Eswatini/Swaziland
Eswatini to jedno z najmniejszych i najmniej kojarzonych śródlądowych państw południa Afryki, graniczące jedynie z RPA i Mozambikiem, z dala od świata. Znajduje się w Afryce Subsaharyjskiej, ma powierzchnię zaledwie 17 363 km2, a jego populacja wynosiła 1,27 mln osób w 2026 r., z których ok. 80% to ludność etniczna swatis. Czyni to Eswatini jednym z niewielu krajów w Afryce charakteryzujących się dużą większością etniczną z nieznacznymi mniejszościami. Ponadto w kraju mieszka ok. 12% Zulusów i Sotho (inny gatunek Bantu) oraz niewielki procent białych Anglosasów lub Burów, Arabów z Bliskiego Wschodu i Hindusów. Populacja jest bardzo młoda, średnia wieku to zaledwie 23,5 roku. Swatis posługują się językiem swatiBantu, który wraz z językiem Zulu i suahili stanowi największą grupę językową w Afryce: do 300 języków o wspólnym pochodzeniu. Lud Bantu, pierwotnie osiadły między Kamerunem a Nigerią, rozprzestrzenił się następnie w środkowej i południowej Afryce w wyniku trwających tysiące lat migracji. Najbardziej rozpowszechnionym językiem, prawdziwą „lingua franca” w całej Afryce Wschodniej, jest suahili, z prawie 72 mln użytkowników. Języki Afryki Środkowej i Południowej są często wzajemnie zrozumiałe. Np. osoby mówiące w języku Xosa (tym językiem posługiwał się m.in. Mandela) lub Zulu mogą zrozumieć osoby mówiące w języku Swati (swatiBantu) lub Sotho i odwrotnie. Ciekawostką jest, że msza w Eswatini odprawiana jest w innym języku (Zulu), który jest jednak łatwo rozumiany przez miejscową ludność, mówiącą w spokrewnionym języku (swatiBantu).
Eswatini nigdy nie wzbudzało większego zainteresowania światowej opinii publicznej. Zainteresowanie wywołało dopiero w 2018 r., kiedy zmieniło swoją oficjalną nazwę. W marcu tego roku, władca kraju, król Mswati III, zdecydował bowiem, aby dotychczasowa nazwa Swaziland została zniesiona i zastąpiona inną - Królestwem Eswatini. Mswati III zasiadł na tronie w 1986 r., gdy miał 18 lat, po śmierci swojego ojca, Sobhuzy II, zawsze uchodził za władcę, który prowadził królewski żywot w kraju, będącym jednym z zaledwie kilku państw na świecie, w którym władza absolutna funkcjonuje jako Diarchia, czyli jest sprawowana przez dwie osoby. W przypadku Eswatini są to król oraz królowa - matka. Mswati III rządzi razem z królową matką Ntombi Tfwala. Choć według obowiązującej konstytucji w kraju panuje ustrój demokratyczny, to jednak w praktyce klasyfikuje się ten kraj jako monarchię absolutną, gdyż w rękach króla skupiona jest większość kompetencji. Wprawdzie funkcjonuje w państwie parlament oraz rząd, ale te instytucje nie mają praktycznie żadnych uprawnień. Jest to zarazem jedyna monarchia absolutna w Afryce. W świecie monarchie absolutne funkcjonują jedynie w Brunei, Omanie, Arabii Saudyjskiej, Watykanie i w poszczególnych emiratach tworzących ZEA. Mswati III uchodzi za władcę, który uwielbia prowadzić „królewski żywot”. Ma 15 żon, a jego majątek został wyceniony przez Forbesa na 250 mln. USD (2020).
Król słynie z ekscentrycznych pomysłów, czego przykładem jest wspomniana zmiana nazwy państwa. Otóż król w ten symboliczny sposób postanowił uczcić 50-lecie niepodległości swojego kraju. 19 kwietnia 2018 r. Mswati III zaskoczył chyba wszystkich, kiedy podczas przemówienia do poddanych wygłoszonego na stadionie w stolicy kraju – Mbabane, oznajmił, że od tamtej pory Swaziland będzie oficjalnie zwane „Królestwem eSwatini”, co oznacza „ziemię plemienia Swazi”, a nie informatyzację mało rozpoznawalnego afrykańskiego kraju. Swoją decyzję monarcha poparł faktem, że ilekroć za granicą wspomina o swoim państwie, to spora część osób myli go ze Szwajcarią (ang. Switzerland). Jednak eSwatini daleko do Szwajcarii, Mswati III jest chyba jedyną osobą na świecie, któremu się takie skojarzenie przyśniło. Szwajcaria nie ma wprawdzie też dostępu do morza, ale na tym te podobieństwa kończą się. Nie ma tu żadnych usług bankowych, jest za to rozwinięty przemysł cukrowy (eksport do UE) oraz tekstylny (eksport do USA, podobnie jak w pobliskim Lesotho do czasu ogłoszenia przez Trumpa w 2025 r. nowych zaporowych ceł importowych). Ok. 75% mieszkańców zatrudnionych jest w rolnictwie, a 50% PKB generują usługi rządowe. Kraj miał wprawdzie stać się czymś na kształt Szwajcarii bądź przynajmniej na kształt amerykańskiego Las Vegas po tym jak w 1964 r. Swaziland został wydzielony z RPA, a Wlk. Brytania zadbała o to, by w Swazilandzie było przestrzegane prawo. Do dnia dzisiejszego zresztą stanowiska w aparacie sądowym sprawują sędziowie z RPA. Natomiast gospodarka Swazilandu (w tym cały sektor finansowy) była zawsze ściśle powiązana z gospodarką RPA, a przez wiele lat kraj ten stanowił furtkę dla południowoafrykańskiego przemysłu bojkotowanego oficjalnie z powodu apartheidu. Kraj ma wprawdzie własną walutę (monety mają bardzo charakterystyczny kształt, nie są okrągłe jak w reszcie świata, za to ich brzegi przypominają brzegi serwetki), ale podobnie jak w Lesotho, Namibii czy Zimbabwe, walutą obowiązującą jest rand RPA, a lokalne waluty wymieniają się z randem po parytecie 1:1.
Mimo, że Eswatini nie ma dostępu do morza, staje się potentatem w biznesie morskim, gdyż weszło na rynek rejestrów statków. Statki objęte sankcjami, przynajmniej na krótko, znajdują w Eswatini nowy dom. Prywatna firma zarejestrowana w Eswatini stała się bowiem administratorem rejestru statków, który przyjmuje tonaż objęty sankcjami, po wcześniejszym błyskawicznym wzroście znaczenia Gabonu w tej diedzinie (ten kraj ma przynajmniej dostęp do morza) jako głównego hubu przyjmowania „ciemnej floty” (dark fleet). Firma administrująca nowo założonym rejestrem Eswatini, od momentu rozpoczęcia działalności w 2023 r. pozwoliła na przeflagowanie, czyli przyjęła m.in. syryjskie statki objęte sankcjami (działo się to jeszcze przed obaleniem reżimu Asada) i oferowała certyfikację marynarzy i usługi portowe z tego śródlądowego państwa, mimo tego, że nie jest ono członkiem Międzynarodowej Organizacji Morskiej ani sygnatariuszem żadnego z głównych traktatów lub konwencji morskich. Niech zatem nie zdziwi nikogo statek z banderą Eswatini, aczkolwiek nie jest to powód do wielkiej chwały, a raczej sygnał ostrzegawczy.
