Syria
- 22 lip
- 77 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 26 lip
Powiedzieć, że Syria jest kolebką cywilizacji człowieka – to nic nie powiedzieć. Bogata i burzliwa przeszłość tego kraju jest miniaturą dziejów świata i zajmuje szczególne miejsce w podręcznikach historii. Jeśli rozumiemy cywilizację jako wspólne dziedzictwo kulturowe, na które składają się dokonania wielu narodów na przestrzeni kilkunastu tysięcy lat, to ludy i narody zamieszkujące terytorium Syrii wniosły do niej olbrzymi wkład. Mimo, że liczne wojny, niepokoje i niekończące się walki polityczne przyczyniły się do likwidacji i zatarcia bardzo wielu śladów tego wkładu, prace i badania archeologiczne prowadzone na terenie Syrii przez misje miejscowe i zagraniczne (w tym polskie) – od początku XX w. – pozwalają poznać masę przykładów udziału mieszkańców tego kraju w kreowaniu historii ludzkości.
Przeszłość Syrii – to co najmniej 10 tys. lat nieprzerwanej historii wielu ludów i społeczeństw. Już kilka tysięcy lat p.n.e. istniały i rozwijały się na jej obszarze ucywilizowane społeczeństwa o wysokim poziomie kultury i sztuki, które zajmowały się rolnictwem, rzemiosłem czy swego rodzaju przemysłem. Odzwierciedlają to arcydzieła antycznej kultury materialnej, znajdowane nieprzerwanie w ruinach miast i osiedli na wybrzeżu Morza Śródziemnego, na Pustyni Syryjskiej, a także w ruinach miasta Katna, niedaleko dzisiejszego Homsu (datowane na XIX do XV w. p.n.e.). Z Syrii pochodzi najstarsza na Bliskim Wschodzie ceramika (VIII w. p.n.e.). Do badań pradziejów Syrii w neolicie przyczyniły się wykopaliska prowadzone przez polskich archeologów pod kierunkiem prof. Mazurowskiego k. wsi Karamel, 25 km od Aleppo. Stwierdzili oni, że teren pobliskiego wzniesienia składał się z kilku warstw kulturowych z różnych okresów dziejów regionu. Prawdopodobnie dlatego, że wzniesienie to leżało na trasie ważnego szlaku łączącego Anatolię z Lewantem i Egiptem. Polscy naukowcy natrafili na pozostałości ogromnej osady rozwijającej się nieprzerwanie od połowy IX tysiąclecia p.n.e. Znaleźli zabytki kultury technicznej (krzemienne naczynia, osełki do obróbki strzał) i sakralnej (resztki sanktuarium). Absolutną sensacją było znalezisko wieży powstałej ok. 8350 r. p.n.e., czyli wcześniej niż najstarsza dotychczas znana wieża z Jerycha. Zarówno jedna, jak i druga to prawdopodobnie wieże obserwacyjne. Za sensacyjne odkrycie ubiegłego stulecia uznano zabytki z III tysiąclecia p.n.e., znalezione w potężnym kiedyś mieście Ebla k. Aleppo.
O wkładzie Syrii do dziedzictwa kulturalnego świata świadczą muzea, zwłaszcza w Aleppo i Damaszku. Zdumiewają one bogactwem zabytków sprzed tysiącleci: akadyjskich, babilońskich, hetyckich, perskich i innych. Szczególnie cenne zabytki z wymienionych muzeów pochodzą z wielu bogatych, antycznych miast. Wspomniana już Ebla liczyła ok. 200 tys. mieszkańców. Zrujnowana została po raz pierwszy w 2350 p.n.e. W ruinach pałacu królewskiego znaleziono wiele cennych przedmiotów oraz tysiące glinianych tabliczek zapisanych pismem klinowym i odczytanych w latach 70-tych XX w. Zawierają one cenne informacje o państwie, którego stolicą była Ebla.
Społeczeństwa zamieszkujące przed tysiącami lat Syrię wykształciły instytucje społeczne i polityczne. Krzyżowały się tu szlaki handlowe i komunikacyjne, lądowe i morskie. Zapewniało to osiągnięcie poziomu zamożności jej mieszkańcom, nieosiągalnego gdzie indziej, dzięki czemu kraj ten stanowił atrakcyjny teren osiedlania się dla innych ludów. Na bogate ziemie syryjskie łakomym wzrokiem patrzyli dalsi i bliscy sąsiedzi. Byli to głównie semiccy koczownicy z pustyń pochodzenia sumeryjskiego, amoryckiego, kananejskiego, hebrajskiego czy aramejskiego, którzy napływali powoli w ramach fal migracyjnych, a czasami zbrojnych podbojów. Źródła pisane mówią o kilku takich inwazjach w okresie od III tysiąclecia p.n.e. Od najdawniejszych czasów Syria pełniła rolę bramy, przez którą wkraczali zdobywcy z różnych krajów. Przyczyniło się do tego położenie kraju na styku 3 kontynentów: Azji, Europy i Afryki oraz jego znaczenie gospodarcze, polityczne i strategiczne. Zdobywcy ci – to kolejno Egipcjanie, Hetyci, Hyksosi, Asyryjczycy, Persowie, Babilończycy, Macedończycy, Rzymianie, Bizantyjczycy, Arabowie, Turcy, Frankowie, Francuzi i Brytyjczycy. Terytoria syryjskie były wchłaniane częściowo lub w całości przez inne państwa. Przez wieki Syria była też sceną niekończących się rajdów koczowników z pustyń, którzy ją atakowali. Podkreślić należy rolę Syrii jako terenu krzyżowania się i wymiany idei i towarów oraz jej ogromne znaczenie w handlu międzynarodowym, szczególnie Fenicjan.
Syria stała się głównym węzłem na szlakach handlowych Wschód-Zachód. Początkowo miejscowa ludność zarabiała łupiąc karawany, szybko jednak zrozumiano, że lepiej zarabia się na obsłudze handlarzy niż szabrownictwie. Miasta rozwijały się, wznoszono zawrotne liczby karawanserajów, ludność uczyła się obsługi podróżników, a nałożone na handlarzy podatki zasilały budżet państwa. Nastał złoty czas dla Syrii. Obszar kraju, podobnie jak cały wschodni pas Morza Śródziemnego, znajdował się w zasięgu starożytnych cywilizacji. Stanowił też teren ścierania się szeregu cywilizacji Wschodu i Zachodu. Pełniąc rolę pośrednika między nimi, Syryjczycy przyswajali sobie ich dokonania, a niekiedy modyfikowali wpływy cywilizacji, stymulując ich znaczące osiągnięcia.
Pojęcie Syria traktowane było jako obszar geograficzny leżący na wschód od Morza Śródziemnego, sięgający rzek Tygrys i Eufrat, znajdujący się między Egiptem, a Anatolią. Granice dzisiejszej Syrii nie mają z tym wiele wspólnego. Pod terminem geograficznej albo naturalnej Syrii rozumiano w przeszłości również obszary Libanu, Palestyny, a także leżące na południe od rzeki Jarmuk. Terytorium obejmowało też rejon Aleksandretty (obecnie Iskanderun), przyłączony w 1939 r. do Turcji. Taka Syria istniała aż do 1920 r., kiedy to, na podstawie porozumienia angielsko-francuskiego z 1916 r., doszło do podziału terytorium na Syrię, Liban, Palestynę i Transjordanię. Granice oczywiście zostały wytyczone arbitralnie, wystarczy spojrzeć na liniowe odcinki granic Syrii z Jordanią i Irakiem. Nikt nie zwracał uwagi na podział grup etnicznych.
Sama nazwa Syria jest pochodzenia greckiego, co zawsze wywoływało pewne zamieszanie. W przeszłości używane było w odniesieniu do całego regionu – od gór Taurus ma północy do Synaju na południu. Zyskało na znaczeniu za panowania Seleucydów, następców Aleksandra Wielkiego. Monarchią syryjską nazywano ich królestwo ze stolicą w Antiochii (301-141 r. p.n.e.). Pojęcie Syria zostało też przejęte przez Rzymian dla oznaczenia terytorium prowincji, którą władali od 64 r. p.n.e. W dokumentach starożytnych występują zbliżone do współczesności nazwy kraju, jak Szryn (wg. dokumentów znalezionych w ruinach Ugaritu ok. 1500 lat p.n.e.), natomiast w Biblii mówi się o kraju Sirjon dla oznaczenia obszaru Antylibanu. Z czasem termin ten zaczął odnosić się do większej części kraju. Babilończycy z kolei używali nazwy Su-ri, natomiast wnioski niektórych naukowców identyfikujących Syryjczyków z Asyryjczykami nie znajdują aktualnie potwierdzenia. Arabowie, wyznawcy islamu, którzy zajęli Syrię w VII w. nadali jej nową nazwę – Al-Sza’m, czyli kraj leżący na lewo od Mekki, tak jak Jemen na prawo. Jeśli zatem staniemy twarzą ku wschodzącemu słońcu, Syria znajduje się po lewej, a Jemen po prawej stronie. Dla Herodota częścią Syrii była też Palestyna. Podobnie traktowano ten kraj za panowania tureckiego, a jego mieszkańcy nazywani byli Syryjczykami palestyńskimi.
Rozpatrując genealogię pojęcia Syria, warto zwrócić uwagę na termin Żyzny Półksiężyc, który używany był na oznaczenie terenu Bliskiego Wschodu. Miał je sformułować amerykański historyk James Henry Breasted. Wg. niego jest to szeroki pas żyznej ziemi rozciągający się na kształt półksiężyca wokół Pustyni Syryjskiej, od Zatoki Perskiej do Pustyni Synajskiej, od zachodu, północy i wschodu ograniczony łańcuchami górskimi Zagrosu, Taurusu, Amanu i górami libańskimi. Część zachodnia tego łuku – wąska nizina nadmorska i wyżynne podnóże gór – to właśnie obszary obecnej Syrii. Zachodnie ramię Półksiężyca obejmuje także uprawne doliny Homsu, Hamy i Aleppo. W północnej części leży region Jazeera – obszar między Tygrysem a Eufratem (taką nazwę nosi jedna z prowincji syryjskich). Według hipotez popartych odkryciami archeologicznymi terytorium Żyznego Półksiężyca, szczególnie obszar Mezopotamii i Syrii, to kolebka rolnictwa i hodowli. Musimy pamiętać, że Syria w starożytności była żyzną krainą, o znacznie wilgotniejszym klimacie. Dlatego to tu rozpoczęła się rewolucja agrarna oraz człowiek udomowił zwierzęta. Uprawiano tu zboże (pszenicę, jęczmień) oraz hodowano zwierzęta wcześniej udomowione przez człowieka. Najstarsze okazy dzikiego zwierza sprzed 9 tys. lat znaleziono w północnej Syrii, na południu natomiast odkryto w dolinie Jordanu jedne z pierwszych osad z X tysiąclecia p.n.e.
Łagodny klimat Żyznego Półksiężyca powodował, że lasy zajmowały większą przestrzeń, a uprawa ziemi była możliwa tam, gdzie gleba jest obecnie jałowa. Strefę nizinną Żyznego Półksiężyca, a zwłaszcza dolną Mezopotamię, uważa się powszechnie za kolebkę cywilizacji. Mimo ruchów migracyjnych i najazdów wielu obcych ludów (od Egipcjan po Ludy Morza) oraz powstania na obszarze Żyznego Półksiężyca różnych państw, populacja tego terytorium pozostała w ogromnej większości semicka. Jednorodny profil ludnościowy i zbliżone warunki naturalne leżały u podstaw koncepcji utworzenia z krajów obszaru jednego organizmu politycznego, ew. federacji państw Żyznego Półksiężyca. Twór ten miałby obejmować terytorium Syrii oraz Iraku. Koncepcje tego rodzaju były żywe i często omawiane w kołach politycznych Wlk. Brytanii po I i II Wojnie Światowej. Mimo swej długiej historii, krótkie i bardzo nieliczne były okresy, kiedy na terytorium Syrii istniało centrum samodzielnych państw. Dotyczy to wspomnianego królestwa Seleucydów i kalifatu omajjadzkiego ze stolicą w Damaszku, którego punktem ciężkości była Syria.
Damaszek był pierwszą stolicą muzułmańskiego państwa, gdzie rozwinęła się kultura i cywilizacja arabska. Jej wpływy sięgały również do zachodniej Europy. Utworzeniu na obszarze Syrii niezależnych i silnych rodzimych państw nie sprzyjało m.in. środowisko geograficzne. Ukształtowanie terenu, daleko posunięta izolacja poszczególnych części (np. pasa wybrzeży oddzielonych górami od doliny rzeki Orontes, zasłoniętej od morza łańcuchem Libanu i Antylibanu, a od wschodu niższymi górami) przyczyniły się do istotnego rozdrobnienia terytorialnego kraju i utrzymania jego części przez całe stulecia w stanie zależności. Niebagatelną w tym rolę odgrywała ekspansja państw ościennych. W starożytności były to potężne państwa, o wysokim poziomie cywilizacji. Od niepamiętnych czasów Syria była terenem ścierania się rywalizujących narodów. Takie państwa jak Egipt na zachodzie, Babilon, Asyria czy Persja na wschodzie oraz państwo Hetytów na północy, próbowały podbić kraj o urodzajnych ziemiach i bogatych miastach. To na terenie Syrii miały miejsce działania wojenne armii tych państw, a także szeregu innych. Rywalizacja między nimi doprowadzała często do podziału terytorium Syrii. Miało to miejsce tak w starożytności (np. rozbiór Syrii między Egiptem a państwem Hetytów), jak i w wiekach późniejszych. Tacy dowódcy jak faraon egipski Ramzes II, król Asyrii Sargon, władca Babilonii Nabuchodonozor, Aleksander Wielki, Pompejusz, Amr Ibn al-As, Napoleon Bonaparte, brytyjski generał Allenby – to tylko niektórzy wielcy wodzowie, których armie dokonywały podbojów Syrii. Jedną z zasad ich polityki było „divide et impera” (dziel i rządź).
Na polach Syrii do największych bitew dochodziło nie tylko w starożytności. Bitwa pod Kadesz na obszarze historycznej Syrii (dzisiejsza Jordania) w 1288 r. p.n.e. uważana jest za największą bitwę starożytności. Twierdze syryjskie były wielokrotnie oblegane i szturmowane, zaś kraj stanowił rozległy teren różnych działań wojennych. Walki o opanowanie Syrii determinowały często dynamikę wydarzeń na Bliskim Wschodzie i stanowiły o rozwoju sytuacji. Znalezione pod piaskami Pustyni Syryjskiej i ciągle jeszcze odkrywane przez misje archeologiczne dokumenty ilustrują rozwój i upadek różnych mocarstw. Starożytne państwa wschodu, monarchie autorytarne, gdzie o wszystkim decydował władca, w tym o sprawach wojny i pokoju, opierały swoją potęgę na niewolnictwie. Zdobywanie coraz większej siły roboczej było dla rozwoju tych krajów niezbędne, dlatego też ze zdobytych na wojnach jeńców czyniono niewolników. Zjawisko to napędzało proces rozwarstwienia społeczeństwa. W konsekwencji umacniała się pozycja właścicieli niewolników.
Najdłużej trwała ekspansja Egiptu faraonów. Udokumentowane kontakty starożytnego Egiptu z mieszkańcami historycznej Syrii miały miejsce już w III tysiącleciu p.n.e. Był to przede wszystkim handel. Przedmioty znalezione w ruinach miasta Byblos (dzisiejszy Dżubaj w Libanie), którego staroegipska nazwa brzmiała Keben (lub Kupna), świadczą o tym, że już w okresie IV i V dynastii faraonów wpływy gospodarcze Egiptu były bardzo silne. Faraonowie przypisywali sobie wręcz tytuł władców tego miasta. Byblos było miastem portowym, przez które eksportowano m.in. drewno, a importowano papirus. W muzeum w Palermo na Sycylii znajduje się dokument z ok. 2600 r. p.n.e., z epoki faraona Snorfu, stwierdzający, że dostarczono 40 statków z drewnem cedrowym, z tego drewna zbudowano statek, a 100 łokci drewna zużyto na budowę pałacu królewskiego. Syria znajdowała się wprawdzie pod cywilizacyjnym wpływem Egiptu, ale i Egipt czerpał z kultury Syrii.
W relacjach Egiptu z miastami syryjskimi (fenickimi) ważną pozycję zajmowało wspomniane miasto Byblos. Do jego portu przypływały m.in. transporty papirusów (od nazwy greckiej Byblos niektórzy historycy wywodzą słowo „Biblia”, co oznaczałoby zwój papirusów). Wykopaliska w Egipcie oraz Syrii, pochodzące z różnych epok, dają świadectwo obfitości syryjskich produktów przywożonych oraz wywożonych z państwa faraonów, w tym wozów bojowych, udekorowanych zbroi, mebli dzieł sztuki i waz. Za postępującą dywersyfikacją relacji handlowych poszły działania militarne. Faraonowie wielu dynastii podejmowali wyprawy wojenne do Syrii już w III tysiącleciu p.n.e. Podczas zaborczych wojen w Syrii wojska egipskie zdobywały wielkie ilości jeńców. Byli oni eksploatowani jako niewolnicy nie tylko w budynkach należących do faraonów, ale też w majątkach świątyń i gospodarstwach prywatnych. Dużą wartość miały w Egipcie kobiety syryjskie. Były one wysoko cenione, nawet bardziej niż Egipcjanki. Wiele z nich zostało nałożnicami czy nawet żonami arystokratów, wyższych urzędników, a nawet małżonkami królów.
W trakcie podbojów prowincji syryjskich w III tysiącleciu p.n.e. Egipcjanie spotykali się z rywalizacją mocarstw leżących na wschód od tych regionów. Tak było ok. 2300 r, p.n.e., kiedy to duża część Syrii opanowana została przez Sargona zwanego Wielkim, twórcę semickiego państwa Akadu. Dotarł on prawdopodobnie ze swym wojskiem do Morza Śródziemnego. Całą Mezopotamię, a nawet Syrię opanowali władcy sumeryjskiego państwa Ur. To silnie scentralizowane mocarstwo rywalizowało w końcu XXII w. p.n.e. o władztwo nad Syrią ze starożytnym Egiptem. Syria została inkorporowana do Egiptu ok. 1550 r. p.n.e. Wojowniczy faraonowie podbili rejony Syrii aż do Eufratu, opanowali wiele miast, nakładali ciężkie kontrybucje, eksploatowali bogactwa naturalne. Panowanie nad Syrią zostało utrwalone za rządów Tomesa III, jednego z największych władców starożytnego Egiptu. Wielkim jego sukcesem było zdobycie w 1468 r. p.n.e. twierdzy Megido (dzisiaj Zachodni Brzeg Jordanu), w której broniły się wojska konfederacji 330 książąt syryjskich. Te historie zostały opisane w licznych tekstach egipskich.
Podlegając gospodarczo i politycznie Egiptowi, Syria zachowała jednak pewną autonomię. Egipcjanie pozostawiali w wielu miastach miejscowych książąt, wychowując ich następców w duchu lojalności dla faraonów. Książęta ci zobowiązani byli jednak nie tylko do udzielania faraonom pomocy zbrojnej i płacenia corocznej daniny. Zobligowani byli także do eskortowania i ochraniania karawan handlowych oraz do informowania o wszystkim, co się dzieje w kraju. Bazami egipskimi na terytorium Syrii były twierdze ze stacjonującymi tam egipskimi załogami, jak również świątynie, czyli ośrodki wpływów kulturalnych Egiptu. 4 wieki całkowitego panowania Egipcjan na terenie Syrii nie wystarczyły jednak do zegipczenia kraju, tak jak długi okres rządów tureckich kilkanaście wieków później okazał się niewystarczający dla jego sturczenia. Już w XIV w. p.n.e. Egipt faraonów nie dysponował dostatecznymi siłami do utrzymania swej pozycji w całej Syrii. Wcześniej, bo w XVII w. p.n.e., do rywalizacji z Egiptem o wpływy na tym terenie przystąpiło rosnące w siłę państwo Hetytów. Populacja hetycka, należąca do rodziny ludów indoeuropejskich, powstała z przemieszczania plemion hetyckich, przybyłych prawdopodobnie z rejonu Morza Kaspijskiego na obszar Azji Mniejszej, z ludnością tam zamieszkującą. Luźny konglomerat utworzonych przez tę populację państewek przekształcił się z czasem w jedno państwo hetyckie, które stworzył w Anatolii jeden z przywódców hetyckich ok. 1600 r. p.n.e.
Do dużego znaczenia gospodarczego i politycznego państwo hetyckie doszło za czasów króla Hattusilisa w połowie XVI w. p.n.e. Stolicą państwa uczynił on miasto Hattusa w środkowej Anatolii. Po okresie skonsolidowania państwa uwaga Hetytów skoncentrowała się na bogatej Syrii, środku ówczesnego świata, gdzie spotykały się ważne drogi handlowe i wojskowe oraz ścierały się wpływy mocarstw Bliskiego Wschodu. Wypady w tym kierunku Hetyci podejmowali od samego powstania państwa. Aspiracje władców hetyckich do opanowania terytorium ich południowego sąsiada musiały siłą rzeczy doprowadzić do konfrontacji z Egiptem faraonów, roszczących sobie pretensje do całej Syrii. Początek starcia tych dwóch supermocarstw owych czasów datuje się właśnie na okres rządów króla hetyckiego Hattusilisa. Hetyci przenikali na obszar Syrii i kolonizowali ją od połowy II tysiąclecia p.n.e. Penetracja Syrii była ściśle związana z rozwojem handlu i stosunkowo szybko przerodziła się w podbój jej znacznych terenów. Jedno po drugim w ręce Hetytów wpadały miasta syryjskie, w tym Ugarit. Jeden z wodzów hetyckich pisał w kronikach z wyprawy przeprowadzonej w XVI w. p.n.e., iż oblegał miasto Damashunas, co brzmi jak Damaszek. Byłaby to pierwsza wzmianka o istnieniu miasta i sugerowałaby jego nieprzerwane trwanie od niemal 4 tysięcy lat!
Ok. połowy XIV w. p.n.e. król hetycki Suppiluliuma wyprowadził państwo hetyckie z chwilowego kryzysu i rozpoczął działania na rzecz zdobycia pozycji hegemona na Bliskim Wschodzie od umocnienia rządów w Syrii. Zdobył i zniszczył bogate królestwo aramejskie Katna (na południe od Aleppo) i kilka innych państw-miast syryjskich. Aspiracje hegemonistyczne królów hetyckich (jak podporządkowanie sobie bogatego niegdyś państwa Mitanni, władającego częścią Syrii), napotkały na kontrakcję faraonów egipskich. Ramzes II prowadzący na wielką skalę politykę zaborczą dążył do przywrócenia pozycji Egiptu w Syrii i Fenicji (czyli tereny dzisiejszego Libanu, zachodniej Syrii i północnego Izraela). Podjął decyzję rozgromienia rozlokowanych tam głównych sił hetyckich i zadania ciosu miejscowym książętom, którzy stali się sprzymierzeńcami Hetytów – największych wrogów Egiptu w Azji w owym czasie. Armia Ramzesa II licząca 30 tys. żołnierzy starła się w 1312 r. p.n.e. z wojskami króla hetyckiego Muwatallisa i z formacjami książąt syryjskich oraz fenickich pod miastem Kadesz, ponosząc sromotną klęskę. Nie przyniosła sukcesu Egipcjanom również następna wyprawa wojenna, w trakcie której Ramzes II doszedł z armią do rzeki Orontes.
