Nepal
Leżący na południowym stoku Himalajów Nepal jest jednym z niewielu krajów azjatyckich, które oparły się kolonializmowi i nigdy nie zostały podbite przez światowe mocarstwa. Aż do XVIII w. Nepal praktycznie nie istniał jako unitarny kraj, na jego obszarze istniało szereg królestw, które często łączyły się w większe jednostki polityczne, by po chwili ponownie się rozpadać. Podziały plemienne, językowe (w Nepalu mówi się 36 różnymi dialektami, dominującym jest urzędowy język nepali, używany przez 52% ludności) oraz religijne (dominuje hinduizm, drugą religią jest buddyzm, a trzecią islam, w górskich, słabo dostępnych regionach zachowały się wpływy szamanizmu i przedbuddyjskiej religii bon, rozpowszechnionej kiedyś w Tybecie) utrudniały powstanie jednolitych organizmów państwowych, sprzyjając raczej ich rozdrobnieniu. Z kolei położenie geograficzne chroniło ludność Nepalu przed najazdami z zewnątrz, izolując ją od wpływów potężnych sąsiadów z północy i południa, jednocześnie opóźniając proces integracji politycznej. Dominowało raczej poczucie własnej odrębności w ramach niewielkich struktur państwowych.
Na początku XIII w. władzę w Dolinie Kathmandu objęła dynastia Malla, której przedstawiciele panowali ponad 500 lat. Była to żyzna dolina, gęsto zaludniona, na terenie której rozwijało się rolnictwo, ale też architektura i sztuka. Najbardziej znanym królem tej dynastii był Jayasthiti Malla (koniec XIV w.), który przeprowadził szereg reform społecznych i gospodarczych, ale też skodyfikował tradycyjne wierzenia i obyczaje nepalskie do religijnych praw hinduizmu. W szczególności skodyfikował całą strukturę społeczeństwa nepalskiego zgodnie z ortodoksyjnymi prawami hinduizmu (przede wszystkim w zakresie własności prywatnej, dysponowania, pomiarów i podziału ziem).
To wtedy wprowadzono rygorystyczny podział społeczeństwa na 64 kasty, w zależności od profesji, urodzenia i wielu innych kwestii. Malla, rządząc silną ręką zdołał podporządkować sobie innych wojowniczych władców. Po jego śmierci, względnie jednolite królestwo wróciło do systemu poprzedniego, co wywołało administracyjny chaos. Dopiero królowi Yakshy Malli udało się zaprowadzić porządek, ustabilizować sytuację polityczną i kontynuować podboje Jayasthiti. Yaksha panował ponad 50 lat, ten okres charakteryzował się stabilnością, rozwojem gospodarczym, ale też rozkwitem sztuki, architektury i literatury. Tuż przed śmiercią podzielił królestwo między swoich trzech synów w obawie przed możliwą wojną wewnętrzną między nimi. Przez kolejne kilkaset lat te trzy państwa znajdowały się w stanie permanentnego konfliktu, często dochodziło też do wojen.
Kres takiej sytuacji położył dopiero król Gorkha, Prithvinarayan Shah, podbijając je w 1768 r. Słowem Gorkha Brytyjczycy określali później żołnierzy Królestwa Nepalu, z którymi walczyli na początku XIX w., a później najemnych żołnierzy z Nepalu w służbie brytyjskiej, którzy wykazywali się wielką odwagą i przyczynili się do wielu zwycięstw Wlk. Brytanii nie tylko w Azji, ale też w czasie wojen światowych. Prithvinarayan Shah uznawany jest dzisiaj za ojca współczesnego Nepalu. W końcowym etapie wojny, Mallów wspierali Brytyjczycy dowodzeni przez kpt. Kinlocha. Kompania Wschodnioindyjska, w której służył Kinloch, zainteresowana była utrzymaniem i poszerzeniem kontaktów handlowych z Mallami. Oprócz towarów wyprodukowanych w Indiach, Kompania sprzedawała również wyroby brytyjskie. Najważniejszymi produktami eksportowanymi do Nepalu było angielskie i indyjskie płótno, cukier, sól, koce, tytoń czy przyprawy. Nepal natomiast eksportował m.in. sztabki złota, złoty piasek, zboże, skóry, miedź, drewno, wyroby z brązu. Duże znaczenie dla Anglików miało nepalskie drewno, w szczególności jodła rosnąca w teraju (żyzny obszar u podnóża Himalajów położony w Indiach i Nepalu), która nadawała się na maszty okrętów. Anglicy byli przekonani, że Nepal dysponuje dużymi pokładami złota, dopiero później okazało się, że tak nie jest. Brytyjczycy chcieli zachować kontakty gospodarcze z Doliną Kathmandu i dlatego wspomogli Mallów w obronie ich niezależności politycznej.
Ekspedycja kpt. Kinlocha zakończyła się całkowitą klęską. Gurkhowie umocnili swoją pozycję, a wkrótce przejęli kontrolę nad całą Doliną Kathmandu. Prithvinarayan Shah nie zatrzymał swojej ekspansji na Kathmandu, podbijał kolejne państewka na zachodzie i wschodzie (a było ich aż 78), dochodząc do granicy z księstwem Sikkim. Po śmierci Shaha, jego syn Bahadur Shah zunifikował Nepal, przez co Nepal przestał być mało znaczącym państewkiem, stając się poważną siłą na subkontynencie indyjskim. Toczył nawet wojnę z Tybetem. Na prośbę dalajlamy wojska chińskie wsparły militarnie Tybet, jednak Gurkhowie z powodzeniem obronili swoje pozycje i ostatecznie zawarto układ pokojowy (1792). Po kilku latach chaosu politycznego, do którego doszło w Nepalu w wyniku walki o władzę wielu frakcji politycznych, ostatecznie zwyciężyła frakcja Thapa, który w latach 1804-1836 był premierem. Był on pierwszym na długiej liście premierów, którzy niemal bez przerwy, aż do 1950 r., sprawowali władzę w Nepalu. Od początku XIX w. rola króla przez cały czas zmniejszała się, za to rosła rola premiera. Sprzyjał temu na początku fakt, że królowie umierali w młodym wieku, dlatego wyjątkowa rola przypadała regentkom i mianowanym przez nie premierom, którzy na ogół byli królewskimi faworytami. W okresie rządów rodziny Rana (1846-1950), król stał się już tylko figurantem, pomimo że czczono go jako wcielenie boga Wisznu.
