top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Kuba

Zaktualizowano: 10 paź 2021

Trudno zrozumieć współczesną Kubę bez znajomosci jej historii i wydarzeń, które ukształtowały tę drugą największą wyspę Karaibów po Hispanioli. Rdzenna ludność zamieszkująca Kubę to Indianie, którzy przybyli na wyspę z USA i Meksyku ok. 5000 lat p.n.e. Później na Kubę przybywali Arawakowie z Kolumbii i Wenezueli oraz Indianie Tainos z Hispanioli. Kuba została odkryta przez Kolumba w czasie jego pierwszej wyprawy do Ameryki w 1492 r. Wkrótce Hiszpanie skolonizowali wyspę bez większych problemów, dokonał tego de Cuéllar, włączając wyspę do wicekrólestwa Nowej Hiszpanii. Był on też założycielem największych dzisiaj kubańskich miast, w tym Santiago de Cuba, Trinidad czy Hawany, która pozostaje stolicą wyspy od 1607 r. De Cuéllar wprowadził na Kubie system pańszczyźniany encomiendas, następnie rozpowszechniony w całej Ameryce Łacińskiej. Polegał on na nadawaniu ziemi osadnikom hiszpańskim, a wraz z nią Indian mieszkających na danym obszarze. Mieli oni świadczyć pracę na rzecz Hiszpanów, co było niewolnictwem w czystej postaci. Indianie nie tylko nie byli przystosowani do ciężkiej pracy (w przeciwieństwie do czarnoskórych niewolników sprowadzanych z Afryki, co zauważył sam Kolumb), ale nie byli też odporni na choroby przywiezione z Europy, jak odra czy ospa. Po 100 latach praktycznie cała rdzenna ludność wyginęła, głównie z powodu chorób i przepracowania. W tym czasie Hiszpanie tworzyli coraz więcej plantacji trzciny cukrowej - głównego bogactwa wyspy. Zaczęto zatem sprowadzać niewolników z Afryki, a Kuba stała się głównym centrum handlu ludźmi. Niewolnictwo zostało zniesione dopiero w 1880 r. W międzyczasie wyspa została przejęta przez Anglików, którzy wkrótce ponownie oddali ją Hiszpanii w zamian za Florydę. Walka o wyzwolenie i niepodległość Kuby zaczęła się od połowy XIX w., kraj ominęła fala emancypacji niepodległościowej Ameryki Płd. na początku XIX w. Z pomocą Kubie przyszły USA, którym zależało na osłabieniu dominacji hiszpańskiej. Wojna z Hiszpanami miała miejsce w latach 1868-1878, rebelią dowodził Céspedes, który uchodzi za ojca ojczyzny. Ostatecznie Hiszpanie zaakceptowali szereg ustępstw, choć Kubańczykom nie udało się odzyskać pełnej niepodległości. Kolejna wojna wyzwoleńcza wybuchła w 1895 r., na jej czele stanął José Marti - założyciel Kubańskiej Partii Rewolucyjnej i bohater narodowy Kuby. On sam poległ szybko, pewno dlatego Fidel Castro pół wieku później umieścił go na sztandarach Rewolucji Kubańskiej, ale jego ludzie zdołali wyzwolić niemal cały kraj - poza miastami portowymi. Kubańczycy zwrócili się o pomoc do USA, które w 1898 r. wypowiedziały Hiszpanii wojnę. Amerykanom udało się całkowicie wyprzeć Hiszpanów, armia dowodzona przez Roosevelta zadała ostateczny cios Hiszpanom pod Santiago de Cuba. Szybko jednak okazało się, że ich rządy niewiele różnią się od poprzedników. Zaczęły powstawać nowe ruchy protestacyjne, tym razem o charakterze antyamerykańskim. Tzw. poprawka Platta została wymuszona w konstytucji kubańskiej, zapewniała ona Ameryce praktyczną kontrolę nad rządem kubańskim, a nawet zezwalała na posiadanie bazy wojskowej w Guantánamo. Kuba stała się zależna od USA, ale ostatecznie w 1902 r. została niepodległą republiką.