W 2024 r. Mswati III ponownie zaskoczył, kiedy ogłosił zaręczyny z kolejną 16 już wybranką – córką byłego prezydenta RPA Jacoba Zumy, równie jurnego satrapy - poligamisty. Do zaręczyn doszło podczas tradycyjnego święta, znanego jako Taniec Trzcin (Umhlanga). To trwające 8 dni święto, podczas którego młode kobiety, ubrane w tradycyjne stroje, śpiewają i tańczą. Ceremonia jest tak sławna, że do Eswatini przyjeżdżają na nią turyści z całego świata. To kilkudniowe święto odbywa się we wrześniu każdego roku, z całego kraju do królewskiej rezydencji przybywają tysiące dziewcząt, które następnie wyruszają na pola trzciny. Ścinają ją i przynoszą w hołdzie panującemu i jego matce. Przy tym śpiewają, tańczą, stroją włosy, w znacznym stopniu pozostając roznegliżowane. Jeśli król zawiesi oko na którejś z uczestniczek, może pojąć ją za żonę. Jest to marzenie wielu dziewcząt wychowanych w biedzie, jednak podczas święta narażone są także na molestowanie i gwałty ze strony strażaków, co przy stopniu zainfekowania HIV w tym kraju jest groźne dla życia. Ponadto w miejscowej tradycji używanie prezerwatyw i monogamia nie są szczególnie poważane, a inicjacja seksualna odbywa się przedwcześnie. Król Mswati III powinien dawać przykład wstrzemięźliwości, tymczasem jest zupełnie odwrotnie.
To nie pierwsze zaręczyny ogłoszone przez Mswatiego podczas Umhlangi. W 2005 r. jako narzeczoną przedstawił 17-letnią dziewczynę, a zaledwie kilka dni przed tym wydarzeniem król uchylił zakaz uprawiania seksu dla dziewcząt poniżej 18 roku życia, który sam wprowadził w ramach walki z wirusem HIV. Monarcha i tak zdążył wcześniej złamać ten zakaz, gdy w 2001 r. za 9 żonę wziął inną 17-latkę. Wtedy sam wymierzył sobie karę w postaci zapłaty grzywny, jaką było oddanie krowy. Kuriozalny był komentarz rzecznika rządu Eswatini, niejakiego Alpheousa Nxumalo, po ogłoszeniu zaręczyn z 16 żoną, który w rozmowie z BCC powiedział: „Miłość jest ślepa i nie liczy wieku. Miłość dzieje się między dwojgiem ludzi, może się wydarzyć między stulatkiem i kimś, kto ma więcej niż wiek dozwolony przez konstytucję”. Król jest bardzo rodzinny, w szczególności dba o edukację swoich dzieci. Jednego z synów posłał do elitarnej zachodniej szkoły, jednak na jego edukację muszą składać się wszyscy poddani.
Mswati III podrzucił też, póki co niezrealizowany pomysł, by chorych i zainfekowanych HIV sterylizować i oznaczać. Potem złamał celibat, narzucony swoim młodym poddanym w latach 2001-2005, gdy sam zapałał żądzą do nastolatki, oskarżano go nawet o porywanie dziewcząt. Można odnieść wrażenie, że władze Eswatini przez lata chętniej walczyły z kobietami niż z powszechnym przyzwoleniem na gwałty. Obok chorób, bezrobocia, biedy, zmuszania dzieci do pracy oraz represji wobec mniejszości LGBT, przedmiotowe traktowanie kobiet to jeden z głównych problemów tego kraju. Mswati III jest władcą z zupełnie innej epoki. Podróżnik Wojciech Jagielski tak opisał jedno z jego przyjęć urodzinowych: „Gospodarz był władcą całą gębą, ostatnim prawdziwym królem w Afryce, który nie tylko panował, ale rządził, nie tylko przewodził swoim poddanym, ale uważał się za ich opiekuna i właściciela. Przyjęcie urządzono na stadionie piłkarskim, już od świtu ściągali tam z gór wojownicy w lamparcich i bawolich skórach, pióropuszach, z włóczniami i tarczami. Na boisku wojskowe i szkolne orkiestry grały marsze i standardy jazzowe, a kobiety w kolorowych perkalowych sukniach wirowały w plemiennych tańcach. Najznamienitszych gości zwożono limuzynami przed trybunę honorową, na której obok jubilata zasiadła królowa matka”.
Mswati III opływa w luksusy. W 2019 r. podano do wiadomości, że kupił 120 BMW na użytek rodziny królewskiej oraz 19 luksusowych Rolls-Royce’ów z myślą głównie o swojej matce i swoich licznych żonach. Król ma też czasami bardzo poważne problemy, jak ten z pechowego dla niego 2011 r. Najpierw jego 23-letnia żona zdradziła go z przyjacielem – ministrem sprawiedliwości, przez co musiało dojść do skandalicznego rozwodu. Potem pojawiły się jeszcze bardziej zadziwiające plotki, które opisał norweski dziennikarz Mikal Hem w książce „Jak zostać dyktatorem”. Otóż w grudniu 2011 r. zaczęły krążyć pogłoski, że król bierze udział w jakiś przedziwnych zwierzęcych rytuałach. Corocznie w ówczesnym Swazilandzie organizowany był i nadal jest festiwal Incwala. W ten sposób kraj świętuje powrót króla do życia publicznego po okresie, w którym oddaje się on duchowej kontemplacji. Obchody służą też wzmocnieniu władzy królewskiej. Z tym festiwalem zawsze wiąże się mistyka, ale tym razem jeden ze świadków – Sthembiso Simelane - postanowił zabrać publicznie głos. Był on przez 10 lat członkiem królewskiego pułku Intyatsi i uczestniczył w święcie Incwala. Na swoim koncie w Facebooku opisał to, co widział podczas festiwalu. A widział naprawdę dużo, jak np. to, że król doznaje duchowego oczyszczenia za pomocą magicznego węża. Ale zszokował swoich współobywateli przede wszystkim opisem, jak król uprawiał rytualny seks z wołem. Ten opis każdego może przyprawić o mdłości i aż trudno uwierzyć, by coś takiego mogło mieć rzeczywiście miejsce.