Bhim Sen Thap był niewątpliwie najwybitniejszym politykiem nepalskim w XIX i znacznej części XX w. Przez 32 lata sprawowania władzy, kiedy jedno państwo indyjskie po drugim trafiało w skład imperium brytyjskiego, potrafił utrzymać niezależność Nepalu. Jednocześnie zyskując kolejne terytoria na żyznych obszarach teraju ekspansywne państwo Gurkhów toczyło walki zarówno z wojskami Kompanii Wschodnioindyjskiej, jak też z korzystającymi z jej protekcji lokalnymi możnowładcami. W 1814 r. strona brytyjska wypowiedziała wojnę Nepalowi, która ostatecznie zakończyła się podpisaniem traktatu pokojowego w 1815 r. w Sagauli. Traktat ten zakończył epokę ekspansji i podboju nepalskiego państwa Gurkhów, którzy uświadomili sobie, że Kompania jest zbyt silnym przeciwnikiem. Dlatego też ich głównym celem było utrzymanie niezależności kraju stojącego w obliczu agresywnego imperializmu brytyjskiego. W wyniku wojny Nepal stracił prawie 1/3 swojego terytorium, ale zachował niepodległość. Traktat w Sagauli stał się na okres 100 lat (do 1923 r.) podstawą, na której opierały się stosunki między Nepalem a Wlk. Brytanią. Thap tak długo, jak żył był w stanie utrzymać monopol swojej władzy oraz kontrolę wszystkich urzędów i stanowisk państwowych w rękach swojej rodziny. Wkrótce potem rozpoczęła się walka o władzę, która toczyła się aż do 1846 r. Wiele frakcji starało się zdobyć poparcie armii, a Brytyjczycy zaczęli obawiać się, że chaos wewnętrzny w Nepalu może doprowadzić do wybuchu antybrytyjskich emocji i nowej wojny, a oni sami słabo radzili sobie w czasie interwencji w Afganistanie.
Sytuacja zmieniła się w 1846 r., kiedy ówczesny premier Singh został zastrzelony przez zamachowca. Królowa zażądała wówczas, by cała elita polityczna kraju zebrała się w Kathmandu na dziedzińcu pałacowym, by przeprowadzić śledztwo i ustalić sprawców i inspiratorów zamachu. Wśród zebranych ludzi doszło do kłótni zakończonej masakrą, kiedy Jung Bahadur Rana wprowadził na dziedziniec swoje oddziały i rozkazał strzelać. Zginęło kilkudziesięciu najważniejszych osób elity nepalskiej. Masakra ta zapoczątkowała w historii Nepalu 104 lata nieprzerwanych, autokratycznych rządów rodziny Rana. Doprowadzili oni do opuszczenia Nepalu przez króla i jego rodzinę, a na tronie umieścili posłusznego członka rodziny królewskiej. Ostatecznie nowy król wydał dekret, który nadawał rodzinie Rana prawo dziedziczenia urzędu premiera.
Ranowie dzięki temu uzyskali też prawo kontrolowania króla oraz całkowitą zwierzchność nad wojskiem oraz prawo do wydawania wyroków śmierci i prawo łaski w całym Nepalu. Król stał się w ten sposób figurantem. Pozycja rodziny Rana została zinstytucjonalizowana, ustanowiono też precyzyjne zasady sukcesji w ramach rodziny. Najwyższe stanowiska w wojsku i administracji publicznej były zarezerwowane wyłącznie dla Ranów. Premier Jung Bahadur Rana był również niezwykle aktywny na arenie międzynarodowej. Utrzymywał szczególnie przyjazne stosunki z Wlk. Brytanią, mimo, że nie zrezygnował z polityki izolacjonizmu. Przyjaźni wobec Brytyjczyków dawał wyraz wszędzie, ale tylko poza Nepalem. Po wizycie w Londynie w 1850 r. był przekonany o potędze Imperium, stworzył wrażenie, że cieszy się szczególnym poparciem Anglików, co wzmocniło jego pozycję polityczną. Wizyta ta skutkowała też pewną liberalizacją autokratycznego systemu politycznego w Nepalu. Zakazano m.in. praktyki okaleczania przestępców oraz zniesiono karę śmierci, z wyjątkiem kary za morderstwo.
Wykorzystując zaangażowanie Brytyjczyków w wojnie krymskiej i kłopoty Chin związane z powstaniem tajpingów (w latach 1851-1864 była to jedna z najkrwawszych wojen domowych w historii świata, stoczona w Chinach przeciwko panującej dynastii Qing), Nepal zaatakował Tybet. Miał to być odwet za złe traktowanie obywateli nepalskich w Lhasie. Wojna zakończyła się w 1856 r. traktatem, w której rząd dalajlamy zobowiązał się do płacenia Nepalowi rocznej daniny, a Nepal ze swojej strony zobowiązał się pomóc Tybetowi, jeżeli jakikolwiek inny radża najedzie na ich królestwo. W 1857 r., kiedy w Indiach wybuchło powstanie Sipajów (masowe antybrytyjskie powstanie zbrojne w Indiach, znane też jako pierwsza wojna o niepodległość w Indiach), Jung Bahadur Rana zaproponował Brytyjczykom pomoc wojskową. Po przegranych starciach Anglicy zgodzili się na propozycję Nepalu, by Ghurkowie wsparli Anglików walczących w Indiach. W uznaniu ich zasług rząd brytyjski zwrócił Nepalowi część terenów zaanektowanych w traktacie w Sagauli.
Jungowi Bahadurowi Ranie nie udało się jednak, mimo wielu prób, zainstalować własnej dynastii na tronie Nepalu i usunąć dynastię Shah. Sprzeciwili się temu Anglicy. Po jego śmierci krajem rządziło jego 7 braci, ale cały czas trwały walki o sukcesję między ich licznymi potomkami. Dochodziło też do krwawych zamachów stanu. Autorytarne rządy Ranów trwały jednak w najlepsze. Pierwsze przejawy opozycji wobec nich miały miejsce na początku XX w. Królowi Shahowi nie udało się jednak zorganizować formalnej opozycji. W Indiach utworzona została w 1927 r. Liha Gorkha, której celem było zwalczanie Ranów. Brytyjczycy jednak zbyt cenili sobie przyjaźń Ranów, a przede wszystkim najemnych i walecznych żołnierzy nepalskich i ustabilizowaną sytuację polityczną w Nepalu (poza krwawymi porachunkami rodzinnymi w ramach rodziny), by w jakikolwiek sposób popierać ruch antyranowski.