Pierwsza połowa XX w. nie była spokojna w polityce wewnętrznej. Wielokrotnie kraj stawał na progu wojny domowej, Amerykanie często interweniowali, byli zresztą o to proszeni przez strony konfliktu. W tym czasie 2/3 kubańskiego przemysłu należało do amerykańskich inwestorów, a później nawet 90% dochodów Kuby było kontrolowanych przez amerykańskie korporacje. W 1934 r. poprawka Platta przestała obowiązywać. Wcześniej na rynku cukru pojawił się kryzys (były to lata Wielkiego Kryzysu lat 30-tych), co doprowadziło do licznych napięć społecznych. W 1925 r. władzę objął pierwszy dyktator - Gerardo Machado, został on obalony w 1933 r., do zamachu walnie przyczynił się słynny Fulgencio Batista, który sam wprawdzie nie zdecydował się na objęcie władzy, ale został szefem sił zbrojnych. De facto jednak to on sprawował władzę. Próbował zorganizować państwo korporacyjne w stylu faszystowskim na wzór Mussoliniego, jednak w 1937 r. najprawdopodobniej pod naciskiem USA zgodził się na działalność partii politycznych. W latach 1940-1944 sprawował urząd prezydenta. W trakcie urzędowania wzmocnił swoją władzę, podniósł pensje urzędników, tolerował korupcję i nepotyzm na wielką skalę. Sam też zbudował wielką osobistą fortunę. Po 1944 r. Batista udał się na emigrację na Florydę po tym, jak jego kandydat przegrał wybory prezydenckie, w 1952 r. wrócił jednak na Kubę i dokonał bezkrwawego zamachu stanu. W 1954 r. przeprowadził wybory, które zdecydowanie wygrał, w 1958 r. wygrał kolejne wybory już tylko dzięki fałszerstwom. W czasie swoich autokratycznych rządów Batista zawiesił swobody obywatelskie, wspierał największych plantatorów, miał ścisłe powiązania z amerykańską mafią, a zwłaszcza z jej bossem Meyerem Lanskim, który zapragnął stworzyć w Hawanie drugie Las Vegas. To wtedy zaczęły powstawać luksusowe hotele, jak Hotel Nacional, Capri czy Riviera oraz kasyna i nocne kluby. Mafia kontrolowała handel narkotykami, hazard i prostytucję, a Hawana stała się największym domem publicznym Karaibów. USA wspierały Batistę również ze względu na jego antykomunizm. Firmy amerykańskie kontrolowały 40% przemysłu cukrowego oraz 80% firm użyteczności publicznej. Sam Batista nie patyczkował sie z opozycją, swoich rywali więził i mordował, okradał też budżet swojego kraju wyprowadzając dziesiątki milionów dolarów na swoje rachunki zagraniczne. Rządy Batisty to też narastanie ogromnych nierówności społecznych, ludzie nie mieli dostępu do opieki zdrowotnej, a codzienne życie stawało się coraz trudniejsze. Był to idealny czas dla Fidela Castro i jego początkowo nielicznej grupy zwolenników, by wykorzystać nastroje społeczne i wzniecić rewolucję. Od 1952 r. nasilały się protesty przeciw rządom Batisty. Zaraz po przewrocie studenci zorganizowali pierwsze protesty. Ich lider Bárcena został jednak szybko aresztowany. Ruchy opozycyjne nasiliły się od 1956 r., część z nich przekształciła się w ruch partyzancki, na czele którego stanął Fidel Castro. Już w 1953 r. zorganizował on nieudany atak na koszary Moncada w Santiago de Cuba, ale dzięki temu zyskał rozpoznawalność. Skorumpowana i represyjna dyktatura Batisty została obalona 1.01.1959 r., kiedy to Fidel i jego partyzanci wkroczyli do Hawany. Sam Batista uciekł z Kuby na Dominikanę, a następnie do Portugalii.