Poważne osłabienie obu stron długotrwałymi wojnami o Syrię, jak również zagrożenie ze strony ze strony rosnącej w siłę Asyrii i Ludów Morza skłoniły Egipcjan i Hetytów do zawarcia pokoju. W 1296 r. p.n.e. Ramzes II i król hetycki Hattusilis podpisali układ pokojowy. Oba państwa rezygnowały z wszelkiego rodzaju wzajemnych roszczeń, również wobec obszarów należących do drugiej strony, a nawet zawarły pewien sojusz wojskowy, zobowiązując się pomagać wzajemnie w karaniu przestępców itp. W myśl układu Syria miała pozostać we władaniu Hetytów, a południe wraz z Fenicją – pod rządami Egiptu. Umowa została przypieczętowana małżeństwem dynastycznym Ramzesa II z księżniczką hetycką. Tekst tego układu, odnaleziony w murach świątyń egipskich i archiwach hetyckich, posiada ogromne znaczenie dla historii dyplomatycznej świata. Uznany został za pierwszy tak świetnie zachowany o takiej wadze traktat międzynarodowy doby starożytnej.
Starożytni Hetyci pozostawili na terenie Syrii wiele pomników kultury, głównie na północy kraju. Można je zobaczyć m.in. w miejscowościach Karkemisz, Tall, Halaf, Zincirli i innych. W długiej i uporczywej walce zarówno Egipt, jak i Hetyci wyczerpali swoje siły, co wytworzyło sprzyjające warunki dla utworzenia w Syrii, Palestynie i Fenicji stosunkowo samodzielnych państw, które osiągnęły rozkwit w XI i X w. p.n.e. Oprócz Byblos państwami-miastami, które wówczas wyrosły na regionalne potęgi, były Tyr i Sydon. Okres ten nie trwał jednak długo. Zawarcie wspomnianego traktatu pokojowego nie wpłynęło w dużym stopniu na losy państw sygnatariuszy. Gwałtowne walki wewnętrzne osłabiły zarówno potęgę Egiptu, jak i państwa Hetytów. Jeszcze przez kilka wieków egzystowały na terenie Syrii małe państewka hetyckie. Na ruinach państwa hetyckiego powstały też na północy Syrii lokalne królestwa, z głównymi ośrodkami w Karkaf, Halab (dzisiejsze Aleppo) i Hamat (obecnie Hama). Ostateczny cios zadali Hetytom, podobnie jak wspomnianym miastom fenickim, Asyryjczycy. Nieoczekiwany sojusz egipsko-hetycki wynikał m.in. właśnie ze wzrostu znaczenia i siły Asyrii. Po upadku państwa Mitanni, które władało też częścią Syrii, Asyria przejęła rolę pierwszego mocarstwa w tym rejonie. Od schyłku XIV w. p.n.e. zaczęła rywalizować z innymi państwami o wpływy w Syrii, prowadząc początkowo negocjacje z Egiptem i państwem Hetytów. Bezpośredni atak asyryjski na prowincje syryjskie trwał od 1250 r. p.n.e. W tym czasie władający krajem Egipcjanie wydali Syryjczykom zakaz handlu z kupcami asyryjskimi. Uniemożliwili im też korzystanie z portów syryjskich.
Począwszy od utworzenia w XIX w. p.n.e. w północnej Mezopotamii własnego państwa, Asyria prowadziła długotrwałe i zacięte wojny ze wszystkimi sąsiadami. Z niewielkiego państewka w rejonie Górnego Tygrysu szybko zmieniła się w państwo o wielkim terytorium. Asyria słynęła z wojowniczej, świetnie zorganizowanej armii, brutalności, ale także z osiągnięć kulturalnych i inżynieryjnych, takich jak biblioteki, monumentalne rzeźby i zaawansowane systemy wodociągów. Podejmując wyprawy w kierunku południowo-zachodnim, zagarnęła leżące na obszarze Syrii państwo Mari. W XVIII w. p.n.e. wojska asyryjskie dotarły aż do północnej Syrii w rejon rzeki Chabur. Po kilku wiekach upadku i utraty znaczenia Asyria stała się w XIV w. p.n.e. ponownie państwem aspirującym do odgrywania roli mocarstwa w polityce międzynarodowej. Na drodze głównie podbojów umacniała swoje wpływy, m.in. w prowincjach syryjskich. Rangę mocarstwa i potęgi militarnej Asyria zdobyła w XII i XI stuleciu p.n.e. za panowania króla Tiglatpilesara. Kierując państwem opartym na świetnie zorganizowanej i wyszkolonej armii, monarcha ten zaczął działania wojenne od pokonania plemion zamieszkujących na zachód od Asyrii, czyli w Syrii. Następnie najechał na centralne rejony Syrii, proklamował zdobycie kraju Amurru i przekroczył góry Taurus. Poddały mu się syryjsko-fenickie miasta: Gubla, Sydon czy Arwad, które zmusił do płacenia daniny. Po tej wyprawie z dumą mówił, że na statkach z Arwadu pływał po Morzu Śródziemnym. W ten sposób Asyria zdobyła pozycję hegemona niemal na całym obszarze Syrii.
Następny okres świetności państwa asyryjskiego, a zarazem penetracji militarnej rejonów syryjskich, przypadł na IX w. p.n.e. na lata panowania Aszurnasirapli II. Dokonał on kilku najazdów na Syrię, ujarzmił szereg państewek aramejskich, które musiały płacić uciążliwe haracze. Dowodzone przezeń wojska przecięły dolinę rzeki Orontes, docierając do gór Amanu, utorowały też drogę do Morza Śródziemnego. Zachowała się płaskorzeźba przedstawiająca pisarzy asyryjskich odbierających daniny i zapisujących odrąbane głowy przeciwników. Kontynuatorami tej zaborczej polityki byli kolejni władcy Asyrii. Jeden z nich, Samanasar III w ciągu 35 lat panowania podejmował 33 razy wyprawy wojenne, w tym wiele do Syrii, w 853 r. p.n.e. zadał klęskę sojuszowi państw aramejskich i Izraela. Poddały mu się Aleppo i Karkemisz, natomiast napotkał na zdecydowany opór Damaszku. Jednym z zasadniczych celów polityki asyryjskiej wobec Syrii było opanowanie i utrzymanie pod kontrolą szlaku północnego wiodącego z Międzyrzecza, przez Aleppo, Ugarit, Orontes do Morza Śródziemnego. Była to najpoważniejsza magistrala handlowa.
W 734 r. p.n.e. Damaszek został ponownie zdobyty. Kolejny król Asyrii – Asurhaddon podbił - wobec niepokojów antyasyryjskich w Syrii - raz jeszcze cały kraj, zburzył Sydon i przesiedlił buntowniczą ludność do nowego, zbuntowanego od podstaw miasta w Asyrii. To właśnie jemu poświęcona jest płaskorzeźba wykuta w skale nad rzeką Nahr al-Kalb w Libanie, sławiąca jego czyny. Po okresach asyryjskiej świetności dochodziło do buntów podporządkowanych im rejonów, w tym Syrii. Wkrótce potem państwo asyryjskie zostało zniszczone przez Medów, Babilończyków i Scytów, została zburzona też stolica Asyrii, Niniwa (605 r. p.n.e.). Rozpoczęła się rywalizacja o to, kto odziedziczy pozycję hegemona starożytnego Bliskiego Wschodu między próbującym odzyskać wpływy Egiptem, a państwem nowobabilońskim. Klęska, którą poniósł faraon Necho II w starciu z wojskami babilońskimi (605 r. p.n.e.) rozstrzygnęła sprawę. Nowymi władcami wielkich obszarów tego regionu, w tym Syrii, zostali Babilończycy, zwani również Chaldejczykami. Byli oni Semitami, kuzynami Asyro-Babilończyków.
Wpływy w Syrii Babilonia posiadała już wcześniej, w okresie starobabilońskim, za panowania słynnego Hammurabiego, twórcy znanego kodeksu w XVIII w. p.n.e. Terytorium państwa babilońskiego rozciągało się wówczas aż do środkowego Eufratu, zatem obejmowało też część Syrii. Po śmierci Hammurabiego jego państwo starobabilońskie zaczęło chylić się ku upadkowi, Babilon pozostał jednak ważnym centrum życia gospodarczego Mezopotamii. Do odrodzenia państwa babilońskiego doszło pod przewodnictwem wodzów plemion chaldejskich, którzy w walkach z Asyrią dążyli do wskrzeszenia potęgi starożytnego Babilonu. W VI w. p.n.e. pod wodzą Nabopolasara pokonali oni ostatecznie asyryjskie armie, kładąc kres potędze Asyrii. Na ruinach państwa asyryjskiego wyrosło nowe państwo nowobabilońskie, którego istotną częścią stała się historyczna Syria. W dążeniu do opanowania regionów syryjskich Babilończycy natrafili na ofensywne działania Egipcjan. Faraonowie nie pogodzili się z utratą Syrii, dlatego podejmowali działania dla odwrócenia niekorzystnej sytuacji. Egipt próbował wykorzystać bunt króla Judei, Joachima, który proklamował odłączenie od Babilonii swojego państwa i odmówił płacenia daniny. W odpowiedzi potężny władca Babilonu Nabuchodonozor przybył ze swoją armią do północnej Syrii i ustanowił kwaterę główną w mieście Ribla nad rzeką Orontes, skąd rozpoczął operację przeciw Judei.
Po kilkumiesięcznym oblężeniu Jerozolima w 597 r. p.n.e. została zdobyta i zniszczona, a króla Judei z rodziną oraz tysiące mieszkańców zesłano do Babilonii. W ten sposób rozpoczęła się opisana w Biblii „niewola babilońska ludności żydowskiej”. Sytuacja powtórzyła się w 586 r. p.n.e. Tym razem opór ludności Judei został jeszcze bardziej krwawo stłumiony. Jerozolima wzięta szturmem została rozgrabiona i spalona, a króla judejskiego oślepiono. Tysiące Żydów zapędzono do niewoli w Babilonie. Niewola babilońska stała się kanwą opery Verdiego „Nabucco”.
Nabuchodonozor zawładnął wcześniej również Fenicją, pokonując wiele nadbrzeżnych miast. Przez 13 lat bronił się w oblężeniu Tyr, ale i to miasto musiało skapitulować (572 r. p.n.e.). Ujarzmienie Syrii, Palestyny i Fenicji przez Babilonię nie trwało jednak długo. Następca Nabuchodonozora, Nabonid, zmuszony był prowadzić kilka wojen w obronie granic ustanowionych przez poprzednika, również na obszarze Syrii. Tłumił też tamtejsze powstania, podejmował wypady do miasta Hamat (dzisiejsza Hama), do kraju Amurru, nad Morzem Śródziemnym. Kres temu, podobnie jak i istnieniu państwa babilońskiego, położyli Persowie, zdobywając miasto Babilon.
Upadek Babilonu oznaczał nie tylko zniszczenie imperium babilońskiego obejmującego Syrię, Fenicję i Palestynę, ale także początek nowej ery. Dobiegła końca trwająca kilka tysięcy lat epoka, w trakcie której dominującą rolę w regionie odgrywali przedstawiciele ludów semickich. Rozpoczęła się na ponad tysiąc lat (do najazdu arabskiego) epoka, w trakcie której władzę sprawowali przywódcy ludów indoeuropejskich. Po Persach przyszli bowiem Macedończycy, Grecy, a następnie Rzymianie i Bizantyjczycy. W VII w. p.n.e. w krainie Elam, na zachód od rzeki Tygrys, wódz perski Achemenes dał początek dynastii Achemenidów (555-330 p.n.e.). Po podbiciu plemion Medów przez króla Cyrusa Media przyjęła nazwę Persji. Za jego panowania zapoczątkowana została polityka wielkich podbojów. W krótkim czasie w ręce Persów dostała się Mezopotamia, Syria, Palestyna i Fenicja. Ok. 520 r. p.n.e. cały Żyzny Półksiężyc znalazł się pod władzą Achemenidów. Podobny los podzieliło wiele innych krajów. W ciągu dwóch wieków imperium perskie sięgało od Tracji na zachodzie do Indii na wschodzie.
Zajęcie historycznej Syrii przez Persów odbyło się bez większego oporu ludności i miejscowych państw-miast, a przemarsz wojsk perskich w kierunku wybrzeży śródziemnomorskich miał przebieg względnie spokojny. Widocznym celem Cyrusa było zawarcie, a następnie utrwalenie, przyjaznych stosunków z państwami-miastami, zwłaszcza fenickimi, które Persowie zamierzali wciągnąć do działań m.in. przeciw Egiptowi. Mając na uwadze podbój Egiptu, potrzebowali okrętów, którymi dysponowali Fenicjanie. Wkrótce statki fenickie stanowiły trzon floty perskiej, a sama Fenicja była terenem koncentracji wojsk perskich zgrupowanych do najazdu na Egipt. Persowie dokonali inwazji Egiptu na okrętach fenickich, użyli ich również później, atakując Grecję. Przez niemal cały okres rządów perskich miasta fenickie kwitły, stając się znowu ośrodkami handlu międzynarodowego, stanowiły także źródło ogromnych dochodów dla Achemenidów.
Za aprobatą władz perskich przystąpiono do odbudowy miast fenickich zniszczonych przez Babilończyków. Królowie perscy prowadzili też przyjazną politykę w stosunku do państw hebrajskich (kto by to pomyślał z dzisiejszej perspektywy?!). Odbudowano Jerozolimę, a po zajęciu Babilonii Cyrus wydał dekret, na mocy którego zezwolono deportowanym przez Babilończyków Judejczykom na powrót do ojczyzny. Według proroka Ezdrasza, z ok. 58 tys. deportowanych powróciło do Judei ponad 42 tysiące. W konsekwencji Cyrusa czczono niemal jak zbawcę. Syria wraz z Palestyną i Cyprem włączona została do piątej prowincji perskiej (satrapii – imperium perskie liczyło 23 prowincje, kierowane przez satrapów, czyli strażników władz). Głównym miastem tej satrapii był Damaszek. Inne miasta, jak Arwad, Byblos, Sydon i Tyr posiadały autonomię lokalną. W IV w. p.n.e. miasta te stworzyły federację. Zbudowano nawet miasto, nazwane później przez Greków Trypolisem, które zostało siedzibą tej federacji. W 351 r. p.n.e. doszło do rebelii miast fenickich. Objęła ona całe wybrzeże, 9 miast ogłosiło niezależność. Powstanie to obfitowało w bohaterskie czyny – powstańcy spalili statki, aby nie wpadły w ręce perskich najeźdźców. Podobnie jak inne zrywy i ten został krwawo stłumiony. Raz jeszcze spalono Sydon, a 40 tys. osób zostało uprowadzonych. Działo się to na krótko przed końcem panowania perskiego na Bliskim Wschodzie. Położył mu kres Aleksander Wielki 18 lat później.
Niewiele wiadomo o rozwoju kultury syryjskiej pod panowaniem perskim. Źródła informacji ograniczają się do wybitych w tym okresie monet i nielicznych inskrypcji. Niewiele też można się dowiedzieć analizując zabytki archeologiczne. Można jedynie zakładać, iż była to kontynuacja syryjskiej cywilizacji, będąca synkretyzacją kultury semickiej. Ciekawym zabytkiem z tego okresu jest pałac Tall ad-Duwajr z V w. p.n.e. na Zachodnim Brzegu Jordanu, interesujące są też rzeźby z pałacu perskiego w Sydonie (ok. 350 r. p.n.e.). Warto odnotować rolę w cywilizacji państwa Achemenidów, jaką odegrał język aramejski, którym mówiła przede wszystkim ludność syryjska (mówił też nim Jezus Chrystus). Tuż po podboju Babilonii, za panowania króla Cyrusa II, zaczęto wprowadzać język aramejski do administracji perskiej. Z czasem był on powszechnie używany w całym imperium, także poza urzędami. Posługiwanie się w wielonarodowym państwie jednym językiem o prostym systemie pisma było niezmiernie wygodne. W tym języku prowadzono korespondencję, stosowano go w handlu, a także używano w działalności kulturalnej. Wraz z upadkiem Persji po klęskach zadanych przez wojska Aleksandra Wielkiego epoka starożytności przeszła do historii.
Po zdobyciu Syrii przez Aleksandra Wielkiego w latach 333-332 p.n.e., po 301 r. p.n.e. weszła ona w skład państwa Seleukidów, później zwanego też królestwem syryjskim. Było ono niejednolite pod względem etnicznym, kulturowym i religijnym. Jedynym oparciem dla panującej dynastii była armia i nowo zakładane miasta greckie, ośrodki hellenizacji kraju. Głównymi miastami Syrii z tego okresu były: Antiochia nad rzeką Orontes i Seleucja nad Tygrysem. Syria była wówczas słaba gospodarczo, brak było wewnętrznej spoistości państwa, osłabiły je ataki zewnętrznych wrogów. W latach 64-64 p.n.e. państwo Seleukidów uległo Rzymowi, stając się jego prowincją. W pierwszych wiekach n.e. Syria ponownie przeżywała rozkwit gospodarczy. Uległa w znacznym stopniu chrystianizacji. W okresie Cesarstwa Rzymskiego Syria miała duże znaczenie militarne, gdyż stanowiła bazę dla wypraw przeciw Partom, a następnie znowu Persom. W okresie bizantyjskim z kolei (VI i VII w.) ulegała najazdom Persów.
W latach 634-637 Syrię opanowali Arabowie, a w latach 661-750 stała się centrum muzułmańsko-arabskiego imperium kalifów z dynastii Umajjadów, ze stolicą w Damaszku. Większość chrześcijańskiej ludności Syrii uległa arabizacji i islamizacji. Abbasydzi (750-1258), nowa dynastia kalifów, przenieśli stolicę państwa do Bagdadu, odtąd Syria stała się drugorzędną prowincją pozbawioną znaczenia. W 877 r. przyłączyli ją do Egiptu Tulunidzi (lokalna dynastia namiestników egipskich) i przez kolejne 6 wieków Syria była związana z kolejnymi muzułmańskimi dynastiami egipskimi (m.in. Fatymidami, Ajjubidami i Memelukami), które na jej terenie toczyły wojny z Bizancjum, krzyżowcami i Mongołami. Szczególnie groźne były zbliżające się hordy mongolskie pod wodzą Dżyngiz-chana. Posuwając się bardzo szybko w kierunku zachodnim, rzucały na kolana kolejne państwa i narody, w tym również arabskie. Już w 1219 r. zdobyły Bucharę i dochodziły do krajów arabskich. W 1258 r. wnuk Dżyngiz-chana zdobył Bagdad, a następnie doszczętnie ograbił i spalił.
Ostatni kalif abbasydzki po poddaniu się został ścięty wraz z rodziną i dworem przez Mongołów. W ten sposób dobiegł kresu, po 5 wiekach funkcjonowania, kalifat mający siedzibę w Bagdadzie. Po raz pierwszy świat muzułmański pozostał na długo bez duchowego przywódcy – kalifa. Kontynuując najazd w kierunku zachodnim, armie mongolskie wdarły się w 1259 r. na terytorium syryjskie. Antiochia, pozostająca jeszcze w rękach Franków, stała się de facto satelitą Mongołów. Zarówno król Ludwik IX, jak i sam papież sądzili, że alians, chociażby chwilowy, z najeźdźcami mongolskimi (wśród których było wielu potomków chrześcijan) wyznającymi oficjalnie szamanizm może być pomocny w konfrontacji zbrojnej z siłami muzułmanów. Po czasowym opuszczeniu Syrii przez wnuka Dżyngiz-chana (wyjechał do Iranu) jeden z jego generałów zdobył i zniszczył dużą część Syrii. Syrią rządzili wówczas Mamelucy, a ich sułtan sprawujący władzę nad krajem pokonał w 1259 r. armię mongolską w bitwie pod Ain Dżalut k. Nazaretu, która okazała się mieć kapitalne znaczenie. Klęska Mongołów była druzgocąca, poległ w niej ich wódz. Resztki mongolskiej armii, które poniosły jeszcze jedną klęskę – pod Homsem, zostały z Syrii wypędzone. Zwycięstwo pod Ain Dżalut, oprócz zatrzymania inwazji Mongołów i uwolnienia Bliskiego Wschodu na pewien czas od groźby dalszej dewastacji oraz zniszczenia spuścizny dotychczasowych cywilizacji, miało i ten skutek, że w konsekwencji doprowadziło do umocnienia panowania Mameluków w Egipcie i Syrii. Za faktycznego założyciela dynastii uważany jest Bajbars, który zdobył sławę pod Ain Dżalut, a ugruntował ją w bitwach z krzyżowcami. Był nie tylko wodzem, ale również administratorem. Przeprowadził szereg reform wewnętrznych, zreorganizował państwo, wzmocnił armię i marynarkę wojenną, ufortyfikował rubieże północne Syrii. Ponadto połączył Egipt z Syrią służbą pocztową, inicjował roboty publiczne, budowę kanałów nawadniających, portów, restaurację meczetów (w tym Domu na Skale w Jerozolimie), rozbudowę cytadeli w Aleppo. Budował też pałace i szkoły. Jego mauzoleum w Damaszku nosi nazwę Zahirija (od jego imienia), mieści się w nim biblioteka.
Lata panowania sułtana Bajbarsa uważane są za epokę rozkwitu również Syrii. W sumie trwało to do 1304 r. Nastąpił po niej okres upadku, do czego przyczyniły się ponowne najazdy Mongołów, których hordy znowu pustoszyły całe obszary kraju. Wprawdzie następca Bajbarsa stoczył z nimi w 1281 r. zwycięską bitwę pod Homs, ale nie zdołał powstrzymać dalszych ich ataków. Syn wnuka Dżyngiz-chana, Abaka, kontynuując walki z Mamelukami, prowadził rozmowy z papiestwem i władcami europejskimi, m.in. Edwardem I, którym przyświecał wspólny z Mongołami cel – wyrzucenie Mameluków z Syrii i Ziemi Świętej. Przyjęcie przez Mongołów islamu jako religii państwowej nie uchroniło Syrii od kolejnych najazdów ich hord. W 1299 r. licząca 120 tys. armia mongolska, w tej liczbie było wielu Ormian, Gruzinów i Franków z Cypru, rozgromiła Egipcjan pod Homs. Do zniszczenia północnej Syrii walnie przyczynił się następny najazd. W 1300 r. Mongołowie wkroczyli do Damaszku, zniszczyli miasto, po czym doszli aż do Gazy. Za tą pierwszą falą poszły następne, w sumie trwało to do 1304 r. Najpierw padło Aleppo, gdzie ofiarami Mongołów było 50 tys. wymordowanych mieszkańców. Następnie w ich ręce dostały się Homs i Hama. Miasta te uległy całkowitemu zniszczeniu i rozgrabieniu, a ich ludność w większości została wymordowana.
