top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Ghana

Zaktualizowano: 4 dni temu

Ghana jest obok Wybrzeża Kości Słoniowej najsilniejszym i najstabilniejszym krajem Afryki Zachodniej. Historycznie kraj odgrywał zawsze bardzo istotną rolę na kontynencie afrykańskim. Pierwszymi Europejczykami, którzy dotarli na tereny dzisiejszej Ghany byli Portugalczycy w 1471 r. Nazwali je Złotym Wybrzeżem (Gold Coast), z uwagi na duże odkryte złoża tego kruszcu. Portugalczycy zbudowali pierwszą stałą osadę na terenie Ghany, dzięki której przez ponad 100 lat zmonopolizowali handel regionu. Pod koniec XVI w. zaczęli stopniowo tracić wpływy na rzecz Holendrów, a następnie Anglików, Duńczyków i Szwedów. Każda z tych nacji budowała swoje zamki i fortyfikacje wzdłuż linii brzegowej. W tamtym okresie Złote Wybrzeże skupiało największą koncentrację fortyfikacji wojskowych poza Europą. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska zbudowała swoją potęgę w XVIII w. W końcu w XIX w. Anglicy zdobyli dominującą pozycję w regionie, wypierając inne nacje i dokonując ostatecznej kolonizacji Złotego Wybrzeża. Cały czas poza handlem i eksportem złota głównym motorem rozwoju był handel niewolnikami. Niektórzy historycy uważają, że likwidacja niewolnictwa nie była spowodowana względami humanitarnymi, ale wynikała z uwarunkowań ekonomicznych, spowodowanych rewolucją przemysłową XIX wieku. Wtedy to rentowność pracy niewolniczej została zdystansowała przez zastosowanie maszyn na masową skalę, co przyczyniło się też do dużego bezrobocia na Starym Kontynencie, wykreowało dodatkowy popyt na surowce. Wydaje się jednak, że zarówno czynniki ekonomiczne, jak też humanitarne przyczyniły się do powstania ruchów abolicyjnych, co zresztą stanowiło początek ostrej konkurencji między mocarstwami kolonialnymi w Afryce.

Lata dominacji brytyjskiej w XX w. oznaczały dla Złotego Wybrzeża czas istotnego rozwoju społecznego, gospodarczego i edukacyjnego. Powstała infrastruktura drogowa i komunikacyjna. Istotnie ograniczono biedę. Wprowadzono nowe uprawy, wśród nich kawę, która okazała się prawdziwym hitem, ale najbardziej spektakularny rozwój zanotowała uprawa kakao, sprowadzona do Afryki przez Hiszpanów i Portugalczyków. Już w 1911 r. Ghana była największym eksporterem kakao na świecie i pozostaje nim do dzisiaj. Dodatkowo kraj eksportował drewno oraz złoto. Przychody eksportowe pozwalały finansować budowę infrastruktury oraz system edukacji, który wykreował elitę Ghany. Początkowo były to szkoły założone i prowadzone przez misjonarzy, a później licea, a nawet szkoły wyższe, tworzone przez Brytyjczyków. Pozytywną postacią tamtego okresu był brytyjski gubernator Giggisberg (1919-1927). To on realizował projekty transportowe, zaopatrzenia w wodę, budował szkoły, szpitale, budynki administracji publicznej, wtedy też powstawały pierwsze elektrownie wodne. Przynajmniej połowę stanowisk technicznych obsadzał Afrykańczykami, co było absolutnym wyjątkiem w ówczesnych czasach. W 1950 r. było już ponad 3 tys. szkół w całym kraju, co oznaczało, że blisko 44% dzieci w wieku szkolnym chodziło do szkoły.

Po II Wojnie Światowej, Złote Wybrzeże było najbogatszym terytorium w Afryce Zachodniej, które charakteryzowało się najwyższym współczynnikiem scholaryzacji. To wszystko powodowało, że Ghana była najlepiej przygotowana na ogłoszenie niepodległości. Początki ruchu niepodległościowego to lata 20-te XX w. W 1947 r. powstała organizacja The Big Six - pierwszy ruch nacjonalistyczny, dążący do samorządności czarnych w najbliższym możliwym czasie. W tym czasie Wlk. Brytania przygotowała plan reform konstytucyjnych. Urzędnicy brytyjscy uważali swój plan, skonstruowany w konsultacji z radą złożoną z prominentnych Afrykanów za dostatecznie dalekosiężny. Proponował on dosyć progresywne ramy polityczne dla dowolnej kolonii w Afryce, a Złotemu Wybrzeżu zapewniał coś, co było nazywane „rządem o połowicznej odpowiedzialności”. Po raz pierwszy w historii kraju miały być przeprowadzone powszechne wybory, miało być także utworzone zgromadzenie narodowe z afrykańską większością i nową radą wykonawczą, składającą się w dużym stopniu z afrykańskich ministrów, którzy zajmowaliby się sprawami wewnętrznymi.  

Konstruując ten plan urzędnicy brytyjscy spodziewali się zapewnić sobie w rządzeniu przychylność i współpracę elitarnej grupy prawników i biznesmenów Złotego Wybrzeża, którzy od długiego czasu domagali się tego typu reform. Brytyjczycy bardzo podziwiali przywódcę The Big Six, Josepha Danquaha. Uzyskał on stopień doktora na Uniwersytecie Londyńskim, zdobył kwalifikacje adwokata i napisał wielce cenioną książkę na temat prawa i religii ludów Akan (grupa etniczna zaludniająca Ghanę i WKS, która od XV do XIX w. zdominowała eksploatację minerałów i handel złotem w regionie). W dążeniu do rozwoju politycznego wystąpił on z propozycją porzucenia kolonialnej nazwy Złote Wybrzeże i zastąpienia jej nazwą Ghana, nawiązującą do afrykańskiego imperium, które rozkwitło na terenach Afryki Zachodniej w XI w. Licząc na uzyskanie poparcia ludu dla sprawy niepodległości, Danquash i jego współpracownicy postanowili wynająć pełnoetatowego organizatora ruchu. Wybór padł na Nkwame Nkrumah, późniejszą wielką postać afrykańskich ruchów emancypacyjnych lat 60-tych XX w., którego praktycznie nikt wówczas nie znał. Przez 12 lat mieszkał on za granicą, był wędrownym studentem, zawsze bez grosza w kieszeni, ale z ambicjami politycznymi. W USA był prawdziwym kolekcjonerem dyplomów, gdyż uzyskał stopnie naukowe w zakresie ekonomii, socjologii i filozofii. W czasie wakacji zarabiał na życie jako robotnik w fabryce mydła czy jako kelner okrętowy. Próbował nawet sprzedawać ryby w zaułkach Harlemu. Przenosząc się do Londynu w 1945 r., miał zamiar podjąć studia prawnicze, ale wkrótce wciągnął się w wir lewicowej polityki.