Rozpoczęła się epoka Rewolucji Kubańskiej, której smutny finał obserwujemy dziś. Świat początku lat 60-tych podzielony był żelazną kurtyną, której ważnym elementem, ze względu na swoje strategiczne położenie niedaleko od brzegów Florydy - stanowiła Kuba. Rewolucja Kubańska bardzo zaogniła konflikt cywilizacji zachodniej ze światem sowieckim, a w październiku 1962 r. postawiła cały świat na granicy konfliktu nuklearnego i III wojny światowej po rozmieszczeniu przez Sowietów na Kubie rakietowych pocisków balistycznych średniego zasięgu bezpośrednio zagrażających terytorium USA. Rewolucja Kubańska wykreowała też swoje ikony, również ówczesnej popkultury, z których chyba najsłynniejszą był Che Guevara. Koniec lat 60-tych był w USA i Europie Zachodniej okresem licznych demonstracji antywojennych przeciwko wojnie w Wietnamie i rewolt studenckich, w szczególności w 1968 r., dążących do zmiany ówczesnego, uznawanego za skostniały, systemu politycznego. W ten splot wydarzeń wpisywał się także proces wykształcania się tzw. nowej lewicy, zainicjowany w Niemczech przez Daniela Cohn-Bendita i Rudiego Dutschke. Ich ikoną i jednocześnie symbolem walki o idee socjalistyczne stał się wówczas Che. Jego podobiznę zaczęto nosić na koszulkach, malować na murach i zawieszać plakaty na ścianach. Ten trend funkcjonuje zresztą z powodzeniem do dziś. Odbierany jest już jednak nie jako wyraz przekonań czy sprzeciwu, ale jako element image’u. Oceniam to jako zjawisko braku wiedzy na temat osoby, której wizerunek funkcjonuje na wielu gadżetach. Che stał się rodzajem marki, zresztą jednej z najlepiej rozpoznawalnych na świecie, również w show-biznesie (słynna piosenka „hasta siempre, commandante”, którą słychać wszędzie w Hawanie, rozsławiona przez Buena Vista Sicial Club, czy hollywoodzkie filmy jak „Dzienniki Motocyklowe” oraz „Che” z Benicio del Toro). Jednocześnie trwają nieustanne spory co do jego osoby, większość widzi w nim krwawego zbrodniarza i zabójcy, inni jako wyzwoliciela, bojownika o wolność, czy ideał żołnierza. Z pewnością jednak Che jest jednym z najbardziej wpływowych postaci XX w. Ameryka Łacińska była wówczas obszarem, gdzie ścierały się interesy bloków kapitalistycznego i komunistycznego. USA starały się kontrolować ruchy o charakterze lewicowym, gdyż postrzegały je jako potencjalne zagrożenie półkuli zachodniej komunizmem. Dlatego też wspierały ruchy prawicowe, niezależnie od tego, w jaki sposób była przez nie sprawowana władza. Niezadowolenie społeczne (jak sprzeciw przeciwko reżimowi Batisty) traktowano jako sztuczny twór propagandy komunistycznej. Rządom lewicowym odmawiano pomocy finansowej, gospodarczej i militarnej, co w efekcie paradoksalnie wpychało je w ramiona Związku Sowieckiego. Taki też był przypadek Kuby. Po nieudanym zamachu w 1953 r. Fidel Castro spędził 2 lata w więzieniu, a później w udał się z bratem Raulem i kilkoma innymi towarzyszami do Meksyku, gdzie utworzył Ruch 26 Lipca, opozycyjny wobec Batisty. To w Meksyku Fidel po raz pierwszy spotkał się z Che (1956). Che był też w grupie 81 rewolucjonistów, którzy na pokładzie jachtu Granma (dzisiaj organ KP Kuby) wylądowali na Kubie. Pod koniec 1958 r. miała miejsce największa i decydująca bitwa wojny domowej - o miasto Santa Clara. Siłami partyzanckimi dowodził sam Che. Warto wybrać się do Santa Clary, by zobaczyć miejsce tej bitwy, a przede wszystkim zwiedzić pompatyczne mauzoleum Che z olbrzymim i znanym na całym świecie jego pomnikiem. Będąc tam z córką trudno nam było ogarnąć śmiech z powodu mrocznej atmosfery tego muzeum, w którym osoby pilnujące porządku co chwilę zwracały turystom uwagę, by zachowali powagę i respekt dla świętego miejsca Rewolucji. W wyniku zajęcia miasta przez partyzantów Che, nastąpiła dezorganizacja