top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Benin

Zaktualizowano: 18 wrz 2021

Benin jest niewielkim krajem Afryki Zachodniej, o gospodarce opartej przede wszystkim na uprawie bawełny (40% PKB) oraz innych produktach rolniczych. Niemniej historia kraju jest bardzo ciekawa. Obecny obszar Beninu został odkryty już w XV wieku przez Portugalczyków (podobnie jak pobliskie Togo). Od XVII wieku królestwo Dahomej było najważniejszym graczem w regionie, trudniąc się głównie handlem niewolnikami. Proceder trwał ponad 300 lat przynosząc wszystkim zaangażowanym stronom potężne zyski. Dlatego też obszar znany był jako Wybrzeże Niewolników. Wojny w regionie oraz wprowadzone prawo likwidowania jeńców wojennych znacznie uszczupliło liczbę niewolników sprzedawanych do Nowego Świata z tego terenu. Stąd też handel niewolnikami czterokrotnie spadł w połowie XIX w. Przyczyniła się do tego też ustawa angielska z 1808 r., która zakazała transatlantycki handel niewolnikami. Ostatni statek z niewolnikami na pokładzie opuścił port w Porto Novo w Dahomeju w 1885 r.

Wtedy też Dahomej zaczął tracić swój status regionalnego mocarstwa i ułatwił Francji kolonizację, która ostatecznie dokonała się w 1892 r., a wkrótce potem Dahomej stał się częścią Francuskiej Afryki Zachodniej. Niepodległość kraj ogłosił w 1960 r. podobnie jak cały szereg innych państw afrykańskich. I wtedy zaczęły się problemy. Pierwszy prezydent został obalony w wyniku puczu wojskowego, których było przez kolejne 10 lat bardzo dużo. Trzeba wiedzieć, że władza polityczna w biednych, pozbawionych surowców małych krajach afrykańskich stanowiła jedną z niewielu sposobów zarabiania dużych pieniędzy, stąd było wielu chętnych do jej sprawowania zwłaszcza w pierwszych latach niepodległości. Chaos w Dahomeju przerwał nowy silny człowiek: major Kérékou, który w 1972 przejął władzę (oczywiście w wyniku puczu) i zmienił nazwę kraju na Benin. Mimo, że dzielny major początkowo głosił, że Benin nie będzie kopiował żadnej zewnętrznej ideologii, takiej jak kapitalizm, komunizm, czy socjalizm, to jednak okazał się być standardowym afrykańskim marksistowskim watażką (w 1974 r. określił zresztą ustrój kraju jako marksistowski), dokonał nacjonalizacji gospodarki (włącznie z bankami), co oczywiście nie mogło się dobrze skończyć i doprowadziło w latach 80-tych do niepokojów społecznych. Prezydent marksista objął bowiem kontrolą państwa każdy biznes i działalność gospodarczą w tym biednym kraju, przegonił też nielicznych inwestorów zagranicznych. Kraj opuszczali masowo nauczyciele oraz przedstawiciele innych zawodów. Modelem biznesowym Kérékou było składowanie odpadów nuklearnych najpierw ze Związku Sowieckiego, a później z Francji. Do religii prezydent miał stosunek labilny. W 1980 r. przeszedł na islam i przyjął imię Ahmed, ale po kilku latach znowu konwertował się na chrześcijaństwo, ogłaszając, że narodził się na nowo chrześcijaninem. W 1989 r. w kraju wybuchły zamieszki, gdyż prezydentowi zabrakło pieniędzy na wypłacenie żołdu armii. Doszło też do potężnego kryzysu bankowego, wcześniej upaństwowionego. W efekcie Kérékou zmuszony był do zdemokratyzowania kraju, odejścia od systemu monopartyjnego i zorganizowania wolnych wyborów. Kérékou próbował bronić swojej pozycji, odrzucił nawet marksizm, do którego jak widać nie był przesadnie przywiązany, zwolnił z więzień więźniów politycznych, oficjalnie dokumentem rządowym odrzucony i potępiony został marksizm-leninizm jako główna ideologia kraju. Mimo tej wolty na wszystkich frontach Kérékou stracił władzę w 1991 r., ale nieudolność jego następcy spowodowała, że w demokratyczny sposób ją odzyskał w kolejnych wyborach w 1996 oraz 2001. Bez zamachu stanu Kérékou oddał rządy kolejnemu prezydentowi: znanemu w Afryce liberalnemu ekonomiście Yayi, który wygrał kolejne wybory w sposób jak najbardziej demokratyczny. Po swoich dwóch kadencjach, zgodnie z obowiązującą konstytucją Yayi oddał władzę swojemu następcy, nie próbując wydłużyć swojej kadencji przez majstrowanie przy konstytucji. Ten rzadki w Afryce przykład realnie funkcjonującej demokracji, nie znalazł jednak dotychczas wielu naśladowców. Wybory w 2016 r. wybory wygrał biznesman Patrice Talon, pokonując bankiera inwestycyjnego i byłego premiera. Talon na początku swojego urzędowania stwierdził, że jego głównym i podstawowym celem będzie ograniczenie limitu sprawowania urzędu głowy państwa do jednej kadencji. Niestety nie udało mu się osiągnąć tego ambitnego celu, dlatego też w 2021 r. został wybrany na drugą kadencję uzyskując ponad 86% głosów i przejmując pełną kontrolę nad parlamentem. Kandydaci opozycji nie zostali dopuszczeni do udziału w wyborach. W parlamencie zasiadają wyłącznie zwolennicy prezydenta, Talon kontroluje też kto może kandydować na prezydenta. Jakoś cicho zrobiło się o planach zmiany konstytucji. Kraj zatem zdecydowanie zmierza w kierunku autokracji.