Jednakże czwarta próba „zmongolizowania” Syrii nie powidła się. Mamelukowie pobili ostatecznie tych najbardziej niebezpiecznych od początku islamu wytrwałych wrogów Egiptu i Syrii. Niemniej najazdy mongolskie miały katastrofalne skutki dla losów Syrii, na obszarach której kilkakrotnie dochodziło do walk Mongołów z Egipcjanami. W rezultacie kraj został zniszczony i zanotował olbrzymie ofiary. Ponownie na przełomie XIV i XV w. Syria została napadnięta przez Timura, zwanego Tamerlanem, środkowo-azjatyckim władcą z dynastii mongolsko-tureckiej. Posuwając się na Zachód jego armie dotarły do rubieży syryjskich i przeszły przez Syrię jak cyklon. Trzy dni dewastowane i grabione było Aleppo, zdobyta została tamtejsza cytadela, prawdopodobnie po raz pierwszy w dziejach. Wymordowanych zostało 20 tys. mieszkańców. Podobnie najeźdźcy postąpili z Damaszkiem. Akt kapitulacji, podpisany w 1401 r., został przez Mongołów pogwałcony. Miasto wydano na pastwę hordy. Ok. 30 tys. mieszkańców zamknięto w meczetach i spalono. Okrucieństwo i brutalność były charakterystycznymi cechami Tamerlana. Mongołowie przeprowadzili następnie masową deportację elit syryjskich. Tysiące rzemieślników, a także wielu uczonych wywieziono do Samarkandy, stolicy Timura. Cios zadany tym miastom i całemu krajowi był nie do naprawienia. Zmniejszyła się znacznie liczba mieszkańców kraju, w tym jego elit. Sparaliżowało to na dziesiątki, o ile nie setki lat produkcję, rzemiosło, handel oraz życie kulturalne. Zniszczonych zostało wiele pomników kultury tworzonych przez wieki, a nawet tysiąclecia. Miało to katastrofalny wpływ zarówno na dotychczasowe, jak i przyszłe dokonania cywilizacji syryjskiej i arabskiej.
W 1517 r. Syria została przyłączona do imperium osmańskiego, nie zahamowało to jednak jej dalszego upadku. Dopiero w XIX w., a zwłaszcza po otwarciu Kanału Sueskiego (1869), nastąpiło ożywienie gospodarcze. W latach 1831-1833 Syria została zajęta przez egipskie wojska Ibrahima Paszy. Interwencja mocarstw zachodnich po stronie sułtana oraz bunt miejscowej ludności spowodowały w 1840 r. wycofanie się egipskich oddziałów. Od tej pory rosły wpływy francuskie (zwłaszcza wśród syryjskich chrześcijan) i brytyjskie. Kontakty z kulturą Zachodu spowodowały odrodzenie kulturalne i polityczne Arabów i narodziny arabskiej świadomości narodowej.
Po I Wojnie Światowej, wbrew brytyjskim zapewnieniom o utworzeniu niepodległego państwa arabskiego (miały one wpływ na zorganizowanie antytureckiego powstania Arabów pod wodzą synów Al-Husajna, szarifa Mekki), tereny zamieszkane przez Arabów podzielono na francuskie i brytyjskie terytoria mandatowe, zgodnie z tzw. układem Sykessa-Picota z 1916 r. W 1920 r. w czasie konferencji w San Remo Francja otrzymała mandat nad Syrią i Libanem. Postanowienia tej konferencji otworzyły nowy rozdział w dziejach Syrii i generalnie arabskiego Wschodu. Wyraźnie zaznaczono przy tym odrębność Syrii i Libanu. Nie czekając na zatwierdzenie decyzji mandatowych przez Ligę Narodów, władze francuskie przystąpiły do wprowadzania w życie postanowień z San Remo. Kosztem Syrii powiększone zostało terytorium Libanu, czyli kraju, który od dłuższego czasu był ostoją wpływów francuskich na Bliskim Wschodzie. W skład tzw. Wielkiego Libanu, z ludnością w większości chrześcijańską, weszły obszary b. sandżaku libańskiego (tak Syria była nazywana w administracji imperium osmańskiego) oraz znaczne obszary położone na wschód, północ i południe od tego terytorium, czyli rejonu Bejrutu, Trypolisu oraz żyzna dolina Bekaa.
W myśl porozumień francusko-angielskich określono granice Syrii z Irakiem, Palestyną i Transjordanią. Francuzi zaakceptowali, by w granicach mandatu angielskiego w Palestynie znalazły się jeziora Tyberiadzkie i Hule z ich wschodnimi brzegami, co pomniejszało zasoby wodne Syrii i było zgodne z dezyderatami działaczy syjonistycznych. W osobnych układach francusko-tureckich Francuzi wyrazili zgodę na odstąpienie Turcji północnych regionów historycznej Syrii z miastem Ruha. Po określeniu w ten sposób syryjskiego obszaru mandatowego przyszła kolej na podział administracyjny Syrii. Władze francuskie, stosując w praktyce rzymską zasadę divide et impera, przeprowadziły podział terytorium syryjskiego w zasadzie według kryteriów wyznaniowych. W 1920 r. okrojona terytorialnie przez Francuzów Syria podzielona została na kilka odrębnych organizmów quasi państwowych. Region druzyjski, leżący na południe od Damaszku, został „niezależnym” państewkiem Dżabal ad-Duruz ze stolicą w mieście Suweida. Terytorium zamieszkałe przez alawitów, z głównym miastem Latakia, otrzymało od razu własny rząd, a następnie ogłoszono je państwem alawickim. Alawici pojawili się w XV i XVI w. w Iraku i północnej Syrii. Wśród nich jest grupa uważająca, że wywodzą się od zięcia oraz kuzyna Mahometa – Alego. „Tradycyjni” muzułmanie mają co do ich przynależności do islamu pewne wątpliwości. Np. wg. sunnitów alawici to chrześcijanie. To dlatego, że kultywują m.in. tradycję Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Zasadniczo teolodzy – ze względu na znaczące różnice (m.in. brak konkretnego imienia Boga) – nie zaliczają alawitów do ugrupowań muzułmańskich. Interesujące są ich poglądy na temat wędrówki dusz. Alawici panicznie boją się śmierci przez uduszenie, ponieważ wierzą, że dusza uchodzi właśnie przez usta, po czym trafia do kolejnego ciała. Dusze kobiet mogą przenieść się tylko do innych kobiet. Prawy alawita znajdzie się w ciele doskonalszego człowieka, zaś grzeszny – w ciele zwierzęcia spożywanego przez ludzi.
Okręgi Damaszku i Aleppo zostały odrębnymi jednostkami administracyjnymi - quasi państwami. Francuzi najprawdopodobniej chcieli być beneficjentem rywalizacji między tymi głównymi ośrodkami politycznymi i ekonomicznymi Syrii. Francuzi motywowali dokonany podział względami etniczno-religijnymi, zamieszkiwaniem poszczególnych państewek przez bardzo zróżnicowane populacje. Rządzili tymi państewkami gubernatorzy, którzy podlegali francuskiemu Wysokiemu Komisarzowi z siedzibą w Damaszku. Istotnie dokonany podział miał ułatwić rządzenie i rozwiązywanie jego skomplikowanych problemów. Ale przede wszystkim chodziło o tworzenie warunków, które pozwalały opanowywać i tłumić niezadowolenie społeczne oraz hamować arabski, w tym syryjski, ruch narodowy, bo przecież zaczął się on dynamicznie rozwijać. Jego przejawem było ogłoszenie już w marcu 1920 r. powstanie niepodległego królestwa Wielkiej Syrii (obejmowało ono także Liban i Palestynę) z Emirem Fajsalem jako królem. Kres temu państwu położyło wkroczenie już miesiąc później do Damaszku wojsk francuskich. Akcentowanie i uwydatnianie różnic między poszczególnymi częściami kraju prowadziło do popierania tendencji separatystycznych, zachęcało polityków syryjskich do działań w tym kierunku kosztem nadrzędnych aspiracji jednościowym.
Przedstawiony podział Syrii nie wytrzymał jednak próby czasu. Po 2 latach, w 1922 r., utworzona została Federacja Syryjska, która obejmowała okręgi Damaszku i Aleppo oraz państwo alawitów. Federacja otrzymała szereg prerogatyw w zakresie prawodawstwa. W 1924 r. władze francuskie doprowadziły do połączenia oddzielnych regionów Damaszku i Aleppo w jeden organizm administracyjny o nazwie Państwo Syryjskie, przyłączono do niego państwo alawitów. Włączono też region Aleksandretty, leżący na północny-zachód od Aleppo. Uzyskał on status autonomiczny, co było zarzewiem konfliktu z uwagi na znaczną mniejszość turecką zamieszkującą ten były sandżak osmański. Okres od 1920 do 1926 r. to lata ciągłych zamieszek i niepokojów, były one konsekwencją polityki prowadzonej przez francuskie władze mandatowe oraz oporu społecznego na wprowadzany de facto w Syrii podział kraju. W gestii Wysokiego Komisarza znajdowały się finanse, sprawiedliwość i roboty publiczne. Koncentrował on w swych rękach pełnię władzy, nie pozostawiając wiele miejsca na autonomiczne działania prowincji. Francuzi stosowali siłę i represje. Wprowadzony w kraju stan wyjątkowy zawieszono dopiero w 1925 r. Do tego roku zakazana była działalność partii politycznych.
Ograniczone zostały swobody obywatelskie. Jedną z przyczyn niezadowolenia była groźba częściowego wyeliminowania języka arabskiego z życia kulturalnego narodu. Podjęto próby narzucenia społeczeństwu kultury francuskiej wzorem podobnych działań w Algierii. Władze kładły nacisk na edukację w duchu tradycji i kultury francuskiej oraz na szkolnictwo w tym języku. Zamykano miejscowe szkoły, a potem zezwalano na ich otwarcie pod warunkiem przyjęcia programów obowiązujących we Francji oraz obowiązkowego uczenia języka francuskiego, a także historii i geografii Francji, a nie Syrii. Francuski stał się językiem oficjalnym na równych prawach z arabskim. Arbitralne aresztowania, deportacje opozycjonistów, nakładanie sankcji na lokalną prasę były na porządku dziennym.
Niechęć do francuskiego panowania przerodziła się w ogólnonarodowe powstanie w latach 1925-1927. Narodowy ruch arabsko-syryjski domagał się samostanowienia Syrii, zniesienia mandatu francuskiego i co najmniej daleko posuniętej autonomii kraju. Rewolta w 1925 r. była odpowiedzią na aresztowania druzyjskich przywódców. Powstańcy zadali wojskom francuskim szereg klęsk. Z czasem do powstania przyłączały się również inne regiony Syrii, jak region Damaszku. Lansowane przez Druzów hasła niepodległościowe uznali za swoje działacze ruchu niepodległościowego z dr. Szahbandarem na czele. We wrześniu 1925 r. zorganizował on w Damaszku generalne powstanie syryjskie pod flagą arabską, a następnie sformował rząd tymczasowy Syrii. Rząd ten wezwał Syryjczyków do walki o całkowitą niepodległość arabskiej Syrii i stosowanie zasad rewolucji francuskiej. Wówczas Francuzi w odpowiedzi zbombardowali Damaszek i przerzucili do Syrii kolejne wojska.
W końcu 1925 r. rewolta, określana przez historyków arabskich mianem rewolucji, osiągnęła swoje apogeum. Francuzi zostali zmuszeni do ewakuacji całego rejonu druzyjskiego, a działania powstańców przeniosły się w rejony Homsu, Hamy, Damaszku, a nawet południowego Libanu. Dysponowali oni swoim wojskiem, a także aparatem administracyjnym. Wprowadzony przez nich system podatkowy zapewniał finansowanie operacji. Powstańcy cieszyli się poparciem dużej części społeczeństwa syryjskiego, popierali ich także Arabowie z Libanu, Transjordanii i Palestyny.
Od początku 1926 r. powstanie zaczęło stopniowo słabnąć. Po otrzymaniu posiłków z Paryża armia francuska przystąpiła do pacyfikacji kraju. Francuzi opanowali szybko miasto Sueida, centrum druzyjskie i główny ośrodek powstania. Przy użyciu drastycznych środków (m.in. zbombardowanie Damaszku i zniszczenie tamtejszego starego miasta) Francuzom udało się opanować rebelię i zdusić powstanie, które w 1927 r. ostatecznie upadło.
Pomimo klęski powstanie odegrało ważną rolę w dziejach Syrii. Miało bowiem charakter ogólnonarodowy, w odróżnieniu od dotychczasowych lokalnych akcji antyfrancuskich, co umocniło i upowszechniło poczucie świadomości narodowej. Dało to niewątpliwie władzom mandatowym do zrozumienia, że samymi metodami siłowymi i militarnymi nie da się na dłuższą metę rządzić. Pierwszą oznaką zmian taktycznych w rządzeniu Syrią było mianowanie Wysokim Komisarzem Francji cywila, a nie jak dotąd wojskowego. Praktyka ta przetrwała do wybuchu II Wojny Światowej. Bezpośrednio po objęciu tego stanowiska Henri de Jouvenel podjął kroki ustanowienia autonomii dla Syrii, do czego zresztą Francuzi zostali zobowiązani, otrzymując mandat nad tym krajem. Wybory do Konstytuanty zostały zbojkotowane przez syryjskich nacjonalistów, dlatego pierwszym marionetkowym premierem syryjskim został Czerkies z pochodzenia. W 1928 r. zniesiono stan wyjątkowy, a nowy Wysoki Komisarz, Ponsot uznał, iż zaistniały warunki do przeprowadzenia wyborów parlamentarnych. Odbyły się one w tym samym roku, wybrano 70 deputowanych, z których 2/3 popierało rząd, pozostali reprezentowali opozycję nacjonalistyczną zgrupowaną w Bloku Narodowym.
Pokojowa walka o niepodległość Syrii po klęsce powstania skoncentrowała się wokół warunków i treści statusu konstytucyjnego państwa, który miał zastąpić mandatowy porządek prawny. Rozbieżności, jakie w tej kwestii występowały między władzami francuskimi a ruchem narodowym, wydawały się nie do pogodzenia. Trzon ruchu narodowego stanowiły elity miejskie, inteligencja i kupcy. Rolę kierowniczą odgrywali Ibrahim Hananu z Aleppo i Hassan al-Atassi z południa Syrii. Tłem pierwszego starcia francusko-syryjskiego były negocjacje nad projektem konstytucji. Francuski Wysoki Komisarz odrzucił przyjęty jednogłośnie przez Syryjczyków i zatwierdzony przez nowo wybrane Zgromadzenie Narodowe tekst konstytucji, albowiem nie uwzględniała ona istnienia statusu mandatowego oraz kładła nacisk na konieczność realizacji w przyszłym państwie jedności geograficznej Syrii. Następnie Ponsot rozwiązał dopiero co wybrane Zgromadzenie Narodowe i narzucił w 1930 r. nową konstytucję. Przewidywała ona dla Syrii ustrój republikański, z prezydentem wybieranym przez jednoizbowy parlament (Zgromadzenie Narodowe). Stanowisko prezydenta miał zajmować muzułmanin sunnita. Do jego uprawnień należało m.in. powierzenie premierowi misji utworzenia rządu. Wybory do parlamentu miały się odbywać na bazie geograficznej i wyznaniowej. W 1932 r. wybrano pierwszego prezydenta Republiki Syryjskiej. Został nim Ali al-Abid, syn byłego sekretarza ostatniego sułtana tureckiego.
Ostry konflikt między Francuzami a siłami narodowymi wystąpił także w trakcie rokowań zawarcia bilateralnej umowy francusko- syryjskiej, która miała zastąpić układ mandatowy. Stronę francuską reprezentował nowy Wysoki Komisarz, hrabia de Martel. W czasie negocjacji doszło do głębokiego kryzysu wewnętrznego i napięcia we wzajemnych stosunkach oraz do eskalacji niezadowolenia. W odpowiedzi na podtrzymywanie przez Francuzów tez zbliżonych do koncepcji mandatowych i niechęć do kompromisów Blok Narodowy proklamował w listopadzie 1935 r. 50-dniowy strajk generalny. Towarzyszyły mu demonstracje i starcia z wojskiem. Strajk sparaliżował życie miast, suki (bazary) przestały działać, zawieszona została działalność szkół, służb miejskich i sądów. Wydarzenia te miały charakter bezprecedensowy w nowożytnej Syrii. Władze zareagowały represjami, licznymi aresztowaniami, prowokacjami policyjnymi. W akcjach przeciw strajkującym użyto również wojska. Pozytywnym skutkiem strajków było to, że w 1936 r. Wysoki Komisarz wznowił zerwane wcześniej rozmowy z przywódcami narodowymi, czego efektem było zawarcie pod koniec grudnia 1936 r. francusko-syryjskiego traktatu o przyjaźni i sojuszu. Przewidywał on uzyskanie przez Syrię niepodległości, a także jej członkostwo w Lidze Narodów. Francja zobowiązała się m.in. włączyć do państwa syryjskiego okręgi Dżabal ad-Duruz i alawicki. Sam mandat nad Syrią miał być zakończony po 3 latach. Niemałą w tym rolę odegrał fakt, iż traktat został sfinalizowany i podpisany w okresie rządów Frontu Ludowego we Francji. Jeśli chodzi o Francję, to zapewniał on jej szerokie uprawnienia w dziedzinie wojskowej (m.in. utrzymanie obecności militarnej, w tym baz wojskowych), gospodarczej oraz kulturalnej i oświatowej. Miał obowiązywać 20 lat. W krótkim czasie został ratyfikowany przez Syryjczyków. Nie doczekał się jednak ratyfikacji przez stronę francuską, gdyż rząd Francji postanowił siłą utrzymać pozycję w rejonie.
W latach 1936–1939 syryjski rząd narodowy cieszył się większymi niż dotąd prerogatywami. W dialogu z Francuzami w sprawach gospodarczych i politycznych rząd ten wykazywał wolę kompromisu. Tym podyktowana była zgoda na odnowienie koncesji dla francuskiego Banque de Syrie et du Liban czy też dla koncernu naftowego IPC (Iraq Petroleum Company), w którym Francuzi mieli znaczące udziały. Tej woli nie przejawiali Francuzi. Oficerowie francuscy sprzyjali ruchom separatystycznym w rejonach Dżabal ad-Duruz, Latakii oraz w północno-wschodniej prowincji Jazeera. Kierując się imperatywami francuskiej polityki bliskowschodniej, w tym wolą zacieśniania współpracy francusko-tureckiej, Paryż poszedł na ustępstwa wobec żądań Ankary w kwestii rejonu Aleksandretty. Ostatecznie w 1939 r. odstąpił ten region Turcji, mimo iż mniejszość turecka w tej prowincji nie przekraczała 39%. Spowodowało to wybuch niezadowolenia w Syrii.
Rząd syryjski nie spełnił oczekiwań społeczeństwa z wielorakich przyczyn, m.in. wskutek konsekwencji kryzysu ekonomicznego. Wzrastało zniecierpliwienie narodowych sił polityką rządu, również w sferze gospodarczej, chociaż w latach sprawowania mandatu nad Syrią Francuzi rozbudowali system dróg, polepszyli komunikację, usprawnili łączność pocztową, telefoniczną i telegraficzną. Nastąpił wyraźny postęp w upowszechnianiu osiągnięć technicznych i technologicznych. Na początku lat 30-tych koncern IPC zbudował prowadzący przez Syrię ropociąg Kirkuk – Tripoli. Powstało też wiele fabryk z kapitałem francuskim i belgijskim, zatrudniających jednak przede wszystkim obcokrajowców. Zatrudnienie w przemyśle w 1937 r. było niższe niż w czasach osmańskich. Obniżył się również – do standardu sprzed 1913 r. – poziom życia społeczeństwa. W rolnictwie Francuzi sprzyjali latyfundiom, dużej własności rolnej tak Syryjczyków, jak i Francuzów. Nie dokonywano prawie żadnych zmian w systemie rolnym, bazującym na dzierżawie. Niewiele zrobiono również w zakresie nawodnienia ziem uprawnych, a także reform rolnych.
Władze powstrzymywały organizowanie się pracowników w związki zawodowe. Czyniły to z inspiracji Francuzów. Pierwszy związek zawodowy w Syrii utworzono dopiero w 1936 r. Dwa lata później powstała Federacja Związków Zawodowych Syrii. Prawo do zrzeszania się w związki zawodowe przyznano pracującym dopiero w 1939 r. Istotnym zjawiskiem lat 30-tych było powstawanie partii politycznych. Młody syryjski prawnik Sabri al-Assali – utworzył Ligę Narodowej Akcji (kilkanaście lat później został premierem). Michel Aflak z kolei dał początek Socjalistycznej Partii Arabskiego Odrodzenia (Al-Baas). Powstała też Syryjska Partia Narodowa, która będzie odgrywała dużą rolę w Libanie i Syrii jako Syryjska Partia Socjalno-Narodowa. Jej przywódca Antun Saade czerpał wzory z ideologii faszystowskiej. Syryjscy absolwenci uczelni egipskich byli organizatorami Bractwa Muzułmanów w Syrii. Powstała także Partia Komunistyczna. Od tego czasu pluralizm partii politycznych był ważnym czynnikiem życia politycznego Syrii również w procesie realizacji aspiracji niepodległościowych.
Ważki impuls temu procesowi dał wybuch i przebieg II Wojny Światowej. Generalnie pogorszyła ona pozycję mocarstw kolonialnych, Francji i Wlk. Brytanii, oraz spowodowała, że ich rządy stały się bardziej podatne na przyznanie krajom od nich zależnym niezawisłości politycznej. W przypadku Syrii walnie przyczyniły się do tego zarówno klęska Francji, jak i poważne rozbieżności między Paryżem a Londynem i Waszyngtonem co do przyszłości terytorium mandatowego. Po kapitulacji Francji w 1940 r. władze francuskie w Syrii uznały zwierzchność marionetkowego rządu Vichy i wyraziły zgodę na udostępnienie terytorium syryjskiego państwom osi (Niemcy, Włochy) do celów militarnych (chodziło głównie o bazy wojskowe). Do Syrii przybyła niemiecko-włoska komisja rozejmowa. Po klęsce i kapitulacji Francji, wpływy i pozycje niemieckie w Syrii umacniały się i to w sposób alarmujący. W kraju funkcjonowało wielu agentów i wojskowych III Rzeszy. Niebezpieczeństwo stało się jeszcze bardziej realne po wybuchu rewolty w Iraku. Wielu nacjonalistów syryjskich oraz innych krajów arabskich wiązało spełnienie nadziei niepodległościowych ze zwycięstwem państw osi. Sądzono, iż wyrzucenie Brytyjczyków z Bliskiego Wschodu nie będzie odległe w czasie po sukcesach niemieckich w Północnej Afryce i na Bałkanach. W maju 1941 r. doszło do rewolty antyangielskiej w Iraku, kierowanej przez Raszida Alego, premiera tego kraju od lipca 1940 r. Wydarzenia te spowodowały podjęcie przez aliantów decyzji o wkroczeniu wojsk Wlk. Brytanii i Wolnej Francji na teren Syrii.