armii oraz ucieczka Batisty. Przy triumfalnym wkroczeniu do Hawany dwaj wodzowie rewolucji: Fidel i Che byli razem na czele swoich oddziałów. Po przejęciu stolicy rozpoczęto egzekucję zwolenników Batisty. Tymi działaniami kierował właśnie Che. Zamordowanych wówczas zostało wg. oficjalnych statystyk ok. 500 osób, ale raczej było ich sporo więcej. Che zawsze uważał, że sama rewolucja jest wartością nadrzędną w stosunku do jakiejkolwiek innej, stąd łatwe wyjaśnienie egzekucji przeciwników. W kwietniu 1959 r. Fidel spotkał się z wiceprezydentem USA Nixonem, po którym Kuba ostatecznie obrała prosowiecki kierunek. Rozpoczęto kurs antyamerykański, polegający na konfiskacie aktywów firm amerykańskich bez odszkodowania. Tłumaczono to 60-letnią penetracją Kuby przez USA. Jeszcze w 1959 r. USA nałożyły embargo na handel z Kubą, a w 1961 r. całkowicie zerwały z nią stosunki. W tym czasie, z powodu kiepskiego stanu zdrowia, Che przebywał głównie w nadmorskiej willi pod Hawaną, gdzie odbywały się tajne spotkania, podczas których planowano budowę aparatu bezpieczeństwa, mającemu zabezpieczyć komunistom niezakłócone panowanie, snuto wizję wzniecenia ogólnoświatowej rewolucji oraz reformy rolnej. Wkrótce Fidel przejął pełnię władzy wykonawczej, po odsunięciu kilku liberałów, a Che został ministrem przemysłu, dodatkowo też jednym z najsłynniejszch w świecie szefem banku centralnego. Wdrażał politykę cięcia płac (bo po co je podnosić skoro się miało niekontrolowaną władzę wspartą aparatem przemocy państwa) oraz wyprowadził Kubę z MFW. Jego wypowiedzi z tego okresu przypominają oryginalnością i głębokością myśli jego polskiego kolegę po fachu - Glapińskiego, który w inflacji widział złowieszczą dłoń śmieciarzy i Unii Europejskiej oraz zasłynął kopernikańskim odkryciem, że inflacja nie wpływa na spadek siły nabywczej obywateli, bo przecież ich pensje też szybko rosną. Poglądy zatem świetnie korespondujące z myślami jego wielkiego poprzednika Che Guevary, który zresztą w rządzie PiS w Polsce miał więcej fanów. Chyba największym z nich był Antoni Macierewicz. Pewno dlatego, że Che był też wielkim reformatorem armii kubańskiej. Wychodził z założenia, że konieczne jest podwyższenie poziomu edukacyjnego i świadomości rewolucyjnej żołnierzy. Stworzył w tym celu specjalne kursy dla oficerów i żołnierzy, podczas których przeprowadzano szkolenia w duchu marksizmu i leninizmu. Po wyborach w USA w 1961 r. prez. Kennedy chciał obalić rządy Castro, organizując nieudaną inwazję w Zatoce Świń. Dzięki temu nieopatrznie wzmocnił on pozycję Fidela na Kubie, z czego ten drugi skrzętnie skorzystał. Ogłosił Kubę państwem socjalistycznym i rozpoczął stałą finansowo-militarną współpracę ze Związkiem Sowieckim. Na Kubie stworzono model gospodarczy, którego nie było nawet w ZSRS. Przeprowadzono konfiskatę majątków klasy średniej i wyższej (klasy najniższej nie dotykano, bo ta i tak nic nie posiadała), przejęto kontrolę nad 85% gospodarki, stworzono spółdzielnie rolnicze, a rolnictwo skolektywizowano. Głównym twórcą tej pseudoreformy, likwidującej latyfundia i wprowadzającej spółdzielczą własność ziemi był też Che. Jeszcze w 1960 r. Che podpisał umowy z Sowietami na dostawy ropy dla wyspy i eksport cukru do krajów bloku wschodniego. Doprowadziło to do względnego zrównania statusu materialnego Kubańczyków (oczywiście w dół), a jej gospodarka powiązana została z blokiem sowieckim. Głównym twórcą współpracy z Sowietami na polu ekonomicznym był Che, starający się możliwie jak najbardziej uniezależnić Kubę od powiązań z USA. Dążenie do nadmiernego rozwoju przemysłu, silna centralizacja, rozbudowana biurokracja oraz wysokie wydatki na wojsko i instytucje użyteczności publicznej, doprowadziły po kilku latach do regresu gospodarczego.