Gospodarczo Benin nadal pozostaje bardzo biednym krajem, mimo przyzwoitego wzrostu PKB od 20 lat utrzymującego się na poziomie przeciętnym 5% pa, jednak szybki wzrost populacji (obecnie to ponad 12 mln) powoduje, że PKB na mieszkańca jest bardzo niski (1200$ w 2019). Głównym źródłem wzrostu gospodarczego jest rolnictwo, w tym przede wszystkim uprawa bawełny, nerkowców oraz ananasów. Dużą część przychodów państwa stanowi port w Cotonou. Pomimo wzrostu gospodarczego wzrasta wskaźnik osób żyjących poniżej progu ubóstwa. W czasie dekady 2010-2020 wzrósł on z 36% do ponad 40%, co jest porażką modelu gospodarczego kraju. Wspólnota międzynarodowa co jakiś czas ogłasza plan redukcji długu zagranicznego Beninu, ale nie jest w stanie przeforsować reform strukturalnych. Gospodarka jest w miarę zrównoważona, inflacja pod kontrolą, ale poraża brak jakiejkolwiek infrastruktury drogowej. Byłem w Beninie w 2014 r., odcinek od granicy z Togo do Cotonou pokonałem samochodem. Jedyna droga nadmorska łącząca Benin z Togo zwana RN1 była wówczas zupełnie nieutwardzona, pełna dziur, kałuż i kamieni wpadających pod koła. Z uwagi na częste deszcze tropikalne droga na długich odcinkach przemieniała się w wielkie bajoro. Kilkakrotnie łapaliśmy gumę, kierowca nawet nie próbował zmieniać opon, tylko je co chwilę dopompowywał. Zastanawiające, że przy każdym postoju na "kapciu" w największym buszu w ciągu kilku sekund pojawiał się człowiek wyposażony w pompkę, co umożliwiało szybką kontynuację podróży przez kolejne 2-3 km do następnego pompowania. Pokonanie odcinka ok. 100 km trwało wiele godzin, ale się udało. Przez teren Beninu planowana była budowa tzw. Trans-West African Coastal Highway. To ostatni brakujący odcinek mający zapewnić połączenie utwardzoną drogą państw ECOWAS z Nigerią. Ponoć jest już ona ukończona i zapewnia wygodny przejazd na całym terytorium kraju między granicą z Togo i Nigerią. Dodatkowym przeżyciem jest przekraczanie granic w Afryce Zachodniej drogą lądową. Między Togo i Beninem poszło to u mnie w miarę sprawnie (ok. 1,5 godz. trwały formalności, w tym niewielkie opłaty wymuszane przez celników). Niestety będąc już w Beninie jakieś 500m od granicy nierozważnie zrobiłem kilka zdjęć, co nie pozostało niezauważone przez agentów policji, którzy natychmiast poinformowali wojsko. Zostałem zatrzymany i przez trzy godziny musiałem tłumaczyć się, co mnie sprowadza do Beninu i czy nie uczestniczę w przygotowywaniu jakiegoś zamachu stanu na ówczesnego prezydenta: pana Yayi, spoglądającego miłym wzrokiem z niezliczonych plakatów na swoich poddanych. Jakoś udało się po wielogodzinnych negocjacjach osiągnąć porozumienie, a przede wszystkich istotnie obniżyć wysokość kary do akceptowalnego poziomu w stosunku do popełnionego deliktu (ok. 25 EUR). W żadnej chwili nie odczuwałem jakiegokolwiek zagrożenia, w przeciwieństwie do wyjątkowo nieprzyjaznej w stosunku do cudzoziemców Gwinei. To co różni Benin od innych krajów regionu jest brak destabilizacji przez terror islamski. Tak się dzieje w sąsiedniej Burkinie Faso, Nigerii czy Nigrze. Mimo, że Benin jest zamieszkiwany przez 40 różnych grup etnicznych, wśród których dominuje 5 (Fons, Guns, Yoruba, Baribas i Peuls), to pod względem bezpieczeństwa kraj jest oazą spokoju w porównaniu z krajami Sahelu. Jest to też ważny argument, który może przyciągnąć bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Benin nie jest krajem turystycznym, ale z pewnością godnym zobaczenia miejscem dla prawdziwych fanów Afryki.







45 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Namibia

Erytrea

Uganda

O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page