Rewolta iracka wzbudziła radość w Syrii. Nieliczne grupy nacjonalistów walczyły u boku Irakijczyków. Wymiernej pomocy udzielili aktywni członkowie partii Baas. Rewolta nie trwała jednak długo. W końcu maja 1941 r. została przez Brytyjczyków zdławiona. Zanim to nastąpiło, rząd Vichy zezwolił na przelot nad Syrią niemieckich samolotów z pomocą dla Raszida Alego. Lotnictwo niemieckie otrzymało ponadto prawo korzystania z baz na obszarze Syrii. Sytuacja ta i coraz bardziej widoczny wzrost wpływów oraz umacnianie się pozycji Niemiec stały się pretekstem do wkroczenia 8 czerwca 1941 roku wojsk alianckich (Brytyjczyków i Wolnych Francuzów) na terytorium syryjskie. Francuskie jednostki wojskowe, stacjonujące w Syrii, podporządkowane władzom Vichy i podległe francuskiemu generałowi Dentzowi, mianowanemu na początku wojny Wysokim Komisarzem Syrii, stawiły wkraczającym aliantom silny opór. 20 czerwca 1941 r. stoczono bitwę o Damaszek. Miasto zdobyły hinduskie jednostki armii angielskiej. Walki w kraju nie trwały jednak długo. Wkrótce cała Syria znalazła się pod kontrolą angielsko-francuską. Kraj stawał się coraz bardziej teatrem działań wojennych. Brali w nich udział też Polacy, już w l940 r. powstawały polskie jednostki wojskowe. W Homsie (około 200 km na północ od Damaszku) w ramach francuskiej armii Lewantu uformowała się Brygada Strzelców Karpackich. Druga brygada utworzona została w okolicach Damaszku i rozrosła się do stanu dywizji. Obie jednostki przeszły w rejon Palestyny, nie podporządkowawszy się decyzjom kapitulacyjnym Francuzów. W późniejszych latach Karpatczycy strzegli m.in. pól naftowych w Iraku w okresie walk Wehrmachtu na Kaukazie. Przez Syrię dyslokowano również część armii generała Andersa.
W całym Lewancie zaznaczała się wiodąca rola Anglików, w tym również w Syrii. Francuzi jednak twardo nie odpuszczali. Równocześnie pogłębiały się rozbieżności francusko-angielskie. W przeddzień wkroczenia sił Wlk. Brytanii oraz Wolnej Francji generał Catroux, przedstawiciel de Gaulle’a w Kairze, działając w imieniu szefa Wolnych Francuzów, przyrzekł Syrii i Libanowi bezwarunkowe uzyskanie niepodległości oraz prawo do jednoczenia się. „Francja oświadcza, że jesteście niezależni” – stwierdził w deklaracji generał Catroux. Gwarancji dotrzymania tej deklaracji udzielili Brytyjczycy. Droga do wprowadzenia jej w życie nie była jednak w zasięgu ręki. Po zajęciu Syrii przez wojska alianckie generał de Gaulle oświadczył, że dojście do niepodległości Syrii i Libanu powinny poprzedzić traktaty zapewniające Francji pozycję hegemona w sprawach militarnych, gospodarczych i kulturalnych. W międzyczasie zdaniem szefa Wolnej Francji w mocy pozostawały uregulowania mandatowe. Jak gdyby na potwierdzenie tej deklaracji de Gaulle mianował generała Catroux Delegatem Generalnym z kompetencjami właściwymi byłym Wysokim Komisarzom. Wkrótce potem, stwierdzając w kolejnej deklaracji, iż państwo syryjskie będzie odtąd korzystać z praw i prerogatyw niezależnego i suwerennego państwa, właśnie generał Catroux, upełnomocniony przez szefa Wolnej Francji, proklamował 28 września 1941 r. niepodległość Syrii, ale oficjalnie stało się to dopiero po 2 latach.
Zgodnie z umową zawartą w grudniu l943 r. przez rząd syryjski z Francuskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego, władza w Syrii miała przejść całkowicie w ręce rządu syryjskiego. Jakkolwiek Anglicy uznawali dominującą i uprzywilejowaną rolę Francji w tym kraju, to jednak – korzystając z jej osłabienia oraz swojej obecności militarnej – zapewnili sobie ważne pozycje. Przejawem tego było chociażby włączenie Syrii i Libanu do strefy szterlingowej.
Wobec sytuacji zaistniałej w Syrii, charakteryzującej się kontynuowaniem przez Francuzów polityki zapewniającej im pozycje mocarstwa kolonialnego, władze angielskie doradzały Paryżowi pogodzenie się z syryjskimi siłami narodowymi oraz przyznanie krajowi niepodległości. Pod presją angielską i po długotrwałych przemyśleniach Wolni Francuzi przywrócili w 1943 r. ważność „zawieszonej” konstytucji Syrii oraz wznowili dialog z politykami syryjskimi. Przeprowadzone w lipcu tego samego roku wybory parlamentarne dały zwycięstwo politykom skupionym w Bloku Narodowym. Oni też utworzyli rząd, a jeden z nich – Szukri al-Kuatli – został prezydentem Republiki Syryjskiej. Wkrótce potem zarówno Syria, jak i Liban ogłosiły zamiar zakończenia mandatu. Władze Libanu dokonały zmian w konstytucji, nie uwzględniono w niej odniesień do nierównoprawnych stosunków z Francją. Odpowiedzią Francuzów było aresztowanie prezydenta, premiera i większości ministrów libańskich. Odpowiednich zmian konstytucyjnych odnośnie do Syrii dokonał również parlament syryjski. Nadzieje Syryjczyków na utrzymanie wielowiekowej jedności, chociażby ekonomicznej, Syrii z Libanem nie spełniły się. Syryjczycy uważali i nadal uważają, iż oba kraje stanowią jedność. Przemawiają za tym – według nich – względu etniczne, językowe, do pewnego stopnia religijne, a także wspólna przeszłość. Liban, tak jak Syria, nie przestał być arabski. Damaszek jednak w dalszym ciągu uważał Liban za zagranicę. W konsekwencji Syria nie godziła się na ustanowienie stosunków dyplomatycznych z Libanem. Nie ma ambasady syryjskiej w Bejrucie ani libańskiej w Damaszku.
Niepodległość Syrii i Libanu uznały we wrześniu 1943 roku państwa arabskie – Arabia Saudyjska, Irak i Egipt, a w 1944 roku m.in. najpierw Związek Sowiecki, a następnie USA. Prawdopodobnie te akty międzynarodowe wpłynęły na podjęcie przez Paryż decyzji o położeniu kresu francuskiej władzy nad Syrią. W lutym 1945 r. rząd syryjski wypowiedział wojnę Niemcom. W tym samym miesiącu Syria została zaproszona na konferencję założycielską ONZ do San Francisco, w marcu zaś została jednym z założycieli Ligi Arabskiej. Wydawałoby się, iż rozpoczęła się era samodzielnego, pokojowego bytu państwowego Syrii. Niestety niezupełnie. Podjęta przez władze syryjskie decyzja o położeniu kresu obowiązkowemu nauczaniu języka francuskiego w szkołach publicznych dała Paryżowi pretekst do żądania od Damaszku podpisania istotnego porozumienia, które miałoby gwarantować kontynuowanie nauki francuskiego w szkołach syryjskich, niezależność szkół francuskich, a także poszanowanie interesów strategicznych, gospodarczych i wojskowych Francji, z utrzymywaniem baz militarnych włącznie. Oznaczało to zapewnienie Francji specjalnego statusu i traktowania w Syrii i Libanie. Do czasu zawarcia takiego porozumienia Francuzi mieli wstrzymać się z ewakuacją swoich wojsk i z rozwiązaniem sił specjalnych. Notę tej treści przekazał Syryjczykom francuski Delegat Generalny w maju 1945 r.
Na sprzeciw władz syryjskich wobec takiej umowy Francuzi odpowiedzieli 29 maja 1945 r. zbombardowaniem Damaszku. Syryjczycy oceniali ten brutalny akt jako podzwonne panowania francuskiego w Syrii, które trwało 25 lat. Interweniowali znowu Anglicy. Winston Churchill zwrócił się do de Gaulle ́a o wydanie francuskim oddziałom wojskowym, które ingerowały w sprawy syryjskie, rozkazu powrotu do koszar. Wysoce negatywna reakcja światowej opinii publicznej na tego rodzaju postępowanie, uchwalenie przez Narody Zjednoczone rezolucji wzywającej Francuzów do ewakuacji swych wojsk z Syrii, a także odpowiednia decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ wywarły odpowiedni skutek. 17 kwietnia 1946 r. ostatni żołnierz francuskich wojsk – de facto okupacyjnych – opuścił terytorium syryjskie. Republika Syryjska stała się państwem prawdziwie niepodległym i suwerennym.
W sferze religijnej państwo to było ewenementem. Świecki kraj, gdzie religią przewodnią był i jest Islam. W społeczeństwie syryjskim współżyły obok siebie różne grupy etniczne i wyznaniowe bardziej lub mniej, ale zawsze pokojowo. Syria stała się jednym z niewielu państw na Bliskim Wschodzie, w którym chrześcijanie cieszyli się wolnością wyznania i swobodami obywatelskimi, ale był to też kraj, który stał się kolebką współczesnego nurtu sunnickiego ekstremizmu religijnego.
W latach 1948-1949 wojska syryjskie wzięły udział w I wojnie izraelsko-arabskiej. Klęska Arabów przyczyniła się do zaostrzenia politycznego kryzysu wewnętrznego, w następstwie którego doszło do 3 przewrotów wojskowych. W latach 40-tych zjednoczyły się 2 partie: Odrodzenia Arabskiego (al-Baas al-Arabi) oraz Arabskiej Partii Socjalistycznej, w wyniku czego powstała partia Baas, która odegrała kluczową rolę w najnowszych dziejach Syrii w XX i XXI w. Jej twórcy czerpali inspirację z europejskich ruchów nacjonalistycznych, a także organizacji skrajnej lewicy. W 1949 r. w wyniku zamachu stanu władzę przejął gen. Husni az-Za’im. Zaczął wprawdzie wprowadzanie w życie projektów budowlanych, wzywał kobiety do zaprzestania noszenia zasłon twarzy (kwefów) i opracował projekt świeckiej konstytucji, ale rządził zaledwie kilka miesięcy i w sierpniu tego samego roku został obalony w wyniku kolejnego zamachu stanu, dokonanego przez al-Hinmawiego. Ten też nie był lepszy, ponieważ jeszcze w grudniu 1949 r. miał miejsce trzeci kolejny zamach stanu, na czele którego stanął płk. asz-Sziszakli. Ten ostatni przetrwał na stanowisku aż 5 lat, chciał zbudować homogeniczne, arabskie i muzułmańskie (sunnickie) państwo. W czasie jego rządów dochodziło do powstań atyfeudalnych chłopów w 1951 i 1952 r. Powstania doprowadziły do znacznych ustępstw ze strony junty wojskowej. Organizacje opozycyjne wobec niej utworzyły w listopadzie 1953 r. Front Narodowego Sprzeciwu, a miesiąc wcześniej zbojkotowały wybory parlamentarne, w których wystartowała tylko partia prezydencka (Arabski Ruch Wyzwolenia), zdobywając wszystkie mandaty.
W 1954 r. asz-Sziszakli i jego dyktatura wojskowa została obalona, a władzę objął Haszim al-Atasi z partii Baas, która stała się najpopularniejszą partią w kraju. Głosząca potrzebę reform, równość i jedność Arabów (bez względu na wyznanie) zyskała popularność wśród uczniów szybko rozwijającego się szkolnictwa, którzy w znacznej części pochodzili z niższych warstw społecznych lub z dyskryminowanych przez asz-Sziszaklego mniejszości religijnych. Z partią Baas sympatyzowali także urzędnicy, zatrudnieni w rozbudowującym się aparacie biurokratycznym powstającym na potrzeby urbanizacji i gospodarczego interwencjonizmu państwa. Pucz przywrócił system demokratyczny. We 1955 r. odbyły się wybory parlamentarne, a prezydentem został Szukri al-Kuwatli. Za jego rządów Syria zaczęła zbliżać się do krajów obozu sowieckiego. W 1957 r. otrzymała pomoc od Związku Sowieckiego, która utrzymała się przez następne 12 lat. Syria sprzeciwiła się też powstaniu Paktu Bagdadzkiemu (założyły go Turcja z Irakiem, był on skierowany początkowo przeciwko Kurdom). Pod koniec swojej kadencji al-Kuwatli brał udział w negocjacjach nad utworzeniem w 1958 r. Zjednoczonej Republiki Arabskiej, na czele której stanął prezydent Egiptu Abdel Naser. W 1959 r. al-Kuwatli pokłócił się z Naserem, co było końcem jego kariery politycznej.
22 lutego 1958 r. Syria wraz z Egiptem połączyły się w Zjednoczoną Republikę Arabską (ZRA). Naser mianował rząd ZRA, w którym było wielu Syryjczyków. Dokonano wtedy reformy rolnej, w wyniku której znacjonalizowano ziemię i rozdano ją chłopom. W 1958 r. najbardziej wpływowy przywódca Partii Baas, Akram al-Hawrani, został wiceprezydentem kraju, ale już rok później został tego stanowiska pozbawiony. Pretekstem dla podjęcia tej decyzji przez prezydenta Nasera były niskie wyniki wyborcze polityków wywodzących się z Partii Baas, uzyskane w 1959 r. w wyborach do lokalnych rad Unii Narodowej. W lipcu 1961 r. Naser kontynuował swój romans z realnym socjalizmem i znacjonalizował wszystkie banki prywatne. Najwyraźniej taka skrajna polityka nie odpowiadała nastrojom w Syrii, gdyż we wrześniu 1961 r. władzę w Syrii przejęli oficerowie. Syria odłączyła się od ZRA. Prezydentem został wybrany Nazim al-Kudsi. Będąc przeciwnikiem socjalizmu, zwrócił część ziemi i fabryk poprzednim właścicielom. Całkowicie zmienił kierunek syryjskiej polityki zagranicznej, w której w latach 1958–1961 dominował naserowski panarabizm, starając się zawrzeć trwały sojusz z USA i niechętnymi Naserowi rządami Arabii Saudyjskiej, Libanu i Jordanii. Wdrożył również program reprywatyzacji syryjskiej gospodarki i uzyskał dla kraju kredyty z Banku Światowego. Za jego rządów z armii syryjskiej usunięto oficerów sympatyzujących z naseryzmem oraz z socjalistyczną i panarabską partią Baas. Al-Kudsi został obalony w marcu 1962 r. przez an-Nahlawiego, który go aresztował. Kolejny zamach stanu, przywrócił do władzy Al-Kudsiego. Po powrocie do władzy prezydent usiłował naprawić relacje z Naserem i z syryjskimi socjalistami, powołując rząd naserysty al-Azmy, który powrócił do wdrażania w kraju zarzuconej w 1961 r. reformy rolnej.
W marcu 1963 r. partia Baas i związany z nią Komitet Wojskowy, dokonała kolejnego zamachu stanu i przejęła władzę. Do przyspieszenia działań Komitet Wojskowy skłonił udany zamach stanu w Iraku, przeprowadzony przez iracką gałąź partii Baas. Na czele państwa stanęła po przewrocie Narodowa Rada Dowództwa Rewolucji, złożona z dwunastu członków partii Baas i ośmiu naserystów oraz ludzi niezwiązanych z żadną organizacją. Jeszcze na przełomie marca i kwietnia 1963 r. zwolennicy partii Baas, na czele z ministrem spraw wewnętrznych gen. Hafizem, usunęli naserystów z wojska. Doprowadziło to do wystąpienia zwolenników Nasera (który odnosił się do partii Baas z głęboką niechęcią) i nowego zbliżenia z Egiptem. W lipcu 1963 r. naseryści podjęli próbę przejęcia władzy drogą kolejnego zamachu stanu. Został on jednak stłumiony.
Hafiz przeprowadził nacjonalizację zasobów ropy naftowej oraz banków należących do właścicieli arabskich. Zacieśnił związki Syrii ze Związkiem Sowieckim, wspierał też partyzantkę palestyńską Jasira Arafata. Na nowo przystąpił do reformy rolnej i parcelacji majątków najzamożniejszych ziemian. Spokoju w kraju długo jednak nie było. W kwietniu 1964 r. stłumione zostało powstanie sunnickie, a następnie ogłoszona została tymczasowa konstytucja, w której Syrię określono mianem demokratycznej republiki socjalistycznej, a Syryjczyków – jako część wielkiego narodu arabskiego (w myśl koncepcji partii Baas). Wielokrotne czystki w wojsku i niestabilność kolejnych gabinetów powodowały, że Hafiz tracił stopniowo poparcie i dotychczasową bazę. Okazał się również niezdolny do mediowania między frakcjami partii Baas. W rezultacie stracił władzę wskutek, jakżeby inaczej, kolejnego zamachu stanu w lutym 1966 r., w którym główną rolę odegrali były szef sztabu armii syryjskiej, gen. Dżadid, związany ze skrajnie lewicową frakcją partii, a także Hafiz al-Asad, nowa silna postać syryjskiej polityki. Po zamachu stanu pełnię władzy w państwie przejęło wojskowe skrzydło partii Baas, w którym dominowali alawici. Po przejęciu władzy przez Dżadida, w polityce zagranicznej Syria wzmocniła swoje zaangażowanie w walkę Palestyńczyków o niepodległe państwo, szkoląc na swoim terytorium palestyńskich fedainów. Zacieśnienie relacji ze Związkiem Sowieckim doprowadziło do uzyskania z Bloku Wschodniego dostaw uzbrojenia i inwestycji. Trudne były natomiast relacje Syrii z Irakiem po zamachu stanu w Iraku w 1968 r., kiedy władzę w tym kraju ponownie przejął lokalny oddział partii Baas. Według Dżadida jego przywódcy przyczynili się do upadku poprzednich rządów partii w Iraku 5 lat wcześniej i nie zasługiwali na zaufanie. Wrogość między obydwoma państwami rządzonymi przez oddziały tej samej organizacji jeszcze się pogłębiła, gdy Irak stał się celem emigracji syryjskich członków Baas odsuniętych od władzy w 1966. We wrześniu 1966 r. próbę obalenia rządu podjął Salim Hatum, oficer związany z partią Baas, uczestnik zamachu stanu z marca 1963 r., rozczarowany faktem, iż nie uzyskał po nim żadnych znaczących stanowisk. Uzyskał poparcie oficerów pochodzenia druzyjskiego, zaniepokojonych wzrostem znaczenia alawitów. Plany przewrotu zostały częściowo wykryte w sierpniu 1966 r., jednak sam Hatum nie został z nimi powiązany.
W 1967 r. wybuchła wojna sześciodniowa pomiędzy Izraelem a Egiptem, Jordanią i Syrią. Wojska syryjskie poniosły klęskę, a Syria straciła kontrolę nad wzgórzami Golan na rzecz Izraela. Po wojnie sześciodniowej między Dżadidem i al-Asadem wybuchł osobisty konflikt. Al-Asad przestał utożsamiać się z polityką prowadzoną przez Dżadida. Nie uznawał własnej współodpowiedzialności za klęskę, lecz twierdził, że była ona skutkiem przyjętego przez Dżadida kursu politycznego. Sam pragnął skupić się na rozwoju armii, by w razie nowej wojny z Izraelem mogła stawić mu czoła. Stopniowo w Syrii wokół Dżadida i al-Asada wykształciły się dwa stronnictwa, a al-Asad przystąpił do eliminowania z armii zwolenników swojego rywala. Dżadid zachował natomiast kontrolę nad aparatem partyjnym. W końcu 1968 r. pozycja al-Asada i sił zbrojnych była już silniejsza. Przez cały 1969 r. al-Asad stopniowo ograniczał wpływ Dżadida na państwo, wymuszając rekonstrukcję gabinetu rządowego i dopuszczenie do niego bardziej umiarkowanych polityków, złagodzenie krytyki krajów arabskich nieprowadzących socjalistycznej polityki gospodarczej i retoryki walki klasowej, jaką posługiwano się, komentując bieżące wydarzenia w kraju. W marcu 1969 r. konflikt między obydwoma działaczami stał się przedmiotem zainteresowania w całym świecie arabskim, a Egipt, Algieria i Irak proponowały przeprowadzenie mediacji między nimi. Ostateczny kryzys w relacjach między Dżadidem i al-Asadem nastąpił we wrześniu 1970 r. W czasie konfliktu wewnętrznego w Jordanii w 1970 r. (czarny wrzesień – powstanie Palestyńczyków w Jordanii) Dżadid ogłosił poparcie Syrii dla OWP (Organizacji Wyzwolenia Palestyny) i skierował jej na pomoc brygadę pancerną. Początkowo al-Asad uznał tę decyzję za słuszną. Następnie zmienił zdanie i stwierdził, że Syria jest zbyt słaba, by prowokować Izrael, a otwarte popieranie Palestyńczyków osłabi jej pozycję międzynarodową, zwłaszcza w oczach wielkich mocarstw. Dlatego też będąc ministrem obrony nie skierował podległych sobie sił powietrznych dla jej wsparcia, co doprowadziło do klęski syryjskiej interwencji.