Po utracie Kuby ze swojej strefy wpływów USA obawiały się wrzenia rewolucyjnego w innych krajach regionu. Dlatego też Kennedy wdrożył program Sojuszu dla Postępu, który - poprzez dofinansowanie rządów państw południowoamerykańskich - miał zatamować powstawanie na ich terytorium ognisk komunistycznych. Tymczasem Kuba coraz silniej dążyła do wywołania rewolucji latynoamerykańskiej. W 1962 r. jej władze przyjęły Deklarację Hawańską, znaną jako Manifest Komunistyczny XX w., w której pojawił się zapis o obowiązku wszczęcia rewolucji przez każdego rewolucjonistę. Było to zgodne z koncepcją Che - focoguerillero, zakładającej tworzenie ognisk partyzanckich, gotowych w każdej chwili wykorzystać odpowiednią sytuację społeczną do rozpoczęcia rewolty. Pierwsze próby wzniecenia rewolucji poza granicami Kuby podjęto na Dominikanie, Haiti, Nikaragui i Panamie. Nad ich przebiegiem czuwał sam Che. To on był też autorem szukania pomocy militarnej u Sowietów, sam przewodniczył negocjacjom. Wykrycie tajnego porozumienia przez CIA doprowadziło do Kryzysu Kubańskiego, w wyniku którego Sowieci zrezygnowali z polityki ekspansji w Ameryce Łacińskiej. Po tym Kuba prowadziła bardziej niezależną politykę, ponownie powracając do koncepcji rewolucji kontynentalnej. To było prawdziwą pasją Che, dużo większą niż nudne ministrowanie, czy prezesowanie bankowi centralnemu. Na arenie międzynarodowej Che był niezwykle aktywny. W słynnej podróży do Nowego Jorku w 1964 r. jako szef kubańskiej delegacji podczas swojego przemówienia skrytykował ONZ za niezdolność do konfrontacji z brutalną polityką apartheidu w RPA. Guevara następnie potępił USA za politykę wobec czarnoskórej ludności. Oburzony zakończył, nawiazując do cierpienia Indian, określając ich jako „rodzinę 200 mln. braci, którzy cierpią te same nieszczęścia”. Był gwiazdą mediów amerykańskich, spotkał się też ze znanym łowczym komunistów sen. McCarthym. W Algierze w 1965 r. Che oskarżał kraje bloku wschodniego o milczący współudział z Zachodem w eksploatacji krajów trzeciego świata, w szczególności Związek Sowiecki. Gdyby żył dzisiaj, pewno nie zdziwiłby się, co Rosja putinowska wyczynia w świecie, jak traktuje kraje afrykańskie z różnymi grupami Wagnera, jak brutalnie wykorzystuje Amerykę Południową do realizacji własnych interesów. Z pewnością za czasów Związku Sowieckiego nie wyglądało to inaczej. Che próbował wzniecić nieudaną rebelię w swojej rodzinnej Argentynie, a w 1965 r. wyjechał do Konga, zrzekając się jednocześnie wszelkich funkcji pełnionych w rządzie oraz obywatelstwa kubańskiego, uznając za swój jedyny obowiązek walkę z imperializmem. W Kongu też nie osiągnął sukcesów. W 1967 r. wstąpił do Armii Wyzwolenia Narodowego w Boliwii. Trudno powiedzieć, dlaczego wybrał akurat Boliwię. Wielu historyków przypuszcza, że za tą decyzją stał sam Fidel, który chciał ostatecznie odsunąć Che od wpływu na sytuację na Kubie. Awanturnicza działalność Che skończyła się w Boliwii, gdzie jego oddział został zaatakowany przez wojska rządowe, a on sam zabity. Fotografia pokazująca to wydarzenie była często wykorzystywana do budowania kultu Che, gdyż ukazuje go w sposób nasuwający skojarzenia ze zdjętym z krzyża Chrystusem. W 1997 r. odnaleziono jego szczątki, a Fidel zorganizował z wielkimi honorami jego pogrzeb w Santa Clara. Było to mu na rękę, gdyż najpóźniej od śmierci Che nie miał już żadnego konkurenta do dyktatorskiej władzy. Już od połowy lat 50-tych Che był zwolennikiem Związku Sowieckiego. Popierał krwawą interwencję sowiecką na Węgrzech w 1956 r., a informacje n/t treści tajnego referatu Chruszczowa, wygłoszonego na XX zjeździe KPZS uważał za spreparowane przez propagandę imperialistyczną. Wizja państwa Che opierała się na zasadzie równości społeczeństwa. Władza miała być sprawowana przez partię realizującą potrzeby najbardziej licznej grupy - robotników. Do klasycznej teorii marksistowskiej Che dodał trockistowską rewolucję permanentną , a od Lenina przejął przejście od państwa postfeudalnego do komunizmu, z pominięciem etapu kapitalizmu. Jednostka miała docelowo traktować cel wspólny (czyli państwa) jak swój cel indywidualny, miała być samodzielna i twórcza, żyjąc jednocześnie w komunie. W życie jednostki Che wpisał ostatecznie rewolucję tworzącą człowieka na nowo, co ma prowadzić do stworzenia społeczeństwa komunistycznego. Wg. Che rewolucja nie może ograniczyć się do jednego państwa, powinna być przeniesiona poza granice. Rolę nośnika przemian na całą Amerykę Łacińską miała wziąć na siebie Kuba. Do wyzwolenia krajów Ameryki Południowej (później dołączono do tej koncepcji jeszcze kraje afrykańskie i azjatyckie) spod jarzma „imperializmu” miały doprowadzić działania partyzanckie. Wg. Che wojna partyzancka była odpowiednikiem wojny ludowej, czyli wojny prowadzonej przez społeczeństwo przeciw uciskowi aparatu państwowego. Z czasem oddziały partyzanckie miały się przekształcać w regularną armię. Sam Guevara czy Fidel przedstawiali się jako wyzwoliciele, których przeznaczeniem było doprowadzenie do wyzwolenia całego kontynentu spod imperialistycznej hegemonii USA. Kiedyś Time napisał, że „Che miał być mózgiem kubańskiej rewolucji, Fidel sercem, a Raul pięścią”. Niewątpliwie Che był idealistą wierząc, że zasada równości jest możliwa do zrealizowania i utrzymania. Ale był też przede wszystkim zimnym zbrodniarzem, rozstrzeliwującym swoich przeciwników. A co Che z braćmi Castro uczynili z Kuby? Czy udało im się stworzyć kraj marzeń i raj na ziemi, który obiecywali swoim obywatelom ponad 60 lat temu?