Plotki, psujące królowi opinię, to jednak nie wszystko, zresztą Mswati III nie zwykł się nimi przejmować. Poważnym wyzwaniem stał się opór polityczny w kraju oraz protesty społeczne od 2021 r. przetaczające się przez kraj. Seria protestów przeciwko monarchii absolutnej i na rzecz demokratyzacji rozpoczęła się pod koniec czerwca 2021 r. i trwała do lata 2023 r. Początkowo pokojowy protest eskalował po kilku dniach, przeradzając się w przemoc, grabieże i plądrowanie sklepów w gminie niedaleko stolicy Mbabane, kiedy rząd zajął stanowcze stanowisko wobec demonstracji i zakazał rozdawania petycji. Spowodowało to odwet protestujących, którzy rzucali kamieniami i starli się z policją. Pod koniec czerwca 2021 r. spekulowano nawet, że Mswati III uciekł z Eswatini w obliczu narastających zamieszek. Rząd szybko zaprzeczył tym doniesieniom, jednak zakazana Komunistyczna Partia Swazilandu twierdziła, że król uciekł swoim prywatnym samolotem do RPA, inni sugerowali, że przybywał on w Mozambiku i nakazał siłom bezpieczeństwa brutalne stłumienie protestów. Te jednak trwały nadal, mimo zaangażowania nie tylko policji, ale też oddziałów wojska. Rząd zamknął szkoły, sklepy, ograniczył dostęp do internetu i wprowadził godzinę policyjną. W lipcu tego roku aresztowanych zostało dwóch parlamentarzystów pod zarzutem podżegania do przemocy w czasie protestów. Zostali oni w 2024 r. skazani na absurdalnie wysokie wyroki więzienia 25 i 18 lat. We wrześniu 2021 r. uczniowie szkół średnich i studenci rozpoczęli serię strajków. W październiku tysiące protestujących przemaszerowało pod ambasadę USA w Mbabane, co spotkało się z gwałtowną interwencją sił bezpieczeństwa, które rozproszyły tłum strzelając do niego gumowymi kulami, gazem łzawiącym, ale też ostrą amunicją. Były ofiary śmiertelne. Trzy tygodnie później policja stłumiła protest urzędników państwowych, raniąc 30 pielęgniarek. W odpowiedzi związek pielęgniarek wydał oświadczenie, że pielęgniarki nie będą już leczyć funkcjonariuszy policji.
W 2022 r. kontynuowane były mniejsze protesty organizowane przez prodemokratycznych aktywistów. W lutym studenci protestowali w sprawie stypendiów, domagając się też zwrotu opłat za akademiki, na co policja zareagowała aresztowaniami i torturami wielu liderów organizacji studenckich. W marcu wspomniana Partia Komunistyczna rozpoczęła kampanię antymonarchiczną pod hasłem „turn up the heat” (podkręć temperaturę), w ramach której zorganizowano szereg wieców, które policja rozpędziła siłą. W kwietniu policja stłumiła kolejne protesty studenckie na kampusach uniwersyteckich w Mbabane i Manzini, używając gazu łzawiącego. Kolejna fala większych protestów nastąpiła w listopadzie 2022 r. Zamieszki wybuchły, gdy policjanci wkroczyli do rezydencji premiera, domagając się podwyżek płac, a następnie zamordowany został jego krewny. Po 2 dniach prodemokratyczna grupa bojowników dokonała szeregu ataków na posterunki policji, ciężarówki, sklepy spożywcze i budynki rządowe w całym kraju. Do protestu przyłączyło się 100 kierowców minibusów i autobusów w Manzini, domagając się uwolnienia swoich kolegów. Interweniowało wojsko, które otworzyło ogień do demonstrujących, znowu były ofiary.
Niepokoje utrzymywały się też w 2023 r. W styczniu jeden z liderów prodemokratycznych prawnik Maseko został zamordowany przez uzbrojonych mężczyzn w swoim domu, co wywołało oburzenie nie tylko w Eswatini, ale także za granicą. Kilka godzin przed tym morderstwem Mswati III wygłosił przemówienie w swojej rezydencji, w którym zapowiedział, że ci aktywiści prodemokratyczni, którzy pierwsi rozpoczęli przemoc będą mieli kłopoty. Z kolei w latem 2023 r. członkowie kilku nielegalnych partii politycznych zorganizowali kolejne protesty upamiętniające 50 rocznicę dekretu króla Sobhuzy II delegalizującego działalność ugrupowań politycznych. Niektóre protesty zostały udaremnione przez masowe rozmieszczenie sił bezpieczeństwa, inne odbyły się i zakończyły gwałtownymi starciami między aktywistami prodemokratycznymi a policją, w których kilka osób zostało rannych. We wrześniu 2023 r. kilka partii politycznych wezwało do bojkotu wyborów powszechnych. Mimo to zagłosowały w nich tysiące osób. Niektórzy obserwatorzy, jak np. Rada Kościołów Swazilandu, twierdzili, że wysoka frekwencja była związana z zastraszaniem wyborców. Od tego momentu protesty praktycznie ustały.
2024 r. był już spokojny, pomimo bardzo niskiego poziomu poparcia społecznego dla rządu. Opozycja argumentowała, że pomimo protestów i sporadycznych obietnic reform ze strony rządu, nie doszło do żadnych zmian politycznych w kraju. Tymczasem siły bezpieczeństwa przeprowadziły serię aresztowań i obław na członków Partii Komunistycznej, zmuszając wielu z nich do ucieczki z kraju. Human Rights Watch wezwała rząd do „unikania arbitralnego użycia siły” w przyszłości i podkreśliła, że protesty powinny być „sygnałem alarmowym dla króla i jego rządu, by zwrócili uwagę na uzasadnione apele o reformy”. Z kolei Amnesty International określiło reakcję rządu na spacyfikowanie protestów społecznych w latach 2021-2023 jako „pełnowymiarowy atak na prawa człowieka”. Również rządy RPA, USA i Wlk. Brytanii również wyraziły swoje zaniepokojenie, apelując o przywrócenie pokoju i respektowanie prawa do pokojowych protestów. USA w 2025 r. wysłały również dodatkowych żołnierzy do ochrony swojej ambasady w Eswatini, by wzmocnić jej bezpieczeństwo. Nawet prezydent RPA Ramaphosa nawoływał do reform politycznych w Eswatini i rozluźnienia ostatniej autorytarnej monarchii absolutnej w Afryce. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, by te apele mogły wpłynąć na Mswatiego III. To raczej sami mieszkańcy Eswatini mogą nie wytrzymać długo życia w anachronicznym systemie pod dyktatem absolutnego monarchy, ale trudno powiedzieć, kiedy to może się stać.
