top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Wietnam

Zaktualizowano: 26 mar

Historia Wietnamu pełna jest dramatycznych wydarzeń. Państwo wietnamskie istniało ponoć 3 tys. lat p.n.e. Chińczycy okupowali Wietnam przez tysiąc lat, ale w X wieku n.e. kraj odzyskał niepodległość i utrzymał ją do połowy XIX wieku. Wtedy to kraj był penetrowany przez katolickich misjonarzy, z których wielu przyczyniło się do rozwoju cywilizacyjnego Wietnamu, ale też swoją działalnością prowokowali oni wiele konfliktów z dworem cesarskim. Próbując bronić się przed ekspansją francuskich misjonarzy cesarz usiłował wyeliminować za wszelką cenę chrześcijaństwo. Na to tylko czekali Francuzi, w 1858 r. wysłali swoją flotę do Wietnamu, ale ponieśli same klęski. Przede wszystkim umierali masowo na nieznane choroby tropikalne, dlatego szybko musieli się wycofać. Francja jednak nie zrezygnowała z Wietnamu, do kolejnej eskapady przygotowała się dużo lepiej. Kilka lat później Francuzi zdobyli Sajgon, większość delty Mekongu i zapewnili sobie hegemonię w regionie. Ostatecznie Francja objęła Wietnam swoim protektoratem w 1885 r., stanowił on też część Indochin, wraz z Kambodżą i Laosem. Francuskie panowanie w Wietnamie trwało nieprzerwanie do 1940 r. Japończycy okupujący wtedy Azję Południowo-Wschodnią początkowo zostawili w spokoju francuską administrację kolonialną, wkroczyli do Wietnamu dopiero na początku 1945 r. wypierając Francuzów. Wtedy to na scenę polityczną wkroczył po raz pierwszy Ho Chi Minh, ze swoją organizacją Viet Minh, występując zbrojnie przeciwko Japończykom. Po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę Ho Chi Minh wywołał ogólnonarodowe powstanie, szybko rozprawił się zarówno z Japończykami, jak również zmusił do abdykacji cesarza, który nie odgrywał żadnej realnej roli. Przy cichym poparciu USA ogłosił powstanie Demokratycznej Republiki Wietnamu, stając się nieformalnym przywódcą kraju. Szybką kapitulacją Japończyków zaskoczeni byli Francuzi, którzy nie posiadali w Wietnamie wystarczających sił wojskowych. Zanim pojawiły się wojska francuskie, brytyjskie i amerykańskie oddziały Ho dotarły do Sajgonu. Do gry weszli jednak od północy Chińczycy, którzy wtargnęli ze swoją armią na terytorium Wietnamu, co zmusiło rząd Ho do zwrócenia się w 1946 r. do Francji z prośbą o pomoc. Wietnam zgodził się na ograniczenie niepodległości w zamian za wymuszenie na Chinach wycofania wojsk ze swojego terytorium. Wkrótce podpisane zostało porozumienie między Francją i Wietnamem, które podzieliło de facto ten drugi na dwie części. Wietnam Północny stał się wolnym państwem z własnym rządem, parlamentem i wojskiem, ale pozostał częścią francuskich Indochin. Na południu kraju Francja przywróciła swoją kolonialną administrację. Jeszcze w 1946 r. kruche porozumienie zostało naruszone po incydencie między celnikami francuskimi a żołnierzami wietnamskimi w Hajfongu, w efekcie którego Francja zażądała przekazania portu, wprowadziła swoje wojska (przy okazji zabijając kilka tysięcy osób w ciągu jednej nocy) i obaliła rząd Ho. Komuniści wycofali się z miast i przystąpili do odwetowych walk partyzanckich. W ten sposób rozpoczęła się pierwsza wojna indochińska. Francuzi uzyskali wsparcie militarne USA, które dokonywały nalotów na wojska Viet Minhu z bombowców startujących z lotniskowców na Morzu Południowochińskim. Wobec braku sukcesów militarnych i dużych strat Francuzi na poważnie rozważali możliwość użycia broni atomowej. Ostatecznie do tego nie doszło, dlatego też Francuzi (gen. Henri Navarre) opracowali strategię desantu na terytorium kontrolowane