Na nadzwyczajnym kongresie syryjskiej partii Baas w listopadzie 1970 r. działalność al-Asada została, na wniosek Dżadida, potępiona. Kongres pozbawił go stanowiska ministerialnego, a jego protegowanego Talasa usunął ze stanowiska szefa sztabu. Decyzje kongresu nigdy nie zostały wdrożone w życie, gdyż natychmiast po zakończeniu obrad al-Asad przeprowadził ze swoimi zwolennikami w armii bezkrwawy zamach stanu. Dżadid i wierni mu działacze partyjni z premierem i prezydentem zostali aresztowani. Al-Asad umożliwił części pokonanych przeciwników politycznych emigrację. Najważniejsi trafili jednak na wiele lat do więzienia, sam Dżadid przebywał w więzieniu do swojej śmierci w 1993 r. Większość szeregowych działaczy sympatyzujących z Dżadidem została jednak szybko zwolniona lub w ogóle nie podległa aresztowaniom. Al-Asad umożliwił im dalszą działalność pod warunkiem, że nie będą starali się torpedować wdrażania jego programu. Z powodu niedoboru kadr umożliwił powrót do partii nawet osobom z kręgu Michela Aflaka, które w 1966 r. zostały z niej wykluczone. Dopuszczając powrót starych działaczy, al-Asad zorganizował w 1971 r. pokazowy proces Aflaka i gen. Hafiza (obydwaj byli sądzeni in absentia) oraz ponad setki ich zwolenników. Obydwaj zostali skazani na śmierć za rzekome przygotowywanie przewrotu w Syrii w 1970 r., za pieniądze irackie, obecni na procesie podsądni otrzymali kary więzienia. Po kilku miesiącach al-Asad odwołał orzeczone wyroki śmierci i zwolnił innych skazanych. Cała sprawa miała być jednak jasnym sygnałem, że powrót dawnych przywódców partii Baas jest niemożliwy. Sekretarzem generalnym partii Baas został osobiście al-Asad i pod jego kierunkiem wyłoniono nowe Tymczasowe Przywództwo Regionalne. Z czasem z jego składu wyłonił się nowy skład Przywództwa Regionalnego, liczącego 21 osób.
Alawita Al-Asad zerwał z tradycją częstych zamachów stanu, poprzez brutalne rządy twardą ręką po prostu do nich nie dopuścił. Bezwzględnie stłumił opozycję, zwłaszcza religijną. Najgłośniejsza była pacyfikacja buntu w Hamie wywołanego przez Braci Muzułmanów w 1982 r. Podstawową taktyką islamistów były ataki terrorystyczne na urzędników państwowych i oficerów, jak również osoby należące podobnie jak prezydent Asad i większość władzy do mniejszości alawickiej. Największe poparcie powstańcy zyskali w Homs, Aleppo i Hamie, gdzie w ostatnim tygodniu powstania doszło do otwartych walk i oblężenia miasta. Powstanie zostało stłumione przez wojska rządowe, a organizacje terrorystyczne i islamskie zostały faktycznie zlikwidowane. W Hamie doszło do masakry mieszkańców starych dzielnic miasta, w której zginęło nawet ok. 25 tys. osób. Po dojściu do władzy Asada i ograniczaniu pluralizmu organizacji politycznych, partie religijne w dalszym ciągu pozostały nielegalne. Nie można było również rejestrować stowarzyszeń grupujących określoną grupę wyznaniową. Tymczasem na fali ożywienia religijnego w świecie arabskim po przegranej wojnie sześciodniowej także w Syrii w podziemiu zaczęły rozwijać się sunnickie organizacje dążące do ustanowienia państwa wyznaniowego. Obok Braci Muzułmańskich duże znaczenie zyskali Żołnierze Boga, Młodzież Mahometa, Islamska Partia Wyzwolenia czy Islamski Ruch Wyzwolenia w Aleppo. Były one finansowane przez Arabię Saudyjską, a ich zapleczem było mieszczaństwo i drobni rzemieślnicy oraz kupcy przekonani o krzywdzeniu swojej warstwy społecznej przez alawicki i socjalistyczny rząd.
W 2 połowie lat 70-tych XX w., po syryjskiej interwencji w wojnie domowej w Libanie w 1976 r., w Syrii zaczęło dochodzić do aktów terroru indywidualnego. Ofiarami byli w większości alawici, co sugerowało wybór celów zamachów według kryterium wyznaniowego. Jako przyczynę wybuchu fali terroru w stosunkowo stabilnym po 1970 r. państwie wymienić należy załamanie gospodarcze przełomu lat 1976/1977 i w konsekwencji wzrost ubóstwa społeczeństwa, co sprzyjało wzrostowi poparcia dla podziemnych radykalnych organizacji islamskich, zwłaszcza wśród młodych. Przy meczetach, gdzie nauczano Koran i literacki jęz. arabski, funkcjonowały tajne komórki szkolące młodych mężczyzn do walki z rządem Baas przy użyciu metod terrorystycznych.
Między 1979 i 1981 r. tylko w Aleppo w zamachach terrorystycznych zginęło ponad 300 osób. Terroryści nie mieli jednolitego przywództwa, gdyż spontanicznie wyłaniani liderzy z reguły szybko byli aresztowani przez syryjskie siły bezpieczeństwa, które Asad bardzo rozbudował. W odpowiedzi na terror w Aleppo służby bezpieczeństwa Asada zabiły 2 tys. islamistów tylko w samym tym mieście, zaś kolejne tysiące umieszczono w więzieniach, gdzie byli poddawani torturom. Nie przyniosło to rezultatów, a liczba zamachów w miarę represji jeszcze rosła. Na kongresie Braas w 1980 r. brat Asada Rifat wezwał do bezwzględnego zwalczania islamistów i sam zaproponował, iż poprowadzi wojnę przeciwko nim. I tak też się stało. Do walk z islamistami Asad skierował 10 tys. żołnierzy, którzy dokonywali masowych aresztowań podejrzanych o terroryzm, mając przy tym wsparcie cywilnej ludności Aleppo, zmęczonych ciągnącymi się od miesięcy aktami terroru.
Asad jeszcze bardziej przykręcił śrubę, członkostwo w Bractwie Muzułmańskim stało się przestępstwem zagrożonym karą śmierci, wojsko w Aleppo i Hamie tłumiąc wystąpienia islamistyczne dokonywało doraźnych egzekucji mężczyzn powyżej 14 roku życia. Obozy treningowe Braci Muzułmanów Asad niszczył także poza Syrią w Jordanii. Mimo takiej brutalności islamiści jesienią 1980 r. kontynuowali walkę z rządem, a w grudniu tego roku ogłosili powstanie Frontu Islamskiego, wspieranego przez Arabię Saudyjską, Jordanię i Egipt. Terror dotarł nawet do Damaszku w sąsiedztwie budynku kancelarii premiera. Najkrwawszy zamach miał miejsce pod koniec listopada 1981 r., gdy islamiści zaatakowali kompleks agencji wywiadowczych, zabijając ok. 100 przypadkowych osób. W lutym 1982 r. oddział wojska syryjskiego w Hamie (miasto to było bastionem religijnej opozycji sunnickiej) wpadł w pułapkę, wielu żołnierzy zginęło z rak islamistów. Wówczas armia syryjska otoczyła miasto, w którym islamiści rozpoczęli regularne powstanie i otwartą walkę. Do ich zwalczania skierowanych zostało 12 tys. żołnierzy, z których cześć zdezerterowało i przeszło na stronę islamistów. Walczący w Hamie liczyli, że ich postawa skłoni do podobnych wystąpień ludność pozostałych miast. Tak się jednak nie stało. Ani w Damaszku, ani w innych miastach nie doszło do buntów islamistów na taką skalę. Opór w Hamie wojsko ostatecznie stłumiło niszcząc całkowicie dzielnice opanowane przez powstańców. Przy zwalczaniu oddziałów powstańczych powszechne były akty przemocy wobec cywilów, w tym rozstrzeliwane całych rodzin, znaczna część kobiet i dzieci zbiegła jednak z Hamy jeszcze przed okrążeniem miasta przez oddziały rządowe. Przemoc wobec cywilów nie ustała nawet po opanowaniu miasta przez wojsko. Szczególnym okrucieństwem w pacyfikacji wykazywały się dowodzone przez brata Asada – Rifata Kompanie Obrony. Zostały one rozwiązane w 1984 r., ale nie ze względu na okrucieństwa, których się dopuściły, tylko dlatego, że Rifat w tym roku próbował bezskutecznie obalić swojego brata Hafiza.
Liczba ofiar po obu stronach wynosiła prawdopodobnie 15-20 tys. Zabytkowe centrum Hamy zostało w 100% zniszczone, a w kolejnych latach całe miasto zostało przebudowane. Po stłumieniu powstania rząd wzmocnił i utrzymywał pod ścisłym nadzorem organizacje religijne. Aresztowania, wyroki śmierci i długoletnie kary więzienia wymierzone islamistom uniemożliwiły im dalsze działanie w podziemiu. Służby specjalne Asada zaczęły też kontrolować działania ludzi i transfer pieniędzy między Syrią a sunnickimi monarchiami Zatoki Perskiej. Równocześnie w miejsce islamu radykalnego rząd starał się promować islam umiarkowany. Od lat 90-tych XX w. Asad nie ograniczał także wznoszenia nowych meczetów, wydawania prasy sunnickiej czy noszenia tradycyjnych strojów. Do śmierci Asada nie odrodził się już muzułmański radykalizm. Powstanie islamistów sprawiło, że Asad uwierzył w międzynarodowy spisek przeciwko jego rządom, w którym miały brać rzekomo udział USA, Jordania, Liban, Irak i Izrael. Po części jego zarzuty były uzasadnione, gdyż do wspierania islamistów przyznał się w 1985 r. król Jordanii Husajn, śledztwo wykazało także uzyskiwanie przez nich pomocy irackiej, a na mniejszą skalę także od chrześcijańskich milicji libańskich. Część zatrzymanych powstańców posługiwała się bronią amerykańską, co dla Asada było dowodem zaangażowania USA w próbę obalenia jego rządu. Nie przeszkodziło to Asadowi w 1990 r. potępić iracką aneksję Kuwejtu i przyłączyć się do wojsk państw sprzymierzonych w wojnie nad Zatoką Perską.
W latach 80-tych XX w. Asad zbudował tamę na Eufracie, która dała prąd większości mieszkańcom, do szkoły chodziła większość dzieci, wzrosła długość życia, a śmiertelność niemowląt zmalała. Tyle, że rządy Asada były bliskie socjalistycznemu, ściśle scentralizowanemu modelowi gospodarki z nacjonalizacją i centralnym planowaniem, bliskie ideowo Związkowi Sowieckiemu, również w zakresie ich brutalności i choć prezydent gospodarczo nie był tak radykalny, jak poprzednicy, to nie cofnął nacjonalizacji, jedynie wprowadził od 1991 r. pewne elementy liberalizacji, jak np. ułatwienia dla zagranicznych przedsiębiorców, co miało otworzyć Syrię na zachodnie inwestycje, a także na współpracę z zachodnim sojuszem, który powstał w celu pokonania Iraku w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej. Te ostrożne reformy przypominały trochę lata 80-te XX w. w Polsce, co skończyło się jak wiemy bankructwem gospodarki. W Syrii wzrost gospodarczy był rachityczny, a jego perspektywy żadne. W czasie rządów Asada zakazano korzystania z nowoczesnych technologii, a poziom analfabetyzmu był wówczas bardzo wysoki.
W czerwcu 2000 r. Hafiz al-Asad zmarł. Chociaż w Syrii nie było monarchii, było oczywiste, że władzę po nim obejmie jego syn Baszar, uważany za najspokojniejszego ze wszystkich jego synów. Był tylko jeden problem: po raz kolejny trzeba było zmienić konstytucję, gdyż Baszar był zbyt młody. Miał 34 lata, a według syryjskiej ustawy zasadniczej prezydentem można było zostać dopiero po 40-tych urodzinach. Dla młodego Baszara obniżono zatem wymagany konstytucyjnie wiek. Brakowało mu zdecydowanie charyzmy ojca i jego doświadczenia wojskowego. Z tego powodu nie cieszył się wśród wojskowych takim szacunkiem jak Hafiz, choć ten krótko przed śmiercią usunął wielu swoich dawnych towarzyszy broni, zastępując ich młodszymi oficerami alawitami, aby zapewnić synowi lojalność armii. Co ciekawe, pierwotnie to wcale nie Baszar miał przejąć stery władzy, a jego starszy brat Basil. Ten jednak w 1994 r. zginął w wypadku samochodowym. Tymczasem Baszar studiował medycynę w Londynie i nie myślał o prezydenturze. W przyśpieszonym trybie musiał przejść szkolenie wojskowe, a następnie został szybko awansowany.
Z objęciem władzy przez Baszara al-Asada Syryjczycy wiązali z początku pewne nadzieje. W przeciwieństwie do ojca nie wydawał się być przeciwnikiem nowinek technologicznych. Kiedy został prezydentem, zezwolono obywatelom na posługiwanie się internetem oraz instalowanie anten satelitarnych. Przez pewien czas, nazwany Damasceńską Wiosną, dopuszczono nawet do pewnego stopnia wolność słowa. Część więźniów politycznych wypuszczono. Baszszar zliberalizował także gospodarkę, acz głównie po to, by jego reżim mógł jeszcze łatwiej się bogacić. Stopniowo jednak sytuacja zmieniała się na gorsze. Powróciły inwigilacja i przemoc wobec przeciwników politycznych. Mimo to Baszar al-Asad zarówno w 2007, jak i w 2014 r. uzyskał reelekcję. Co prawda w 2007 r. był jedynym kandydatem, ale 7 lat później faktycznie uzyskał przeszło 88% głosów. Na nim jednak władza Asadów miała się w Syrii zakończyć.
Początkiem końca reżimu były w Syrii wydarzenia towarzyszące Arabskiej Wiośnie, nad którymi Baszar al-Asad nie dał rady zapanować. Zaczęło się 15 marca 2011 r. Ludność Syrii wyległa na ulice w mieście Dara, na południu kraju, domagając się zmian. Bezpośrednią ich przyczyną było aresztowanie kilkunastu nastolatków rzekomo odpowiedzialnych za namalowanie antyrządowych graffiti na murach szkoły oraz informacje, które obiegły miasto, o torturowaniu podejrzanych przez służby bezpieczeństwa. Wystąpienia szybko nabrały charakteru zarówno prodemokratycznego, jak i antyrządowego, na co służby bezpieczeństwa odpowiedziały ostrą amunicją. Wraz z informacjami o pierwszych ofiarach wśród demonstrantów z Dary Syrią zaczęły wstrząsać demonstracje solidarnościowe, które również były brutalnie tłumione, co z kolei prowadziło do organizowania się ludności nastawionej antyrządowo w ruch oporu. W praktyce oznaczało to formowanie się bojówek o różnorakiej orientacji politycznej i religijnej, stawiających sobie za cel zarówno obalenie reżimu Baszara al-Asada poprzez działania zbrojne, jak i walkę o interesy poszczególnych grup, z którymi się utożsamiały, co też od początku prowadziło do podziałów wśród oponentów dotychczasowej władzy. Były nieudane próby zjednoczenia sił antyrządowych, z których próbowano ulepić koalicję opozycyjnych bojówek pod przywództwem dezerterów z syryjskiej armii. Od tego momentu siły antyrządowe prowadziły regularne walki z siłami wiernymi Baszarowi al-Asadowi. Sierpień 2011 r. może zatem stanowić umowną datę przekształcenia się spontanicznego powstania w regularną wojnę domową.
Protesty zostały krwawo i brutalnie stłumione. W następnym roku powstała Syryjska Koalicja Narodowa na rzecz Opozycji Sił Rewolucyjnych. Wojna domowa trwała przez kolejne lata, zbierając coraz krwawsze żniwo i wypędzając z państwa rzeszę uchodźców. Reżim wciąż jeszcze wychodził z niej zwycięsko, po części dzięki wsparciu Rosji. Rezultatem krwawej i wyniszczającej wojny domowej był bezprecedensowy exodus ludności, który stał się udziałem Syryjczyków po 2011 r. Ta zaś miała swe źródło w prodemokratycznych protestach, które po usiłowaniu ich brutalnego stłumienia przerodziły się w próbę obalenia autokratycznego reżimu w drodze rewolucji. Rewolucja z kolei, nie osiągnąwszy swego celu, ewoluowała w krwawy konflikt, trwający aż 13 lat. Konflikt od początku toczył się na tle etnicznych i religijnych podziałów, a jednym z najważniejszych motywów kierujących protestującymi w samym zarodku rewolucji był bunt wobec alawitów, do których należał sam Baszar al-Asad, podobnie jak jego ojciec. W toku organizowania zbiorowego oporu przeciw rządowej próbie brutalnego stłumienia buntu powstawały bojówki i milicje reprezentujące interesy różnych grup etnicznych i wyznaniowych, ale też takie, które za cel stawiały sobie obronę ludności wycinka terytorium państwa, a nawet pojedynczej miejscowości. Konflikt też szybko stał się polem do prowadzenia wojny zastępczej przez państwa rywalizujące o wpływy w regionie za pomocą wspieranych lub kontrolowanych przez siebie nieformalnych organizacji zbrojnych, takich jak choćby libański Hezbollah, walczący po stronie rządowej i realizujący w konflikcie strategiczne cele Iranu i tzw. sojuszu Osi Oporu (Axis of Resistance), któremu Iran nieformalnie przewodził. Inne przykłady organizacji realizujących w Syrii interesy obcych państw to zależna od Turcji Syryjska Armia Narodowa oraz wrogie jej, dowodzone przez bojowników kurdyjskich Syryjskie Siły Demokratyczne, wspierane przez USA.
Zdecydowane i bezpośrednie zaangażowanie Iranu, Hezbollahu oraz Rosji po stronie reżimu Al-Asada miało zatem swój negatyw w postaci włączenia się w konflikt państw obawiających się wzrostu rosyjskich i irańskich wpływów w regionie i tym samym wspierających poszczególne frakcje opozycyjne. Stąd bezpośrednie i aktywne zaangażowanie się w konflikt USA, Izraela, Jordanii i Turcji oraz pośrednie – Arabii Saudyjskiej i Kataru. Państwa te zainteresowane były ochroną swoich interesów zagrożonych na skutek konfliktu i zaangażowania w niego Osi Oporu i Rosji, a także wykorzystaniem dokonującego się przesilenia do zwiększenia swych wpływów w regionie kosztem aktorów konkurencyjnych. Wojna domowa w Syrii stała się zatem polem konfliktu wielu mocarstw światowych. Trudno było się w tym wszystkim połapać. Systematyczny wzrost liczby aktorów zaangażowanych w Syrii doprowadził do tego, że w kulminacyjnym momencie walk realnych stron konfliktu – przynajmniej do pewnego stopnia zorganizowanych, uzbrojonych grup, roszczących sobie prawo do obrony interesów jakiejś zbiorowości czy też walczących o wprowadzenie na ziemiach syryjskich określonej formy rządów – było kilkaset.
Niewątpliwymi beneficjentami chaosu, który ogarnął terytorium Syrii na skutek wyniszczającego konfliktu między reżimem i jego sojusznikami a opozycją, oraz walk między poszczególnymi frakcjami samej opozycji były różnorakie radykalne ugrupowania islamistyczne, w szczególności zaś tzw. Państwo Islamskie Iraku i Lewantu. Wcześniejsze wcielenia tego ugrupowania, które na zajętych przez siebie terytoriach utworzyło protopaństwo, rozwijały się na terytorium pogrążonego w chaosie Iraku w pierwszych latach po amerykańskiej inwazji na to państwo w 2003 r. To na terytorium Iraku już w 2006 r. ówczesny przywódca ugrupowania Abu Omar al-Baghdadi utworzył organizację Islamskie Państwo Iraku i ogłosił jednocześnie powstanie kalifatu na terytorium Iraku. Warto nadmienić, że ze względu na supremacyjne nastawienie Państwa Islamskiego względem pozostałych ugrupowań o charakterze terrorystycznym działających w regionie grupa ta od początku pozostawała w ostrym konflikcie z tymi organizacjami, które nie wyraziły chęci podporządkowania się, w tym z Al-Kaidą. Wraz z napędzaniem się spirali konfliktu w Syrii grupa szybko rozpoczęła tam szeroko zakrojone działania i z biegiem czasu zaczęła odnosić spektakularne sukcesy.
Państwo Islamskie Iraku i Lewantu powstało w 2013 r. z połączenia Islamskiego Państwa Iraku i syryjskiego ugrupowania Front an-Nusra (która to organizacja na skutek wewnętrznego konfliktu o jej strategiczne cele ostatecznie zachowała jednak swą odrębność i w późniejszym okresie przejawiała nawet wrogość wobec Państwa Islamskiego). Przywódcą nowego ugrupowania został al-Baghdadi, pod którego przywództwem organizacja osiągnęła swą największą potęgę, gdy w 2014 r. kontrolowała obszar większy od Wlk. Brytanii na terenach Syrii, Iraku, a nawet na północno-wschodnich rubieżach Libanu, w tym tak znaczące miasta jak Ar-Rakka w Syrii i Mosul w Iraku, gdzie w czerwcu 2014 r. al-Baghdadi ogłosił powstanie kalifatu, a siebie samego zatytułował kalifem. Na zajętych przez siebie obszarach bojownicy Państwa Islamskiego podjęli próbę zbudowania podstawowych struktur państwowych (co też uzasadnia użycie terminu „protopaństwo” na określenie powstałej jednostki terytorialnej) oraz zaprowadzili rządy religijnie motywowanego terroru przez dokonanie takich zbrodni jak choćby masakra irackich jezydów (etniczno-religijna mniejszość kurdyjska) czy wprowadzenie brutalnych kar śmierci (choćby przez ukamienowanie, ścięcie, zrzucenie z dachu, spalenie) za takie „przestępstwa” jak rozwiązłość, homoseksualizm czy odstępstwo od sunnickiego odłamu islamu. Za sprzeniewierzenie się restrykcyjnie interpretowanym muzułmańskim prawom o mniejszej wadze (przykładem może być zgolenie brody przez mężczyznę czy odsłonięcie twarzy przez kobietę w miejscu publicznym) groziła chłosta. Dość powiedzieć, że na terenach wyzwolonych spod kontroli Państwa Islamskiego co jakiś czas do dzisiaj odkrywane są masowe groby ofiar terroru.