Pierwsze ślady osadnictwa na terenach Eswatini sięgają ok. 250 tys. lat p.n.e. Były to prymitywne narzędzia kamienne. Szacuje się, że pierwsze ślady wydobycia żelaza w kopalniach Ngwenya w północno-zachodniej części kraju pochodzą sprzed 42 tys. lat, co czyni je najstarszymi na świecie. Istnieją też dane wskazujące, że początki górnictwa na tym obszarze mogą być jeszcze wcześniejsze, sięgające lat 70 000–120 000 p.n.e. Pierwotnie, w środkowej epoce kamienia łupanego do ok. 23 000 p.n.e., w rejonie Ngwenya wydobywano czerwoną ochrę (nieorganiczny pigment) służącą jako kosmetyk oraz do wytwarzania barwników, używanych w praktykach rytualnych oraz do tworzenia malowideł naskalnych. Surowiec ten występował w złożu wysokiej jakości błyszczącego hematytu, wykształconego w postaci drobno- i grubokrystalicznej. Wyrobiskiem, które zachowało się z tego okresu, jest tzw. Grota Lwa (ang. Lion Cavern), która ma postać płytkiej, wydrążonej w skale komory o głębokości ok. 9 m i wysokości ok. 6 m. Według szacunków, w czasach prehistorycznych wydobyto w niej ok. 1200 ton surowca. Z tego okresu pochodzą liczne znaleziska archeologiczne, obejmujące narzędzia górnicze – toporki, młotki i kilofy. Ślady eksploatacji wyrobisk w Ngwenya pochodzą również z ok. 2000 p.n.e., z przełomu er oraz z V w. n.e. Ok. 400 r. n.e. z obszarów położonych na północnym brzegu rzeki Limpopo na te tereny przybyli przedstawiciele rolniczo-pasterskich ludów Bantu. Również oni wydobywali tu rudy żelaza, wytapiali je oraz handlowali otrzymanym żelazem w całej okolicy. Przeprowadzone w 1957 roku badania geologiczne wykazały występowanie w masywie Ngwenya złoża rudy żelaza wielkości ok. 30 mln ton i o średniej zawartości żelaza metalicznego wynoszącej 60%. W 1964 r. rozpoczęto jego eksploatację, uruchamiając wielką kopalnię odkrywkową, która przyczyniła się do gospodarczego rozwoju kraju. Wybudowano m.in. sieci elektroenergetyczne, strefę przemysłową w mieście Matsapha oraz linię kolejową łączącą kopalnię z portem w Lourenço Marques (to dzisiejsza stolica Mozambiku, Maputo), skąd surowiec eksportowany był do Japonii. W 1977 r. zakład zakończył swoją działalność, pozostawiając po sobie częściowo zalany wodą kamieniołom. W 2005 r. oddano do użytku centrum turystyczne gromadzące i prezentujące związane z kopalnią eksponaty, w tym m.in. próbki minerałów czy archiwalne fotografie. W 2018 r. budynek wraz ze zbiorami doszczętnie spłonął. W latach 2011–2014 indyjska firma Salgaocar prowadziła wydobycie żelaza w Ngwyenya, co doprowadziło do zanieczyszczenia źródeł wody pitnej dla mieszkańców stolicy kraju, Mbabane. Udowodnione zostały przypadki korupcji w celu uzyskania koncesji oraz naciski ze strony władcy kraju, Mswatiego III, na instytucje zajmujące się ochroną środowiska w Swazilandzie. Zagrożeniem dla kopalń oraz otaczającego je rezerwatu pozostają plany króla oraz rządu dotyczące wznowienia wydobycia w Ngwenya, mimo że od 2008 r. obiekt ten jest kandydatem Eswatini zgłoszonym na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Eswatini ma bogatą i złożoną historię w przedkolonialnej przeszłości Afryki Subsaharyjskiej, ok. 2 tys. lat temu na tereny dzisiejszego Eswatini przybyły ludy Sotho i Nguni z Nigerii i Kamerunu posługujące się językiem bantu, zajmujące się głównie rolnictwem i górnictwem. Wyparli oni rdzenną ludność Buszmenów. W ciągu stuleci mieszkańcy tych terenów udomowili wiele gatunków zwierząt, jak kozy, owce i bydło. Około XVI w. jeden ze szczepów Nguni oddzielił się od pozostałych i utworzył swoje własne państwo, Swaziland, które początkowo znajdowało się na terenie dzisiejszego Mozambiku, później jednak pod naporem innych plemion przeniosło się na tereny, na których jest do dziś. Wielkie znaczenie w państwie otrzymał jeden z rodów plemiennych, Dlamini. Dzisiejsza dominująca grupa etniczna, Swazi, pojawiła się w XVIII w. wraz z utworzeniem królestwa kierowanego przez króla Ngwane III. Królestwo Swazi rozwijało się poprzez naprzemienne sojusze małżeńskie i wojny z innymi grupami etnicznymi, zwłaszcza Zulusami (rozprzestrzenionymi głównie na północy dzisiejszej RPA), ale też Burami. Między 1840 i 1868 r. rządy nad plemieniem sprawował Mswati II, który poprosił Europejczyków o pomoc w walkach z Zulusami. W ciągu panowania tego władcy na terenach zamieszkałych przez lud Swazi zaczęli osiedlać się przybysze z Europy, a po śmierci władcy w 1894 r. zdecydowano uznać się uznać zwierzchność RPA. W 1903 r. tereny republik burskich (w tym Swaziland) zostały anektowane przez Wlk. Brytanię, a w 1906 r. powstał brytyjski Protektorat Swaziland.
W 1921 r. pełnię władzy nad ludem Eswatini objął król Sobhuza II. W chwili śmierci swojego ojca miał on kilka miesięcy, zatem de iure był królem od jego śmierci w 1899 r. Regencję do 1921 r. sprawowała jego babka, a od grudnia 1921 r. panował już samodzielnie. Sobhuza II prowadził działalność mającą na celu rozwój kultury i tożsamości narodowej mieszkańców Eswatini. We wczesnych latach rządów pośrednich Brytyjczycy spodziewali się, że Swaziland zostanie ostatecznie włączony do RPA. Jednak po II Wojnie Światowej nasilenie dyskryminacji rasowej w RPA, zwłaszcza w czasie rządów Partii Narodowej, skłoniło Wlk. Brytanię do przygotowania Swazijczyków do całkowitej niepodległości. Aktywność polityczna nasiliła się na początku lat 60-tych XX w. Powstało kilka partii politycznych, które rywalizowały o władzę i rozwój gospodarczy. Partie te były jednak w dużej mierze miejskie i miały niewielkie powiązania z obszarami wiejskimi, gdzie nadal mieszkała większość Swazi. Tradycyjni ich przywódcy, w tym król Sobhuza II i jego Rada Wewnętrzna, utworzyli Ruch Narodowy Imbokodvo (INM), grupę polityczną, która wykorzystała swoją bliską identyfikację ze stylem życia Swazi. Odpowiadając na presję na rzecz zmian politycznych, rząd protektoratu zaplanował na połowę 1964 r. wybory do pierwszej Rady Legislacyjnej, w której mieli uczestniczyć Swazi. W wyborach rywalizowały INM i cztery inne partie, z których większość prezentowała bardziej radykalne programy. INM zdobyła wszystkie 24 wybieralne mandaty.
W 1963 r. Swaziland otrzymał od rządu brytyjskiego konstytucję dającą szeroką autonomię. Przed uzyskaniem niepodległości INM umocniła swoją bazę polityczną poprzez uwzględnienie wielu postulatów bardziej radykalnych partii, zwłaszcza postulat natychmiastowej niepodległości. Konstytucja Swazilandu została ogłoszona przez Wlk. Brytanię w listopadzie 1963 r., na mocy której ustanowiono rady: ustawodawczą i wykonawczą. Sprzeciwiła się temu Narodowa Rada Swazilandu (Liqoqo). Pomimo sprzeciwu, wybory odbyły się, a pierwsza Rada Legislacyjna Swazi została ukonstytuowana 9 września 1964 r. W 1966 r. rząd Wlk. Brytanii zgodził się w końcu na uzgodnienie nowej konstytucji. Komisja konstytucyjna uzgodniła monarchię konstytucyjną dla Swazilandu, z samorządem, który miał powstać po wyborach parlamentarnych w 1967 r. Zmiany w pierwotnej konstytucji zaproponowane przez Radę Legislacyjną zostały zaakceptowane przez Wlk. Brytanię, a nowa konstytucja przewidywała utworzenie Izby Zgromadzenia i Senatu. Wybory na mocy tej konstytucji odbyły się w 1967 r. Swaziland uzyskał niepodległość 6 września 1968 r. i w wyniku rezolucji RB ONZ nr. 257 został przyjęty do ONZ. Pierwszym premierem państwa został Dlamini związany z dynastią królewską. Pierwsze wybory po uzyskaniu niepodległości odbyły się dopiero w maju 1972 r. INM uzyskała blisko 75% głosów. Ngwane National Liberatory Congress (NNLC) uzyskał nieco ponad 20% głosów, co zapewniło partii trzy miejsca w parlamencie. W odpowiedzi na oczekiwania NNLC, król Sobhuza uchylił konstytucję z 1968 r. i w 1973 r. rozwiązał parlament. Przejął pełnię władzy i zakazał wszelkiej działalności politycznej oraz działalności związków zawodowych. Swoje działania uzasadniał usunięciem obcych i podziałowych praktyk politycznych, niezgodnych ze stylem życia Swazi. W 1978 r. na mocy nowej konstytucji wprowadzono w państwie monarchię absolutną. Rok później powstał parlament Swazilandu, pełniący jednak jedynie funkcje doradcze. Nowy parlament został wybrany częściowo w wyborach pośrednich, a częściowo bezpośrednio przez króla.