przez wojska Viet Minh i stoczenie z nimi rozstrzygającej bitwy. Byli przekonani o niewielkiej liczebności oddziałów wietnamskich oraz że okoliczne góry zapewniają bezpieczeństwo ich wysuniętym pozycjom obronnym, mieli nadzieję skłonić Wietnamczyków do zgrupowania swoich sił w nieosłoniętej dolinie. Wojskami wietnamskimi dowodził legendarny generał Vo Nguyen Giap (stał na czele Wietnamskiej Armii Ludowej od jej powołania w 1944 r.), który stał się zmorą Francji, a poźniej odegrał ważną rolę w II wojnie indochińskiej z USA (zmarł mając 102 lata). Na miejsce bitwy wybrano Dien Bien Phu (320 km od Hanoi). Pierwszy desant francuskich spadochroniarzy, składających się głównie z oddziałów Legii Cudzoziemskiej miał miejsce w 1953 r., rejon został umocniony, Francuzi zbudowali bazę wojskową z lotniskiem i oczekiwali na siły Viet Minh. Do ostatecznego starcia doszło w marcu 1954 r. Bitwa rozwinęła się jednak w zaskakujący dla Francuzów sposób. Jest uznawana za jedną z największych klęsk militarnych we francuskiej historii. Giap nie dał się sprowokować i zupełnie zaskoczył legionistów. Polecił swoim oddziałom rozmontowanie sprzętu artyleryjskiego i broni przeciwlotniczej i przeniesienie ich wysoko w góry, skąd mogły one prowadzić skuteczny ostrzał francuskiego garnizonu. Tysiące ludzi, poruszając się głównie na rowerach, przewiozło tony sprzętu i amunicji, niezbędne do prowadzenia długiego oblężenia. Giap dysponował armią ok. 80 tys. żołnierzy, garnizon francuski liczył ok. 16 tys. ludzi. Deszcze monsunowe utrudniały dostarczanie zaopatrzenia i amunicji dla oblężonych wojsk francuskich. Giap zmienił taktykę i zamiast zmasowanych ataków przeszedł do powolnego, ale systematycznego wdzierania się na teren Francuzów, wykorzystując podziemne tunele i okopy zbudowane na wzgórzach. Naloty Francuzów na pozycje wietnamskie były nieskuteczne. W maju 1954 r. Giap przypuścił ostateczny szturm na bazę Francuzów, którzy zdali sobie sprawę z beznadziejności swojego położenia. Liczyli już tylko na wsparcie USA i masowe naloty na pozycje Viet Minh. Jednak Amerykanie ograniczyli się jedynie do wsparcia logistycznego i dostarczania broni, odmówiły natomiast bombardowań wojsk wietnamskich, nie chcąc głębiej angażować się w konflikt. Los bitwy był zatem przesądzony. 7 maja 1954 r. Francuzi poddali się, z 10,5 tys. żołnierzy, którzy złożyli broń, połowa była ranna, ponad 3 tys. zostało później zwolnionych, ale los ponad 3 tys. jeńców nie jest znany, najprawdopodobniej zostali zamordowani. Bitwa pod Dien Bien Phu zakończyła okres kolonialnego panowania Francji w Wietnamie i w całych Indochinach. Na konferencji genewskiej w 1954 r., która zajmowała się przywróceniem pokoju w Indochinach wzięły udział wszystkie ówczesne mocarstwa światowe ze Związkiem Sowieckim (Mołotow), USA (Dulles), Francją (Bidault), Wlk. Brytanią (Eden) oraz ChRL (Zhou Enlai). W wyniku jej ustaleń Indochiny zostały podzielone na cztery części: Laos i Kambodża stały się niezależnymi państwami, zaś w podzielonym wzdłuż 17 równoleżnika Wietnamie na północy zainstalowali się ostatecznie komuniści Ho, a ich przeciwnicy na południu w Sajgonie. W 1956 r. miało zostać przeprowadzone referendum zjednoczeniowe, ale nigdy do niego nie doszło. W kolejnych latach Francuzi z Amerykanami walczyli o wpływy na południu. Tą potyczkę wygrali Amerykanie, gdyż popierany przez nich Diem wyeliminował popieranego przez Paryż cesarza Bao Daia i został prezydentem nowo proklamowanej republiki. Francja na zawsze wycofała swoją obecność militarną, a w Wietnamie Południowym zaczął się okres supremacji amerykańskiej.