Pytanie jest oczywiście retoryczne. Przyjrzyjmy się zatem, jak wygląda rzeczywistość kubańska w 2021 r., kiedy dokonało się wreszcie symboliczne przekazanie władzy z rąk sędziwych partyzantów pamiętających czasy Rewolucji Kubańskiej pokoleniu młodszych komunistów pochodzących z zupełnie innej generacji.

Każdy, kto w ostatnich latach miał okazję być w Hawanie, musiał zwrócić uwagę na walące się budynki w historycznym centrum w najbliższym sąsiedztwie słynnego bulwaru Malecon, nieremontowane od ponad 60 lat, w których gnieżdżą się całe rodziny. Można do tych mieszkań zajrzeć bezpośrednio z ulicy, bo Kubańczycy całe dnie spędzają na zewnątrz swoich domostw. Od czasu do czasu media donoszą o katastrofach budowlanych i ofiarach śmiertelnych zawaleń. Takie obrazki są smutną metaforą stanu gospodarki kubańskiej, do którego doprowadzili rządzący od kilkudziesięciu lat rozideologizowani komuniści. Ich plany nigdy nie były możliwe do spełnienia, ale w latach 60- i 70-tych Kuba mogła liczyć na wsparcie Związku Sowieckiego, a później przystąpiła do RWPG. Kryzys przyszedł z upadkiem ZSRS i trwa do dzisiaj. PKB w 2015 r. był mniej więcej na podobnym poziomie co w 1985, stracone zostały zatem 3 dekady. Spadek zaczął się od 1985 r., a cztery pierwsze lata dekady lat 90-tych to była już prawdziwa katastrofa, w czasie których gospodarka skurczyła się o 1/3. W późniejszych latach gospodarka bardzo wolno odrabiała straty. Na początku nowego wieku sytuacja nieznacznie się polepszyła, kiedy Hugo Chavez zaczął dostarczać swojemu przyjacielowi Fidelowi ropę po cenach z dużym dyskontem do cen rynkowych. To w tym okresie miałem okazję być na Kubie. Infrastruktura kraju była co prawda zdewastowana, ale to wtedy Kuba najmocniej otworzyła się na turystykę i obcokrajowców, których przybywało ponad 4 mln. rocznie, przynosząc ponad 5 mld. $ rocznie. Niestety przyszedł światowy kryzys finansowy w latach 2008-2009, po którym gospodarka się nie podniosła. W latach 2010-2019 wzrost PKB wynosił przeciętnie ok. 2%, ale znając niewielką rzetelność kubańskich statystyk w rzeczywistości był on bliżej zera. W 2014 r. zostały wznowione oficjalne relacje Kuby z USA, zwłaszcza po wizycie Obamy w Hawanie. Ponownie została otwarta ambasada USA w Hawanie, wizytę na Kubie złożył Papież Franciszek. Wydawało się, że sytuacja zaczyna się normalizować, wystarczyło tylko dalej liberalizować gospodarkę i pozwolić przedsiębiorczym Kubańczykom rozwijać ich mikrobiznesy. Tak się jednak nie stało. W czasie kadencji Trumpa liczba Amerykanów odwiedzających wyspę gwałtownie spadła, co odczuł rząd, ale też Kubańczycy w swoich kieszeniach. Ludność Kuby - dzisiaj ok. 11,2 mln - gwałtownie od lat kurczy się, ale przede wszystkim starzeje. Nie są to dobre fundamenty dla wzrostu wydajności pracy, a tym samym dla wzrostu gospodarczego. Na ulicach Hawany dominują ludzie starsi, zamykane są szkoły, a wzrasta zapotrzebowanie na domy opieki społecznej. Przeciętny czas życia utrzymuje się na poziomie Ameryki Północnej i Zachodniej Europy, co świadczy o dobrym poziomie opieki zdrowotnej i przyzwoitej edukacji. Kraj zupełnie jednak nie potrafi tych niewątpliwych korzyści wykorzystać. Rentowność