System kastowy w ramach rodziny Ranów (Ranowie byli podzieleni na kasty A, B i C, z których Ranowie B i C byli wyłączeni z administracji państwowej i urzędów wojskowych) doprowadził w końcu do sytuacji, w której zwłaszcza Ranowie C mający istotną pozycję w przemyśle indyjskim postanowili aktywnie poprzeć nepalskie ugrupowania antyrządowe. Po wycofaniu się Brytyjczyków z Indii i ogłoszeniu niepodległości przez to państwo, bardzo nasiliła się opozycja antyranowska. Miała ona ciche wsparcie rządu indyjskiego. Ostatnim premierem Rana był Mohan Shumshere (1948-1951), który jako szef rządu koalicyjnego już po demokratycznych przemianach w kraju, zakończył epokę ranowską w dziejach Nepalu.
Rządy oligarchii Ranów były w historii Nepalu okresem całkowitej stagnacji gospodarczej. Charakteryzowały się całkowitą izolacją od świata zewnętrznego, czyli od Zachodu i Indii. Do zacofania gospodarczego kraju przyczynił się paradoksalnie fakt, że Nepal nigdy nie został skolonizowany. Za panowania Ranów kraj prowadził bardzo ograniczoną działalność gospodarczą, dochody budżetowe pochodziły głównie z ceł i podatków ziemskich. Ponieważ sami Ranowie byli wielkimi posiadaczami ziemskimi, podatki utrzymywane były na niskim poziomie. Sam premier z rodu Rana przejmował ok. 25-30% wszystkich dochodów budżetu kraju (za: Krzysztof Dębnicki: Współczesna historia Królestwa Nepalu). Rolnictwo było bardzo słabe, a przemysł praktycznie nie istniał. Brakowało rudymentarnej infrastruktury komunikacyjno-drogowej.
Ranowie utrzymywali się tak długo przy władzy ze względu na ich specyficzny stosunek do Brytyjczyków. Z jednej strony na każdym kroku podkreślali swoją dozgonną przyjaźń wobec nich, ale jednocześnie nie dopuszczali do pojawienia się jakichkolwiek wpływów brytyjskich w Nepalu, Anglicy mieli poważne trudności z wjazdem do tego kraju. Wspomniany Jung Bahadur Rana wielokrotnie powtarzał, że bez względu na ogromną przewagę militarną Wlk. Brytanii, Nepal będzie się bronić, jeśli zostanie zaatakowany. Anglicy jednak nie zamierzali atakować Nepalu, bo i po co. Woleli zachować go jako przyjazny, buforowy kraj, tworzący wewnętrzną linię obrony imperium brytyjskiego. Zależało im też na wsparciu oddziałów Gurkhów i możliwości ich rekrutacji do swojej armii w Indiach. Pomimo całego pragmatyzmu Ranów, nie byli oni jednak przygotowani na upadek imperium brytyjskiego i utraty Indii. Stało się wówczas oczywiste, że ich władza upadnie.
Nie stało się to jednak w pokojowy sposób. Najpierw w 1950 r. po nieudanej próbie przewrotu, kraj opuścił ze swoją rodziną król Tribhuvan (to jego imię nadano później międzynarodowemu lotnisku w Kathmandu), udając się na emigrację do Indii. Wkrótce potem opozycja podjęła kolejną akcję militarną przeciwko reżimowi Ranów, tym razem skuteczną. Przy dużym zaangażowaniu negocjacyjnym Indii i samego Jawaharlala Nehru podpisane zostało porozumienie opozycji, króla Tribhuvana i reżimu Ranów o powołaniu rządu tymczasowego. Król powrócił do Nepalu witany na lotnisku przez tłumy Nepalczyków. Stał się w ten sposób samodzielną siłą polityczną (jak Shahowie przed 1847 r.), z którą wszyscy musieli się liczyć. Kolejnym beneficjentem rewolucji 1951 r. stały się Indie, które nie tylko narzuciły Ranom i opozycyjnemu Kongresowi swoją wersję zakończenia konfliktu, ale zmusiły tym samym inne zainteresowane kraje do uznania dominującej roli Indii i ich wyjątkowej pozycji wobec Nepalu.
Było jasne, że porozumienie to oznaczało kres władzy absolutnej rodziny Ranów. W 1951 r. Nepal był najbardziej zacofanym krajem Azji. Od 92 do 96% ludności zatrudnione było w archaicznym i prymitywnym rolnictwie. Pracowali oni praktycznie wyłącznie na swoje potrzeby. Jeszcze w 1961 r. w Nepalu było zaledwie 6 miast powyżej 10 tys. mieszkańców i tylko 10 miast liczących ponad 5 tys. mieszkańców. Istniało natomiast aż 24500 wsi, których prawie wszyscy mieszkańcy byli rolnikami.
Stan nepalskiego przemysłu był jeszcze gorszy. Ranowie przez lata konserwowali stan, w którym rynek nepalski otworzony był dla towarów brytyjskich. Zahamował on rozwój nowoczesnych gałęzi produkcji i spowodował powolne obumieranie tradycyjnych gałęzi nepalskiego przemysłu (żelazo, miedź, cukier, papier, tekstylia). Pierwszy nepalski bank powstał dopiero w 1937 r. Firmy indyjskie nie tylko wyparły towary nepalskie u siebie, ale same szybko zdominowały rynek nepalski.
Ranowie zostawili kraj bez dróg i mostów. Nepal łączyły z Indiami tylko ścieżki górskie, a wszystkie towary były przenoszone na barkach tragarzy, włącznie z samochodami dla dygnitarzy w Kathmandu. Nepal był praktycznie całkowicie pozbawiony energii elektrycznej. W 1950 r. do szkół uczęszczało mniej niż 1% dzieci w wieku szkolnym, a analfabetami było 98% ludności!!! Dlatego 86% mężczyzn z centralnego Nepalu emigrowało za pracą za granicę. Spora część osiadła na stałe w Indiach, Sikkimie, Bhutanie, Birmie i na Malajach. Liczbę nepalskich emigrantów w Indiach ocenia się dzisiaj na ponad 7 mln. Modernizacja tak opóźnionego cywilizacyjnie kraju była bardzo trudnym przedsięwzięciem. Bardzo słabe było poczucie tożsamości narodowej, mieszkańcy poszczególnych części kraju nie czuli ogólnonarodowej więzi, jeśli to w niewielkim stopniu. Dotyczyło to w szczególności ludności pochodzenia tybetańskiego, silny był też separatyzm lokalny. Dlatego w pierwszych latach po rewolucji 1950 r. silne były żądania autonomii, czy nawet separacji, zwłaszcza na wschodzie kraju. Struktura zarządzania i administrowania krajem nadawała się do całkowitej przebudowy, jednak nie można było wyrzucić z dnia na dzień całej administracji Ranów w kraju powszechnego analfabetyzmu. Oczywiście byli oni ze swoimi nawykami przez długie lata przeszkodą w procesie modernizacji.