Spokoju w Wietnamie po 1954 r. jednak nie było. Nastał okres Zimnej Wojny i konfrontacji ideologicznej między wolnym światem Zachodu, a komunizmem sowieckim czy chińskim. Obszarem konfrontacji były kraje Trzeciego Świata, zaniedbane przez kolonializm zachodni. Dlatego też wiele wyemancypowanych krajów afrykańskich, ale też azjatyckich uległo iluzji, że komunizm jest najlepszą drogą na szybkie wyjście z biedy i zacofania. Wiele ruchów antykolonialnych i narodowowyzwoleńczych na przełomie lat 50 i 60-tych XX wieku zainfekowanych zostało komunizmem sowieckim. USA musiały podjąć konfrontację z Sowietami i komunistami chińskimi, gdyż w przeciwnym razie wolny świat otoczony zostałby wrogimi sobie rządami komunistycznymi zainstalowanymi w większości krajów Trzeciego Świata oraz sowieckimi bazami wojskowymi ulokowanymi na ich terytoriach. W takiej atmosferze w Południowym Wietnamie w 1957 r. miejscowi komuniści rozpoczęli pierwsze działania terrorystyczne przeciwko rządowi w Sajgonie, Ho Chi Minh był początkowo przeciwny, ale został przegłosowany przez Biuro Polityczne, które podjęło decyzję o poparciu powstania komunistycznego na południu. Zaczęło się przerzucanie tysięcy kadr i żołnierzy do Wietnamu Południowego tzw. szlakiem Ho Chi Minha wzdłuż granicy Wietnamu Płd. przez kontrolowane przez wietnamskich komunistów tereny Laosu i Kambodży, który omijał strefę zdemilitaryzowaną. W efekcie siła bojowa komunistów na południu szybko rosła, zagrażając stabilności Wietnamu Płd. W latach 1960-1965 liczebność partyzantów komunistycznych (zwanych Wietkongiem) wzrosła z 9 tys. do 130 tys. W 1961 r. prez. Diem poprosił o pomoc prez. Kennedy'ego o zwiększenie amerykańskiej pomocy militarnej. USA początkowo nie chciały szybko zwiększać swojego zaangażowania w Wietnamie, ale zostali do tego przymuszeni. Obawiali się, że zajęcie przez komunistów całego Wietnamu będzie etapem do opanowania przez nich całej Azji. Dlatego po ucieczce Francuzów z regionu USA zdecydowały się poprzeć militarnie i finansowo antykomunistyczny rząd Wietnamu Płd. Szybko zorientowali się, że rządzący Południem Diem był zwykłym nieudacznikiem, szerzył nepotyzm i tolerował korupcję. Jako fanatyczny katolik wszedł też w konflikt z buddystami, którzy stanowili większość mieszkańców kraju. Ku powszechnemu oburzeniu Diem uroczyście oddał kraj w opiekę Matce Bożej. Represje wobec buddystów spowodowały wycofanie przez Waszyngton poparcia dla Diema. Ponieważ ten nie chciał się cofnąć, CIA zorganizowała zamach na Diema, który został zasztyletowany w 1963 r. Nie udało się jednak przywrócić stabilności. W 1964 r. nowy prezydent USA Johnson zwiększył zaangażowanie militarne w Wietnamie Płd. Liczba wojsk amerykańskich wzrosła do 21 tys. żołnierzy. Pod pretekstem incydentu w Zatoce Tonkijskiej amerykańskie lotnictwo rozpoczęło bombardowanie północnowietnamskich portów. Johnson miał pełne poparcie Kongresu i Senatu dla eskalacji działań zbrojnych przeciwko Wietnamowi Płn. Od 1965 r. rozpoczęło się zmasowane bombardowanie Wietnamu Płn. w ramach operacji Rolling Thunder, zniszczone zostały nie tylko wietnamskie szlaki i bazy zaopatrzeniowe, ale też cała infrastruktura kraju z drogami i liniami kolejowymi. Podczas nalotów dywanowych na masową skalę stosowano napalm, aby zniszczyć dżunglę, która była oparciem partyzantki wietnamskiej. Stosowano także broń chemiczną wobec ludności cywilnej, silnie trująca substancja Agent Orange spowodowała inwalidztwo 400 tys. Wietnamczyków, ale też kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy amerykańskich. Szokujące zdjęcia skutków nalotów amerykańskich można zobaczyć w muzeum wojny wietnamskiej w Sajgonie (dzisiaj Ho Chi Minh), które koniecznie trzeba odwiedzić (mimo jednoznacznie ideologicznego wydźwięku), gdyż stanowi ono gigantyczną przestrogę dla świata wobec brutalności wojny. Można tam zobaczyć m.in. dokumentację masakry wioski My Lai w południowym Wietnamie, która odbiła się szerokim echem na całym świecie. Po serii strzałów oddanych w kierunku amerykańskiego oddziału, z rozkazu dowodzącego nim por. Calleya dokonano tam w 1968 r. masakry ok. 500 cywilnych mieszkańców, w większości kobiet i dzieci. Mimo późniejszego procesu i skazania Calleya na dożywocie, sprawcy ostatecznie nie zostali ukarani, a sam Calley po odejściu Nixona w 1974 r. wyszedł na wolność. Skuteczność ataków amerykańskich stawała się coraz mniejsza, gdyż od 1968 r. Wietkong znał wcześniej cele bombardowań oraz kierunki wielu operacji Amerykanów i zdążył ewakuować swoje oddziały przed bombardowaniami. Było to możliwe dzięki przechwytywaniu informacji sztabu USA przez sowiecki wywiad wojskowy GRU (miało zainstalowanego swojego agenta - Johna Walkera, chorążego łączności), który przekazywał je od razu do partyzantów Wietkongu. W ciągu kilku lat GRU odczytało ponad milion amerykańskich szyfrogramów, w tym wszystkich rozkazów dotyczących nalotów na Wietnam Płn. Tysiące ton bomb zrzuconych na Wietnam poza zniszczeniami kraju i jego infrastruktury nie osiągało żadnych celów militarnych.