Pomimo niewątpliwej „spektakularności” działań Państwa Islamskiego analitycy Bliskiego Wschodu wskazują (co w żaden sposób nie umniejsza zarówno form, jak i skali bezwzględności tej organizacji), że za zdecydowaną większość ofiar cywilnych konfliktu (ok. 85% wedle danych z 2018 r.) odpowiedzialna jest armia rządowa oraz jej sojusznicy, w szczególności zaś rosyjskie siły powietrzne, od 2015 r. (kiedy to Rosja zaangażowała się w konflikt w sposób bezpośredni przez rozpoczęcie operacji militarnej) dokonujące bombardowań miast opanowanych przez opozycję bez rozróżniania między celami wojskowymi i cywilnymi. Doprowadziło to do bezprecedensowych, szokujących światową opinię publiczną zniszczeń miast pierwotnie opanowanych przez rebeliantów, a w późniejszym czasie oblężonych przez siły wierne reżimowi, takich jak Aleppo czy wschodnia Al-Ghutta. Intensyfikacji działań zbrojnych spowodowała masowy exodus syryjskich uchodźców do sąsiednich krajów. Najwięcej z nich wg. danych UNHCR z 2020 r. trafiło do Turcji (aż 3,7 mln. uchodźców), ponad 850 tys. do Libanu, co powodowało, że relacja uchodźców do ludności lokalnej była wówczas w Libanie druga najwyższa na świecie. Miałem okazję w 2020 r. odwiedzić jeden z obozów dla uchodźców syryjskich w Libanie, blisko granicy z Syrią, ich sytuacja humanitarna w ubogim i pogrążonym w kryzysie politycznym i ekonomicznie Libanie była szczególnie zła. W Jordanii z kolei znalazło schronienie ok. 670 tys. uchodźców z Syrii. Nawet pogrążony w kryzysie i gnębiony wewnętrznymi konfliktami zbrojnymi Irak przyjął w 2021 r. prawie 250 tys. Syryjczyków. Rzeczywiste liczby były ponoć jeszcze wyższe, w Libanie miało ich przebywać 1,5 mln., a w Jordanii 1,38 mln.). Syryjczycy uciekali też do UE, kulminacja ich emigracji przypadła na 2015 r. wywołując w Unii poważny kryzys migracyjny, który stał się jednych z głównych tematów kampanii wyborczej w Polsce w 2015 r.
Wojna w Syrii była swoistą formą wojny zastępczej (proxy war). Zakulisowe działania wielu sąsiednich państw, ale też mocarstw światowych była faktycznie rozgrywką, która miała pokazać, kto naprawdę posiada wpływy w tym rejonie. Wojna ta była także swoistym poligonem doświadczalnym nowych typów broni, które weszły na stan armii takich państw jak Turcja, Rosja czy Iran. Baszar wydawał się długo kontrolować sytuację, dlatego też ofensywa sił islamistycznych z listopada 2024 r. była zaskoczeniem dla większości znawców Bliskiego Wschodu. Tempo ofensywy rebeliantów, które doprowadziły do upadku klanu Asadów było na tyle oszałamiające, że na próżno porównywać go z jakimkolwiek innym epizodem 13-letniej wojny syryjskiej. Od samego początku trzon ofensywy stanowiła HTS (Organizacja Wyzwolenia Lewantu), która jest ideologicznym spadkobiercą innej organizacji islamskiej będącej ówczesną syryjską filią Al-Kaidy. Islamiści z północnej Syrii korzystali przez lata z nieformalnego wsparcia Turcji. Z drugiej strony od południa do Damaszku weszła uznawana za bardziej umiarkowaną, wyszkolona przez USA opozycyjna Nowa Armia Syrii, której poprzedniczka przed dekadą walczyła w pierwszej fazie wojny domowej po 2011 r. Perspektywy współpracy między tymi organizacjami nie wydawały się zatem ciekawe, dlatego warto przyjrzeć się historii przywódcy HTS – Abu Muhammad al-Jawlaniego i jego roli w syryjskiej wojnie domowej.
Został on uznany w 2012 r. przez USA za terrorystę. Za jego głowę wyznaczono nagrodę w wysokości 10 mln. USD. Nic dziwnego, gdyż wcześniej był związany z szefem Al-Kaidy al-Baghdadim, który mianował go naczelnikiem Al-Kaidy w Mosulu, a w 2011 r. wysłał go do Syrii, by tam zorganizował struktury terrorystyczne i przygotował rebelię. Jawlani podsycał opisywaną w mediach prodemokratyczną rewolucję i radykalizował przebieg rebelii. W 2012 r. powołał do życia syryjską filę Al-Kaidy (Dżabhat an-Nusra). Wysyłał zamachowców-samobójców, by wysadzali posterunki wojskowe, a sam zobowiązał się do utworzenia państwa islamskiego.
Szybko jednak popadł w konflikt ze swoim mocodawcą, czyli al-Baghdadim, który został później samozwańczym kalifem Państwa Islamskiego. Jawlani znaczące sukcesy zaczął odnosić w 2015 r., kiedy to rok po porażce w zmaganiach z Państwem Islamskim we wschodniej Syrii, islamscy radykałowie mający własne, niezależne ambicje od Państwa Islamskiego założyli w północno-zachodniej Syrii sojusz sunnickich ugrupowań tytułując się Armią Podboju. Jednym z nich była właśnie an-Nusra Jawlaniego. Sojusz błyskawicznie zajął Idlib. Początkowy sukces radykalnej, dżihadystycznej koalicji przypisywano jej silnej spójności, która doprowadziła w ciągu 3 miesięcy do całkowitego wyparcia wojska Asada z prowincji Idlib. Siły rządowe walczyły wówczas z jednej strony z sojuszem wojsk skupionych wobec syryjskiej Al-Kaidy, a z drugiej strony z Państwem Islamskim. Sukcesy te sprawiły, że Jawlani poczuł się na tyle silny, iż ogłosił polowanie na Baszara al-Asada, a za jego głowę wyznaczył nagrodę w wysokości 3 mln. euro.
W latach 2015-2017 Armia Podboju stała się de facto rządem wojskowo-politycznym w Idlibie. Wprowadzono system zarządzania oparty na interpretacji islamskiego prawa szariatu. Instytucje takie, jak sądy i policja, działały zgodnie z konserwatywnymi normami religijnymi, co przypominało strukturę emiratu islamskiego. Jednak w przeciwieństwie do swojego rywala al-Baghdadiego, który proklamował kalifat Państwa Islamskiego w 2014 r., Jawlani nigdy nie zdecydował się na taki krok, co zadziałało finalnie na jego korzyść. Siły będące z nim w koalicji i pozostające na terenie Idlibu były oficjalnie zbrojone i szkolone przez państwa zachodnie, co pozwalało na swobodny transfer uzbrojenia do ugrupowania Jawlaniego – an-Nusry. Z czasem jednak między koalicjantami dochodziło do nieporozumień. Silnie scentralizowane na placu boju przymierze nie dogadywało się już tak skutecznie na szczeblu zarządzania quasi-państwem. Przyczyną tego były odmienne ideologie wyznawane przez główne struktury organizacji. Jedni byli bardziej pragmatyczni, ale ugrupowanie al-Jawlaniego an-Nusra jawnie odwoływało się do dżihadyzmu.
Aby te napięcia złagodzić w 2016 r. Jawlani ogłosił odcięcie się od Al-Kaidy i zmienił nazwę organizacji na HTS. Faktycznie był to jedynie rebranding, a Jawlani jednoznacznie nie odciął się od ówczesnego przywódcy Al-Kaidy al-Zawahiriego. Deklaracja ta nie przyniosła też faktycznej zmiany w ideologii grupy, która dokonywała zamachów samobójczych, brutalnych egzekucji przeciwników czy porwań zachodnich dziennikarzy. Klęska Armii Podboju w Aleppo w 2016 r. oznaczała ostateczną utratę jakiejkolwiek kontroli nad tym miastem i pogłębiła jednocześnie tarcia między koalicjantami. Z kolei na początku 2017 r. amerykańskie lotnictwo dokonało bombardowań Armii Podboju w wyniku czego zginęło ponad 150 dżihadystów. Wówczas Jawlani oskarżył dotychczasowych sojuszników o spiskowanie przeciwko jego ugrupowaniu i współpracę ze znienawidzonym jeszcze wówczas przez niego Zachodem i USA. Jawlani walczył po stronie Al-Kaidy w Iraku w latach 2003-2006, co dowodzi jego skrajnie negatywnego nastawienia do państw Zachodu biorących udział w inwazji i okupacji Iraku. Jeszcze pod koniec stycznia 2017 r. wybuchła otwarta wojna domowa na terenie Idlibu między HTS a innymi grupami sojuszu rebeliantów. Jawlani w jej efekcie zmarginalizował zupełnie swoich oponentów i stał się hegemonem w Idlibie. Konsekwencją tego było uznanie w marcu 2017 r. przez USA HTS za organizację terrorystyczną, mimo że w przeszłości wspierała ona i udzielała pomocy wojskowej niektórym grupom rebelianckim, które weszły w tego skład sojuszu. Wówczas też padła cena 10 mln. USD za głowę Jawlaniego.
Z czasem jego organizacja zaczęła działać w sposób bardziej scentralizowany, skupiając się nie tylko na prowadzeniu walk z syryjskim wojskiem i islamistycznymi oponentami, ale także zaprowadzając efektywne rządy, poprzez ustanowieniu stabilnej administracji cywilnej w formie dżihadystycznego, który świadczył dla ok. 4 mln. mieszkańców prowincji Idlib usługi edukacyjne, zdrowotne i utrzymywał porządek publiczny oraz sądownictwo. Jawlani skupiając władzę w Idlibie wokół siebie w dalszym ciągu marginalizował swoich sojuszników. W efekcie tego ci ostatni zbuntowali się, utworzyli koalicję NFL (Narodowy Front Wyzwolenia), wzniecili bunt i przejęli kontrolę nad 30% powierzchni prowincji Idlib. Do gry weszła Turcja, która zdecydowała się zapanować nad syryjską rozdrobnioną dotychczas opozycją. Wojska tureckie zaangażowały się bezpośrednio w konflikt i na mocy porozumienia z Rosją z września 2018 r. utworzyły strefę buforową na linii frontu z wojskiem syryjskim, ale także rozmieściły w Idlibie swoje posterunki, co miało wpłynąć też na deeskalację idlibskiej wojny domowej. Al-Jawlani aby ustrzec się przed marginalizacją, a być może i banicją raz jeszcze użył argumentu siły. Szeroko zakrojona ofensywa przeciwko NFL w Idlib ze stycznia 2019 r. zakończyła się całkowitym rozbiciem wspieranych przez Turcję ugrupowań, które już nigdy nie odzyskały dawnego potencjału.
Zwycięstwo HTS w wojnie domowej w Idlibie w 2019 r. postawiło Turcję w trudnej sytuacji, niemniej Ankara przyjęła pragmatyczne podejście, unikając bezpośredniej konfrontacji z HTS i dostosowując swoją politykę do nowej rzeczywistości. Kluczowym celem Turcji pozostało ograniczenie wpływów rządu syryjskiego i Rosji oraz kontrola nad Idlibem jako strefą buforową, a także walka z Kurdami, w związku z czym Ankara utrzymała z HTS nieformalne relacje.
Umowa rosyjsko-turecka o demilitaryzacji Idlibu nie została skutecznie wdrożona, czego dowodzi ostatni epizod wojny domowej w Idlibie, ale przede wszystkim rozpoczęcie przez syryjskie wojsko kontrofensywy wraz z końcem kwietnia 2019 r. Topór wojenny między HTS i NFL został zakopany, a al-Jawlani, po tym jak się wzmocnił, podał ponownie rękę swoim niedawnym rywalom by stawić czoło swojemu głównemu wrogowi, czyli Asadowi. Zwaśnione strony, czyli ugrupowania wchodzące z jednej strony w skład HTS oraz z drugiej strony NFL powołały ugrupowania powołały wspólne dowództwo operacyjne o nazwie Wielki Podbój (Al-Fath al-Mubin). W efekcie walk z lata 2019 r. siły Asada zdołały wejść na teren prowincji Idlib od strony kontrolowanej Hamy, a wskutek drugiej kontrofensywy trwającej od grudnia 2019 do marca 2020 r. siły rządowe odniosły znaczne sukcesy w prowincji Idlib i uformowały linię frontu, która utrzymywała się aż do listopada 2024 r.
Okres zamrożenia wojny domowej był dalszym epizodem przeobrażania wizerunku al-Jawlaniego. Faktyczny emir Idlibu zaczął na wzór zachodni przywdziewać koszule i garnitury, a latem 2022 r. rozpoczął spotkania z mniejszościowymi wyznawcami wiary chrześcijańskiej w Idlibie, otwierając nawet oficjalnie jeden kościół. Na stadionie w Idlibie rozegrano miejscowe igrzyska paraolimpijskie, na co duchowni i kaznodzieje zagregowali z oburzeniem, opisując je jako „obrzydliwość, pogańską kulturę i niedowierzanie”. HTS miał na celu stworzenie bardziej umiarkowanego wizerunku swoich rządów w regionie licząc na otwarte wsparcie z zewnątrz, ale nadal ustanawiał autorytet i autorytaryzm religijny, promując koncepcje wykluczające pluralizm. Z drugiej strony, aby utrzymać poparcie duchownym i stronników, w sposobie zarządzania zdominował pragmatyczny salafizm (salafizm był ruchem reformatorskim w łonie islamu sunnickiegopostulującym odrodzenie islamu przez powrót do jego pierwotnych źródeł, czyli religii przodków, z salafizmu wywodził się XX-wieczny sunnicki fundamentalizm muzułmański), przejawiający się w zasadach wynikających z islamskiej tradycji prawnej oraz interpretacjach religijnych. Idlibski rząd wydał m.in. „Prawo Etyki Publicznej”, które obejmuje zbiór 128 artykułów stanowiących m.in. zakazy publicznego spożywania alkoholu, hazardu, wróżbiarstwa, czy nieodpowiedniego stroju u kobiet powyżej 12 roku życia. Zakazane jest także bluźnierstwo przeciwko Bogu, prorokom i religii, poniżanie rytuałów, symboli i uczonych islamskich. Pragmatyczny salafizm wynika z konieczności pogodzenia ideologii z realiami politycznymi, społecznym oraz wpływami islamistycznych stronników. HTS wprowadził elementy szariatu, ale z pewnymi modyfikacjami, aby uniknąć buntu ludności, a także by nie narażać się na międzynarodową izolację i przyciągnąć pomoc humanitarną oraz poparcie w konfrontacji z Baszarem al-Asadem. Niemniej złagodzenie swojej retoryki doprowadziło w 2020 r. do konfliktu HTS z oficjalnymi syryjskimi lojalistami Al-Kaidy, z którymi dotychczas unikano konfrontacji.
4,5-letni okres zamrożenia konfliktu był czasem, podczas którego HTS wzmacniało swoje zdolności wojskowe poprzez reformę swoich struktur. W październiku 2020 r. HTS i dwie wiodące frakcje NLF rozpoczęły finalizowanie tworzenia Zjednoczonej Rady Wojskowej w Idlibie. Postawiono na szkolenie i utworzenie sił specjalnych w szerokim porozumieniu. Islamiści z Idlibu byli w 2024 r. szkoleni i wsparci przez wywiad wojskowy Ukrainy. Szkolenia miały wymiar przede wszystkim przeniesienia doświadczeń z wojny na Ukrainie na syryjski teatr wojenny, gdyż bojownicy zaczęli wykorzystywać m. in. powszechne na ukraińskim froncie drony. Takie też „zajęcia praktyczne” pod okiem ukraińskich komandosów prowadzono na linii styczności z syryjskim wojskiem. Była to część punktowych działań zaczepnych prowadzonych z niską intensywnością już od 2022 r. Tym samym Abu Muhammad al-Jawlani od dłuższego czasu czynił przygotowania do przejęcia władzy w Syrii. Składały się na to nie tylko wysiłki militarne, ale też koncentracja władzy wokół swojej osoby, przede wszystkim jednak zmiana wizerunku z terrorysty, radykała i dżihadysty, a później emira na zręcznego polityka, który może wypełnić hipotetyczną pustkę po Baszarze al-Asadzie.
Pierwszym celem ataku rebeliantów spod dowództwa operacyjnego Wielki Podbój pod wodzą HTS z 27 listopada 2024 r. była leżąca przy zamrożonej od 2020 r. linii frontu Baza 46. Obiekt ten był przez ponad 7 lat wojny domowej pod kontrolą syryjskich rebeliantów, po tym jak mudżahedini przejęli nad nią kontrolę po dwumiesięcznym oblężeniu we wstępnej fazie konfliktu jesienią 2012 r. Siły Asada zdołały bazę odzyskać dopiero w trakcie kontrofensywy na trzy tygodnie przed ustanowionym rozejmem z 6 marca 2020 r. Tym razem Baza 46. padła natychmiast, a Syryjska Arabska Armia po prostu z niej się ewakuowała. Już dzień później rebelianci weszli bez większego oporu do miasta Az-Zarba oraz dziesiątek okolicznych wiosek leżących nad strategiczną drogą M5 łączącą Aleppo z Hamą, oraz dalej Hims i Damaszkiem. Przecięcie drogi M5 stanowiło zablokowanie głównej arterii zapatrującej ponad 2,3 milionowe Aleppo, będącego areną serii bitew miejskich w latach 2012-2016 w czasie których śmierć poniosło nawet 31 tys. ludzi. Podczas ofensywy drony zrzucały ulotki Rządu Ocalenia Syrii na pozycje rządowe w których wzywano żołnierzy do dezercji lub dezercji, a także zawierały dane kontaktowe do Centrum Bezpieczeństwa i Dezercji Rządu Ocalenia, które oferowało amnestię wszystkim poddającym się siłom rządowym, które pozostały w Aleppo po jego zdobyciu. Taka taktyka okazała się skuteczna, gdyż Aleppo poddało się praktycznie bez walki. Rebelianci prowadzący operację pod kryptonimem „Odstraszanie Agresji”, weszli do Aleppo w dniu 29 listopada, a do 30 listopada największe miasto Syrii było pod przeważającą ich kontrolą. Po obu stronach zginęło kilkudziesięciu żołnierzy, głównie w pierwszych godzinach konfrontacji, kiedy doszło do wybuchów dwóch samobójczych samochodów-pułapek. Obyło się bez zniszczeń miasta czy masakr poddających się i ostatecznie do 1 grudnia islamiści zdobyli ostatnie obiekty i bazy w mieście oraz na obrzeżach. Niemniej mieszkańcy zmagali się jeszcze długo z niedoborami chleba i paliwa oraz byli odcięci od usług telekomunikacyjnych. Pojawiła się obawa odnośnie potencjalnych prześladowań chrześcijan w mieście, lecz islamiści złożyli natychmiast deklarację, iż uszanują chrześcijan, nie będą niszczyć kościołów i będą respektować ich nabożeństwa oraz święta.
Popłoch w szeregach armii Asada wykorzystały także kurdyjskie Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), które 30 listopada dokonały rajdu od strony kontrolowanej enklawy na północ od Aleppo oraz od strony prowincji Ar-Rakka. Siły kurdyjskie zajęły wschodnie przedpola Aleppo wraz z międzynarodowym lotniskiem, a także miastami Dajr Hafir oraz Maskana. Oczywiście poszerzenie strefy kontroli przez siły prokurdyjskie były niekorzystne z punktu widzenia Ankary, toteż jeszcze tego samego dnia protureckie oddziały Syryjskiej Armii Narodowej uruchomiły operację Świt Wolności, która de facto byłą wymierzona w jednostki kurdyjskie.
Rebelianci zajęli nie tylko opuszczone przez wojska rządowe wioski i miasteczka, ale odbiły w dniach 30 listopada – 1 grudnia praktycznie cały chwilowy stan posiadania SDF na wschód od Aleppo oprócz miasta Maskana. Ponadto 1 grudnia zlikwidowano enklawę z Tall Rifat oraz bazą lotniczą Minak na czele, wchodzącą w skład kurdyjskiej Autonomicznej Administracji Północnej i Wschodniej Syrii. Jeszcze w toku trwania operacji w Aleppo, islamiści z Idlib uderzyli na przyfrontowe miasto Sarakib zajmując je już 29 listopada. Bliztkireg trwał w najlepsze i już kolejnego dnia opozycjoniści zajęli bazę lotniczą w Abu ad-Duhur oraz kolejne miasta. W tym momencie rebelianci przekroczyli granicę z prowincją Hama, gdzie napotkali pierwszy opór pod Suranem, zatrzymujący chwilowo pochód islamistów. Do akcji włączyło się również rosyjskie lotnictwo, bombardujące pozycje HTS pod Idlibem i Aleppo. Równolegle w ramach blitzkriegu rebelianci bez większych przeszkód zajmowali słabo zurbanizowane tereny na wschód od strategicznej autostrady M5. 1 grudnia islamiści podążając „Pustynną Droga” zajęli Chansir i dopiero 2 grudnia napotkali opór pod Asiriiją. Stacjonowały tam elitarne asadowskie jednostki, które były zaprawione w bojach z komandami Państwa Islamskiego, nadal aktywnymi gdzieniegdzie na syryjskiej pustyni. Pokonany oddział rebeliantów ominął jednak Asirijję i ruszył w kierunku miasteczka As-San, które 4 grudnia padło po niewielkim oporze, a dzień później stronnicy al-Jawlaniego weszli do Ukrajbatu. Niemniej 6 grudnia Asirijja jak i cała centralna Syria została ewakuowana. Wieczorem 5 grudnia w prowincji Ar-Rakka rebelianci zajęli pustynne miasteczko Ar-Rasafa i położony nad Eufratem Maadan, po tym jak zostały one opuszczone przez rządową Syryjską Arabską Armię masowo opuszczającą swoje pozycje.
Tymczasem opór sił asadowskich pod Hamą nie trwał jednak długo i został przełamany z wykorzystaniem serii ataków przy pomocy dronów, dzięki czemu już 2 grudnia padł Suran jak i szereg miasteczek stanowiących północne przedpole Hamy. Stało się więc pewne, że rebelianci dokonają bezpośredniego ataku na to milionowe miasto. 3 grudnia islamscy radykałowi przystąpili do szturmu an Hamę, jednocześnie obchodząc ją od zachodu i wschodu oraz odcinając kolejne drogi zaopatrzenia, a raczej ewakuacji. Po zdobyciu bazy 66 Brygady, w dniu 5 grudnia żołnierze Asada uciekli w chaosie z miasta. Niezwłocznie po upadku Hamy, islamiści podążyli dalej na południe w kierunku liczącego ponad 750 tys. ludzi miasta Hims. Na wieść o postępach rebeliantów tysiące mieszkańców opuściło Hims. Aby zatrzymać pochód rebeliantów pod wodzą al-Jawlaniego lotnictwo rosyjskie zbombardowało most na rzece Orontes na autostradzie M5 między Hamą i Hims. Nie spowolniło to jednak dalszego rajdu rebeliantów, którzy 6 grudnia zajęli dwa kolejne miasta: Ar-Rastan i Talbisę, w których zresztą uaktywniły się uśpione komórki syryjskiej opozycji.