Zaprzyjaźnił się z czołowymi komunistami brytyjskimi i z zaangażowaniem uczestniczył w antykolonialnych protestach. Ciągle powtarzał, że nic go nie może powstrzymać od samodzielności i zdemaskowania całego imperium brytyjskiego. Porzucił studia prawnicze, ale trudno mu było wiązać koniec z końcem w roli działacza politycznego. Cierpiąc na brak pieniędzy, godzinami dyskutował o polityce w kawiarni w londyńskiej dzielnicy Camden Town, gdyż tylko tam stać go było na filiżankę herbaty i kawałek chleba. Kiedy The Big Six zaoferowała mu pracę na Złotym Wybrzeżu, od razu przyjął tę propozycję. Ze swoimi komunizującymi poglądami i ambitną naturą Nkrumah szybko poróżnił się z Danquahem i jego przyjaciółmi. 18 miesięcy po powrocie na Złote Wybrzeże zerwał z nimi i z wielką energią zabrał się za budowę swojej nowej partii – Ludowej Partii Konwentu (CPP). Organizował grupy młodzieżowe, zakładał gazety, które przy każdej nadarzającej się okazji oczerniały władze kolonialne, a przede wszystkim w płomiennych przemówieniach wygłaszanych w różnych zakątkach kraju obiecywał, że realizacja hasła „autonomia natychmiast” zlikwiduje wszystkie krzywdy i niedostatek, których sprawcami były władze kolonialne. Mówił, że zbuduje nowy świat o dużych możliwościach i pomyślnym rozwoju. Jego ekstrawagancki sposób bycia i zniewalający uśmiech sprawiły, że nadano mu przydomek „showboy”. Dla młodych, bezdomnej biedoty, która spała na werandach bogaczy (dlatego nazywano ich chłopcami z werandy), Nkrumah stał się idolem, politycznym czarodziejem, którego dokonania na swój sposób podniecały, budziły nadzieje i oczekiwania. Jego radykalne poglądy rozprzestrzeniały się wśród związkowców, byłych wojskowych, urzędników niższego szczebla, drobnych handlarzy, nauczycieli szkół podstawowych, a także wśród młodej generacji, sfrustrowanej i niecierpliwej, poszukującej lepszego życia. Dla wszystkich tych, którzy nie mieli nic, ani pozycji społecznej ani jakiejkolwiek własności, zawołanie Nkrumah „Wolność” brzmiało jak obietnica zbawienia. Nkrumah niczym prorok mówił im: „Szukajcie najpierw królestwa politycznego, a wszystko inne będzie Wam dane”.  

Stając się coraz bardziej ośmielonym, Nkrumah skrytykował brytyjski plan reform konstytucyjnych jako „sztuczny i oszukańczy”. Ogłosił początek kampanii pod hasłem „Pozytywne Działanie”. Strajki, bojkoty, agitacja i propaganda miały na celu zmuszenie Brytyjczyków do natychmiastowego przyznania autonomii. Kiedy doszło do aktów przemocy, gubernator brytyjski Arden-Clarke ogłosił stan wyjątkowy, wprowadził godzinę policyjną i wydał nakaz aresztowania Nkrumah oraz innych przywódców partii. Twierdził on, że celem bojówkarzy CPP było przejęcie władzy poprzez wywołanie chaosu. Nkrumah został postawiony przed sądem i oskarżony o przestępstwa podburzania i organizowania akcji wywrotowych. Został skazany łącznie na 3 lata więzienia. W prywatnym liście do rodziny, Arden Clarke napisał: „Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem, ale byłem bardzo zajęty poskramianiem naszego miejscowego Hitlera i jego puczu”. Danquah z kolei oznajmił, że „wilk został przegnany”.

Aresztowanie Nkrumah i jego ludzi w żadnej mierze nie zaszkodziło CPP, a wręcz uczyniło z nich bohaterów. Ci, którzy odsiedzieli swój wyrok, byli entuzjastycznie witani i podejmowali walkę z nowym entuzjazmem. Kiedy przybliżały się wybory w 1951 r., wszystko wskazywało na to, że CPP zdobędzie większość mandatów. W więzieniu James Fort, dzielnicy Accry, Nkrumah spędzał czas na wiązaniu sieci i wyplataniu koszyków. Początkowo nie miał ochoty uczestniczyć w wyborach. Później jednak zauważył, że prawo pozwala na to, by więzień skazany na okres nieprzekraczający jednego roku mógł być zarejestrowany na liście wyborczej. Chociaż jego wyrok opiewał na 3 lata więzienia, składał się z trzech jednorocznych okresów. Udało mu się zgodnie z prawem umieścić swoje nazwisko na liście wyborczej, po czym oznajmił władzom więziennym, że zdecydował się zostać kandydatem w tych wyborach. Uczestnictwo Nkrumah w wyborach wzbudziło u ludzi jeszcze silniejsze emocje. Nawet gubernator brytyjski zauważył gigantyczny entuzjazm Afrykanów wobec partii Nkrumah, nazywanego w oficjalnych raportach niebezpiecznym wichrzycielem czy nawet bezkompromisowym komunistą. Zwycięstwo CPP przeszło nawet oczekiwania jej członków. Partia ta zdobyła 34 na 38 miejsc, podczas gdy Konwent Danquaha zaledwie 3. Osobisty sukces Nkrumah miał podobnie spektakularny wymiar. Startując z okręgu wyborczego w Accrze, zobył mandat, uzyskując 20 780 głosów na 23 122 możliwych do zdobycia, czyli aż 90%! Gubernator stanął przed dylematem, czy powinien zwolnić Nkrumah z więzienia, który był w końcu skazanym przestępcą. Nie istniał żaden precedens, który pozwoliłby na zwolnienie go z powodów politycznych. Co więcej Nkrumah groził podjęciem działań zakłócających spokój, jeśli Złote Wybrzeże natychmiast nie uzyska autonomii. Mógł być tak samo niebezpieczny na wolności, jak siedząc w więzieniu. Było oczywiste, że CPP odmówi współpracy nad wypracowaniem konstytucji bez udziału jej przywódcy. Nkrumah i jego partię wspierały masy ludzi i nie było żadnej innej partii z godnym uwagi poparciem społecznym, do której można byłoby się odwołać. Gdyby nic nie wyszło z konkretnych propozycji zwiększających autonomię, nikt by już nie uwierzył w dobre intencje rządu brytyjskiego. Złote Wybrzeże stałoby się areną zamętu, przemocy i przelewu krwi.

W tej sytuacji gubernator Arden-Clarke nakazał zwolnić go z więzienia, nazywając to aktem łaski. Po 14 miesiącach pobytu w więzieniu Nkrumah opuścił więzienie w lutym 1951 r., witany entuzjastycznie przez tłumy swoich zwolenników. Już następnego dnia spotkał się z brytyjskim gubernatorem na zamku Christiansborg na peryferiach Accry, w którego głębokich lochach gromadzono niegdyś niewolników, oczekujących na przeprawę przez Atlantyk. Mimo dużej początkowej nieufności spotkanie zakończyło się w dość serdecznej atmosferze (za „Historia Współczesnej Afryki”, Martin Meredith). Nkrumah opuścił zamek Christiansborg z propozycją utworzenia rządu. Los sprawił, że przeskoczył z pozycji skazańca na stanowisko premiera w niespełna jeden dzień! Tak to wspominał: „Kiedy schodziłem po schodach, wydawało mi się, że wszystko to jest snem, że zstępuję z obłoków, że się wkrótce obudzę i znajdę na więziennej podłodze, siedząc po turecku i opróżniając miskę z kukurydzianą papką”.

Z czasem ugody z nacjonalistycznymi politykami, uznawanymi wcześniej za ekstremistycznych wichrzycieli, miały się stać dla gubernatorów brytyjskich w Afryce powszechnością. Jednakże w owym czasie zwycięstwo wyborcze Nkrumah, człowieka określającego się jako marksistowskiego socjalistę, nieprzejednanego wroga imperializmu, który zdecydowanie dążył do autonomii, wywołało w całej Afryce prawdziwą falę uderzeniową, wzbudzając w niektórych kręgach niepokój, a w innych podziw. Jednakże Anglicy uważali Złote Wybrzeże za szczególny przypadek. Wyróżniało się ono swym bogactwem i osiągnięciami niespotykanymi w Afryce subsaharyjskiej. Przez 40 lat było wiodącym na świecie producentem kakao i szczyciło się wielkimi i prosperującymi społecznościami rolniczymi. Jego system edukacyjny należał do najbardziej rozwiniętych, a liczba wykwalifikowanych pracowników była nieporównywalnie wyższa w porównaniu z innymi afrykańskimi koloniami. Kraj był względnie homogeniczny, pozornie wolny od napięć etnicznych i religijnych. Połowa jego mieszkańców wywodziła się z ludów Akan, posługiwali się oni zbliżonymi dialektami. Z tego względu urzędnicy brytyjscy uważali Złote Wybrzeże za wyjątek wśród pozostałych ich terytoriów i sami musieli przystosować się do zaistniałej sytuacji.