inwestycji w kapitał ludzki jest skrajnie niska. Dobrze wyszkolona siła robocza jest prawdopodobniej najtańsza na świecie z punktu widzenia potencjalnego inwestora zagranicznego. Ludzi o takich kwalifikacjach można znaleźć np. w Singapurze, ale oni są bardzo drodzy. Poza otwarciem na świat potrzebna jest też dobra infrastruktura, której na Kubie praktycznie nie ma. Na 100 osób przypada tutaj 7 komputerów - najniższy wskaźnik w Ameryce Płd. Bardzo drogi i słabo funkcjonujący jest internet. Przy zarobkach miesięcznych po przeliczeniu na USD w wysokości ok. 20$ trudno sobie wyobrazić, by przeciętną rodzinę stać było na jego opłacenie. Na czym zatem polega model biznesowy tego kraju? Głównym źródłem dochodów jest eksport wysoko kwalifikowanych kadr medycznych i ochrony zdrowia do takich krajów jak Brazylia, wcześniej Wenezuela. Państwo okrada swoich obywateli, zostawiajac im tylko 30% wynagrodzenia. Głównym bogactwem Kuby przestała zatem być trzcina cukrowa, czy nawet turystyka, oferująca piękne plaże i dużo słońca, tylko kapitał ludzki. Kuba wydaje się być idealnym miejscem dla firm z sektora ochrony zdrowia, biotechnologii, przemysłu farmaceutycznego, czy informatycznego. Kubańczycy mają świetne kwalifikacje, ale brakuje im zdolności handlowych i komercjalizacji nowych produktów. Dlatego partnerstwo z firmami europejskimi, kanadyjskiemu, czy amerykańskimi może być dobrym rozwiązaniem dla kraju w przyszłości. Niby inwestycje zagraniczne są dopuszczone od 2014 r., ale wszystkie one bez wyjątku muszą mieć formę prawną joint venture z rządem. Rząd Kuby nie popiera jednak przedsiębiorczości, raczej mnoży przeszkody dla osób chcących otwierać własną działalność gospodarczą. Kubański system podatkowy jest wyjątkowo prymitywny. Podatek od dochodów osobistych PIT nie istnieje, nie ma też CIT, VAT, czy innego podatku od sprzedaży. Istnieje natomiast podatek od liczby zatrudnionych pracowników, co powoduje liczne kombinacje, by uniknąć jego płacenia. W ten sposób sektor prywatny jest zniechęcany do tworzenia nowych miejsc pracy, gdyż to się po prostu nie opłaca. Rząd kubański ustalił listę zawodów, które mogą wykonywać firmy prywatne. Zawiera ona takie profesje jak elektrycy, czy hydraulicy, ale brakuje zawodów wymagających ukończenie wyższych studiów. Zatem w kraju, który tak dużo inwestuje w kształcenie swoich obywateli, rządzący skazują absolwentów wyższych uczelni na pracę wyłącznie w skrajnie nieefektywnych firmach państwowych. Powszechnym zjawiskiem jest zatem to, że absolwenci medycyny zatrudniają się w hotelach, gdzie najważniejsza jest znajomość jęz. angielskiego, co pozwala zarabiać im wielokrotnie więcej. Co gorsze państwu nie przeszkadza taka sytuacja, a jest to prawdziwą tragedią zarówno dla społeczeństwa, jak również dla poszczególnych osób, gdyż oznacza gigantyczne marnotrastwo środków. Mimo wszystko komunistom od ponad 60 lat udaje się utrzymać przy władzy mimo totalnej dysfunkcjonalności systemu, który zbudowali. W międzyczasie wszystkie reżimy komunistyczne już dawno upadły w Europie, a na świecie tylko we Wschodniej Azji można jeszcze odnaleźć kilka innych, w tym jeden nie werbalny, tylko realny w Korei Północnej.