Biorąc pod uwagę cały okres formalnego panowania Sobhuzy (łącznie z okresem regencji), czyli lata 1899-1982 panował łącznie 82 lata i 254 dni, dzięki czemu zajmuje pierwsze miejsce wśród głów państw, jeśli chodzi o udokumentowaną długość panowania w dziejach świata. Sobhuza II rządził krajem dekretami aż do swojej śmierci w 1982 r. Po śmierci króla jego następcą został syn Makhosetive, który po kilkuletnim okresie rządów regentek, wdów po Sobhuzie wstąpił na tron jako Mswati III. Najpierw głową państwa była królowa regentka Dzeliwe Shongwe do 1984 r., kiedy to została usunięta przez Liqoqo, najwyższym tradycyjnym organie doradczym, który rościł sobie prawo do udzielania wiążących rad królowej regentce. Shongwe została zastąpiona przez królową matkę Ntombi Tfwalę. W październiku 1985 r. królowa regentka Ntombi zademonstrowała swoją władzę, odwołując przywódców Liqoqo. Książę Makhosetive powrócił ze szkoły w Anglii, aby objąć tron i pomóc w zakończeniu trwających wewnętrznych sporów. Został intronizowany jako Mswati III w kwietniu 1986 r. Wkrótce potem zniósł ostatecznie Liqoqo. W listopadzie 1987 r. wybrano nowy parlament i powołany został nowy gabinet. W latach 1988 i 1989 podziemna partia polityczna, Ludowy Zjednoczony Ruch Demokratyczny (PUDEMO), krytykowała króla i jego rząd, wzywając do „reform demokratycznych”. W odpowiedzi na to zagrożenie polityczne i rosnące żądania społeczne dotyczące większej odpowiedzialności w rządzie, król i premier zainicjowali trwającą debatę narodową na temat konstytucyjnej i politycznej przyszłości Swazilandu. Debata ta doprowadziła do kilku reform politycznych, zatwierdzonych przez króla, w tym głosowania bezpośredniego i pośredniego, w wyborach krajowych w 1993 r. W tych wyborach zarejestrowano wyborców, zwiększono liczbę okręgów wyborczych z 50 do 55, a wybory uznano za wolne i uczciwe.
Nie sposób nie wspomnieć w kontekście tego malutkiego kraju (1,26 mln. mieszkańców w 2026 r.) o prawdziwej katastrofie związanej epidemią HIV/AIDS od lat 80-tych XX w. Pochłonęła ona tysiące ofiar i doprowadziła do sytuacji, w której jeszcze w 2017 r. 28,8% populacji w wieku 15-49 lat było zarażona wirusem (dane ONZ). W samym tylko 2016 r. odnotowano 9 443 nowe przypadki zakażeń i ponad 3 tys. zgonów z powodu HIV. Dawny Swaziland jest państwem o największej na świecie częstości występowania wirusa HIV wśród ludności. Epidemia dotyka całą populację, chociaż niektóre jej grupy jak prostytutki, młodzież, młode kobiety i homoseksualiści są narażone bardziej niż inne. Skalę zjawiska można przypisać tradycjom przodków, które zezwalają na poligamię i uważają prokreację za oznakę dobrobytu (sam król Mswati III jest tutaj niedoścignionym wzorem), a także słabej kulturze zapobiegania i bezwładności instytucji przez dziesięciolecia w tworzeniu poważnego programu profilaktycznego. Z powodu ubóstwa wiele młodych dziewcząt ucieka się do prostytucji, co sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa. Dopiero w 2004 r. rozpoczęto wdrażanie terapii antyretrowirusowej (ART), która okazała się bardzo skuteczna, do tego stopnia, że od 2011 r. zachorowalność wśród dorosłych spadła o połowę, podobnie jak liczba urodzeń zakażonych wirusem HIV, dzięki obowiązkowemu leczeniu kobiet w ciąży i karmiących piersią (szacuje się, że obecnie 90% osób zakażonych wirusem HIV zostało zdiagnozowanych i otrzymuje ART). Istnieje wiele organizacji pozarządowych zaangażowanych w walkę z chorobą, a Kościół katolicki jest w czołówce, ze swoimi wyspecjalizowanymi ośrodkami, w tym Sióstr Misjonarek Najświętszego Serca Jezusa w MissionSan Felipe, które oferują programy nie tylko w zakresie zapobiegania i leczenia AIDS/HIV (zwłaszcza dla kobiet w ciąży, gdzie leczenie antyretrowirusowe blokuje przenoszenie wirusa na płód, który dzięki temu może urodzić się zdrowy), ale także w walce z ubóstwem i brakiem edukacji, przemocą na tle płciowym i innymi wyniszczającymi chorobami, takimi jak gruźlica i rak szyjki macicy.
Swaziland został tak bardzo zdewastowany przez AIDS i jego konsekwencje dla ludności, że król Mswati III wprowadził w 2001 r. prawo wymagające czystości (oczywiście kobiecej!) do 24 roku życia. Dramatyczne konsekwencje epidemii obejmują nie tylko bardzo wysoką śmiertelność wśród dorosłej populacji (ale nie tylko) i drastyczny spadek średniej długości życia, ale także bardzo wysoką liczbę sierot (nie ma oficjalnych danych, ale szacuje się, że około 100 000 dzieci żyje w grupach w warunkach określanych jako dzieciństwo bez dorosłych, dla których w ostatnich latach utworzono tak zwane Punkty Opieki Sąsiedzkiej (VCP), społeczności, w których ludzie organizują się, aby opiekować się sierotami i dziećmi w trudnej sytuacji.