Chociaż w kwestii rządzenia Nkrumah był nowicjuszem, ciągle naciskał Anglików, domagając się szybszych zmian i większej władzy. Nowa konstytucja, którą miał obowiązek zatwierdzić, pozostawiała kontrolę nad policją, wymiarem sprawiedliwości, finansami, obroną i sprawami zagranicznymi w rękach gubernatora i jego urzędników. Ponadto gubernator był upoważniony do przewodniczenia posiedzeniom rządu, miał prawo weta i mógł przeforsować taki akt prawny, jaki uważał za stosowny. Zniecierpliwiony Nkrumah w lipcu 1953 r. wystąpił w parlamencie z inicjatywą poselską, domagając się niezwłocznie pełnej autonomii. Oświadczył: „Przedkładamy autonomię z wszystkimi jej niebezpieczeństwami nad służalczość w pokoju”. Chociaż rząd brytyjski miał poważne obawy co do tempa przemian, rok później nadał Złotemu Wybrzeżu nową konstytucję, która przewidywała pełną wewnętrzną autonomię kraju, który z kolei miał być zarządzany przez gabinet składający się w całości z Afrykanów.

Ze swoimi wybitnymi zdolnościami do pozyskiwania rozgłosu, Nkrumah zawsze pozostawał w świetle reflektorów, dominował w nagłówkach gazet i wiadomości radiowych. Jego życie to niekończący się szereg spotkań, przemówień, objazdów i mityngów. Prasa partyjna zbudowała obraz człowieka o ponadnaturalnych mocach, proroka, nowego Mojżesza, który miał prowadzić swój lud do wymarzonego, niepodległego kraju. Gazety pisały o nim jako o „człowieku przeznaczenia, gwieździe Afryki, nadzieji milionów uciskanych czarnoskórych, oswobodzicielu Ghany, żelaznym chłopaku, wielkim przywódcy chłopów ulicy etc.”. Zwykli ludzie zaczęli w nim dostrzegać mesjasza, zdolnego do dokonywania cudów. Był wysławiany w hymnach, a nawet modlitwach, mimo, a może dlatego, że był komunistą. Jego zwolennicy recytowali takie frazy jak „wierzę w Kwame Nkrumah”. Od wczesnego ranka ustawiały się długie kolejki przed jego domem, ludzie szukali u niego rady w przeróżnych sprawach, od kłótni w rodzinie po choroby i niepłodność. Liczyli na jego rekomendacje przy poszukiwaniu pracy i na pomoc pieniężną, spodziewali się rozwiązania problemu zadłużenia. Nkrumah zawsze starał się znaleźć dla nich czas, bez względu na to, jak sam był zajęty.

Miał w sobie magnetyzm widoczny dla każdego, kto się z nim spotkał. John Gunther, pisarz amerykański, który spotkał go na obiedzie wydanym w 1953 r. przez Ardena Clarke’a ma zamku Christiansborg, był bardzo poruszony jego charyzmą. Nkrumah był ubrany w strój narodowy: w podobną do rzymskiej togę z jedwabnej tkaniny, z odsłoniętą lewą ręką i ramieniem. „Jego ruchy i gesty miały jakąś tajemną moc, obezwładniający i niemal zwierzęcy magnetyzm”, pisał Gunther. „Nie chodzi dumny jak paw, ani też nie obnosi się z przesadną rezerwą”. Pod wpływem Nkrumah był też Ryszard Kapuściński, który go niemalże zmitologizował. Nkrumah jest do dzisiaj postacią powszechnie szanowaną i respektowaną w Ghanie, jego pomnik, mauzoleum i muzeum w niczym nie ustępują podobnym "obiektom" czczącym bohaterów ruchu komunistycznego w Rosji (Lenin w Moskwie), na Kubie (Che Guevara w Santa Clarze) czy Korei Płn. (Kim Ir Sen w Pjongjang). Nie zawsze jednak tak było.

Polityka zdominowała całe jego życie. Jako kawaler nie interesował się sportem, nie rozkoszował się jedzeniem i nie dbał o własną wygodę. Ochrzczony w Kościele katolickim, swego czasu poważnie rozważał karierę księdza-jezuity. Pociągało go poczucie prostolinijnego bytowania, jakie charakteryzowało życie zakonne. Nie palił i nie pił. Kiedy Gunther zapytał go, co robi, aby się zrelaksować, Nkrumah odpowiedział: „pracuję”. Pociągała go muzyka, zarówno klasyczna, jak i lokalna muzyka taneczna zwana highlifem. Mimo całej wrzawy wokół jego osoby Nkrumah był człowiekiem samotnym, niedowierzającym swym bliskim współpracownikom. Lubił towarzystwo kobiet, ale bał się intymności i twierdził, że nie ma czasu na życie rodzinne. Ogromnym zaufaniem obdarzył jednak Erikę Powell, osobistą sekretarkę gubernatora, Angielkę, która przybyła na Złote Wybrzeże w 1952 r. W 1955 r. została sekretarką Nkrumah i pozostawała nią przez kolejne 10 lat. W swoich pamiętnikach opisywała go jako człowieka o zmiennym usposobieniu, kapryśnego i niecierpliwego, ale jednocześnie czarującego, kiedy było to w jego interesie. Powell pozostawała kluczową postacią w jego otoczeniu i była jedyną osobą, na której mógł on zawsze polegać i prosić o szczerą radę.

Po wygranej w wyborach w 1954 r. wydawało się, że Nkrumah zabierze się do szybkiej realizacji koncepcji autonomii. Napotkał jednak niespodziewany opór wymierzony w jego sposób sprawowania rządów. W końcowym etapie władzy kolonialnej Złote Wybrzeże, niegdyś wzorcowa kolonia, było pełne podziałów i przemocy, że stanęło przed niebezpieczeństwem rozpadu.

U podstaw kryzysu leżały przychody ze sprzedaży kakao. Aby zabezpieczyć plantatorów kakao przed fluktuacją cen, władze kolonialne utworzyły Agencję Rynku Zbytu Kakao (Cocoa Marketing Board – CMB), który co roku ustalał ceny gwarantowane dla farmerów i występował w roli jedynego nabywcy, klasyfikatora, sprzedawcy i eksportera kako. Trudna zatem o bardziej adekwatny przykład monopolu państwowego, czegoś zupełnie nie przystającego do gospodarki wolnorynkowej. Kiedy Nkrumah objął swój urząd, nakazał CMB utrzymywanie cen kosztem plantatorów na możliwie najniższym poziomie, zamierzając w ten sposób zgromadzić środki na sfinansowanie projektów rozwojowych. CMB zasłynął wkrótce z praktyk korupcyjnych, jak to dzieje się w każdym monopolu, a państwowym – w szczególności oraz miernego zarządzania. Był on często wykorzystywany do wyłudzania kredytów, przyznawania kontraktów, zamówień, licencji i miejsc pracy zwolennikom CPP. Oficjalne śledztwo wykazało, że CPP odwołała się do pośrednictwa CMB dla finansowania potrzeb tej partii, przymuszania farmerów do wstąpienia w szeregi CPP i dla sprawowania kontroli nad drobnym handlem.