Punktem zwrotnym wojny był 1968 rok i tzw. ofensywa Tet. Wtedy to komuniści złamali niepisane zawieszenie broni, atakując najważniejsze bazy Amerykanów oraz dążąc do przeniesienia walk do miast. Walki objęły Sajgon, ale przede wszystkim cesarskie miasto Hue, gdzie amerykańscy marines wraz z armią południa stawiały zacięty opór komunistom. Po zdobyciu Hue przez Wietkong, komuniści dokonali masakry elit ludności cywilnej (2300 osób), wśród których było wielu cudzoziemców. Wprawdzie Wietkong nie zdołał uzyskać przewagi militarnej w ramach ofensywy Tet, ale kampania okazała się wielkim sukcesem psychologicznym i propagandowym, spowodowała odwrócenie się amerykańskiej opinii publicznej od poparcia dla działań w Wietnamie, nastąpił też gwałtowny spadek zaufania i poparcia dla administracji Johnsona. Do zmiany nastawienia amerykańskiej opinii publicznej przyczyniła się też skuteczna kampania dezinformacyjna prowadzona przez Sowietów. Infiltrowali wiele organizacji, partii politycznych i dziennikarzy krytycznych wobec interwencji w Wietnamie. Wielu amerykańskich celebrytów zaangażowało się w protesty przeciwko wojnie. Do najbardziej znanych należały Jane Fonda i Joan Baez, które w czasie wojny jeździły do Hanoi. Poparcie Amerykanów dla wojny w Wietnamie spadło w 1968 r. do 26%, zdając sobie sprawę ze swojej porażki oraz wrogości mediów Johnson ogłosił, że nie będzie kandydował w kolejnych wyborach, które wygrał Richard Nixon, w dużej mierze dzięki obietnicom, że będzie starał się szybko zakończyć udział USA w konflikcie. Jako zadeklarowany antykomunista zdecydował się jednak na znalezienie takiej formuły, która najpierw zmniejszałaby zaangażowanie, a potem zakończyć amerykański udział w wojnie, by nie wyglądał on na totalną porażkę USA. W międzyczasie jednak USA interweniowały w Kambodży (broniły tam reżim Lon Nola, który chcieli obalić komuniści wietnamscy) i Laosie (chodziło o zniszczenie szlaku Ho Chi Minha).

Po trwających od 1969 r. w Paryżu rokowaniach pokojowych USA z rządem Wietnamu Płn. podpisany został w 1973 r. układ pokojowy, na mocy którego USA rozpoczęły proces wycofywania swoich wojsk z Wietnamu. Obecność militarna zastąpiona została wsparciem finansowym, które jednak szybko ulegało zmniejszeniu. Po wycofaniu się 350 tys. Amerykanów poważnie ucierpiało morale armii Południa, rosło bezrobocie, inflacja, szerzyła się korupcja i dezercje. Tymczasem Sowieci zwiększyli w tym czasie pomoc dla Północy o ponad 1 mld. $ rocznie. W 1975 r. rozpoczęła się ostateczna inwazja komunistów na Południe. W USA nie było już Nixona, który po aferze Watergate ustąpił ze stanowiska. Bez amerykańskiego lotnictwa sytuacja armii Wietnamu Płd. stała się beznadziejna, mimo przewagi w sprzęcie i uzbrojeniu. Pod koniec marca 1975 r. komuniści zajęli Hue, szef armii Południa Thieu podał się do dymisji i uciekł z kraju, a jego armia uległa rozkładowi. 30 kwietnia po krótkich walkach padł Sajgon, a Republika Wietnamu Południowego przestała istnieć, kraj został zjednoczony. Wojna przyniosła olbrzymie straty wszystkim stronom. Straty ludności cywilnej przekroczyły 2 mln. zabitych, cały kraj został doszczętnie zrujnowany, Amerykanie stracili ponad 60 tys. żołnierzy, rannych było ponad 300 tys. żołnierzy, w tym połowa z trwałymi uszkodzeniami ciała. Wietkong stracił blisko 1 mln. żołnierzy. Wojna w Wietnamie wywołała traumę w społeczeństwie amerykańskim. Przez ponad 2 dekady kraj nie angażował swoich sił zbrojnych w żadne długotrwałe działania militarne w krajach Trzeciego Świata.