Mimo tych problemów gospodarka i populacja Swazilandu nadal rosły w latach 80-tych XX w. Średni wzrost gospodarczy wyniósł 3,3% rocznie w latach 1985–1993. Roczny wzrost populacji w tym samym okresie wynosił ok. 3%. Gospodarka kraju w latach 80-tych XX w. nadal była zależna od RPA, aż 90% importu pochodziło z RPA, a 37% eksportu trafiało do tego kraju. Swaziland, wraz z Lesotho, Botswaną i RPA, nadal był członkiem Południowoafrykańskiej Unii Celnej (SACU). Dochody państwa były w dużym stopniu uzależnione od przekazów pieniężnych Unii Celnej, które w latach 1981–1987 wynosiły od 48,3% do 67,1% wszystkich wpływów budżetowych. W latach 90-tych XX w. miała miejsce seria protestów studentów i robotników, którzy wywierali presję na króla, aby wprowadził reformy. W 1997 r. doszło do dużego strajku generalnego. Wkrótce potem stanowisko premiera objął Sibusiso Dlamini. W ten sposób "wymuszone" zostały reformy konstytucyjne, których kulminacją było wprowadzenie obecnej konstytucji Swazilandu w 2005 r. Stało się to pomimo sprzeciwu opozycji. Obecna konstytucja nie reguluje jasno statusu partii politycznych. Właściwie ich działalność jest ograniczona tylko do stowarzyszeń przedstawicielskich.
Pierwsze wybory na mocy nowej konstytucji odbyły się w 2008 r. Członkowie parlamentu zostali wybrani z 55 okręgów wyborczych (znanych również jako tinkhundla) na 5-letnią kadencję. W 2011 r. Swaziland doświadczył ciężkiego kryzysu gospodarczego z powodu zmniejszonych wpływów z SACU. Doprowadziło to do tego, że rząd Swazilandu zwrócił się o pożyczkę do sąsiedniej RPA. Jednak warunki pożyczki, które obejmowały przeprowadzenie reform politycznych, zostały przez rząd Swazilandu odrzucone. Kryzys finansów publicznych sprowokował kolejne protesty publiczne organizacji obywatelskich i związków zawodowych. Jednak rząd z wesołym królem Mswatim III jeszcze raz miał sporo szczęścia, gdyż w kolejnym 2012 r. poprawa wpływów SACU złagodziła presję fiskalną na rząd. Nowy parlament, drugi od czasu ogłoszenia konstytucji, został wybrany 20 września 2013 r. Po nich król po raz trzeci powołał Sibusiso Dlaminiego na stanowisko premiera.
Wzrost gospodarczy Eswatini pozostaje w tyle za sąsiadami, a wzrost w sektorze opieki zdrowotnej w okresie od 2001 r. wynosił do 2020 r. średnio 2,8%, czyli o prawie 2 punkty procentowe mniej niż w innych krajach członkowskich unii celnej SACU. Czynnikami, które się do tego przyczyniają są przede wszystkim skutki AIDS, niska wydajność rolnictwa, susze, ale też duży i oczywiście skrajnie nieefektywny sektor rządowy. Gospodarka jest zdominowana przez usługi, które odpowiadają za nieco ponad połowę PKB, podczas gdy przemysł, zwłaszcza wytwórczy odpowiada za ok. 1/3. Ubóstwo w Eswatini jest nadal głęboko zakorzenione, napędzane ograniczonym tworzeniem formalnych miejsc pracy, słabym klimatem biznesowym i ograniczonymi możliwościami ekonomicznymi. Bezrobocie jest wysokie i rośnie, szczególnie wśród młodzieży (w 2023 r. 56% osób w wieku od 15 do 24 lat było bezrobotnych). Wrażliwość Eswatini na szoki zewnętrzne i klimatyczne, zwłaszcza nawracające susze, dodatkowo zmniejsza i tak wątłe źródła utrzymania na obszarach wiejskich i spowalnia działania na rzecz walki z ubóstwem. Miejscowa waluta powiązana jest z randem RPA sztywnym kursem 1:1, tworząc wraz z RPA, Namibią i Lesotho wspólny obszar walutowy CMA.
Zobaczmy zatem, jak Eswatini radzi sobie z makroekonomią. PKB wzrósł z 0,5% w 2022 r. do 4,8% w 2023 r., głównie dzięki lepszej kondycji sektora usług. Zagregowany popyt był napędzany głównie przez konsumpcję, która stanowiła aż 84% PKB, oraz inwestycje (13% PKB). Inflacja była w miarę pod kontrolą, chociaż wzrosła do 5% w 2023 r. Władze monetarne stopniowo podnosiły stopę dyskontową z 3,75% (w marcu 2022 r.) do 7,75% (lipiec 2023 r.), a następnie nieznacznie ją obniżyły do 7,5% (od sierpnia 2023 r.). Miejscowa waluta związana jest sztywnym kursem z randem RPA o parytecie 1:1, tworząc wraz z RPA, Namibią i Lesotho wspólny obszar walutowy (CMA). Deficyt budżetowy wzrósł z 4,5% (2022) do 6,3% (2023), głównie ze względu na słabsze od oczekiwań przychody budżetowe. Relacja długu do PKB nieznacznie spadła z 43% (w grudniu 2022 r.) do 41% (grudzień 2023 r.), przekraczając zakładany w ustawie poziom. Dochody z podatków krajowych nieznacznie wzrosły z 15,6% PKB (2022) do ok. 16,1% (2023). Saldo obrotów na rachunku bieżącym poprawiło się, a deficyt w wysokości 2,6% PKB (2022) zamienił się w nadwyżkę 3,9% PKB (2023), wspieraną przez poprawę bilansu handlowego i napływ dochodów wtórnych (wszystkie dane: African Economic Outlook 2024). Sektor finansowy pozostawał stabilny, chociaż odsetek kredytów zagrożonych pozostał wysoki i wynosił ok. 7,2% kredytów brutto (2023). Banki utrzymywały wysoki współczynnik adekwatności kapitałowej, który w latach 2022/2023 wynosił średnio ok. 18%, czyli całkiem przyzwoicie (minimalny wymóg regulacyjny to 8%). Ubóstwo (58,9% w 2017 r.), bezrobocie wśród młodzieży (56% w 2023 r.) i nierówności społeczne (indeks Giniego: 0,55 w 2016 r.) pozostają na bardzo wysokim poziomie. Widzimy zatem, że pozycja makroekonomiczna kraju nie jest najgorsza, co jest często regułą w autorytarnych reżimach, których władcy zdają sobie sprawę z tego, że posypanie się gospodarki może oznaczać utratę ich władzy. Kraj nie dysponuje ratingiem Fitcha i S&P, jedynie Moody’s (B3 w 2025), co w dużej mierze eliminuje go z międzynarodowych rynków kapitałowych.
Perspektywy gospodarcze Eswatini wydają się pozytywne, choć w świecie takich szoków zewnętrznych nadal istnieje ryzyko recesji. PKB wzrósł o blisko 5% w 2024 r., wspierany poprawą sytuacji w przemyśle i usługach, ale w 2025 r. jego dynamika trochę spadła w związku ze spowolnieniem wzrostu w rolnictwie. Deficyt budżetowy w latach 2024 i 2025 zmniejszył się dzięki wysokim wpływom z Unii Celnej Afryki Południowej (SACU). Relacja długu publicznego do PKB też spadła ze względu na pozytywny wzrost gospodarczy. Nadwyżka na rachunku obrotów bieżących wzrosła do ok. 4% (2024), wspierana przede wszystkim przez poprawę bilansu handlowego, a inflacja nieznacznie zmniejszyła się do poziomu 4,8% (2024), zgodnie z trendami globalnymi, ale planowane podwyżki taryf za energię elektryczną, słabszy kurs walutowy randa RPA i wysokie ceny żywności mogą łatwo odwrócić ten pozytywny trend. Nowe inwestycje mogą być utrudnione przez problemy gospodarcze RPA oraz wpływ klimatu na produkcję rolną oraz spodziewane zaostrzenie warunków kredytowych. Dobre perspektywy wzrostu Eswatini mogą wyhamować w dalszej perspektywie średnioterminowej bez dalszych reform strukturalnych. Kluczowe sektory, takie jak usługi i produkcja są uzależnione od głównych partnerów gospodarczych: RPA i UE, gdyż gospodarka tego niewielkiego kraju jest wprawdzie mała, ale otwarta.