Wkrótce po wyborach w 1954 r. Nkrumah ogłosił, że płacona rolnikom cena kakao zostanie ustalona na okres 4 lat na poziomie mniejszym niż 1/3 cen światowych. Nawiązał tym samym do „najlepszych” praktyk stalinowskich przy wprowadzaniu kołchozów w Rosji Sowieckiej. Decyzja ta wywołała falę gniewu w kraju Aszantów – w centralnym regionie leśnym, skąd pochodziła połowa krajowej produkcji. Nie tylko farmerzy, ale także handlarze kakao, kupcy i biznesmeni mieszkający w Kumasi, stolicy Aszantów, bardzo źle przyjęli znaczną utratę dochodów, która czyniła ich produkcję praktycznie nieopłacalną. Powstała partia opozycyjna, Narodowy Ruch Wyzwoleńczy (National Liberation Movement – NLM), zapowiadająca obronę interesów i kultury Aszantów przed rządem centralnym. Był on przedstawiany jako dyktatorski, skorumpowany i nastawiony na podkopanie wierzeń i zwyczajów ludu Aszanti. Z błogosławieństwem najwyższych wodzów Aszantów, zażądał uchwalenia konstytucji federalnej przed uzyskaniem autonomii, która zapewniłaby znaczącą autonomię krajowi Aszantów i innym obszarom, które sobie tego życzą.

Nkrumah postrzegał te wydarzenia jako przejaw walki między nowoczesnym i progresywnym rządem demokratycznym (okradającym i dyskryminującym część swoich obywateli) a feudalną władzą tradycyjnych wodzów, którzy starali się zachować dawny porządek. Nie docenił jednak siły ludowego poparcia dla instytucji Aszantów. Kiedy NLM i CPP walczyły ze sobą o wpływy, wybuchły gwałtowne zamieszki. Dokonano zamachu bombowego na dom Nkrumah w Accrze. Zaalarmowany rozruchami, rząd brytyjski odmówił określenia daty uzyskania niepodległości, a w końcu zaczął nalegać na rozwiązanie nabrzmiałych problemów poprzez ogłoszenie nowych wyborów. Doszło do nich w 1956 r. CPP Nkrumah zdobyła w nich znaczącą większość 72 ze 104 miejsc w parlamencie, chociaż frekwencja wyniosła 75%, co uznano za niską. Na CPP głosowało 398 tys. obywateli, podczas gdy na opozycję – 299 tys. Zadowoleni z wyniku wyborów Brytyjczycy ogłosili w końcu datę przyznania Ghanie niepodległości na dzień 6 marca 1957 r.

Był to dzień absolutnie historyczny, który zapoczątkował nową erę w historii Afryki. Ghana była bowiem pierwszym krajem afrykańskim, który ogłosił niepodległość, pociągając wkrótce za sobą cały szereg innych. Uzyskanie przez Ghanę niepodległości było wydarzeniem obserwowanym i wzbudzającym podziw na całym świecie. Żadne inne wydarzenie w Afryce nie przyciągnęło tak wielkiej uwagi. Nie było też innej okazji, która by wywołała tak wielką euforię. Listy gratulacyjne napłynęły od wszystkich przywódców światowych mocarstw: Eisenhowera, Bułganina, Nehru czy Zhou En Laia. Przybyły delegacje z 56 krajów, wykazując wielką życzliwość i kurtuazję wobec Ghańczyków. Wlk. Brytania była reprezentowana przez księżną Kentu, ciotkę królowej Elżbiety, reprezentującą brytyjską monarchinię. Chińczycy przysłali generała w turkusowym mundurze, Rosjanie – niższego rangą ministra sypiącego zaproszeniami do Moskwy, RPA delegację składającą się wyłącznie z białych. Najbardziej entuzjastycznie witanym gościem był Richard Nixon, ówczesny wiceprezydent USA. Kiedy tylko wylądował w Ghanie, zaczął ściskać ręce witających go tłumów, brać w objęcia najwyższych wodzów, czule głaskać po głowach czarnoskóre dzieci i pozować do zdjęć. Nie zawsze przynosiło to pozytywne skutki. Otoczony tłumem Ghańczyków na oficjalnej uroczystości, klepnął jednego z obecnych po ramieniu i zapytał go, jak się czuje jako wolny człowiek. Zagadnięty odpowiedział: „Trudno mi powiedzieć, Sir. Jestem z Alabamy”.

Uroczystości trwały całe 6 dni. Towarzyszyły im regaty żaglówek, wyścigi konne, przyjęcia towarzyskie pod gołym niebem, nabożeństwa kościelne, wybory Miss Ghany, ale też szereg skrywanych dramatów. W ostatniej chwili odkryto, że nowa rezydencja premiera, w której mieli się zatrzymać składający wizytę goście, ma wiele usterek. Nastąpił wyciek ze zbiornika WC na pierwszym piętrze, zalewając fekaliami znajdujący się poniżej gabinet premiera, niszcząc nowy dywan i uszkadzając setki położonych na nim książek, które oczekiwały na rozłożenie na półkach. Na krótko przed rozpoczęciem przyjęcia w nowym State House okazało się, że wszyscy kelnerzy są pijani i leżą wyciągnięci na kuchennej podłodze. Niektórym udało się stanąć na nogach, zatem snuli się sennie, nosząc tace nachylone pod niebezpiecznym kątem. W centrum wszystkich uroczystości Nkrumah jawił się jako ujmujący gospodarz, pełen energii, choć udało mu się także nieco zdrzemnąć. Kiedy się dowiedział, że oczekuje się od niego, aby poprowadził taniec z księżną Kentu podczas oficjalnego balu, jęknął tylko żałośnie, że potrafi tańczyć tylko highlife’a. Na ratunek przyszła mu Lucille, żona Louisa Armstronga, która nauczyła go podstawowych kroków walca oraz fokstrota i szybkiej jego odmiany. Tego samego dnia wieczorem udało się Nkrumah pomyślnie wykonać godny podziwu występ.

6 marca 1957 r. o północy, kiedy tłumy tańczyły i śpiewały na Placu Parlamentu w Accrze, opuszczona została flaga Union Jack, a nowa flaga Ghany (zielono-czerwono-złota) została wciągnięta na olbrzymi maszt w jej miejsce. Można ją tam zobaczyć do dzisiaj. W białej czapeczce więźnia na głowie, z wyhaftowanymi na niej literami PG (Prison Graduate), Nkrumah został przeniesiony na ramionach przyjaciół z parlamentu na pobliskie boisko do gry w polo, gdzie zbudowano małe, drewniane podium. W blasku reflektorów Nkrumah wykonał improwizowany taniec, a następnie ocierając spływające po twarzy łzy, zaczął mówić o wolności, która w końcu nadeszła: „Dzisiaj, od tej chwili, jest na świecie nowy Afrykanin”.

Żadne inne państwo afrykańskie nie powstało przepełnione tak wielką nadzieją na przyszłość. Ghana wybiła się na niepodległość jako jedno z najbogatszych na świecie państw strefy równikowej, zasobne w sprawną służbę cywilną, bezstronny wymiar sprawiedliwości i pomyślnie rozwijającą się klasę średnią. Jej parlament miał mocne fundamenty, bazujące na zdolnych politykach – zarówno po stronie rządowej, jak i w opozycji. Sam Nkrumah, liczący wówczas 47 lat, uważany był za przywódcę niezwykle zręcznego, wybranego przez cały naród. Miał już zresztą 6-letni staż na stanowisku szefa rządu. Perspektywy gospodarcze kraju były równie pomyślne. Ghana była nie tylko czołowym producentem kakao na świecie, z dużymi rezerwami środków dewizowych zgromadzonych w czasie boomu kakaowego w latach 50-tych XX w., ale posiadała też złoto, drewno i boksyty.

Nkrumah obrał zamek Christiansborg na swą oficjalną rezydencję, jakby chciał podkreślić tym samym zdobycie symbolu władzy kolonialnej. Była to dziwna decyzja. Służba domowa Nkrumah była przekonana, że miejsce to nawiedzały duchy, gdyż wcześniej był to fort niewolniczy i dlatego nie chciała pozostawać w nim na noc. Arden-Clarke, kiedy był gubernatorem, często był budzony natarczywym pukaniem, którego nie potrafił wyjaśnić. Sam Nkrumah też miał swoje własne doświadczenia. Wkrótce po przeniesieniu się do pałacu obudziło go przeraźliwe skomlenie jego psa, który zazwyczaj spał w kącie sypialni. Kiedy zapalił światło, pies był cały w drgawkach i miał nastroszoną sierść. Mimo zachęt pies już nigdy nie postawił swojej nogi w tym pokoju. Decyzja Nkrumah o przeniesieniu do pałacu była jeszcze bardziej niezrozumiałą, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że powiększało to dystans między nim a ludem. Christiansborg był bowiem budowlą samotnie stojącą w oddali, gdzie bez przerwy słychać było uporczywy ryk przybrzeżnych fal, rozbijających się o stare mury.

