbabwe. Kenyatta umacniał swoją władze sukcesywnie, umiejętnie radził sobie z opozycją, czemu sprzyjała nieawanturnicza polityka gospodarcza i niewątpliwe sukcesy rozwojowe. Rządy Kenyatty głosiły politykę niezaangażowania, Kenia nie uczestniczyła aktywnie w konfliktach zbrojnych na kontynencie afrykańskim, niemniej Kenyatta potępiał zdecydowanie i jednoznacznie rasistowskie rządy w Rodezji i RPA. Dlatego pozostaje do dzisiaj dla większości Kenijczyków ponadplemiennym i ponadpartyjnym autorytetem.

Jego następcą został Daniel Moi, wcześniejszy wieloletni wiceprezydent Kenii i druh Kenyatty jeszcze z lat 60-tych. On z kolei nie radził sobie tak dobrze z utrzymywaniem stabilności kraju. Lata 80-te i 90-te to okres korupcji, walk plemiennych oraz wewnętrznych w obozie partii rządzącej. Jednocześnie brutalna rozprawa z coraz silniejszą i aktywną opozycją. Z tego powodu państwa zachodnie wstrzymały pomoc rozwojową dla Kenii. Presja Zachodu doprowadziła jednak do nowelizacji konstytucji i ponownego wprowadzenia systemu wielopartyjnego. Przełom polityczny dokonał się w 2002 roku, kiedy wybory prezydenckie wygrał przedstawiciel opozycji Kibaki, pokonując syna Kenyatty - Uhurę, namaszczonego przez Moia, który odszedł w niesławie w następstwie masowych oskarżeń o korupcję. Kolejne wybory minimalnie wygrał ponownie Kibaki, ale zwolennicy opozycji kwestionowali ten wybór, doszło do masowych demonstracji, w trakcie których zginęło ponad tysiąc osób, a setki tysiące zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Szef opozycji i przegrany kandydat na prezydenta Odinga został wybrany dzięki mediacji Unii Afrykańskiej na premiera rządu, a kolejne wybory prezydenckie w 2013 i 2017 wygrał Uhuru Kenyatta.

Gospodarka kenijska po uzyskaniu niepodległości rozwijała się bardzo szybko, jednak trzeba brać pod uwagę bardzo niską bazę startu. W latach 1963-1973 PKB rósł w tempie 6,6% rocznie, w kolejnej dekadzie było to już 7,2%. Lata 80-te wyhamowały ten wzrost do poziomu 4,2%, a 90-te XX wieku do 2,2%. Od początku była to gospodarka rynkowa ze zliberalizowanym handlem zagranicznym i zaledwie kilkoma firmami kontrolowanymi przez państwo. Istotny dla wzrostu gospodarczego był również napływ inwestycji zagranicznych oraz przyzwoita stopa inwestycji prywatnych dzięki systemowi ułatwień i zachęt inwestycyjnych, ale przede wszystkim stabilnemu, jak na warunki afrykańskie otoczeniu prawnemu. Na początku lat 90-tych gospodarka kenijska przeżywała najtrudniejsze chwile od uzyskania niepodległości. Bank Światowy i MFW uzależnił pożyczki od spełnienia pewnych ostrych warunków reformujących i dalej liberalizujących gospodarkę, likwidujących urzędową kontrolę cen, zmniejszających koszty funkcjonowania państwa i narzucających konserwatywną politykę fiskalną i monetarną. W połowie lat 90-tych wzrost PKB wynosił już ponad 4%. Niestety w 1997 roku gospodarka ponownie znalazłą się w stagnacji. Z powodu kalendarza wyborczego rząd kierując się wyłącznie przesłankami populistycznymi wycofał się z uzgodnień z MFW, co spowodowało zawieszenie finansowania instytucji ponadnarodowych. Po wyborach nastąpiło jednak opamiętanie i odmrożenie finansowania. Rząd powrócił do polityki reform strukturalnych, co spowodowało szybką poprawę stanu finansów publicznych (spadek długu publicznego z 80% PKB w 2002 do 27% PKB w 2005) i powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu (7% PKB w 2007 z 2% w 2002). W 2008 roku nastąpiło kolejne załamanie ścieżki wzrostu do 1% PKB nie tylko ze względu na światowy kryzys gospodarczy, ale przede wszystkim ze względu na przemoc związaną z kolejnymi wyborami. Sytuacja jednak szybko ustabilizowała się w kolejnym roku, a gospodarka rozwijała się w latach 2009 do 2013 w tempie 5%. Pierwsza kadencja Uhuru Kenyatty to stabilizacja gospodarcza na wysokim poziomie wzrostu PKB o ok. 6% rocznie. W 2019 roku PKB Kenii wzrosło o 5,7%, co było jedną z najwyższych stóp w Afryce Subsaharyjskiej, a co ważniejsze osiągnięte w warunkach zrównoważonych makroproporcji. Niestety rok 2020 to zupełna katastrofa spowodowana szokami podażowymi i popytowymi zewnętrznymi i wewnętrznymi. Prócz pandemii koronawirusa doszła jeszcze plaga szarańczy, która zniszczyła wiele upraw i podważyła stabilny rozwój rolnictwa całej dekady. Gospodarka najprawdopodobniej odnotuje spadek PKB, a dłużej utrzymująca się pandemia oraz światowa recesja podkopią wpływy z turystyki i usług (to ponad 60% PKB), eksportu i zdegradują w miarę zrównoważoną pozycję fiskalną kraju.