Eswatini stopniowo przenosi swoją produkcję i zatrudnienie z rolnictwa na usługi. Udział usług w PKB wzrósł z 45,6% w 2000 r. do 53,5% w 2023 r., podczas gdy udział rolnictwa spadł z 12,3% do 8,1%, a przemysłu z 39,1% do 33%. Sektor wytwórczy (85% przemysłu) jest silnie skoncentrowany w sektorze spożywczym i napojowym. W tym samym okresie liczba miejsc pracy w usługach wzrosła o 5,2%, podczas gdy liczba miejsc pracy w rolnictwie spadła o 4,3%, a w przemyśle o 1,3%. Przyspieszenie transformacji strukturalnej wymaga zwiększenia całkowitej produktywności czynników produkcji poprzez reformy zarządzania gospodarką, mające na celu przyciągnięcie inwestycji prywatnych, dywersyfikację zdolności produkcyjnych oraz rozbudowę lokalnych i regionalnych łańcuchów wartości. Bank Światowy szacuje, że luka finansowa Eswatini w realizacji transformacji strukturalnej do 2030 r. wynosi 9,5% rocznego PKB. Status kraju o niższych średnich dochodach stwarza wyzwania w zakresie odblokowania odpowiedniego finansowania preferencyjnego, aby stymulować transformację strukturalną. Globalny system finansowy powinien zostać zreformowany, uwzględniając unikalną sytuację i zróżnicowane potrzeby krajów o średnich dochodach, aby zwiększyć ich dostęp do zasobów finansowych i przyspieszyć ich transformację strukturalną. Obejmują one zwiększenie środków preferencyjnych z panafrykańskich banków rozwoju i międzynarodowych instytucji multilateralnych oraz specjalnych funduszy projektowych dla krajów o średnich dochodach. Ponadto wzmocnienie sektora finansowego poprzez reformy prawne i regulacyjne zapewni stabilność sektora finansowego i większą dywersyfikację gospodarczą. PKB na mieszkańca Eswatini różni się nieznacznie w zależności od źródła statystyk, ale w latach 2023-2024 oscylowało wokół 3600–3900 USD (nominalnie), z prognozami na 2025 r. na poziomie 4600–4900 USD, a także znacznie wyższymi wartościami dla parytetu siły nabywczej (PPP) (około 10 000 USD+) ze względu na różnice w kosztach utrzymania, co klasyfikuje Eswatini jako kraj o niższych średnich dochodach, pomimo dużych wewnętrznych nierówności dochodowych. PKB na mieszkańca tego kraju w 2024 r. wyniosło 3 833 USD (PPP: 10 367). Stopa bezrobocia w Eswatini jest wyjątkowo wysoka, w latach 2023-2024 oscylowała wokół 34-35%. Bezrobocie wśród młodzieży to poważny problem socjalny, gdyż przekraczało ono 58% w 2024 r., któremu towarzyszył zawsze wysoki poziom ubóstwa i nierówności dochodów, wynikający z powolnego tworzenia miejsc pracy i luk w kwalifikacjach.
Rząd Eswatini w 2025 r. potwierdził, że otrzymał 5,1 mln. USD od USA w ramach programów deportacyjnych zorganizowanych przez administrację Trumpa. W lipcu i październiku USA deportowały do Eswatini 15 osób, których sama administracja Trumpa nazwała „zdeprawowanymi potworami”. Docelowo rząd w Mbabane zgodził się przyjąć 160 osób uznanych za niepożądanych przez administrację USA. Informacja ta została ujawniona przez Human Right Watch i potwierdzona przez ministra finansów Eswatini, który ujawnił, że pieniądze przelane przez USA zostały przekazane agencji do zwalczania skutków katastrof naturalnych. Wg. „Guardiana” administracja Trumpa podpisała podobne, w dużej mierze utajnione umowy dotyczące przyjmowania osób deportowanych z USA z co najmniej 6 krajami afrykańskimi: Gwineą Równikową (tamtejszy dyktator Teodoro Obiang wynegocjował kwotę ponad 7 mln USD), Ghaną, Rwandą, Ugandą, Sudanem Południowym i Liberią (zgodziła się przyjąć obywatela Salwadoru – Kilmara Garcię, oskarżonego w USA o handel ludźmi). Pierwszych 5 deportowanych przybyło do Eswatini w lipcu 2025 r. na pokładzie amerykańskiego czarterowego samolotu wojskowego. Kolejna grupa została przyjęta na początku października tego roku. Wg. Waszyngtonu są oni przestępcami skazanymi za takie czyny, jak m.in. gwałt na dziecku i morderstwo. Prawnicy tych mężczyzn twierdzili jednak, że zakończyli oni odbywać swoje wyroki w USA i nie ma podstaw by ponownie przetrzymywać ich w więzieniu. Wiadomo, że zostali osadzeni w więzieniu o zaostrzonym rygorze Matsapha w Eswatini. Pod koniec 2025 r. amerykański resort bezpieczeństwa poinformował, że od czasu inauguracji Trumpa (styczeń 2025) deportowano łącznie 527 tys. osób przebywających w USA nielegalnie, a 1,6 mln kolejnych skorzystało z programu dobrowolnych deportacji. W jego ramach osoby, które same się zgłoszą, otrzymują po tysiąc USD i bilet na samolot.
Mswati III nie traci rezonu, widać, że protesty społeczne lat 2021-2023 poszły w głębokie zapomnienie. W 2025 r. rozpoczął kolejną awanturę, tym razem międzynarodową, z najbliższym sąsiadem RPA. Król odnowił wieloletnie roszczenia terytorialne swojego królestwa wobec RPA, żądając zwrotu niemal całej wschodniej prowincji Mpumalanga i sporej części prowincji Guateng, w tym miasta Springs leżącego w pobliżu Johannesburga. Król powołał, kolejny już raz w historii tego sporu terytorialnego, Komitet Przywrócenia Granicy (BRC), którego zadaniem jest wynegocjowanie zwrotu ziemi skradzionej królestwu w epoce kolonialnej. W nowym 15-osobowym komitecie znalazło się kilku członków rodziny królewskiej. Jednak pomimo wielokrotnych nominacji do BRC nie poczyniono żadnych postępów w odzyskaniu spornej ziemi, które Eswatini utraciło w okresie kolonialnym, na rzecz Afrykanerów. Ci biali farmerzy początkowo dzierżawili ziemię od lokalnych przywódców plemiennych, ale później uznali ją za swoją własność, a w latach 70- i 80-tych XX w. RPA wcieliła te tereny w swoje granice. Eswatini utrzymuje, że te rozległe obszary, zwłaszcza prowincja Mpumalanga - dawniej znana jako Wschodni Transwal - historycznie były częścią królestwa Swazi. Królestwo zgłosiło również roszczenia do części prowincji Gauteng, w tym do miasta Springs w pobliżu Johannesburga, a także do kilku nadmorskich miast w południowowschodniej prowincji KwaZulu-Natal.