Koniec drugiej dekady lat XXI wieku był dla Kuby bardzo zły. Wzrost PKB spadł praktycznie do zera w 2019 r. (oficjalnie 0,9%). W wyniku pandemii Covid-19 gospodarka skurczyła się w 2020 r. aż o 11% - najwięcej w Ameryce Łacińskiej. Eksport spadł w porównaniu z 2013 r. o 1/3, co wyjaśnia kłopoty regulowania płatności wobec zagranicznych kontrahentów. Deficyt budżetowy przekroczył 15% PKB, a w 2021 r. wcale nie spadnie, tylko ma jeszcze wzrosnąć do 18%. Wzrasta dług publiczny, presja inflacyjna, słabnie wartość waluty narodowej peso na czarnym rynku. Koronawirus przepędził z wyspy turystów zagranicznych, pogarszając jeszcze bardziej stan finansów kraju. Kuba nie jest beneficjentem wzrostu cen surowców, bo poza niklem ich praktycznie nie posiada. Powszechne braki wszystkiego, co potrzebne jest do życia, zmusiły reżim do drastycznych, kilkukrotnych podwyżek cen. Przerażeni komuniści nagle uświadomili sobie bankructwo swoich sloganów i zapowiedzieli uwolnienie przedsiębiorczości prywatnej. W lipcu 2021 r. zdesperowani ludzie masowo wyszli na ulice z dawno niesłyszanymi hasłami wolnościowymi oraz domagając się zniesienia cenzury. Ich protesty były brutalnie i konsekwentnie rozpędzane nie tylko przez policję, ale też wojsko. Strach Kubańczyków przed reżimem i jego represjami wyraźnie się zmniejszył. Takich masowych protestów na Kubie nie było od 1994 r., kiedy Kuba straciła dotacje z upadłego Związku Sowieckiego, nie potrafiąc ich zrekompensować innymi przychodami. Od Hawany po Santiago de Cuba zrozpaczone tłumy demonstrantów dawały wyraz swojej frustracji trwania przy ideałach rewolucji. Do haseł socjalnych doszły też takie, których od dzięsiątków lat na Kubie nie słyszano, jak Precz z komunizmem, Wolność, Ojczyzna i życie (zamiast tradycyjnego zawołania Fidela: Ojczyzna albo życie). Ludzie wyszli masowo na ulice, bo w domach brakuje prądu i wody, a w sklepach jedzenia. Szpitale cierpią na deficyt sprzętu, a apteki - leków. Dyktatura pod nowym dowództwem Miguela Diaz-Canela, który zastapił sędziwego Raula Castro wezwała tradycyjnie do wojny przeciwko najemnikom imperializmu, ale tym razem nie bardzo potrafiła wywołać entuzjazmu tłumów. Dominowali zdecydowanie przeciwnicy władzy, domagając się obalenia dyktatury i wolności. Reżim zareagował sprawnie, pacyfikując rozruchy oraz wyłączając internet, co zablokowało komunikację między ludźmi. Do aresztów trafiło ponad 5 tys. osób. Diaz-Canel wprawdzie przyznał, że sytuacja jest trudna, ale chwilę potem wygłosił mowę do narodu pełną gróźb i inwektyw pod adresem „oportunistów, kontrrewolucjonistów i najemników na żołdzie USA, podburzających do demonstracji”. Jednocześnie dał do zrozumienia, że dyktatura nie cofnie się przed niczym, by rewolucja nadal trwała. Wydaje się jednak, że aparatczyk komunistyczny Diaz-Canel może mieć problemy, by zachować sytuację pod kontrolą, brakuje mu przede wszystkim charyzmy Fidela, ale również życiorysu realnej walki z poprzednim systemem. Posługuje się też językiem, który nie przystaje do rzeczywistości i obecnych wyzwań. Nie wydaje się też skłonny do radykalnych reform, których Kuba pilnie potrzebuje i które mogłyby ją postawić szybko na nogi. Pokolenie rewolucjonistów te wyzwania zupełnie przerosły.

Kuba to fantastyczny kraj otwartych i wykształconych ludzi. Zaczadzenie sloganami komunistycznymi, którymi cały kraj jest oblepiony, trwa już jednak stanowczo zbyt długo. Kraj znajduje się na etapie przełomu, albo dokona odwrotu od księżycowej gospodarki, która wprowadziła jego obywateli w nędzę, albo zostanie obok Korei Północnej ostatnim skansenem zbrodniczej ideologii komunistycznej na świecie, która ładnie brzmi tylko w starych przemówieniach Fidela i Che. Kierunek wyboru drogi rozwojowej zależy jednak od samych Kubańczyków. Świat może ich tylko wspomagać, ale nie wykona za nich właściwego zadania - obalenia komunistycznej dyktatury. Wolny świat mocno trzyma zatem za Kubańczyków kciuki.













64 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page