6 grudnia jak domek z kart zawaliła się obrona sił rządowych na południu i wschodzie Syrii. Siły rządowe i rosyjskie opuściły na wschodzie Syrii Dajr az-Zaur, Majadin i Abu Kamal, które zostały zajęte przez Syryjskie Siły Demokratyczne. Dodatkowo część z porzuconego uzbrojenia dostała się już w ręce dżihadystów z Państwa Islamskiego, co przypominało chaos, który zawładnął Libią po upadku Kaddafiego w 2011 r. Z kolei na południu kraju inna grupa rebeliantów powołała do życia Południowe Centrum Operacyjne, złożone z wyszkoloną przez USA Nową Armią Syrii. Uznawani za umiarkowanych rebeliantów w efekcie masowego odwrotu i dezercji opanowali w ciągu jednego dnia As-Suwajdę, Darę oraz większość miasteczek prowincji Dara. 7 grudnia podeszli od południowej strony do Damaszku oraz zajęli m. in. historyczną Palmyrę. Uprzedzili tym samym al-Jawlaniego, który w tym czasie zdobywał Hims.
Tym samym w nocy z 7 na 8 grudnia 2024 r. Damaszek został faktycznie zajęty przez rebeliantów szkolonych w bazach na granicy z Jordanią i Irakiem przez Amerykanów. Ten przyjordański przyczółek powstał jeszcze w 2016 r. podczas walk z Państwem Islamskim. Ówcześni rebelianci do jego zawojowania wykorzystali jawne wsparcie amerykańskiego CIA oraz wsparcie logistyczne Jordanii. Kiedy rebelianci z południa wchodzili do Damaszku, w tym samym czasie islamiści z Idlibuznajdowali się u stóp Wzgórz Kalamunu przy granicy z Libanem. Niewątpliwe, że to Waszyngton mając świadomość, iż oficjalnie nadal poszukiwany listem gończym al-Jawlani na dniach zawładnie Damaszkiem, dokonali uderzenia wyprzedzającego wzniecając rewoltę na południu kraju, wykorzystując do tego potencjał szkolonych sił w enklawie przy granicy z Jordanią. Tym samym USA chciały zapewne uniknąć sytuacji, w której to uznany przed dekadą za terrorystę, walczący w swojej przeszłości bezpośrednio przeciwko wojskom USA, lokalny watażka zostaje ostatecznie przywódcą Syrii dzięki swojej nieustępliwości, sprawnej polityce, zawieraniu taktycznych sojuszy jak i zwalczaniu przeciwników, metamorfozie oraz otrzymywania nieformalnego wsparcia przez Turcję.
Na to było jednak już za późno. 8 grudnia w Damaszku pojawił się Al-Jawlani ze swoimi oddziałami, a Baszar al-Asad uciekł samolotem do Moskwy. Jawlani został tymczasową głową państwa syryjskiego, a pod koniec stycznia 2025 r. został oficjalnie zaprzysiężony jako prezydent Syrii. Wcześniej USA zdjęły list gończy przeciwko niemu i anulowały nakaz aresztowania, co umożliwiło formalne zaprzysiężenie. Jawlani zaraz po objęciu urzędu zaczął dystansować się od Rosji i Iranu, bezpośrednio krytykując w szczególności Iran. Jednocześnie podjął normalizację stosunków z państwami arabskimi (Kuwejt, Arabia Saudyjska, Jordania, Egipt, Katar, ZEA, Bahrajn) i zachodnimi. W maju spotkał się w Paryżu z prez. Macronem, a tydzień później był już u Trumpa w Waszyngtonie, razem z księciem Salmanem z Arabii Saudyjskiej. Był też na sesji ONZ w Nowym Jorku, następnie odwiedził Putina w Moskwie.
Mimo zdecydowanej odmowy Putina wydania Baszara al-Asada, ukrywającego się od swojego obalenia w Moskwie, al-Jawlani zdecydowanie próbował resetować stosunki z Rosją, co było kolejnym dowodem na jego niebywałe zdolności dyplomatyczne. Jego oświadczenie, że szanuje wszystkie porozumienia zawarte z Moskwą, przyjęto jako zapowiedź pozostawienia w Syrii dwóch kluczowych baz wojskowych Putina: lotniczej i morskiej. Są one podstawą utrzymania rosyjskiej obecności wojskowej na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce. Bez nich byłoby bardzo trudne zaopatrywanie oddziałów Kremla w Afryce Zachodniej. Jawlani tłumaczył swoją decyzję wieloma porozumieniami o rosyjskich dostawach żywności i surowców energetycznych, od których Syria od lat była uzależniona. Ich utrzymanie tłumaczył zgodą na utrzymywanie znienawidzonych rosyjskich wojsk w Syrii.
Ponadto armia syryjska uzależniona jest od rosyjskiej broni, a kadry, które potrafią ją obsługiwać szkolono jeszcze w Związku Sowieckim. Dlatego szybka wymiana uzbrojenia na inne nie jest możliwa. Putin ponosił po upadku Asada w Syrii same porażki w regionie, w którym długie dziesięciolecia Związek Sowiecki jak równy z równym rywalizował z Zachodem. Rosyjski sojusznik w regionie - Iran ajatollahów poniósł w 2025 r. ciężką porażkę wojskową z rąk Izraela i USA. Wkrótce potem Teheran chciał odbudować swoje pobite siły zbrojne (przede wszystkim obronę przeciwlotniczą i lotnictwo), ale Rosja nie była w staniu mu w tym pomóc. Wszystkie zasoby pochłaniała bowiem Rosji wojna z Ukrainą, a uzbrojenia starcza jedynie na wspieranie lekką bronią rosyjskich oddziałów w Afryce Zachodniej. Generalnie Rosja – jeden z dwóch najpotężniejszych sojuszników Baszara al Asada – jako pierwsza poniosła straty po jego obaleniu. Odcięta została większość relacji gospodarczych, które opierały się wcześniej na sponsorowaniu reżimu w zamian za utrzymanie wpływów na Bliskim Wschodzie i możliwość wykorzystywania jego terytorium w celach militarnych. Stosunki uwidaczniały się również w handlu – w wyniku wojny i nawiedzających susz, syryjska produkcja rolna uległa znacznemu zahamowaniu. Rosja, według szefa Rosyjskiego Związku Producentów i Eksporterów Zboża, eksportowała do tego kraju około 2 mln ton pszenicy rocznie. W działania w Syrii zaangażowana była również Grupa Wagnera, a powiązanym z nią spółkom (Evro Polis LLC, Merkury LLC, Velada LLC) przyznawano nawet 25% udziałów w podmiotach wydobywczych, w ten sposób spłacając dług. Firmy te zostały objęte sankcjami przez UE.
Poza Rosją drugim przegranym obalenia Asada jest Iran, mający udzielać miliardowego wsparcia Asadowi, według niektórych źródeł spłacany przez udziały w syryjskich inwestycjach. Cel geopolityczny, jakim było utrzymanie Damaszku jako jednego z ostatnich bastionów sprzymierzeńców Teheranu, realizowano metodami ekonomicznymi. Według niektórych szacunków Iran dostarczał do Syrii nawet do 3 mln baryłek paliwa miesięcznie w trakcie wojny. Obalenie dyktatury zniweczyło plany Teheranu, o czym świadczą odkryte dokumenty z planami odbudowy Syrii, na których Iran zyskałby miliardy dolarów.
Al-Jawlani równie umiejętnie jak w polityce zagranicznej poradził sobie też z sytuacją wewnętrzną i bez problemów przywrócił przynajmniej pozory demokracji parlamentarnej. W pośrednich, całkowicie kontrolowanych przez nowe władze wyborach w październiku 2025 r., zgodnie z oczekiwaniami zwyciężyli przedstawiciele nowego establishmentu. Zgodnie z wynikami głosowania 2/3 miejsc w parlamencie zajęli arabscy mężczyźni wyznania sunnickiego, ideologicznie bliscy prezydentowi. Kolejną 1/3 parlamentarzystów mianował osobiście Al-Jawlani, który oficjalnie odszedł od swojego pseudonimu jeszcze z czasów, gdy był poszukiwanym listem gończym terrorystą i powrócił do swojego właściwego nazwiska – Ahmed asz-Szara. Do wybrańców dołączyło jeszcze kilka kobiet oraz przedstawiciele mniejszości narodowych i religijnych, ale nikt z prawdziwej opozycji.
Ahmed asz-Szaara zamienił szybko wojskowe drelichy na eleganckie i markowe garnitury, dopasowuje kolor krawatów do flag krajów, które odwiedza, ujął nawet Trumpa w czasie swojej wizyty w Waszyngtonie na jesieni 2025 r. Trump nie omieszkał wtedy użyć perfum swojej marki na garniturze prezydenta Syrii, czym ten ostatni był zachwycony. To oszałamiająca ewolucja kogoś z „silną przeszłością” (to też określenie Trumpa), kto nagle znalazł się na korytarzach władzy. Historia świata zna jednak wiele podobnych przypadków przywódców, którzy porzucili własną silną przeszłość, a mimo to potrafili pokojowo odwrócić historię swoich krajów. Asz-Szaara doszedł do władzy w wyniku wojskowego zamachu, a nie lat negocjacji, które często kończą konflikty. W tym sensie szybkość, z jaką zmienił swoją rolę, była szczególnie uderzająca. Przewodził narodowi w wyjątkowo trudnej sytuacji, kiedy Syria po dekadach autorytarnej dyktatury i wojny domowej stawała przed wyjątkowo złożonym zestawem wyzwań, w tym też z wieloma podziałami wyznaniowymi. W końcu b. szef IRA Martin McGuiness (został wicepremierem Irlandii Północnej) i Nelson Mandela w RPA też mieli silne związki z działalnością terrorystyczną.
To, co łączy Syryjczyka z tymi postaciami, to pragmatyzm, który pomaga społeczeństwom wyjść z konfliktu i zmierzać ku normalizacji. Mandela i McGuiness postrzegali walkę zbrojną jako środek do osiągnięcia celu i wiedzieli, kiedy z niej zrezygnować. Asz-Szaara robił podobnie. Choć zawsze był i pozostał islamistą, zerwał powiązania z Państwem Islamskim w 2014 r., a z Al-Kaidą w 2016 r., ponieważ ekstremizm tych ugrupowań i przemoc szkodziły rozwiązaniu konfliktu w kraju, ponadto wielu Syryjczyków uważało je za przerażające. O pragmatyzmie asz-Szaary świadczy fakt, że kiedy przejął kontrolę nad północno-zachodnim regionem Idlib w Syrii, stworzył policję religijną, a następnie szybko ją rozwiązał, gdy miejscowa ludność się temu sprzeciwiła. Ograniczył również narzucanie surowej wizji prawa islamskiego, zwłaszcza w odniesieniu do kar fizycznych.
Zjednoczenie tak podzielonego kraju, jakim jest Syria z pewnością wymaga przede wszystkim kompromisu. Ta ostatnia cecha wymaga z kolei przywódców, którzy unikają okopywania się na twardych pozycjach ideologicznych. Negocjacje z przeciwnikami to tylko jeden z elementów zarządzania konfliktem, ale trudniejsze wydaje się negocjowanie z własnymi zwolennikami, jak ustąpić. Dlatego inną ważną cechą przywódczą w tych dyskusjach jest wiarygodność. Wiarygodności takim liderom jak Mandela czy McGuiness dodawał pobyt w więzieniu, Mandela spędził za kratkami aż 27 lat. Więzienie to nie tylko czas na refleksję i lekturę, to również gotowość do poświęcenia wolności osobistej dla sprawy. Ta wiarygodność pomogła Mandeli rozpocząć rozmowy, które doprowadziły do pokojowego końca apartheidu wbrew woli wielu jego krewkich zwolenników. McGuiness też dwukrotnie siedział w więzieniu.
Asz-Szaara również siedział w więzieniu w Iraku za swoją działalność dżihadystyczną. Ale głównym źródłem jego wiarygodności było to, że to właśnie on obalił Baszara al-Asada, co miało duże znaczenie dla podjętych przez niego działań, które nie cieszyły się popularnością wśród wielu jego zwolenników – fundamentalistów islamskich. Zabiegał o poparcie krajów zachodnich i wypowiadał się w sposób wyważony w stosunku do Izraela, aby zapewnić Syrii niezbędne wsparcie międzynarodowe. Musiał jednak również stawić czoła incydentom przemocy na tle religijnym, co prawdopodobnie będzie jednym z największych wyzwań w powojennej Syrii. Sukces trwającej transformacji Syrii i samego asz-Szaary oczywiście nie zależą oczywiście tylko od jego cech osobistych. Istotne są tu również okoliczności i otoczenie zewnętrzne Syrii. W końcu upadek apartheidu w RPA zbiegł się z końcem zimnej wojny, kiedy Zachód stracił zainteresowanie wspieraniem rasistowskiego reżimu. Z kolei Porozumieniu Wielkopiątkowemu w Irlandii sprzyjał proces integracji z UE, który pomógł Wlk. Brytanii i Irlandii zacząć postrzegać się jako partnerów. Udana i brawurowa ofensywa asz-Szaary i przejęcie władzy w Syrii nastąpiło w momencie ogromnych zmian na Bliskim Wschodzie, kiedy dynamika władzy w regionie uległa istotnym zmianom. Upadek irańskiej potęgi państwa ajatollahów, która przecież zawsze wspierała reżim Asada, był jednym z tych czynników, które wpłynęły na to, że asz-Szaara w ogóle został prezydentem. Stworzenie nowej Syrii wydaje się piekielnie trudnym zadaniem, tak trudnym, że ciężko sobie wyobrazić osobę, która mogłaby mu podołać. Być może jednak w tym tkwi siła Al-Jawlaniego, a dzisiaj asz-Szaary, moim zdaniem on ma większe szanse niż wszyscy jego adwersarze razem wzięci.
Jednak prawdziwym wyzwaniem dla niego pozostaje gospodarka, która po obaleniu reżimu Asada była w stanie totalnego upadku. Po kilkunastoletniej wojnie i izolacji ekonomicznej oraz politycznej Syrii jej gospodarka została bowiem kompletnie zdewastowana, ale po przepędzeniu Asada pojawiła się przynajmniej jakaś nadzieja na poprawę i ponowne włączenie tego kraju do światowego systemu finansowego. Doszło do załamania gospodarczego państwa cieszącego się wcześniej opinią o względnym dobrobycie. PKB (zgodnie z danymi Banku Światowego) do 2011 r. miało stałą tendencję wzrostową, osiągając w 2011 r. 67,5 mld. USD. Od 2012 r., czyli narastania konfliktu zbrojnego, następował systematyczny spadek wzrostu gospodarczego. W 2024 r. PKB wynosiło zaledwie 21,4 mld. USD. Wojna doprowadziła do załamania zarówno inwestycji prywatnych, jak i publicznych. Te pierwsze zmalały z 12,3% PKB (2010) do 3% w 2022 r. W tym samym czasie inwestycje publiczne spadły z 8,2% do 1,5% PKB, co było spowodowane obniżeniem przychodów budżetowych i sfokusowaniem na wydatki zbrojeniowe. Dane dotyczące nocnego oświetlenia obserwowanego nad Syrią w latach 2010-2024 sugerują jeszcze większy, bo 83% regres aktywności gospodarczej. Problemy kraju pogłębiła także dewaluacja waluty. W 2010 r. rynkowy kurs wymiany dolara wynosił 47 syryjskich funtów, a w 2024 r. – już 14 800 syryjskich funtów, prowadząc tym samym do wysokiej inflacji. Roczny przeciętny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w latach 2011–2024 sięgał 54,4%.
Swoją rolę odegrały również nałożone na Syrię sankcje w związku z działalnością reżimu Asada, które nie tylko w praktyce zablokowały jej relacje gospodarcze, ale odłączyły od systemu finansowego. Sankcje te, wdrożone zarówno przez USA, Unię Europejską, jak i inne kraje, były porównywane z irańskimi, północnokoreańskimi czy kubańskimi. Wzywając do ich zniesienia, nowe władze argumentowały, że były one wprowadzone przeciwko dyktaturze, która się zakończyła. Ponowne przyłączenie Syrii do systemu SWIFT nastąpiło w czerwcu 2025 r., tym samym integrując ją ponownie po 14 latach ze światowym systemem finansowym — umożliwiając płatności transgraniczne czy tworząc szanse na finansowanie handlu.
Kryzys gospodarczy dotykał populację liczącą 23,9 mln. ludzi (2024), w której bezrobocie według szacunków Banku Światowego w 2024 r. osiągnęło 13% (w 2010 r. oscylowało w granicach 9%). Liczby te jednak nie odzwierciedlają znaczących zmian na rynku pracy. BŚ odnotował zwiększony udział zatrudnienia kobiet – na przestrzeni lat 2010–2022 wzrósł on ponad dwukrotnie z 13 do 31%. Było to spowodowane potrzebą utrzymania gospodarstw domowych, w sytuacji, gdy mężczyźni zginęli lub zmarli w wyniku działań wojennych bądź wyemigrowali. Przypomina to trend w Europie z okresu wojen światowych. W wyniku barier kulturowych nadal jednak utrzymuje się znacząca dysproporcja wśród bezrobotnych między kobietami a mężczyznami. Ponadto w konsekwencji konfliktu, zwiększyło się nieformalne zatrudnienie. Nastąpiła zmiana warunków bytowych obywateli: PKB per capita w momencie wybuchu wojny wynosiło 2952 USD, w 2020 r. – 572 USD, a w 2024 r. – 869 USD. Przed wojną skrajne ubóstwo dochodowe praktycznie nie występowało. W 2024 r. 5,6 mln ludzi żyło za mniej niż 2,15 USD dziennie, a kolejne 67% populacji poniżej granicy ubóstwa przyjętej dla krajów o niższych średnich dochodach (za 3,65 USD dziennie).
Poważnym problemem społeczno-ekonomicznym są uchodźcy syryjscy: 1,2 mln w Europie, oraz 5,5 mln łącznie w Turcji, Libanie, Jordanii, Iraku i Egipcie (stan z grudnia 2024 r.). Stanowią oni bowiem potencjalny kapitał dla gospodarki swojej ojczyzny, szczególnie, że grupa ta ma w swoich szeregach osoby z wyższym wykształceniem. Tak duży odsetek migrantów powodował spore wyzwania dla państw przyjmujących, co przez wiele lat wywoływało duże kontrowersje w Unii Europejskiej i przyczyniło się do wzrostu notowań ugrupowań skrajnej, antyimigranckiej prawicy w wielu krajach. Ponadto 7 mln osób zostało wewnętrznie przesiedlonych, żyjąc często w obozach dla uchodźców. W ciągu 2025 r., zgodnie z danymi UNHCR, do swoich domostw wróciło ponad 2 mln Syryjczyków – blisko 1,5 mln wewnętrznych przesiedleńców i prawie 600 tys. zza granicy. Wymaga to niesienia im pomocy ad hoc, jak i długoterminowej (odbudowa infrastruktury, szkół, miejsca pracy), by nie był to dla nich tymczasowy pobyt. Mogą oni bowiem przyczynić się do wznowienia przerwanej działalności gospodarczej, a w dłuższym okresie pobudzać popyt oraz podaż siły roboczej. Syryjczycy żyjący na obczyźnie nie mieli jednak do tej pory możliwości oddziaływania na sytuację materialną w swoim państwie – od 2011 r. w wyniku systemu sankcyjnego nie dochodziły przekazy pieniężne z zagranicy (choć jak szacuje Centralny Bank Syrii, w przekazach pieniężnych innymi metodami obywatele w 2023 r. otrzymali od osób przebywających w innych krajach ok. 8 mld USD, co stanowiło ważny element utrzymania).
Stan gospodarki odzwierciedlają nie tylko zniszczenia, ale zaciągnięte długi przez reżim Asada, których uregulowanie będzie tym bardziej problematyczne. Nowe władze szacowały zadłużenie na poziomie 20-23 mld USD, jednak do końca 2025 r. nie było wiadomo, ile pożyczek zostało zaciągniętych, szczególnie od Iranu i Rosji, mogących domagać się spłaty – zgodnie z doniesieniami – nawet do 50 mld USD. Nadzieją na poprawę sytuacji finansowej, w tym uzyskanie środków na spłatę zadłużenia jest eksploatacja zasobów naturalnych. Przed wybuchem wojny Syria była bowiem eksporterem ropy naftowej i producentem gazu ziemnego. W wyniku sankcji i działań zbrojnych, podczas których infrastruktura energetyczna uległa znacznemu uszkodzeniu, przestała jednak być samowystarczalna surowcowo. Sektor ten tworzy potencjalne szanse dla budżetu państwa, który przed wybuchem konfliktu odpowiadał za 1/4 wpływów.
Sytuacja w Syrii, czego dowodzą dane, jest trudna, uwzględniając dodatkowo, że Damaszek nie sprawuje pełnej kontroli nad terytorium, którego fragmenty okupowane są przez inne grupy i Izrael. Nowy rząd jest świadomy, że bez zewnętrznej pomocy niewiele może zrobić, a nawet może stracić władzę. Brak wsparcia spowoduje ponowną destabilizację w kraju, co będzie miało implikacje zarówno dla państw regionu, jak i świata, co miało w przeszłości przełożenie np. na operacyjność ISIS. Państwo syryjskie będące przez lata pod izolacją czeka transformacja gospodarki od zera. Za hasłem odbudowy kryją się inwestycje szacowane na setki miliardów dolarów, co przyciąga międzynarodowych graczy.
Tradycyjnie aktywna w Syrii Turcja jeszcze zwiększyła swoje zaangażowanie po upadku reżimu Asada. Turcja jest krajem, który może najwięcej na Syrii zyskać, ale też stracić. Ankara z roku na rok staje się bowiem coraz poważniejszym graczem na arenie międzynarodowej. Tureckie wpływy w Damaszku obwarowane są wcześniejszym udzieleniem poparcia zwycięskiej grupie rebeliantów.Istnieją cztery główne siły napędowe tureckiego zaangażowania gospodarczego w Syrii. Pierwsza to zapewnienie sobie przychylnych czy wręcz uzależnionych od siebie władz w Damaszku. Zapewni to Turcji wzmocnienie pozycji w regionie, a co ważniejsze – kontrolę nad bezpieczeństwem blisko swoich granic, w tym zapobieganie w tym obszarze działaniom Arabii Saudyjskiej, Rosji czy Stanów USA. Drugim aspektem jest kwestia kurdyjska, a szczególnie działalność Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) będącej przez Ankarę postrzeganą jako ogólnokrajowe zagrożenie dla unitarności państwa tureckiego. Kurdowie zamieszkujący region Syrii przy granicy z Turcją mają własne struktury. Pojawia się też indywidualny wątek prezydenta Erdoğana – traci on społeczne poparcie, a nadzieję na jego odbudowanie upatruje w polepszeniu relacji z Kurdami, Syryjczycy odgrywają w tym dużą rolę. Sprawa ta jest szczególnie istotna dla sytuacji ekonomicznej w południowej Turcji.Trzecią siłą napędową jest sprawa syryjskich uchodźców. Turcja przyjęła ich najwięcej w skali globu – pod koniec 2025 r. było ich 2,7 mln, z czego w Stambule blisko 470 tys. W związku z nie najlepszą sytuacją gospodarczą Turcji, wysoką inflacją i konkurencją na rynku pracy, narastają nastroje antyuchodźcze, które nawołują do wyjazdu Syryjczyków. Aby było to jednak możliwe, muszą oni mieć dokąd wracać.