Rewolucja nie miała wpływu na sojusze i politykę zagraniczną Nepalu. Jedynym krajem, który miał realny wpływ na sytuację wewnętrzną tego himalajskiego kraju były Indie. Nepal oczywiście utrzymywał relacje dyplomatyczne z innymi krajami, w tym mocarstwami, jak USA, Francja, Wlk. Brytania, lecz ich wpływ na życie polityczne był bardzo niewielki. Pewne wpływy starały się uzyskać USA po tym jak armia chińska zajęła Tybet i uczestniczyła też w wojnie koreańskiej po stronie komunistów. Jednak strona nepalska nie wyraziła żadnego zainteresowania, wolała utrzymywać „specjalne stosunki” z Indiami. Te „specjalne relacje” nie mogły przesłonić faktu, że Nehru traktował Nepal jakby był jednym ze stanów indyjskich.
Gospodarczo Nepal pozostawał pariasem azjatyckim, a bieda była powszechna. W budżecie na lata 1960/1961 aż 88% przychodów pochodziło z pomocy rozwojowej, głównie z Indii. Największą inwestycją było wybudowanie przez Indie zapory wodnej i hydroelektrowni na nepalskiej rzece Gandak. Nepal otrzymał w ten sposób wodę do nawodnienia ziemi w teraju i energię elektryczną po kosztach produkcji. Uregulowana została też często wylewająca rzeka Gandak. Kolejne rządy nepalskie kreśliły ambitne plany rozwojowe, które zwykle nie były realizowane. Dominowało nierynkowe podejście do gospodarki, ale trudno by było inaczej w kraju znajdującym się między Indiami a Chinami. Jedyną kontrowersją w relacjach nepalsko-chińskich tego okresu był temat Mount Everestu, zwanego przez Nepalczyków Sagarmatha, a przez Tybetańczyków – Czomolungma. Nepalczycy zawsze byli dumni z tego, że najwyższy szczyt świata znajduje się na ich terytorium, dlatego komentarz rządu chińskiego, że znajduje się on na terytorium Chin bardzo ich zbulwersował. Po oświadczeniu premiera Nepalu Koirali, że Chiny roszczą pretensje do Mount Everestu, doszło do pierwszych w historii Nepalu antychińskich demonstracji. Napiętą sytuację złagodziła dopiero wizyta premiera Chin Zhou Enlaia w Kathmandu w 1960 r., w czasie której oświadczył on, że „Chiny nigdy nie rościły pretensji do Mount Everestu i akceptują w tej kwestii mapy nepalskie”.
W 1960 r. w kiepsko funkcjonującej demokracji nepalskiej po upadku Ranów, syn zmarłego w 1955 r. Tribhuvana i jego następca – Mahendra, dokonał bezkrwawego zamachu stanu, usunął rząd, zawiesił konstytucję i sam przejął pełnię władzy. Odtworzony został tym samym tradycyjny dla Nepalu model polityczny, w którym zawsze istniał podział na masy i elitę. Łatwość obalenia rządu pokazała, że ani akceptacji, ani gotowości do aktywnego udziału w obronie systemu demokratycznego i jego wartości w tradycyjnym społeczeństwie nepalskim nie było wiele. Nepalczycy przyzwyczajeni do poddania się władzy, której dyrektywy są „rozkazami boskimi” nie byli gotowi do walki o utrzymanie systemu demokracji, który był sprzeczny z całą ich tradycją polityczną i kulturową, dlatego też system ten został odrzucony. A nepalski tradycjonalizm zawsze cechował się polityczną biernością i świadomością własnej podległości wobec władzy.
Sam Mahendra w przemówieniu radiowym tak tłumaczył powody swojej akcji: „Wszyscy mieli nadzieję i wierzyli, że wybrani demokratycznie przedstawiciele we właściwy sposób polepszą niezdrową atmosferę istniejącą między rządem i narodem, oraz że podejmą wszelkie wysiłki, by podnieść rozwój i dobrobyt kraju. Ale stało się zupełnie na odwrót. W imię demokracji ignorowano naród, natomiast władzę wykorzystywano dla osiągnięcia własnych korzyści osobistych i partyjnych”. Oświadczenie zatem typowe dla większości autokratów.
W dobrym autokratycznym stylu Mahendra zdelegalizował wszystkie partie polityczne i „organizacje klasowe”. Przedstawił też swoją wizję przyszłości Nepalu: „W celu osiągnięcia narodowego rozwoju i odbudowy musimy stworzyć nowe źródło władzy, dzięki któremu zlikwidujemy wielowiekową nędzę, ignorancję i zacofanie kraju. Dzięki niemu zaowocuje drzewo demokracji głęboko zakorzenione w naszej glebie i przystosowane do naszych warunków. Ponieważ pańczajaty (czteropoziomowy system rad w regionach) stanowią fundament demokracji, zaś system demokratyczny narzucony z góry okazał się nieprzydatny, co jest wyraźnie widoczne z doświadczeń naszego kraju, musimy budować demokrację warstwami, od dołu aż do góry. Naszym celem jest zaangażowanie ludzi w administrowanie krajem na wszystkich szczeblach, rozwinięcie pańczajatów wojskowych, okręgowych i miejskich, tak aby mogły brać czynny udział w rozwiązywaniu problemów kraju. Wierzymy i mamy nadzieję, że osoby działające dotąd w partiach politycznych, aktywnie włączą się do działalności na różnych szczeblach wykonując naszą wolę i zaczną tworzyć nową świadomość. Musimy zachować i ukierunkować siłę narodu we właściwy sposób od samego początku”. Otoczenie króla dla uspokojenia wielu działaczy partyjnych głosiło perspektywę powrotu do działalności partii politycznych w perspektywie kilku lat.