Nkrumah dał się wkrótce poznać w kręgach międzynarodowych. W czerwcu 1957 r. wziął udział w konferencji Commonwealthu w Londynie, gdzie wywarł korzystne wrażenie na premierach innych państw. Szczególnie przejmował się perspektywą spotkania z królową Elżbietą w pałacu Buckingham. Czekał na nie w napięciu i podnieceniu, jak relacjonowała Erica Powell. Mimo obaw Nkrumah wrócił po spotkaniu uradowany nowym doświadczeniem. Oświadczył, że „jest ona zdumiewającą kobietą! Taka drobna, prosta i skromna”. Królowa Elżbieta była równie zafascynowana Nkrumah, co on nią. Przy następnej okazji został on zaproszony jako osobisty gość królowej do rezydencji królewskiej w Balmoral, co było rzadkim przywilejem dla zagranicznego premiera. Właśnie tam, po przechadzce na wrzosowisku przyglądając się polowaniu księcia Filipa na kuropatwy, Nkrumah został obwołany członkiem „Wielce Honorowej Prywatnej Rady Jej Wysokości Królowej”. Zdjęcie królowej zrobione w Balmoral stało się jego ulubioną pamiątką. Kazał zrobić z niego tysiące odbitek.

Główne ambicje Nkrumah skupiły się jednak wokół Afryki. Był zdecydowany przekształcić Accrę w centrum afrykańskiego wyzwolenia, uczynić z niej bazę, z której nacjonalistyczni przywódcy skolonizowanej Afryki mogliby czerpać inspirację, wsparcie i zachętę. „Nasza niepodległość jest bez znaczenia, jeśli nie będzie powiązana z całkowitym wyzwoleniem kontynentu afrykańskiego”, oświadczył w Dniu Niepodległości przed zgromadzonymi tłumami na boisku do gry w polo. W 1958 r. zgromadził przywódców partii politycznych, związków zawodowych i grup studenckich z całego kontynentu by skoordynować „afrykańską rewolucję pokojową”. W konferencji wzięły udział późniejsze gwiazdy afrykańskich ruchów niepodległościowych, jak Julius Nyerere z Tanganiki (późniejszej Tanzanii), Joshua Nkomo z Rodezji Południowej (Zimbabwe), Kenneth Kaunda z Rodezji Północnej (Zambii), Hastings Banda z Niassy (Malawi), Patrice Lumumba z Konga Belgijskiego (DRC), Amilcar Cabral z Gwinei Portugalskiej (Gwinei Bissau) i Cabo Verde czy Holden Roberto z Angoli. Przez tydzień obradowali oni w upajającej, atmosferze rewolucyjnej retoryki, po czy rozjechali się, naładowani duchem walki. W końcowym przemówieniu przewodniczący Konferencji Tom Mboya, kenijski związkowiec, powiedział w tonie wojennym: „Władze kolonialne powinny odwrócić proces rozdrapywania Afryki. Wasz czas minął. Afryka musi być wolna! Wynoście się z Afryki!”.

Nkrumah od zawsze były bliskie idee panafrykanizmu (rodzaj nacjonalizmu afrykańskiego postulującego emancypację narodowo-polityczną krajów afrykańskich), był pod niewątpliwym wpływem Marksa i Lenina, co niestety miało bardzo negatywny wpływ na rozwój pierwszych lat niepodległej Ghany. W czasie pobytu w USA i Anglii w latach 40-tych ub. wieku współpracował z wieloma murzyńskimi radykałami lewicowymi, co spowodowało zainteresowanie służb specjalnych tych krajów. Po ogłoszeniu niepodległości, jego ugrupowanie polityczne stało się siłą dominującą w Ghanie, a on sam został wybrany pierwszym prezydentem. Plan rozwoju Ghany w latach do 1964 r. wzorował się na modelu sowieckim. Prezydent wiernie powtarzał tezy sowieckiej propagandy o konieczności eliminacji burżuazyjnej mentalności kolonialnej opartej na indywidualizmie jednostki oraz odrzucał zasady gospodarki rynkowej, która też kojarzyła się mu się głównie z kolonializmem, a nie racjonalnością podejmowania decyzji gospodarczych. Jednocześnie Nkrumah miał pecha, gdyż w tym czasie cena kakao - głównego bogactwa Ghany - na rynkach światowych istotnie spadła, co spowodowało problemy budżetowe. Odpowiedzią Prezydenta było zwiększenie norm pracy, oczywiście w imię wyrzeczeń dla zwalczania neokolonializmu, a następnie wprowadzenie nieskrępowanego niczym autorytaryzmu: począwszy od de facto likwidacji niezależności związków zawodowych aż do stworzenia systemu monopartyjnego pod hasłem obrony niepodległości kraju przed agentami neoimperializmu ulokowanymi w partiach opozycyjnych. Nkrumah uważał i pewno głęboko wierzył, że jego rząd - reprezentujący pierwszy afrykański kraj, który uzyskał niepodległość - ma do odegrania wielką misję dziejową w celu uwolnienia całej Afryki ze szpon kolonializmu reprezentowanego przez interesy kapitalistyczne. Najpierw zatem wypełnienie misji narodu wybranego, a polepszenie pozycji ekonomicznej ludności odłożone zostało na daleką przyszłość.

Nkrumah wspierał ruchy rewolucyjne w całej Afryce tworząc w Ghanie centra treningowe dla prosocjalistycznej guerilli na kontynencie, otrzymywał wtedy też znaczne wsparcie z maoistowskich Chin. Wg. CIA Ghana wspierała wówczas rewolty w Rodezji (Zimbabwe), Angoli, Mozambiku, Nigrze i w Kongu, a jego na szczęście niespełnionym marzeniem było utworzenie Stanów Zjednoczonych Afryki, którego zaczątkiem miała być unia Ghany, Gwinei i Mali. W międzyczasie zupełnie nieprzemyślane wielkie inwestycje infrastrukturalne i eksport rewolucji w inne regiony Afryki doszczętnie zrujnowało gospodarkę kraju. W 1966 r. w kasie państwa były pustki, żadnych rezerw walutowych, przez co nie można było kupić części zamiennych i surowców niezbędnych do funkcjonowania gospodarki. Inflacja w latach 1964-1965 przekraczała 30%, rosło znacznie bezrobocie, między 1955 a 1962 r. PKB rósł stabilnie o ok. 5% pa, w 1965 r. wzrost był już ujemny. Konsumpcja na mieszkańca zmniejszyła się w okresie rządów Nkrumah o 15%, a płaca realna spadła aż o 45%! Do tego doszła gigantyczna korupcja, co jest cechą charakterystyczną wszystkich systemów autorytarnych.