I tu pojawia się czwarta przyczyna tureckiego zaangażowania – odbudowa Syrii jest niebagatelną szansą na ożywienie sytuacji ekonomicznej dla Ankary. Jedną z najważniejszych gałęzi jest sektor budowlany – fundament gospodarki Turcji. Z powiązanymi branżami odpowiada on za blisko 30%PKB kraju. Erdoğan już w 2022 r. ogłosił budowę domów i infrastruktury dla potencjalnie 1 mln powracających Syryjczyków. A w Syrii uszkodzona lub zniszczona jest aż połowa infrastruktury (szkoły, szpitale, wodne systemy zaopatrzenia), a także 328 tys. domów. Stwarza to szansę na realizację wielu inwestycji. Ponadto, szczególnie uwzględniając bliskie sąsiedztwo, Ankara na szczeblu administracyjnym zaczęła zabiegać o zapewnienie sobie rynku zbytu na towary z Turcji, który przez sankcje był bardzo ograniczony. W 2025 r. było wiele delegacji tureckich przedsiębiorstw, kóre przybywały do Syrii w celach oszacowania potencjalnych inwestycji. Turkish Airlines jako pierwsza linia międzynarodowa uruchomiła też bardzo szybko bezpośrednie połączenia samolotowe z Damaszkiem.
Zaangażowanie tureckie jest pokłosiem przyjętej doktryny polityki zagranicznej „błękitna ojczyzna”, polegającej na uzyskaniu kontroli nad otaczającymi morzami, a tym samym zwiększaniu swoich stref ekonomicznych. Wzmożenie jej działań motywowane jest potencjalnym uzyskaniem dostępu do zidentyfikowanych podwodnych złóż gazu ziemnego. Dlatego zaraz po upadku Asada Ankara rozpoczęła intensywne rozmowy z Damaszkiem na temat zawarcia umowy o wyłącznej strefie ekonomicznej, co nie tylko wpłynie na ich relacje gospodarcze, ale zostanie wykorzystane przez Turcję do zmiany układu sił w kwestii Cypru i wzmocnienia pozycji strategicznej na Morzu Śródziemnym.
Skąd zatem reżim Asada miał środki finansowe? Syria stała się swoistym narkopaństwem, produkując masowo Captagon (czyli tabletki z fenetyliną, których działanie zbliżone jest do amfetaminy) i przemycając go do państw Półwyspu Arabskiego, gdzie zyskał popularność. Raport Banku Światowego z 2024 r. bezpośrednio stwierdzał, że narkotyk ten prawdopodobnie był najcenniejszym sektorem syryjskiej gospodarki. Jego roczna sprzedaż mogła sięgać nawet 1,8 mld USD, czyli prawie dwukrotnie więcej niż całkowity dochód z legalnego eksportu w 2023 r. To właśnie Captagon, którego reżim nie zwalczał, a tylko na nim zyskiwał, był główną przyczyną trudnych relacji z państwami Zatoki Perskiej. Krajów tych nie dotyczą również sprawy uchodźców, gdyż nie przyjęły żadnych większych grup Syryjczyków. Choć są bogate, to bały się jednak, że ich przybycie doprowadzi do destabilizacji wewnętrznej, a szczególnie do eksportu rewolucji. Nie jest to bezzasadna obawa, gdyż wszystkie państwa Zatoki są autorytarnie rządzone i nie mają nic wspólnego z demokracją. Widząc rosnące wpływy tureckie w regionie oraz by nie dopuścić do ponownego oddziaływania Iranu na Damaszek, Saudyjczycy próbują przejąć tu kontrolę, co nie było możliwe za czasów Asadów. Ponadto działania na rzecz dobrobytu mogą stać się przeciwdziałaniem ruchom terrorystycznym.
Sprawdza się powiedzenie, że państwa mają interesy, a nie wrogów – Arabia Saudyjska i Katar mające napięte relacje, wspólnie zobowiązały się do spłaty długu Syrii w Banku Światowym, który dopiero po jego spłacie będzie mógł zatwierdzić dotacje i zapewnić inne formy pomocy. W maju 2025 r. władze banku potwierdziły, że zaległości syryjskie w wysokości około 15,5 mln USD zostały uregulowane przez Dohę i Rijad. Dla tych państw Zatoki nie są to duże kwoty, a ruch ten ma otworzyć drogę do przyznania milionów dolarów dofinansowania na wsparcie sparaliżowanego sektora publicznego kraju i jego odbudowę, w którym będą mogły uczestniczyć. Ponadto te oba państwa zobligowały się do czasowego finansowania wynagrodzeń w sektorze publicznym. Wykorzystując zainteresowanie monarchów znad Zatoki, Damaszek stara się dywersyfikować swoje zależności, zwłaszcza od Turcji. Nie jest dziełem przypadku, że nowy syryjski przywódca w pierwszą zagraniczną podróż udał się do Rijadu. Wizyta ta pociągnęła za sobą deklaracje inwestycyjne Arabii Saudyjskiej z udziałem ponad 100 firm w zakresie projektów infrastrukturalnych, energetycznych, telekomunikacyjnych, cementowych czy nieruchomościowych o wartości 6,9 mld USD.
Działania w sferze inwestycyjnej były jednak blokowane głównie przez amerykańskie sankcje (jedne z najbardziej kompleksowych na świecie). To nie zbieg okoliczności, iż Donald Trump podczas swojej wizyty w Rijadzie w maju 2025 r. ogłosił – na wniosek władz saudyjskich (i w drugiej kolejności wymieniając prezydenta Turcji) – zniesienie sankcji na Syrię, a następnie z inicjatywy Saudów spotkał się z Ahmedem asz-Szaarą. Decyzja amerykańskiego prezydenta dała początek wzmożonych działań innych międzynarodowych graczy. Saudyjczycy przyjęli rolę stałych pośredników w rozmowach z USA, co pogłębiło zobowiązania Syryjczyków wobec Rijadu. Jeśli chodzi zaś o amerykańskie interesy, to działania w sferze gospodarczej mają odciągnąć Syrię od Rosji i Iranu. W czerwcu 2025 r. – pierwszy raz od ponad 50 lat – odbyło się spotkanie Centralnego Banku Syrii z amerykańskimi bankami, co ma wzmocnić jej połączenia z globalnym systemem finansowym.
Stopniowo dochodzi do dzielenia tortu zysków. Katarski podmiot UCC Holdings zawarł z syryjskimi władzami umowę w wysokości 7 mld USD na budowę czterech elektrowni gazowych oraz jednej słonecznej. W projekt zaangażowane są również amerykańskie i tureckie podmioty. Emirackie Dubai Ports World zawarło memorandum z Damaszkiem opiewające na 800 mln USD na rozwój, zarządzanie i eksploatację terminalu portu w Tartusie. Istotne jest też to, że port ten został udostępniony przez reżim Asada Rosji jako baza wojskowa i był kluczowym węzłem dostaw sprzętu wojskowego dla byłych władz. Inwestycja ta ma wesprzeć strategiczne cele ZEA na Bliskim Wschodzie. Dla państw Zatoki pojawiły się nowe nadzieje na budowę rurociągu (nazywanego niekiedy mega rurociągiem) łączącego Katar z Turcją, a dalej z Europą. W przeszłości projekt, mający przechodzić przez Syrię, był odrzucany przez ówczesne jej władze. Obecnie gaz trafia do UE wyłącznie drogą morską. W polu zainteresowań Saudów jest również kontrola nad sprzedażą węglowodorów. Tylko UE tradycyjnie robiła wrażenie jeszcze zagubionej w labiryncie nowej rzeczywistości – interesów ekonomicznych, konsekwencji w przestrzeganiu praw człowieka, warunkowości pomocy humanitarnej. Dało się to zauważyć w maju 2025 r. podczas wizyty asz-Szaary w Paryżu, który przyjechał, aby lobbować za zniesieniem sankcji. Prezydent Francji był krytykowany za przyjmowanie takiego gościa.
Konflikt syryjski wykazał wpływ destabilizacji państw trzecich na funkcjonowanie Unii, objawiając się m.in. dynamicznym napływem uchodźców, co miało swoje przełożenie nie tylko polityczne, ale i ekonomiczne. W Europie pojawiają się spostrzeżenia o możliwym osłabieniu napływu osób z tego kraju, ale także repatriacji Syryjczyków do ich ojczyzny, uznanej jako państwo bezpieczne. Bez odbudowy Syrii będzie to raczej trudne do realizacji. Takie wsparcie ekonomiczne wyeliminuje również naciski polityczne wykorzystujące tę grupę uchodźców przez Ankarę, Moskwę i Mińsk.
W głównej unijnej narracji kluczową sprawą, po obaleniu dyktatury, było zapewnienie bardziej kompleksowej pomocy humanitarnej i rozwojowej na miejscu, co blokowały nałożone sankcje. Rada UE w maju 2025 r. podjęła decyzję o zniesieniu wszystkich sankcji gospodarczych (oprócz tych związanych ze względami bezpieczeństwa), a także usunęła z listy zamrażającej aktywa m.in. syryjskiego Banku Centralnego i przedsiębiorstw istotnych dla gospodarki tego kraju. Po zniesieniu barier, UE ogłosiła przeznaczenie 175 mln euro na społeczną i gospodarczą odbudowę Syrii. Ponadto widząc formowanie się nowych układów sił na Bliskim Wschodzie i w samej Syrii, pod koniec czerwca 2025 r. zdecydowano o zapewnieniu stałej i wzmocnionej obecności dyplomatycznej w tym kraju. Przedstawiciele państw unijnych, m.in. Włoch czy Francji, prowadzą rozmowy na temat współpracy gospodarczej, w zakresie transformacji technologicznej i odbudowy infrastruktury transportowej. Wsparcie omawiane jest także na poziomie rynku finansowego przez francuski Bank Centralny. Francuska firma transportowo-logistyczna CMA CGM podpisała 30-letni kontrakt na rozbudowę i zarządzanie portem w Latakii, który obejmuje inwestycje w wysokości 230 mln euro.
To tylko przykłady, do których dodać trzeba transregionalne korytarze transportowe, jak koleje, autostrady (chociaż drogi w Syrii są całkiem niezłe), nafto- i gazociągi, linie przesyłowe i łączność. To działania, które mają szansę rozwinąć się w warunkach nowej sytuacji regionalnej będącej konsekwencją wojny z Iranem. Zmieniają one bliskowschodnią optykę, w tym w pewnej perspektywie relacje z Izraelem i sprawy palestyńskie. W 2025 r. oficjalne dane dotyczące zobowiązań inwestorów mówiły o ok. 28 mld USD, a nieoficjalnie wskazywały na kwotę dwukrotnie wyższą. Ta tendencja, mimo konfliktu w Cieśnienie Ormuz utrzymywała się też w 2026 r.
Nowym graczom zależy na stabilizacji Syrii, na czym ostatecznie mogą zyskać Syryjczycy, jeśli ich władze umiejętnie poprowadzą odbudowę kraju. Pozostaje jednak nadzieja, że wprowadzone i planowane zmiany gospodarcze przyczynią się przede wszystkim do polepszenia bytu zwykłych obywateli mierzących się z tragizmem wojny przez 14 lat. Ich los dowiódł, że dobrostan w innej części świata wpływa także na inne regiony. Choć pojawia się wiele narracji o szansach ekonomicznych w związku z celami politycznymi międzynarodowych aktorów, to choć cichsze, są też głosy o zagrożeniach dla krajowej gospodarki, szczególnie w obszarze konkurencyjności między syryjskimi małymi i średnimi przedsiębiorstwami a zagranicznymi podmiotami o stabilnej pozycji, jak również formach zapowiadanej prywatyzacji. Zatem trudno prognozować rozwój sytuacji w Syrii w najbliższych latach. Jest masa ryzyk. Największym wydaje się brak stabilności wewnętrznej, czyli coś, co wydarzyło się po upadku Kaddafiego w Libii w 2011 r. Radość po upadku tyrana nie trwała długo, a siły opozycyjne szybko rzuciły się nawzajem do gardeł, co doprowadziło kraj do potężnego kryzysu i chaosu oraz podziału kraju de facto na dwa organizmy państwowe. Czy Syria podzieli podobny los? Czas odpowie na to pytanie. Jedno jest jednak pewne: Syria będzie ważną częścią nowej rzeczywistości, dynamicznej, czyli przewidywalnej w ograniczonym stopniu. Wielu graczy zainteresowanych regionem potrafi jednak ważyć szanse z ryzykami, stąd wynika ich aktywność w regionie. Wszyscy trzymają rękę na pulsie i są obecni na miejscu, by skutecznie identyfikować możliwości aktywności gospodarczej. Tymczasem Polska nie utrzymuje swojej placówki dyplomatycznej w Damaszku, na co wskazuje uznany dyplomata i znawca regionu – amb. Krzysztof Płomiński. Nie jest to zresztą jedyny przypadek w regionie ograniczonego wykorzystania przez nas posiadanych struktur i narzędzi dyplomatycznych.
Klejnotem Syrii i jednocześnie stolicą jest Damaszek, najstarsze i nieprzerwanie zamieszkane miasto na świecie. Co ciekawe, w świecie arabskim bardzo często stosuje się wymiennie nazwy Syria i Damaszek. Od początków swego istnienia miasto przyciągało kupców, naukowców, podróżników i szaleńców. Żaden ze średniowiecznych najeźdźców nie pozbawił miasta funkcji stołecznych - dopiero wyprawy krzyżowe wpłynęły na zahamowanie rozwoju i pogrążenie w marazmie. Najcenniejszym skarbem Damaszku jest Wielki Meczet Umajjadów z 705 r., który stanowi nie tylko najstarszą budowlę w mieście, ale też najważniejszą świątynię w Syrii. Jest to czwarte pod względem znaczenia miejsce w świecie islamu. W czasach wojny domowej po 2011 r. meczet niestety był niszczony w trakcie ataków sił powietrznych i artyleryjskich, służył wtedy jako schron dla okolicznych mieszkańców. Świątynia przetrwała już wiele, na początku była chrześcijańską Bazyliką Św. Jana Chrzciciela, do dzisiaj przechowywane są tam jego relikwie (Jan Chrzciciel także przez muzułmanów otoczony jest kultem, jako jeden z proroków).
Innymi ważnymi miejscami w Damaszku są pochodząca z XIV w. cytadela, Mauzoleum Saladyna z XII w., ogromny Suk al-Hamidija oraz Muzeum Narodowe, skupiające największą ilość dóbr historycznych Syrii. Na terenie Syrii znajduje się jeden z najpiękniejszych zamków świata – Krak de Chevaliers, dawna siedziba joannitów. Położony na szczycie 650-metrowego uskoku zamek robi gigantyczne wrażenie. Pierwotnie był on zbudowany w 1031 r. dla emira Aleppo, jednak już w 1099 r. został podbity przez wojska Rajmunda z Tuluzy w trakcie pierwszej z wypraw krzyżowych. Europejczycy przekazywali go sobie, aż trafił w ręce zakonu szpitalników, którzy nadali mu ostateczny kształt. W 1271 r. po miesięcznym oblężeniu 200 rycerzy poddało się muzułmanom. Doskonale zbudowana twierdza wytrzymała ciężkie walki, ale szpitalnikom niestety zabrakło żywności i musieli się poddać. Nieopodal Krak de Chevaliers znajduje się Homs, miasto zbombardowane po 2011 r., to właśnie tutaj zaczynały się wszelkie przewroty i wielkie narodowe ruchy. Z Homs, jak wcześniej wspomniałem, łączy się polski akcent – w trakcie II Wojny Światowej stacjonowała tu Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich.
Wielu podróżników, na pytanie o najbardziej niezwykłe miejsce w Syrii, bez wahania wskazuje na Hamę. Miasto to wyróżnia się przede wszystkim noriami, czyli ogromnym systemem kanałów zbudowanym jeszcze przez Rzymian i działającym po dziś dzień. Ogromne instalacje pozwalają poczuć się niczym starożytny obieżyświat. Poszukiwacze śladów starożytności powinni koniecznie odwiedzić Palmyrę, która stanowi jedno z największych na świecie wykopalisk archeologicznych świata. Do czasu wybuchu wojny domowej w 2011 r. pracowały tutaj setki naukowców ze wszystkich części świata, a i tak wciąż słychać było narzekania, że brakuje rąk do pracy. Palmyra to prawdziwa kopalnia zabytków, mówi się, że gdziekolwiek nie wbije się łopaty, tam trafia się na coś ciekawego. To prawdziwy cud antycznej architektury. Pierwsze ślady osadnictwa w Palmyrze pochodzą z końca epoki kamienia łupanego. Jej pierwotna nazwa – Tadmur wymieniana jest w Starym Testamencie, kiedy była jeszcze zwykłą oazą. Gdy miejscowe plemiona zaprzestały łupienia karawan, gdyż bardziej opłacalna była ich ochrona i obsługi, hodowla na ich potrzeby wielbłądów i koni, pośrednictwo w handlu, cła nakładane na przejeżdżających kupców, osada zaczęła nabierać charakteru miejskiego. Jej znaczenie wzrosło, gdy znalazła się na pograniczu Cesarstwa Rzymskiego i Persji, wtedy też pojawiła się nazwa Palmyra.
Cesarz Hadrian nadał jej status wolnego miasta, które w 217 r. uzyskało miano kolonii. Zrównało to prawa jej mieszkańców z prawami obywateli Rzymu i zwolniło ich z płacenia podatków. Dzięki zgromadzonym bogactwom nastąpił wówczas znaczny rozwój miasta, wznoszono świątynie i obiekty użyteczności publicznej: agorę, termy i teatr. Szczyt świetności Palmyry przypadł na drugą połowę III w., gdy stała się stolicą królestwa założonego przez miejscowego władcę Odenata. Urodą Palmyry świat zachwycił się najpierw po zakończeniu II Wojny Światowej, a potem zimnej wojny, gdy turystyka stała się rozrywką masową. Symboliczne klucze do miasta wręczono wówczas archeologom. Prace w Palmyrze rozpoczął wówczas prekursor polskiej archeologii śródziemnomorskiej prof. Kazimierz Michałowski. Ekspedycja archeologiczna Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW pracowała tam w latach 1959-2011. Potem prace zostały przerwane ze względu na wybuch wojny domowej. To jednak nie było jeszcze tragedią. Palmyra, która słynęła z malowniczej, monumentalnej architektury kamiennej, długich kolumnad i świątyń poświęconym różnym bogom, wprawdzie przestała być miejscem odwiedzanym przez turystów, lecz jej zabytki nie zniknęły, nie utraciła swoich walorów.
Katastrofa przyszła później, kiedy zajęli ją bojownicy z Państwa Islamskiego. Zaczęli oni wówczas niszczyć stanowiska archeologiczne i starożytne zabytki. Używali młotów, buldożerów przebijających ściany świątyń. To samo zresztą czynili w Mosulu i Tal Afar w Iraku. Dżihadyści Państwa Islamskiego wysadzili w Palmyrze starożytny Łuk Triumfalny, który powstał w latach 193-211 n.e. i był jednym z najważniejszych obiektów wśród pozostałości starożytnej Palmyry. W mieście tym już wcześniej dżihadyści zburzyli m.in. trzy grobowce wieżowe i dwie świątynie. Zamordowali także jednego z najbardziej zasłużonych archeologów w Palmyrze, al-Asaada, jego pozbawione głowy ciało powiesili na jednej z kolumn na głównym placu starożytnego miasta. Przed wejściem dżihadystów do Palmyry kilkaset tamtejszych posągów udało się przetransportować w bezpieczne miejsce. Kiedy w 2017 r. wojska Asada wyparły dżihadystów z Palmyry, władze przedstawiły Polakom propozycję powrotu do miasta. Polscy archeolodzy wrócili jako pierwsi z zagranicy, brali udział w akcji ratowania zabytków z ruin. Polacy wykonali kawał dobrej roboty. Wiele rzeźb i płaskorzeźb zostało poddanych konserwacji, dlatego dzisiaj możemy znowu oglądać w Palmyrze oryginalne zabytki i ich udane rekonstrukcje w bezpiecznym otoczeniu. Pozytywną konstatacją jest to, że dotychczas odkopano ok. 20% starożytnego miasta. Reszta nadal leży jeszcze bezpiecznie pod ziemią i czeka na odkrycia kolejnej generacji archeologów z całego świata. Pobliskie miasto Tadmor, które wcześniej służyło jako baza wypadowa dla turystów do starożytnych ruin Palmyry, opustoszało. Domy, hotele, sklepy, suk, restauracje zostały zniszczone i tak to pozostało do lipca 2027 r., kiedy miałem okazję przyjechać do Palmyry. Byłem nie tylko jedynym turystą zagranicznym, ale w ogóle jedynym zwiedzającym ruiny. Mam nadzieję, że w ciągu kilku lat to wyjątkowe miejsce w świecie ożyje i ludzie z całego świata będą mogli się z nim znowu zachwycać.
Szukając śladów biblijnych należy udać się do Aleppo, gdzie według tradycji muzułmańskiej i judaistycznej odpoczywał patriarcha Abraham w trakcie swej wędrówki z Ur do Kanaanu. Pamiątką po jego pobycie jest „kamień Abrahama”. Aleppo to nie tylko miejsce związane z biblijną legendą, ale także symbol współpracy między największymi religiami świata. Miasto jest siedzibą dziewięciu biskupów prawosławnego, ormiańskiego, jakobickiego, melchickiego, ormiańsko-katolickiego, jakobicko-katolickiego, maronickiego, chaldejskiego i łacińskiego. Działa tutaj 36 kościołów, cerkwi, zborów oraz 17 kaplic i parędziesiąt klasztorów. Mimo tak dużej różnorodności, nie dochodzi tutaj do konfliktów na tle religijnym. Duchowni zamiast walczyć, współpracują ze sobą, dając świadectwo prawdziwego pokoju. Miasto jest bardzo zniszczone walkami z czasów wojny domowej, minie zapewne wiele lat zanim ponownie znajdzie się na rekomendowanych szlakach turystycznych przez światowych globtroterów.

Bosra







Meczet Umajjadów, Damaszek

Bosra











































Maaloula




























Droga do Palmyry













Palmyra









































































Damaszek


















Meczet Umajjadów, relikwie św. Jana Chrzciciela


Maczet Umajjadów














































Damaszek, Jobar













Jobar
































Damaszek











Jobar



Krak de Chevalliers










Komentarze