Głównym następstwem zwycięstwa komunistów, oprócz opanowania całego terytorium Wietnamu i scalenia podzielonego kraju, było narzucenie społeczeństwom Wietnamu Płd., Laosu i Kambodży komunistycznego porządku. Uwolniono wprawdzie 80 tys. więźniów przetrzymywanych przez reżim Południa, lecz w ramach "reedukacji" zamknięto w odosobnieniu ponad 300 tys. ludzi. Wiele osób wymordowano od razu. Do roku 1986 szacuje się, że przez obozy reedukacyjne przewinęło się ok. 1 mln. osób. W kolejnych latach komuniści wietnamscy zaangażowali się w konflikt z Kambodżą, uwalniając kraj z okrutnego reżimu Czerwonych Khmerów. W 1979 r. toczyli wojnę na granicy z ChRL. W rezultacie gwałtownie spadł i tak niski poziom życia, co spowodowało exodus ludności cywilnej. Wg. szacunków ONZ liczba uciekinierów wyniosła ok. 1,5 mln. osób (tzw. boat people).

Na początku lat 80-tych XX wieku Wietnam był jednym z najbiedniejszych krajów azjatyckich, gdzie głód nie był obcy rzeszom mieszkańców tego pięknego kraju. W 1986 roku komuniści wietnamscy zorientowawszy się, że tak dalej nie utrzymają się przy władzy, zdecydowali się głęboko zliberalizować zmurszałą gospodarkę wietnamską, której dotychczasowym wzorem był sowiecki model nakazowo-rozdzielczy, którego fanem był działacz Kominternu, a jednocześnie twórca niepodległego Wietnamu Hó Chi Minh, a efektem niewyobrażalna bieda i zacofanie cywilizacyjne. Program reform Doi Moi, a następnie totalna liberalizacja gospodarki doprowadziły do szybkiego rozwoju, napływu kapitału zagranicznego przy zachowaniu monopolu władzy komunistów (podobnie jak w modelu chińskim). Gospodarka wietnamska rozwijała się szalenie szybko, w tempie ponad 7% rocznie, ale wzrost ten miał charakter stabilny i zrównoważony. Tania siła robocza zapewniała wysoką konkurencyjność i rentowność zainwestowanego kapitału. Z kraju dotkniętego klęską głodu dzisiejszy Wietnam stał się drugim światowym eksporterem ryżu, miejscem produkcji pracochłonnej dla wielu światowych koncernów (sam Samsung zatrudnia ponad 100 tys. osób w Wietnamie przy produkcji telefonów komórkowych), teraz rząd ściąga największych potentatów z branży hotelowo-turystycznej z całego świata, jak grzyby po deszczu powstają olbrzymie resorty turystyczne w wielu miejscach tego rozciągniętego na prawie 3 tys km olbrzymiego kraju (Da Nang był w 2018 r. miejscem szczytu azjatyckiego i Pacyfiku, w którym uczestniczyli m. in. Trump z Putinem, dynamicznie rozwija się Nha Trang i wiele innych nadmorskich kurortów).