Konstytucja z 1962 r. oficjalnie ustanowiła system rad – pańczajatów, przedstawiając go jako unikalną formę demokracji i decentralizacji władzy. W demokracji nepalskiej Mahendry krytyka takiego systemu lub monarchy stanowiła karalne przestępstwo. Monarcha miał wyłączne prawo powoływania i odwoływania premiera, kontrolując całe życie polityczne kraju. Nie czekając na opinię obywateli i nie pytając się o ich poparcie Mahendra przeprowadził czystkę w administracji w celu wyeliminowania wszystkich, którzy mieli opozycyjne sympatie. Przydatność urzędników oceniano z politycznego punktu widzenia, nie pytając o zgodę Komisji Służby Cywilnej, która zresztą została zawieszona. Zwolniono setki urzędników wszystkich szczebli, ale najwięcej tych wysokich i średnich. Kluczowe urzędy państwowe król obsadził oficerami. Wobec sceptycyzmu Indii i Jawaharlala Nehru, Mahendra szybko uporządkował relacje z Chinami, udając się z wizytą oficjalną do ChRL. Otrzymał pożyczkę od chińskich komunistów oraz podpisał umowę o budowie drogi z Kathmandu do granicy z Tybetem i dalej do Lhasy. Umiejętnie zatem balansował między Chinami a Indiami, ale z tymi drugimi relacje czasowo uległy znacznemu ochłodzeniu.
Pańczajaty przed zamachem stanu Mahendry były rodzajem nieformalnej rady wioskowej, złożonej z kilku starszych wiekiem osób cieszących się autorytetem. W skład takiej rady z reguły wchodził lokalny właściciel ziemski, kapłan etc. Liczba członków takich rad była różna. Główną jej funkcją było rozpatrywanie spraw o charakterze finansowym, rodzinnym, a także odstępstw od tradycji czy religijnych rytuałów. Dla mieszkańców wsi poddanie się takiej formie arbitrażu było z praktycznego punktu widzenia korzystniejsze od czasochłonnych i kosztownych postępowań sądowych. Pańczajat z oczywistych powodów nie gwarantował całkowitej bezstronności, gdyż nierzadko osoby wydające wyrok były pośrednio stronami w sporze, niemniej rady starszyzny spełniały pożyteczną, regulującą i łagodzącą rolę społeczną. Powoływanie się na tradycyjne pańczajaty jako bezpośredniego prekursora nowych struktur państwowych było zabiegiem czysto propagandowym, gdyż nieformalne rady starszyzny niewiele łączyło ze sformalizowanymi organami stworzonymi przez konstytucję z 1962 r. Dzięki takiemu zabiegowi król chciał wytworzyć przekonanie o nepalskości, typowości i unikalności nowej konstrukcji politycznej. Powoływał się zresztą na samego Mahatmę Gandhiego, który mówił, że „pańczajat to słowo o starożytnym smaku, to dobre słowo”.
Z zamachem stanu królowi poszło bardzo dobrze, gorzej było z gospodarką. Wkrótce po objęciu pełni władzy Mahendra ogłosił plan 3-letni obejmujący lata 1962-1965. Od 1966 r. rozpoczęto realizację trzeciego planu 5-letniego, który zakładał podniesienie produkcji zbóż o 15%, a roślin przemysłowych o 73%. Jednak do 1970 r. produkcja zbóż wzrosła o 10%, a upraw przemysłowych jeszcze mniej. Z prawie 150 tys. ha, które miały zostać nawodnione, udało się zirygować tylko niecałe 60 tys. ha. Plan budowy dróg wykonano w 80%, a plan elektryfikacji – tylko w 55%. Mimo to w latach 60-tych XX w. osiągnięto największy postęp w procesie powolnego uprzemysłowienia kraju, głównie z powodu niezmiernie niskiego efektu bazy. Powstało wiele nowych fabryk, głównie w teraju, budowanych dzięki pomocy zagranicznej. Sektor przemysłowy niewiele jednak w Nepalu znaczy i zatrudnia znikomy procent ludności. Najważniejsze jest rolnictwo, a tu niestety przyrost produkcji żywności nie dotrzymywał kroku przyrostowi ludności.
W 1966 r. władze w Kathmandu podjęły bardzo nieprzemyślaną decyzję o rewaluacji rupii nepalskiej, po tym, jak Indie zdewaluowały swoją walutę. Kraj tak uzależniony i związany gospodarczo z Indiami nie mógł po prostu podjąć takiej decyzji. Rewaluacja była bardzo poważna, bo aż o 60%. Mahendra stwierdził wówczas, że „niezależna polityka monetarna, którą podjął nasz kraj zwiększyła siłę nabywczą naszej waluty. Spowoduje to na pewno spadek cen podstawowych towarów i polepszy byt naszych obywateli. Da nam to większą stabilizację ekonomiczną jako dodatek do osiągniętej już stabilizacji politycznej. Stworzy też bez wątpienia mocne podstawy dobrobytu gospodarczego naszego kraju”. Jak widać Mahendra znał się na gospodarce podobnie, jak w tym czasie Gomułka w Polsce. Stwierdził, że bilans płatniczy i handlowy Nepalu w ostatnich latach znacznie się poprawił i władze będą w stanie utrzymać nowy parytet swojej waluty. W istocie chodziło mu poprzez rewaluację rupii o finansowe i gospodarcze uniezależnienie się od Indii. Nepal wyszedł na tym ruchu bardzo źle. Nepalski eksport znacznie podrożał i stał się niekonkurencyjny. Zaczął tracić zamówienia na rynku indyjskim. W wyniku tego nepalski przemysł jutowy i przetwórstwo rolne musiały poważnie ograniczyć produkcję, a nawet zamknąć niektóre zakłady. Dodatkowo, w 1966 r., władze podniosły opłaty nałożone na rolników, co stało się powodem rozruchów i starć z policją.
Dlatego też król zdecydował się w 1967 r. trochę zliberalizować konstytucję, by oddalić zagrożenie rewolty społecznej. Powołał też nowy rząd. W 1972 r. król Mahendra zmarł, a miejsce na tronie zajął jego syn, Birendra. Wiązano z nim pewne nadzieje na demokratyzację kraju, gdyż był pierwszym monarchą nepalskim mającym formalnie wykształcenie europejskie. Jednak pierwsze lata jego rządów nie potwierdziły nadziei na stopniową liberalizację autokratycznego systemu. Król nie chciał reformować nieefektywnego systemu pańczajatów. Dodatkowo gospodarka ponownie przeżywała ciężkie chwile. Najpierw niespotykane deszcze, a potem susza zdezorganizowały gospodarkę. Szczególnie dotknięta została ludność z rejonu wzgórz i gór. Tysiące głodnych górali przybywało do Kathmandu w poszukiwaniu środków do życia, inni próbowali osiedlać się w teraju, a nawet w terenach leśnych, gdzie osadnictwo prawnie było zabronione.