Były sekretarz generalny partii Nkrumah PCC – Adamafio - potwierdził po latach przypadki niewyobrażalnej wprost korupcji w partii władzy („straszliwe monstrum grożące zagładą całego narodu”). Bonzowie partyjni, ministrowie i parlamentarzyści spędzali czas na lansowaniu interesów swoich rodzin, klanów czy całych społeczności oraz na prowadzeniu własnych interesów. Podczas gdy ministrowie rutynowo pobierali 10% wartości kontraktów rządowych jako quasi „formalna” łapówka, na niższym poziomie miejscowi dostojnicy partyjni wypracowali całą gamę technik, służących wyprowadzaniu pieniędzy w zamian za „opiekę” nad biznesmenami. Fundusze marnotrawiono na różne sposoby. Typowym przykładem była Guinea Press, spółka będąca własnością Nkrumah, która otrzymywała ze środków rządowych ponad 1,8 mln. funtów. Była ona swoistym biurem zatrudnienia dla nomenklatury partyjnej. Sam Nkrumah w 1961 r. obiecał rozprawić się z korupcją. Potępił tych członków partii, którzy łączyli swoją działalność biznesową z karierą polityczną. Skrytykował ministrów, którzy obnosili się swoim bogactwem. Powołał nawet komisję śledczą dla przyjrzenia się majątkowi członków partii - ich domom, autom i kochankom. Wyniki prac tej komisji były jednak mizerne. Jej ustalenia nigdy nie zostały opublikowane, a praktyki korupcyjne elity partyjnej nie zmieniły się. Patronat wodza był niewątpliwie tym, co utrzymywało cały ten system.

Realizując swe plany przekształcenia Ghany w nowoczesne, uprzemysłowione państwo, Nkrumah odnosił początkowo nawet sukcesy. Szkoły, szpitale i drogi budowano na niespotykaną wówczas skalę, ukończono wielki projekt hydroelektrowni na rzece Wolta, zapewniając trwałe źródło taniej energii. Oczekując szybkich i spektakularnych wyników, Nkrumah naciskał na realizację jednego projektu po drugim (huty, kopalnie, stocznie), faktycznie na urzeczywistnianie każdej idei, którą podpowiadała mu jego wyobraźnia. Biznesmeni zauważyli wkrótce, że każdy, kto ma pomysł i jest gotów zapłacić łapówkę, ma dużą szansę na otrzymanie kontraktu. Dużo projektów, bezsensownych ekonomicznie, realizowano wyłącznie ze względów prestiżowych. Nkrumah zapragnął wybudować największy w Afryce suchy dok, nie zważając na jego niską przydatność, który po wybudowaniu rzadko był wykorzystywany. Pewien Rumun, który zaprzyjaźnił się z Nkrumah, uzyskał jego zgodę na budowę ogromnego zespołu betonowych silosów do przechowywania kakao. W ten sposób, jak twierdził, można byłoby skuteczniej kontrolować ceny kakao, co było obsesją Nkrumah, jak na prawdziwego komunistę przystało. Nkrumah woluntarystycznie i bez żadnej analizy sam zatwierdzał inwestycje, im bardziej ambitny i droższy był przedkładany projekt, tym miał większą szansę na zatwierdzenie. Prosty projekt złożony przez małą, efektywną fabryczkę, zakładający produkcję pilnie poszukiwanych leków, został odrzucony na korzyść projektu 10 razy droższego (była to fabryka obuwia z luksusowym budynkiem administracyjnym). 

W czasie, kiedy księżycowe pomysły zdominowały inwestycje publiczne, Ghana borykała się z dużymi kłopotami gospodarczymi po olbrzymim spadku światowych cen kakao w 1961 r. Rząd został zmuszony do wprowadzenia nowych, dotkliwych podatków. W proteście przeciwko wzrostowi kosztów utrzymania i brakom w zaopatrzeniu, zaczęły wybuchać strajki. W odpowiedzi Nkrumah aresztował przywódców strajku i bez wyroku sądowego wtrącił ich do więzienia. Poprzez użycie siły, zastraszanie i przekupstwo strajk został w końcu stłumiony. W międzyczasie prezydent chciał zacementować swoją władzę absolutną wprowadzając system monopartyjny, zakazując po prostu działalności opozycji i aresztując jej głównych szefów. Nieudany zamach na swoją osobę Nkrumah wykorzystał do rozbudowy organów bezpieczeństwa również w dobrym sowieckim stylu i do budowy własnego kultu jednostki. Zmienił także konstytucję, dając sobie uprawnienia odwołania każdego sędziego (tego nie zaproponowały nawet deformy Ziobry i Kaczyńskiego w Polsce!). Sam mianował sędziów, a od wyroków sądów nie było odwołania. 

Wizyta Nkrumah w Związku Sowieckim, Chinach i w innych krajach bloku wschodniego, która miała miejsce w 1961 r., przekonała go, że aby dokonać industrializacji kraju, Ghana powinna znacząco powiększyć liczbę przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd. Powstawały kolejne korporacje państwowe: Ghańska Narodowa Korporacja Budowlana, Państwowa Korporacja Stalowni, Państwowa Korporacja Wydobycia Złota, Ghańska Korporacja Rybołówstwa, Korporacja Farm Państwowych, Państwowa Korporacja Produkcji Oleju Roślinnego, a nawet Państwowa Korporacja Produkcji Worków. Do 1966 r. powstało ponad 50 tego typu dziwolągów. Większość z nich była fatalnie zarządzana, osłabiania przez nieudolną biurokrację i przynosiła ogromne straty. Państwowe linie lotnicze musiały odbywać rejsy do takich miejsc, jak Kair czy Moskwa, na które było znikome zapotrzebowanie. W większości lotów jedynymi pasażerami byli członkowie parlamentu, dostojnicy partyjni i ich przyjaciele, dla których koszty podróży pokrywano oczywiście z funduszy publicznych. 

Zagraniczny dług państwa szybko osiągnął niepokojące rozmiary, jednak nikt nie był w stanie oszacować wysokości długu publicznego Ghany, ponieważ brakowało kompletnych danych o zawieranych kontraktach. Nkrumah często podpisywał kontrakty osobiście, nie kontaktując się z rządem. Z powodu braku dewiz, Nkrumah radził sobie w ten sposób, że korzystał z kredytów udzielanych przez dostawców. Tylko znowu nikt nie wiedział, jaka była ich wartość z powodu braku odpowiednich zapisów księgowych i ich ewidencji. 

Rząd musiał zareagować poprzez wprowadzenie kontroli importu, ale one tylko pogłębiły chaos. Wielki program uprzemysłowienia, zarządzany przez skorumpowanych i niekompetentnych menedżerów mianowanych przez partię i krępowanych brakami w dostawach surowców i części zamiennych, stanął w miejscu. Również polityka rolna Nkrumah przyniosła opłakane skutki. Sprzyjał on zmechanizowanym farmom państwowym i kierował olbrzymie środki z państwowych funduszy na rzecz ich pseudo-rozwoju, lekceważąc potrzeby chłopów. Farmerzy niezadowoleni z niskich cen, oferowanych im przez państwowy monopol skupu ziarna kakaowego, zaczęli sprzedawać kakao nielegalnie poprzez nieszczelne granice lub odmawiać sadzenia nowych drzew. Od 1965 r. w ciągu 15 lat produkcja kakao spadła o połowę. Farmy państwowe, zarządzane przez niekompetentnych dygnitarzy CPP, ich rodziny i przyjaciół, przynosiły ogromne straty. Wydajność ich produkcji była 5-krotnie niższa od produkcji rolnictwa chłopskiego. 

Ogólnie wyniki zarządzania gospodarką przez Nkrumah były katastrofalne. Ghana, która w czasie uzyskania niepodległości w 1957 r. była najlepiej prosperującym krajem w strefie okołorównikowej, ok. 1965 r. praktycznie zbankrutowała. Przygniatały ją duże długi, rosnące ceny, wysokie podatki, braki żywności dzięki wysokiemu udziałowi państwa w gospodarce. W latach 1960-1966 PKB, mimo wydatków rządowych na rozwój, faktycznie zatrzymał się w miejscu. W tym samym okresie realna wartość płacy minimalnej spadła o połowę. Standard życia niewykwalifikowanych robotników w mieście spadł realnie do poziomu z 1939 r. Już w 1963 r. Nkrumah był tak zszokowany informacjami ministra finansów, że kraj praktycznie nie posiada żadnych rezerw dewizowych, że na posiedzeniu rządu załamany rozpłakał się. 