Jednocześnie wietnamski cud gospodarczy pod czerwoną flagą z emblematami sierpa i młota jest wyjątkowo brutalny i bezwzględny. Obywatele za wszystkie usługi muszą płacić, w tym za szkolnictwo podstawowe (nie mówiąc o wyższym), system zdrowotny etc. System emerytalny właściwie nie istnieje z wyjątkiem nomenklatury partyjnej, która zdominowała sektor publiczny. Opozycja praktycznie nie istnieje, co powoduje, że system polityczny jest szalenie skorumpowany. Model oparty na szybkim rozwoju, tradycyjnie wysokich w społeczeństwach azjatyckich oszczędnościach prywatnych, niewielkich wydatkach socjalnych i monopolu władzy monopartii tutaj wydaje się sprawdzać, jego ukryta nieefektywność przenoszona jest na niski standard życia lwiej części obywateli, czego efektem są gigantyczne dysproporcje w poziomie zamożności między najbogatszymi reprezentantami rządzącej nomenklatury (bez dobrych relacji z władzą działalność gospodarcza na dużą skalę nie jest możliwa), a ponad 90% społeczeństwa tego ponad 95 mln kraju. Jednocześnie Wietnam uprawia bardzo sprawną politykę zagraniczną umiejętnie balansując miedzy azjatyckimi potęgami gospodarczymi (Chiny, Korea Pd, Japonią), USA, Rosją i Australią przy zachowaniu swojej tożsamości narodowej i umiejętnie prowadzonej polityki historycznej gloryfikującej udane potyczki militarne z Francuzami (zwycięstwo gen. Giapa w bitwie pod Dien Bien Phu w 1954) czy zwycięstwo nad USA i zjednoczenie kraju w 1975. Nie jest to zatem model rozwoju do replikacji gdzie indziej, jego gwarantem jest dominacja partii władzy nazywanej tutaj ze względów historyczno-emocjonalnych partią komunistyczną, pytanie tylko jak długo taki system może się utrzymać, na które nie znajduję odpowiedzi.

Wietnam nadspodziewanie dobrze radzi sobie z pandemią koronawirusa. Pandemia istotnie obniżyła wzrost gospodarczy w 2020 r., ale nadal był on bardzo wysoki w porównaniu z innymi dużymi gospodarkami świata (2,9%), w 2021 r. wg. Banku Światowego wzrost ma wynieść już 6,6%, co jest najszybszym tempem wzrostu PKB w całej Azji Płd.-Wschodniej! Mimo, że wartość eksportu w relacji do PKB na poziomie 200% należy do najwyższych na świecie oraz zamarcia ruchu turystycznego oraz w mniejszym stopniu spadku popytu wewnętrznego to doprawdy imponujący wynik. Dotychczasowy sukces Wietnamu w walce z pandemią polegał na szybkim wprowadzeniu ograniczeń i wiarygodnej polityce rządu, który pierwszy plan działań ogłosił jeszcze w styczniu 2020 r. Zarządzono wtedy trwający zaledwie 23 dni lockdown większości działalności gospodarczej, wprowadzono badanie temperatury na lotniskach, obowiązek kwarantanny dla przybywających z zagranicy, zamknięto granicę z Chinami, zawieszono działalność szkół i odwołano wszystkie wydarzenia publiczne. Noszenie masek stało się obowiązkowe, zanim zaleciła to WHO. Zakaz przemieszczania obowiązywał do kwietnia. W tropikalnym państwie azjatyckim o powierzchni zbliżonej do Polski, z populacją dochodzącą do 100 mln. szczególnie trudny był obowiązek ścisłego społecznego dystansowania się. Każdy, kto był w takich metropoliach jak Sajgon, wie że życie toczy się na ulicach, gdzie płynie nieprzerwany strumień dziesiątek tysięcy skuterów, przejście na drugą stronę ulicy graniczy z cudem, a już napewno z ryzykiem utraty życia, a chodniki zastawione są straganami z jedzeniem i parkującymi pojazdami. Dlatego w