Sukcesy makroekonomiczne nie przełożyły się jak dotąd na sytuację materialną blisko 50 mln Kenijczyków. PKB na mieszkańca w wysokości niewiele przekraczającej 1500$ jest na skandalicznie niskim poziomie. Kenia wdrożyła wprawdzie wiele istotnych reform politycznych, strukturalnych i gospodarczych, które zapewniły jej stabilny rozwój gospodarczy, ale niestety jest to nadal jeden z biedniejszych krajów Afryki. Zaledwie 36% Kenijczyków ma dostęp do energii elektrycznej. Poziom biedy, nierówności społecznych, słabość sektora prywatnego, zwłaszcza MSP, duża wrażliwość na wewnętrzne i zewnętrzne szoki podażowe to największe słabości tego kraju. Kenyatta zdaje sobie z tego sprawę, dlatego w nawiązaniu do największej atrakcji turystycznej kraju: Big Five określił nowy program priorytetów swojej polityki jako Big Four, czyli powszechną ochronę zdrowia, przyzwoite mieszkania, bezpieczeństwo żywnościowe i edukację.

Kenia ma potencjał by stać się krajem sukcesu dzięki swojej bardzo młodej populacji, słabemu, ale dynamicznie się rozwijającemu sektorowi prywatnemu, dobrze wykształconej sile roboczej, polepszającej się infrastrukturze, zupełnie przyzwoitej konstytucji określającej ramy demokratycznego państwa prawa i wyjątkowej silnej pozycji politycznej w w Afryce Wschodniej. Głównym wyzwaniem kraju w najbliższej dekadzie będzie walka z ubóstem, zapewnienie większej dynamiki sektorowi prywatnemu poprzez tworzenie instytucji gospodarki rynkowej, redukcja nierówności społecznych, dopasowanie kwalifikacji ludzi do wymagań rynku poprzez odpowiednią edukację, zmiany klimatu (Kenia jest jednym z tych krajów, które jako pierwsze całkowicie zakazały używania opakowań z plastiku), zwiększenie inwestycji oraz wydajności pracy, co zapewnić ma stabilny i wysoki wzrost gospodarczy, gdyż tylko on może zmienić i istotnie poprawić warunki życia zwykłych Kenijczyków. Jednocześnie charakter wzrostu gospodarczego musi się zmienić na inkluzywny.

Kenia jest nadal niebywałą atrakcją turystyczną. Po zamachach bombowych w Nairobi w 1998 rząd podjął szczególne środki bezpieczeństwa, by zapewnić komfort ponad milionowi turystów tłumnie odwiedzającym piękne plaże w okolicach Mombasy oraz pobliskie parki narodowe Tsavo East oraz Tsavo West. Na mnie jednak największe wrażenie zrobił rezerwat Serengeti oraz jezioro Turkana. Zresztą cały kraj jest tak piękny i zjawiskowy, że jeden, nawet dłuższy pobyt to zdecydowanie zbyt mało dla prawdziwych fanów najprawdziwszej Afryki. Nie sądzę, by ktoś żałował odwiedzin Kenii.




45 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Namibia

Erytrea

Uganda

Comments


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page