Znowu dochodziło do licznych, często krwawych starć. Represje wobec protestujących były na rękę maoistom, szczególnie na wschodzie kraju. Maoiści i naśladowcy Che Guevary byli coraz bardziej widoczni w całym kraju.
Policja reagowała brutalnie, protest studencki w 1972 r. został krwawo stłumiony, kilkunastu studentów i miejscowych rolników zostało zastrzelonych. Przestraszony Birendra zaczął snuć wizję rozmiękczenia systemu pańczajatów. O jego rozwiązaniu nie było jednak mowy. O ile sukcesów gospodarczych pańczajaty nie zapewniły, to jednak miały pewne osiągnięcia w rozwoju oświaty. Tylko między 1971 i 1976 r. odsetek osób umiejących czytać i pisać wzrósł z 14% do 22%, a 61,5% dzieci uczęszczało do szkół podstawowych, które były bezpłatne. W dłuższym okresie czasu musiało to wpłynąć na wzrost świadomości społecznej szczególnie młodego pokolenia Nepalczyków. Pod wpływem wydarzeń w Indiach i wprowadzeniu przez Indirę Gandhi stanu wyjątkowego, likwidującego w istocie swobody demokratyczne, Birendra wycofał się z pomysłów liberalizacyjnych, stwierdzając zupełnie bezpodstawnie, że Nepal bez zmiany systemu sam może uporać się ze swoimi problemami gospodarczymi.
Tak się jednak nie stało. Oceniając wykonanie planu 5-letniego w latach 1970-1975 szef Komisji Planowania tak określił sytuację gospodarczą kraju: „Obecnie dochód na głowę w Nepalu wynosi 500-600 rupii i podwojenie go wymagać będzie 25 do 38 lat. Rząd we wspomnianym planie 5-letnim nie osiągnął nic, poza tym, że wydał przeznaczoną na rozwój kwotę 2,7 mld rupii. Bogu zawdzięczamy dobrą pogodę, dzięki której osiągnęliśmy wysokie plony zbóż. Nawet jednak w tak korzystnych warunkach przeciętny roczny przyrost zbiorów wyniósł 2,65%, przy zakładanych w planie 4%. Z planowanych ponad 100 tys. ha ziemi w okresie 5 lat, nawodniono zaledwie niewiele ponad 6 tys. ha. Szczególną rolę przyznano rozwojowi transportu, ale wyniki są bardzo niezadowalające”. Sam Birendra przyznał w 1976 r., że produkcja narodowa nie dotrzymuje kroku przyrostowi populacji, co powoduje, że nie ma wzrostu dochodu na głowę ludności.
Rząd nie był w stanie utrzymać w tym okresie inflacji w ryzach. Ceny towarów konsumpcyjnych w 1976 r. wzrosły o 34,3% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Trudno, by w takim otoczeniu poprawiały się nastroje społeczne. W kolejnych latach rząd nadal nie radził sobie z inflacją. Przyjmując za okres wyjściowy lata 1972-1973, w których indeks kosztów utrzymania wynosił 100, w latach 1978-1979 wyniósł on 168, a w 1980 r. skoczył do 180. Władze próbowały zaradzić niezadowoleniu, nawołując do „ciężkiej pracy i dyscypliny” oraz wzmacniając kontrolę całości życia społecznego w kraju, czyli zrobili podobnie do gen. Jaruzelskiego w komunistycznej Polsce po wprowadzeniu Stanu Wojennego w 1981 r. Ponieważ jednak hasłami i sloganami rzadko można skłonić ludzi do wydajniejszej pracy, szczególnie gdy nie są poparte czynami, próby władz zakończyły się niepowodzeniem.
Pojawiły się kolejne represje wobec prasy, aresztowania na tle politycznym, czyli dążenia do rządów silnej ręki, by wymusić spokój społeczny. Korupcja i nepotyzm szalały jak za najlepszych czasów dyktatury Ranów. Szybki przyrost naturalny spowodował, że gęstość zaludnienia w rejonach wyżynnych kraju dorównywała Bangladeszowi, a typowa 5-osobowa rodzina wegetowała poniżej granicy umożliwiającej utrzymanie. Pomimo reformy rolnej 83% rolników nepalskich w 1980 r. wciąż posiadało mniej niż 1,5 ha ziemi uprawnej. Najgorszy był brak perspektywy wyjścia z tego problemu, skoro uprzemysłowienie nie mogło stanowić alternatywy ze względu na olbrzymie koszty, które trzeba było ponieść. System pańczajatów dogorywał jeszcze przez kolejne 10 lat. Utrzymał się aż do 1990 r., kiedy ugrupowania opozycyjne połączyły siły w ramach ruchu na rzecz przywrócenia demokracji. Wtedy to masowe protesty, ale też konkretne naciski Indii (blokada przejść granicznych) zmusiły króla do rezygnacji z rządów bezpartyjnych i zalegalizowania partii politycznych, co ostatecznie zakończyło okres pańczajatów. Znalazło to odzwierciedlenie w szybko uchwalonej nowej konstytucji w 1990 r., według której pozycja króla wróciła do stanu sprzed 1951 r., ale premierzy byli wybierani zgodnie z demokratyczną procedurą, a nie byli dziedziczeni, jak to się działo w czasach ranowskich. W 1991 r. odbyły się wolne i w pełni demokratyczne wybory powszechne, które wygrali zwolennicy zmian.
Zastanawiająca była silna pozycja komunistów, którzy w Nepalu nosili nazwę Zjednoczeni Marksiści-Leniniści (UML), a działo się to w roku, w którym padał w Europie komunizm typu sowieckiego. Gdy w Polsce upadł komunizm, w Nepalu partia komunistyczna parła do władzy. Gdy w naszym kraju utrwalał się ustrój demokratyczny, nepalscy komuniści wzniecili wojnę ludową.