miastach użyto aplikacji monitorujących przemieszczanie się i kontakty obywateli, a kwarantanną objęto tzw. trzeci krąg osób, tj. mieszkańców, którzy zetknęli się z kimś, kto miał kontakt z zakażonymi. Zarówno kwarantanna w szpitalach, jak i leczenie nie pociągało za sobą żadnych opłat. W marcu 2020 r. rząd uruchomił też wart 10,8 mld. $ pakiet pomocowy dla firm (ok. 0,4% PKB), obejmujący możliwości restrukturyzacji zadłużenia i obniżenia jego kosztów, a także karencję w płatności podatków. Mimo to po raz pierwszy od początku reform Doi Moi liczba upadłych firm (35 tys.) przekroczyła liczbę podmiotów rozpoczynających działalność. Rząd szybko zareagował obniżką podatku dochodowego dla firm o 6 pkt. proc. do poziomu 14%. Tylko w latach 2002-2018 PKB na mieszkańca wzrósł 2,7 razy, osiągając wartość 2700 $, a według PPP to prawie 8000 $. To co prawda tylko 40% średniej światowej i ponad 2 razy mniej niż w Tajlandii, jednak pozwoliło wyjść z biedy 45 mln. ludzi. Próg biedy to dochód poniżej 3,2 $ dziennie, co dotyka 6% społeczeństwa, głównie mniejszości etnicznych stanowiących ok. 15% populacji. Wietnam jest 44 gospodarką świata, a uwzględniając PPP 32. Jej konkurencyjność stale rośnie, tylko w ciągu 2 lat (2018-2019) poprawiła się aż o 10 pozycji, co oznacza 67 miejsce w świecie. Wietnam doświadcza eksplozji demograficznej, jego ludność w ostatnich 35 latach wzrosła o 35 mln! Populacja jest bardzo młoda, 70% ludności ma poniżej 35 lat, a oczekiwana średnia życia - 76 lat - należy do najwyższych w Azji. To w części skutek faktu objęcia prawie 90% ludności ubezpieczeniami zdrowotnymi, co także nie jest typowe dla azjatyckich społeczeństw. Klasa średnia to na razie zaledwie 13% ludności, ale wskutek szybkiej ekspansji gospodarczej ma się podwoić do 2026 r. Przekłada się to wyraźnie na duży udział konsumpcji we wzroście PKB (68% w 2019 r.). Na wsi mieszka ciągle prawie 40% ludności, ale udział rolnictwa w PKB to zaledwie 15%. Główne uprawy to ryż, kawa, orzechy i kukurydza. Gospodarka wietnamska od lat charakteryzuje się dużą stabilnością. Wysoka stopa wzrostu gospodarczego gwarantuje bardzo niski poziom bezrobocia, oscylujący wokół 2%. Relatywnie niska jest też inflacja (3-4%), dług publiczny spada, wg. MFW osiągnął poziom podobny do innych krajów ASEAN (54% w 2019 r,). Dynamizm wietnamskiej gospodarce zapewnia też działalność przetwórcza i eksportowa. Wietnam jest trzecim w Azji Płd.-Wschodniej wytwórcą pod względem wartości produkcji przemysłowej. Rozwija produkcję elektroniki, samochodów i oprogramowania. Znaczący w tym udział mają globalne firmy jak Samsung czy Panasonic, ale istotne jest znaczenie także przemysłu tekstylnego, obuwniczego i przetwórstwa żywności, które w sumie stanowią 40% wartości eksportu. Warto też zwrócić uwagę, że od niedawna kraj stał się także trzecim producentem ropy w regionie dzięki eksploatacji złóż podmorskich. Ogółem przemysł tworzy 35% wartości PKB, zatrudniając 26% siły roboczej kraju, a usługi 45% PKB i prawie 35% zatrudnionych. Negatywnym aspektem szybkiej ekspansji gospodarczej, wzrostu populacji i urbanizacji jest rosnące zanieczyszczenie środowiska. Ilość śmieci może się podwoić w ciągu najbliższych 15 lat, a Mekong już dziś należy do 10 najbardziej zanieczyszczonych plastikiem światowych rzek, o czym miałem okazję sam się przekonać pływając po jego delcie.