Nkrumah szybko tracił kontakt z rzeczywistością. Tępił każdą próbę sprzeciwu wobec tych, którzy niewinnie i delikatnie próbowali go sprowadzić na ziemię. Ukoronowaniem głupoty jego reżimu był program „Job 600”, czyli budowa wielkiego kompleksu budynków na jedną konferencję głów państw OJA (Organizacji Jedności Afrykańskiej) w 1965 r. Kosztował on 10 mln. funtów i to w czasie, gdy fabryki nie pracowały z powodu braku dostaw surowców, w szpitalach brakowało leków, a państwowe korporacje bankrutowały. Nkrumah liczył na to, że ten kompleks budynków będzie służyć przyszłej stolicy, siedzibie rządu wymarzonego związku państw afrykańskich. Sam Nkrumah ze wsparciem rządowych mediów był pod wrażeniem tego kompleksu i dumnie chwalił się nim w parlamencie. Było to 66 apartamentów, które mogłyby zaspokoić potrzeby milionerów, sala bankietowa na 2 tys. gości, fontanny z 72 wodotryskami i wielokolorową tęczą światła, unoszącą się na wysokość 20m. Konferencja zakończyła się jednakże sromotną porażką. Ponieważ polityka zagraniczna Nkrumah odstraszyła wiele rządów, duża część przywódców afrykańskich nie wzięła w niej udziału. Grupa 14 przywódców, z Houphouët- Boigny (odwiecznym rywalem Nkrumah o przywództwo w Afryce Zachodniej) z WKS na czele, postanowiła ją zbojkotować w odwecie za wspieranie przez Nkrumah wywrotowych działań przeciwko ich rządom. W końcu 28 spośród 36 członków OJA wzięło udział w tym spotkaniu, ale tylko 13 było reprezentowanych przez głowy państw. Żaden z przywódców nie poparł jego wezwania do utworzenia związku państw afrykańskich. Konferencja odrzuciła nawet wniosek o utworzenie podkomisji, która zajęłaby się sprawą. 

Nkrumah doprowadził też do wzrostu nastrojów antyamerykańskich, z kraju wydalono amerykańskich pracowników naukowych, a ambasada USA stała się miejscem licznych manifestacji. Za te "osiągnięcia" Nkrumah został w 1965 r. odznaczony przez władze PRL Orderem Odrodzenia Polski. Zdjęcia ze spotkania z Gomułką i Cyrankiewiczem ze zdziwieniem mogłem zobaczyć w mauzoleum pierwszego prezydenta w Accrze.

Droga do socjalizmu Ghany według awanturniczego kursu Nkrumah zakończyła się zamachem stanu junty wojskowej w 1966 r. Jego upadek, zaledwie 2 miesiące po nieszczęsnej konferencji, nie był jednak wynikiem beznadziejnego stanu gospodarki, ani też wszechobecnej korupcji czy złej pracy niekompetentnego rządu. Nastąpił on na skutek wtrącania się prezydenta w sprawy armii. Jej dowództwo, wyszkolone w tradycjach Królewskiej Akademii Wojskowej w Sandhurst, choć zatroskane problemami Ghany, stało z boku do czasu, kiedy zagrożone zostały jego interesy. Podjęte przez Nkrumah próby podporządkowania armii jego własnym celom, tak jak to uczynił z wieloma instytucjami w państwie, przypadki infiltracji armii przy użyciu partyjnych szpiegów i chęć rozbicia jej spójności, wszystko to wywoływało wśród wojskowych głębokie oburzenie. Szczególnie wielki gniew wzbudziło nadzwyczajne traktowanie prezydenckiej ochrony osobistej, elitarnej jednostki uważanej za prywatną armię prezydenta. Była ona uzbrojona w nowoczesną broń i wynagradzana według szczególnych zasad, podczas gdy pozostała część armii klepała biedę podobną do obywateli. 24 lutego 1966 r., kiedy Nkrumah zatrzymał się w Pekinie w drodze do Hanoi, aby bez powodzenia mediować w wojnie wietnamskiej, armia zadała cios. Poplecznicy Nkrumah natychmiast odcięli się od niego. Na ulicach Accry i Kumasi zebrały się witające żołnierzy ogromne świętujące tłumy, zrzucające liczne portrety Nkrumah, „ozdabiające” domy, urzędy, i fabryki. Stojącą przed budynkiem parlamentu statua Nkrumah została powalona na ziemię, a następnie rozbita na kawałki. Członkowie grup młodzieżowych, wychowani na takich hasłach jak „Nkrumah nigdy nie umrze” czy „Nkrumah jest naszym Mesjaszem”, demonstrowali teraz na ulicach Accry, niosąc plakaty z napisem: „Nkrumah NIE jest naszym Mesjaszem”. 

Po puczu wojskowi powołali komisję śledczą do zbadania aktywów Nkrumah. Była to pierwsza z ponad 40 komisji powołanych do zbadania publicznych i prywatnych działań jego reżimu. Nie było żadnej wątpliwości, że ukazując głębię korupcji, w jakiej pogrążyła się Ghana, wojskowi chcieli zdyskredytować Nkrumah i usprawiedliwić przejęcie przez nich władzy. Tymczasem wykryte dowody miały solidny charakter i były niepodważalne. Komisja wykazała, że w czasie przewrotu Nkrumah dysponował gotówką o wartości 2,322 mln. funtów. Amerykańscy badacze i analitycy, jak Victor LeVine, potwierdzili, że Nkrumah z całą pewnością był osobiście i wyraźnie zamieszany w cały szereg korupcyjnych transakcji. 

Kolejne dekady najnowszej historii Ghany to okres dużej niestabilności z licznymi zamachami stanu. Sytuacja na dobre ustabilizowała się dopiero w drugiej połowie lat 80-tych XX w., demokratyzacja systemowa kraju w połączeniu z zaangażowaniem MFW przyniosły dobre rezultaty. W 1992 r. przyjęta została nowa konstytucja, która przywróciła system wielopartyjny. Wybory prezydenckie w 1993 i 1996 r. wygrał JJ Rawlings, obecny na scenie politycznej Ghany od 1979 r. (wtedy jako wojskowy był autorem nieudanego puczu młodych oficerów armii). Ok. 1983 r. Ghana znalazła się na krawędzi wypłacalności. Dostawy żywności były nieprzewidywalne, produkcja utrzymywała się na niskim poziomie, a realne wydatki na służbę zdrowia stanowiły zaledwie 1/4 ich wysokości z 1976 r. W ciągu 7 lat śmiertelność dzieci wzrosła z 80 do 120 na tysiąc urodzeń! Drogi były nieprzejezdne, a inflacja osiągnęła poziom 123% w 1983 r. Wtedy Ghańska Agencja Rynku Zbytu Kakao zatrudniała ponad 130 tys. ludzi, którzy zajmowali się zbiorami o połowę niższymi niż 20 lat wcześniej. Wówczas dwukrotnie wyższe zbiory potrafiło obsłużyć 50 tys. zatrudnionych. PKB na mieszkańca obniżał się w tempie 7% rocznie. Jakby tego było jeszcze mało, milion obywateli Ghany deportowano z Nigerii, a ostra susza przyczyniła się do przerw w dostawach energii i do pożarów buszu. W 1983 r., przy wsparciu MFW, Rawlings zapoczątkował wielkie reformy, akceptując wreszcie dyscyplinę rynkową i ograniczoną rolę państwa. Rawlings miał sporo szczęścia, gdyż w latach 1983-1988 ceny kakao wzrosły 4-krotnie, zniesione zostały też limity cenowe dla producentów kakao. Dewaluowano też stopniowo wartość miejscowego pieniądza wobec dolara. Zniesiono system licencjonowania importu. Podjęto też duży wysiłek dla zmniejszenia deficytu budżetowego, spadł dług publiczny i zracjonalizowano funkcjonowanie sektora publicznego. Okazało się, że w administracji państwowej pracowały często 3 osoby obsługujące jedną maszynę do pisania i 10 kierowców przypisanych do jednego auta. Pod koniec lat 80-tych ponad 60 tys. zatrudnionych w sektorze publicznym uznano za zbędnych. Wojskowi stwierdzili, że gorliwość i zapał prywatnych właścicieli jest prostą drogą do zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Mimo wewnętrznej opozycji, zapoczątkowano prywatyzację firm państwowych. 