W kolejnych wyborach w 1994 r. komuniści zresztą stali się największym ugrupowaniem w parlamencie, zwiększając jeszcze ilość zdobytych miejsc. Wówczas to król powierzył UML utworzenie rządu, co wywołało duże rozbawienie, gdyż nowy rząd był jedynym na świecie rządem „komunistów Jego Królewskiej Mości”. Trzeba jednak podkreślić, że nepalscy komuniści okazali się bardziej pragmatyczni niż ideologiczni i kiedy w maju 1995 r. rząd UML ostatecznie upadł, stało się jasne, że Nepalem rządziła partia socjaldemokratyczna, a nie bolszewicka. Kolejny rząd, już bez komunistów, był słaby, a koalicje zmieniały się kilka razy, do niektórych wchodziła UML. Wybory w 1999 r. nie wyłoniły zdecydowanego zwycięzcy, stąd karuzela polityczna tych samych od lat przywódców głównych ugrupowań parlamentarnych kręciła się w najlepsze. Podzielili się nawet komuniści, którzy zaczęli sami powątpiewać, czy nadal są jeszcze marksistami. W 1996 r. część radykalniejszych komunistów uznała, że ramy państwa demokratycznego, które uważali za reakcyjne, nie powinny ograniczać ich dążenia do realizacji społecznych przemian, nawet przy użyciu siły.
Z plątaniny prosowieckich i prochińskich ugrupowań po 1994 r. komuniści podzielili się na dwie główne siły: UML (czyli zjednoczonych marksistów-leninistów), opowiadającą się za wielopartyjną demokracją ludową oraz ortodoksyjnie maoistowskie Centrum Jedności (Zjednoczony Front Ludowy Nepalu). Ponieważ komisja wyborcza nie uznała prawowitości frakcji maoistowskiej, jej działacze zaczęli kontestować wybory. Po represjach wobec maoistów w dwóch dystryktach w 1995 r. maoiści zdecydowali się na podjęcie walki zbrojnej i w 1996 r. proklamowali wojnę ludową. Jej celem miała być „socjalistyczna i komunistyczna republika ludu”. Na czele walki stanął przewodniczący towarzysz Prachanda, a jego zastępcą został Bhattarai. Utworzyli oni wówczas maoistowską Komunistyczną Partię Nepalu, która zaczęła piętnować nierówności społeczne tego biednego państwa, podburzając ludzi w zupełnie zapomnianych przez władze, odległych rejonach i organizując różnego rodzaju programy reform społecznych. Inne partie politycznego mainstreamu cieszyły się, że maoiści rozbijali ruch komunistyczny od wewnątrz, znacznie go osłabiając. Tymczasem wpływy maoistów rosły, w 2001 r. zaczęli niszczyć i tak słabą infrastrukturę kraju (mosty, linie telefoniczne, wodociągi, elektrownie, szkoły etc.). Z ruchu marksistowskiego stawiającego sobie za cel utworzenie w Nepalu „republiki ludowej” maoiści przekształcili się w ruch skrajnie anarchistyczny, zdolny jedynie do niszczenia.
W początkowym okresie maoiści zaczynali od prymitywnych strzelb domowej roboty i tradycyjnych noży. Jednak w krótkim czasie stali się znaczącą siłą, osiągając w ciągu kilku lat potencjał ok. 5 tys. członków i kilkunastu tysięcy ochotników wsparcia. Znaczenia maoistów nie osłabił nawet rozłam, w wyniku którego w 1998 r. wyodrębniła się bardziej umiarkowana Patriotyczna Liga Komunistów. Do kwietnia 2001 r. w walkach zginęło aż 1900 osób. Łącznie aktywność maoistów odnotowano w 68 z 75 dystryktów, a w 32 utworzyli oni swoje rządy ludowe. Fundusze na działalność tzw. rządów ludowych pochodziły głównie z napadów na banki, podatków nakładanych w strefach wyzwolonych, wymuszeń od przedsiębiorców czy składek sympatyków. Na kontrolowanych przez siebie obszarach maoiści sprawowali realną władzę. M.in. wprowadzali prohibicję, prowadzili publiczne procesy „wyzyskiwaczy ludu”, tworzyli uzbrojone grupy, potrafiące sparaliżować życie całych regionów, a nawet stolicę Kathmandu. Nie tylko zagrozili lokalnym wyborom w 1997 r., ale też organizowali władzę sądowniczą (np. gwałcicieli byli traktowani według życzenia ofiar), przeprowadzali reformy zapewniające wieśniakom równy dostęp do zasobów, tworzyli szkoły i przychodnie etc. Taka polityka zapewniała im poparcie znacznej części ludności, zwłaszcza mniejszości etnicznych, na czele z wojowniczymi Gurkhami, gdyż maoiści potępiali hegemonię hinduizmu i języka nepali obiecując autonomię grupom etnicznym.
Maoistom sprzyjała przede wszystkim trudna sytuacja społeczna i zacofanie cywilizacyjne Nepalu. Nieudane próby przeprowadzenia reformy rolnej w 1964 i 1994 r. nie rozładowały „głodu ziemi”. Sytuację społeczną pogarszało też wchodzenie każdego roku ponad 0,5 mln młodych ludzi na rynek pracy, nie znajdujących zwykle ofert pracy. Dodatkowo Nepal charakteryzował się drastycznymi kontrastami majątkowymi: 71% majątku na początku nowego tysiąclecia należało do zaledwie 12% obywateli, a 3,7% było w posiadaniu 20% najbiedniejszych. Wskaźnik nierówności społecznych Giniego osiągnął szczyt w 2003 r., kiedy wykazywał wartość 43,8. Odtąd zaczął spadać do poziomu 32,8 (2010) oraz najniższej historycznej wartości 30,0 w 2022 r. (dane Banku Światowego). Wygląda zatem na to, że maoiści przyczynili się do istotnego zmniejszenia nierówności społecznych w Nepalu w pierwszych dwóch dekadach XXI w. Mimo to, a może właśnie dlatego była to równość w biedzie. Nepal pozostaje nadal niezwykle ubogim krajem. Nominalny PKB na mieszkańca w 2025 r. wynosił zaledwie 1658 USD, jeśli chodzi o PKB PPP, to jest on od 3,5 do 5 razy wyższy w zależności od źródła danych. Różnice w dochodach są też szczególnie widoczne między Kathmandu a biednymi regionami wiejskimi (4 razy wyższe dochody w stolicy). Do tego należy dodać rozpowszechnioną w administracji korupcję i nieustanne walki frakcyjne paraliżujące główne partie Nepalu. Policja, na której spoczywa zasadniczy ciężar działań, jest zdemoralizowana i słabo uzbrojona, a armia zazdrośnie strzegąc swej pozycji latami blokowała dozbrojenie sił policyjnych.