Wietnam jest największym w Azji beneficjentem wojny handlowej USA z Chinami. Wzrost eksportu Wietnamu do USA w 2019 był największy spośród 40 największych dostawców na rynek amerykański, jednak głównie dlatego, że działalność swoją zaczęli tu przenosić zagrożeni sankcjami chińscy producenci tekstyliów, obuwia i mebli. To także naturalny proces związany z rosnącymi kosztami siły roboczej w Chinach. Z analizy McKinseya wynika, że Wietnam przejmuje największy udział pracochłonnej produkcji z Chin już od kilku lat. Średnia miesięczna płaca w Wietnamie (380 $), którą otrzymują też absolwenci studiów wyższych jest prawie trzy razy niższa niż w Chinach, a płaca minimalna wprowadzona od początku 2020 r. w dużych miastach nie przekracza 190 $. Nieprzerwanie rośnie też wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych, która w 2019 r. osiągnęła poziom 38,2 mld. $. Najwięcej kapitału (24,6 mld. $) napłynęło do sektora produkcyjnego i przetwórczego, a następnie na rynek nieruchomości i branży detalicznej. Inwestycje i eksport mogą jeszcze wzrosnąć dzięki ratyfikowanej umowy o wolnym handlu z UE. W regionie ma ją jeszcze tylko Singapur. Dzięki niej ok. 2/3 wietnamskiego eksportu będzie sprzedawane w Europie bezcłowo, co było dużym sukcesem dyplomacji wietnamskiej (w 2019 r. wolumen wietnamskiego eksportu do UE wyniósł 42 mld. $). Państwa europejskie z pewnością chętnie skorzystają z możliwości zastąpienia produktów sprowadzanych dotąd z Chin towarami wietnamskimi. PKB może dzięki umowie zyskać nawet 2% rocznie. Ponadto Wietnam gwarantuje lepsze warunki inwestorom z UE niż Chiny. Rząd w Hanoi liczy także na zawarcie podobnej umowy handlowej z USA. Handel między tymi krajami rośnie w tempie dwucyfrowym, w 2019 r. osiągnął 77,6 mld. $, co czyni USA największym partnerem handlowym Wietnamu po Chinach i Japonii. Rosnący deficyt handlowy USA (56 mld. $ w 2019) spowodował jednak, że Trump zniósł status Wietnamu jako kraju rozwijającego, co skutkowało utratą preferencji handlowych. Pojawia się też kwestia łamania praw człowieka, podnoszona przez disporę wietnamską w USA. Narastający konflikt z Chinami może jednak sprawić, że zagadnienia te relatywnie stracą na znaczeniu.

Perspektywy rozwoju Wietnamu są zatem dobre, ale raczej tylko w perspektywie krótkoterminowej. Oparcie przewagi konkurencyjnej na niskich kosztach pracy może we współczesnej zaawansowanej technologicznie, globalnej gospodarce być nie do utrzymania. Wiele branż, w których specjalizuje się Wietnam podlega robotyzacji i automatyzacji, a globalne firmy, skracając łańcuchy dostaw - również na skutek pandemii - będą lokowały produkcję w krajach rozwiniętych. Adidas przedstawił już plany powrotu produkcji do Niemiec, gdzie ma ją oprzeć o druk 3D, dzięki czemu udział kosztów pracy w finalnym wyrobie jeszcze bardziej się zmniejszy. Podobnie wkrótce mogą postąpić inne marki odzieżowe i sportowe. Wietnam potrzebuje zatem wzrostu produktywności oraz zmian instytucjonalnych. To wymaga podniesienia kompetencji siły roboczej, z której zaledwie 10% ma wyższe wykształcenie albo ukończyła odpowiednie kursy zawodowe. Stąd też aż połowa pracodawców odnotowuje problemy ze znalezieniem pracowników o pożądanych kwalifikacjach. Istniejące, ociężałe instytucje publiczne i firmy państwowe stanowią dodatkową barierę rozwoju, ich prywatyzacja mogłaby być dodatkowym bodźcem dynamizującym gospodarkę. Potrzebny jest też wydajny i sprawnie funkcjonujący system finansowy i kapitałowy, który zapewniłby efektywną alokację zasobów, również w postaci krajowych oszczędności, które osiągnęły relatywnie wysoki poziom 25% PKB, co jest typowe dla państw azjatyckich. Czynnikiem zmian powinna stać się digitalizacja wielu dziedzin gospodarki, którą pandemia przyśpieszyła. Wietnamska branża cyfrowa w 2019 r. warta była 12 mld. $, co stanowiło 5% PKB. Prognozy mówią o wartości 43 mld. $ w ciągu 5 lat, a w 2030 r. ma ona stanowić już 30% PKB. Kluczowymi obszarami cyfryzacji ma być handel, turystyka, komunikacja i przewozy. Rząd wprowadza zachęty do stosowania cyfrowych technologii w służbie zdrowia, edukacji, usługach i administracji publicznej. Korzystanie z nich w czasie pandemii podwoiło się. Aby osiągnąć status kraju rozwiniętego (wartość PKB na mieszkańca: 25 tys. $) Wietnam potrzebuje w ciągu następnych 25 lat wzrostu gospodarczego na poziomie 7% rocznie. Raport PwC wskazuje, że będzie to trudne, ale nie niewykonalne. Wtedy to około roku 2050 Wietnam mógłby stać się 20 największą gospodarką świata.

Zdecydowanie polecam wyjazd turystyczny, egzotyka wielu miejsc, jedna z najlepszych kuchni świata, otwartość, sympatia, życzliwość Wietnamczyków, fascynująca historia i świetny klimat czynią z Wietnamu idealny cel turystyczny dla ciekawych świata!






61 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt
bottom of page