Eswatini, pozbawione dostępu do morza, podkreśla duchowe znaczenie wybrzeża Oceanu Indyjskiego, gdzie tradycyjnie zbierano wodę morską do świętych rytuałów, takich jak wspomniana Incwala. W 1982 r., w czasach apartheidu, rząd w Pretorii zawarł umowę z Eswatini w sprawie odstąpienia jej części zabranych ziem, ale umowa została zablokowana w sądzie i unieważniona. Później były obietnice składane przez prezydenta Nelsona Mandelę, ale sporna ziemia wciąż pozostaje pod jurysdykcją RPA. Granica międzynarodowa Eswatini–RPA została ustanowiona w epoce kolonialnej jako część szerszego brytyjskiego porozumienia opisującego granice ówczesnego Transwalu i nikt nie pytał monarchów rządzących Swazilandem, jakie mają zdanie w sprawie jej przebiegu. Obecnie rozciąga się ona na 444 kilometry od południowego do północnego trójstyku z Mozambikiem. Mimo sporu o ziemię oba kraje mają dobre sąsiedzkie relacje i są członkami Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej i Unii Celnej Afryki Południowej.
Eswatini jest dla mnie prawdziwą perełką Afryki, można tu doświadczyć wszystkiego o czym myśli się przy myśli o obserwowaniu różnorodności kulturowej Afryki. To malutkie państewko to istotnie miejsce pełne ciekawostek jak na tak mały obszar jaki zajmuje. Geograficznie do odkrycia jest tu prawdziwy przekrój przyrodniczy południa Afryki. Można tu znaleźć zarówno piękne, afrykańskie góry, oddzielające państwo od Mozambiku, sawanny od strony RPA czy też piękne lasy deszczowe. Nie ma złej pory w roku na odwiedzenie południowej Afryki, ale nie każdy może być zainteresowany podróżą w czasie pory deszczowej tych krajów, która trwa dwa razy do roku: we wrześniu-październiku i marcu-kwietniu. Najlepszą porą jest natomiast okres późniejszej wiosny, po wczesne lato. Ja byłem tam pod koniec kwietnia 2026 r. Deszcz nie padał w ogóle, podobno pada bardzo rzadko, a rośliny pobierają wilgoć z powietrza. Po drodze mijałem sporo plantacji trzciny cukrowej, a także przemysłowe plantacje ryżu i bananów. Ryż został tu sprowadzony eksperymentalnie, żeby walczyć z głodem, ale jak widać przyjął się.
Z turystycznych miejsc z pewnością warto odwiedzić Lobambę. Jest to niewielkie, bo liczące zaledwie kilkanaście tysięcy ludzi miasto, które jest jednakże bardzo ważne jako miasto królewskie. To tutaj mieszka Mswati III. Można tu odwiedzić również Narodowe Muzeum Swazilandu, znajdujące się tuż obok siedziby parlamentu. W kolekcji tego muzeum znajdują się przepiękne dioramy swazilandzkie, XVI-wieczna głowa Krishny odnaleziona na tych terenach czy galerie zdjęciowe dotyczące tego małego państwa. Będąc w pobliżu pałacu królewskiego, warty odwiedzenia jest tu również cały park przeznaczony pamięci króla Sobhuzy II, ojca Mswatiego III. Odwiedzenie tego miejsca pozwala zrozumieć, jak różni się pojęcie monarchii w Afryce od tego, jakie znajdziemy w Europie. Przykładowo można tutaj znaleźć kolekcję samochodów króla, czy jego wystawne mauzoleum. Warto być w Lobambie w czasie jednego z festiwali, na cześć króla lub królowej matki, które odbywają się odpowiednio zimą i późnym latem/wczesną jesienią.
Dla miłośników prawdziwej kultury afrykańskiej sprzed lat pozostaje pójść jeszcze o krok dalej i odwiedzić na własną rękę lub w formie wycieczki zorganizowanej jedną z małych wiosek na terenie kraju. To prawdziwa podróż w czasie, podczas której można obcować z naturą i sztuką pierwotnej Afryki, odwiedzając jeden z lokalnych targów. Wszystko to w otoczeniu majestatycznych widoków na niczym nieskażoną przyrodę tego kraju. Mbabane to oficjalna stolica kraju i drugie co do wielkości miasto (po Manzini) liczące ok. 100 tys. mieszkańców. Chociaż w oczach samych mieszkańców i króla miasto to stanowi powiew lokalnej nowoczesności i pewną ostoję wielu gałęzi przemysłu tego kraju, jest to miejsce o szczególnym walorze turystycznym. Warto wszak na własne oczy zobaczyć, że chociaż w skali lokalnej jest to prawdziwa metropolia, diametralnie różni się od standardów europejskich. Jest tu wiele interesujących miejsc do zobaczenia jak Brytyjski Konsulat, który przypomina o dawnych czasach, jako jedna z pierwszych instytucji niepodległego królestwa. Najlepsi artyści Swazilandu mają swoje wystawy również w tym mieście, w Galerii Indingilizi, gdzie podziwiać można różne dzieła sztuki od malowideł i rzeźb po prawdziwie lokalną etniczną biżuterię i ceramikę. Mieszkańcy Eswatini nie mylą się, nazywając się sekretem Afryki. To miejsce, które w obecnych czasach jest prawdziwie unikalne. Można tu zgłębiać wiedzę o etnicznym dziedzictwie Afryki, które do dzisiaj można obserwować w niewielkich wioskach ukrytych między tropikalnymi lasami i okolicznymi górami. Można tu również na własne oczy zobaczyć jak bardzo kulturowo i społecznie różni się monarchia afrykańska od każdej innej na świecie. W Eswatini, przyroda i kultura przenikają się, tworząc harmonijną całość, która nieustannie zachwyca. W kilku parkach narodowych można zobaczyć niesamowitą różnorodność flory i fauny i spotkać niezliczone gatunki dzikiej przyrody. Co więcej, kultura Eswatini jest żywa i pulsująca, oferując bogate doświadczenia dla wszystkich zmysłów. Festiwal Umhlanga (Trzciny) oraz ceremonia Incwala są doskonałymi okazjami do zanurzenia się w tutejszej kulturze. Muzyczne i taneczne występy, tradycyjne stroje i lokalne rzemiosło - wszystko to składa się na bogactwo kulturowe Eswatini. Warto też skosztować tradycyjne potrawy tutejszej kuchni, które łączą w sobie smaki Afryki z lokalną egzotyką. Tradycyjnym daniem, który jadłem jest np. sitoto. Wszystko to w otoczeniu niezrównanej gościnności lokalnych mieszkańców, którzy czynią z tego malutkiego kraju niezapomniane miejsce.





Sibebe Rock


Mbabane

Sibebe Rock

Mbabane - Parlament


















Komentarze