Wyniki tych posunięć były wyjątkowo imponujące. Do 1986 r. produkcja kakao wzrosła ze 155 tys. do 220 tys. ton. Wzrosła także produkcja żywności na mieszkańca. Inflacja spadła ze 123% (1983) do ok. 40% (1990). W latach 1983-1989 roczny wzrost PKB oscylował wokół 6%. Ghana w czasie eksperymentów antyrynkowych Nkrumah tak głęboko pogrążyła się w ubóstwie, że powrót do utraconych pozycji musiał być długotrwałym procesem. Ok. 1998 r., po 15 latach reformatorskiego wysiłku, PKB Ghany nadal był o 16% niższy niż w 1970 r. 

Następcą Rawlingsa został John Kufour, sprawujący urząd przez 2 kolejne kadencje. Przeprowadził on kilka ważnych reform społecznych, takich jak reforma narodowych ubezpieczeń zdrowotnych, wprowadził wyżywienie dzieci w szkołach i przedszkolach. Mimo, że nie wszystkie jego reformy zostały zakończone sukcesem, to postęp cywilizacyjny Ghany został dostrzeżony przez analityków międzynarodowych. Kolejnym prezydentem został Atta Mills, który wkrótce nagle zmarł w naturalnych okolicznościach. Zupełnie pokojowo i bez żadnych turbulencji, tak typowych dla większości krajów afrykańskich, wybrany został kolejny prezydent - Mahama, a w 2016 r. doszło do kolejnej zmiany władzy, wybory wygrał Akufo-Addo, który w 2020 r. zapewnił sobie reelekcję.

W 2011 r. wzrost PKB Ghany (14%) był najszybszy na świecie. Gospodarka była nieźle zrównoważona, poza wydobyciem surowców (złoto, diamenty, rudy magnezu, boksyty, ropa i wiele innych) Ghana jest ważnym producentem komponentów przemysłu samochodowego, technologii cyfrowej, silny jest też przemysł stoczniowy. Wpływy chińskie nie są ani większe, ani mniejsze niż w innych krajach afrykańskich. Może z tą różnicą, że począwszy od 2019 r. wydane zostały specjalne instrukcje wymuszające na chińskich generalnych wykonawcach projektów infrastrukturalnych współpracę z partnerami lokalnymi. Do tej pory nawet siła robocza pochodziła przede wszystkim z Chin. Poziomem życia kraj zdecydowanie przewyższa sąsiadów w Afryce Zachodniej, może z wyjątkiem WKS, ale nie jest przesadnie wysoki. PKB Ghany wyniósł w 2022 r. 73,8 mld. USD przy liczbie ludności 33,5 mln., co daje PKB na mieszkańca tylko 2 203 USD. 

Pandemiczny 2020 r. Ghana zakończyła skromnym wzrostem w wysokości 1,1% PKB, co było wynikiem rewelacyjnym na tle gospodarki światowej. Zawdzięczała to silnemu 5% wzrostowi w 1 kwartale 2020 r., kolejne kwartały były już pod kreską. W 2019 r. wzrost PKB wyniósł 6,5%. Rząd uruchomił kilka tarcz antykryzysowych zarówno dla przedsiębiorstw, jak również dla gospodarstw domowych. Jednak niski wzrost PKB w połączeniu z silnym przyrostem naturalnym spowodował, że realny PKB na mieszkańca spadł w 2020 r. o 1%.

Gospodarka Ghany już w drugiej połowie 2020 r. zaczęła wykazywać oznaki ożywienia, poprawiły się wskaźniki PMI, odzwierciedlające nastroje biznesu. Dodatkowo zakończony został lockdown kraju, a rolnictwo, przemysł przetwórczy i sektor usług wykazały silne odbicie. Pogorszeniu uległa natomiast sytuacja finansów publicznych. Potrzeby pożyczkowe rządu drastycznie wzrosły w czasie pandemii, zmuszając rząd do finansowania deficytu przez bank centralny. Doprowadziło to do dużego wzrostu długu publicznego i kosztów jego obsługi. W połączeniu z kosztami restrukturyzacji sektora finansowego w latach 2018-2019 oraz sektora energetycznego w 2019 r. (w 2019 deficyt budżetowy wyniósł 7,6% PKB, a dług publiczny 63,9%) kryzys pandemiczny wywindował deficyt fiskalny w 2020 r. do poziomu 16,2% PKB, a dług publiczny do 76,1% PKB. Rząd zawiesił też (podobnie jak w Polsce) obowiązywanie reguł fiskalnych. Ponadto deficyt na rachunku obrotów bieżących Ghany przekroczył 3% PKB na koniec 2020 r., co wskazywało na malejącą nadwyżkę w bilansie handlowym. Mimo tego zwiększone przekazy Ghańczyków pracujących poza granicami kraju oraz mniejsze inwestycje zagraniczne rezydentów (w szczególności sektora wydobywczego) spowodowały, że rezerwy walutowe kraju nie skurczyły się. Jednocześnie pandemia spowodowała wzrost odsetka osób żyjących poniżej granicy ubóstwa do niespełna 31%. Post-pandemiczny wzrost gospodarczy szybko się odrodził, w 2021 r. wyniósł 5,1%, a w 2022 r. 3,1% PKB. Deficyt budżetowy wyniósł aż 10,7% (2022), następnie spadł do 4,6% (2023). Dużym problemem jest bardzo wysoki poziom długu publicznego (92,4% w 2022 r.), co wróży gospodarce spore kłopoty. Inflacja w 2021 r. Wynosiła 10%, ale rok później wzrosła do 31,3% oraz ok. 50% w 2023 r.! Rząd Ghany w takiej sytuacji zdecydował po negocjacjach ze związkami zawodowymi o podniesieniu pensji wszystkich urzędników państwowych o 30%. Ghana, określana niedawno jeszcze przez Bank Światowy jako „świecąca gwiazda Afryki” ponownie musi zmagać się z potężnym kryzysem gospodarczym. Cięcia wydatków publicznych i podwyżki stóp procentowych przez bank centralny okazały się dalece niewystarczające by poskromić inflację. Dalsze ograniczenie wydatków publicznych w takich warunkach wydaje się absolutnie konieczne. 

Ghana jest krajem niezwykle przyjaznym dla cudzoziemców, na przeciwnym końcu mojej osobistej statystyki w Afryce znajdują się Nigeria i Gwinea. Ghańczycy są niezwykle otwarci, uśmiechnięci i gościnni. W 2009 r. do Ghany przybył Barack Obama, by wyrazić swoje uznanie i poparcie dla kraju, który dzięki rozwojowi gospodarczemu i demokratycznym rządom uważał za przyczółek dobrobytu i postępu na kontynencie. Co prawda mój post pokazał, że obraz tego kraju jest „bardziej” zniuansowany, niż w opinii Obamy, niemniej w latach po wizycie prezydenta USA rzeczywiście wzrosła liczba zagranicznych turystów odwiedzających Ghanę, co miejscowi uznali za „efekt Obamy”. Ghanie udało się uniknąć zawieruch, jakie targają wieloma innymi krajami w Afryce Zachodniej. Być może to za sprawą luzu i humoru Ghańczyków oraz ich umiejętnościami cieszenia się każdą chwilą, kraj wywiera dobre wrażenie na cudzoziemcach. Nawet Afrykańczycy, którzy tu przyjeżdżają, mówią, że Ghana jest najlepsza. Niewątpliwie warto się tam wybrać.

 



 


108 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Namibia

Erytrea

Uganda

Comments


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page