Maoistowska rebelia w Nepalu miała też swoje reperkusje w sąsiednich Indiach (maoiści nepalscy współpracowali z maoistowskimi grupami zbrojnymi w Biharze i Pradesh). Natomiast prawdą nie okazało się rozpowszechnione przekonanie, że nepalscy maoiści byli wspierani przez ChRL. Komuniści chińscy już dawno zerwali z maoistowskim awanturnictwem (ograniczyli się tylko do kultu samego przewodniczącego Mao) i zawsze prowadzili w Nepalu ostrożną politykę. Nawet w czasach monarchii w Nepalu, była ona postrzegana jako zapora przed wpływami indyjskimi, dlatego kiedy w nepalskiej prowincji Jhapa w 1972 r. wybuchło maoistowskie powstanie, prochińska frakcja komunistów potępiła tę indyjską agresję. Po 2000 r. król Birendra wycofał się z aktywnego kierowania państwem, przestrzegał ściśle konstytucji, ale nadal był ważnym symbolem jedności kraju dla wielu Nepalczyków. Do swojej tragicznej śmierci w 2001 r. (doszło wówczas do strzelaniny w pałacu królewskim, w czasie którego syn Birendry zastrzelił króla i królową, a następnie siebie) był postrzegany jako jedyna instytucja państwa nie kojarzona z partyjnymi machinacjami.
Jego brat, Gyanendra, objął tron po jego śmierci, ale praktycznej polityki musiał się dopiero uczyć. Dążył on do utrzymania jak najsilniejszej pozycji w państwie, mimo że zgodnie z konstytucją z 1990 r., która ustanowiła monarchię konstytucyjną, król odgrywał małą rolę w rządzeniu krajem. W 2002 r. Gyanendra poparł premiera Deuba rozwiązując wybrany w 1999 r. parlament, a po zaledwie pół roku zdymisjonował rząd Deuba i po raz pierwszy na krótko przejął bezpośrednią władzę nad państwem. W latach 2002 – 2005 trzykrotnie powoływał i odwoływał premierów, w tym po raz drugi rząd Deuba, oskarżając go o brak możliwości przywrócenia pokoju w kraju. Po zaostrzeniu się maoistowskiej rebelii król przejął praktycznie całkowitą władzę w kraju. Obiecał, że „pokój i sprawna demokracja” zostaną przywrócone w ciągu 3 lat. Jednak wraz z wprowadzeniem bezpośredniej władzy królewskiej rozpoczęły się represje. Po ograniczeniu przez króla swobód obywatelskich organizacje międzynarodowe zaczęły wyrażać obawy o bezpieczeństwo dziennikarzy i obrońców praw człowieka pracujących w kraju.
Zniesiono wolność prasy, łamano konstytucyjne gwarancje wolności słowa oraz dokonywano bezprawnych aresztowań. Gyanendra na to odpowiadał, że demokracja i postęp procesu pokojowego wzajemnie się wykluczają. Nie przewidział jednak, że w XXI w. czasy się trochę zmieniły i nie można w sposób niezawoalowany i obcesowy wprowadzać obskuranckiego autorytaryzmu. W 2006 r. w Kathmandu rozpoczęły się demonstracje przeciwko bezpośredniej władzy królewskiej. W odpowiedzi rząd wprowadził godzinę policyjną i wziął się za ostre rozpędzanie demonstracji, co spotkało się z potępieniem ze strony wielu państw świata, w tym Indii i USA. W odpowiedzi król wyraził gotowość powołania nowego premiera wybranego przez partie polityczne. Szybko przywrócił parlament oraz powołał premiera wskazanego niezwłocznie przez parlament. Po miesiącu parlament pozbawił króla wpływu na władzę, w tym prawa weta.
Był to początek końca nepalskiej monarchii, z biegiem czasu król był coraz bardziej marginalizowany, a nawet izolowany na scenie politycznej. W 2007 r. 60-te urodziny władcy zostały zignorowane nie tylko przez nepalski rząd, ale też przez ambasadorów UE i Indii. W styczniu 2007 r. uchwalona została nowa konstytucja, na mocy której rozwiązano dotychczasowy parlament i powołano nowy, w skład którego weszli również maoiści, dotychczasowi rebelianci. W grudniu 2007 r. parlament zapowiedział ogłoszenie kraju republiką, ale formalnie nie zdetronizował Gyanendry, przestał on być królem dopiero w maju 2008 r. Po oficjalnym zniesieniu monarchii parlament dał członkom rodziny królewskiej 15 dni na wyprowadzenie się z pałacu Narayanhity w centrum Kathmandu. Pałac ten wkrótce zresztą został przekształcony w muzeum, które miałem okazję zwiedzać w czasie swojego pobytu w Nepalu w październiku 2026 r. Zdetronizowany król opuścił pałac w czerwcu 2008 r. i przeniósł się do letniej, mniejszej rezydencji – Nagardżuna. Koronę królewską oraz większość wyposażenia były monarcha musiał też przekazać państwu. Głową państwa został tym samym prezydent, którego funkcje i uprawnienia mają charakter czysto ceremonialny. Nepal stał się federalną republiką demokratyczną, w której całość władzy wykonawczej spoczywa w rękach premiera.
Na początku XXI w. trwająca od 1996 r. „wojna ludowa” osiągnęła punkt kulminacyjny. Do 2005 r. maoiści kontrolowali blisko 40% obszarów wiejskich kraju. Masakra nepalskiej rodziny królewskiej oraz autorytarne zapędy Gyanendry wepchnęły tradycyjne partie polityczne w ramiona maoistów. Po wspomnianych masowych protestach w 2006 r. lider maoistów, tow. Prachanda, podpisał z rządem porozumienie pokojowe, tym samym wojna, która pochłonęła ponad 17 tys. ofiar, oficjalnie się zakończyła. Maoiści złożyli broń pod nadzorem ONZ, a część z nich została później zintegrowana z armią krajową. Tym samym maoiści zrealizowali swój główny cel ideologiczny, czyli doprowadzili do likwidacji królestwa. W historycznych wyborach w 2008 r. zdobyli oni aż 38% mandatów, stając się największą siłą w parlamencie, a w sierpniu tego roku tow. Prachanda został po raz pierwszy premierem. Funkcję tą pełnił później jeszcze kilkakrotnie (m.in. w latach 2016-2017 oraz 2022-2024), co dowodzi, że maoiści na stałe weszli do głównego nurtu politycznego.
Scena polityczna Nepalu po 2008 r. charakteryzowała się ogromną niestabilnością. Rządy zmieniały się bardzo często, a władza przechodziła głównie w ręce liderów 3 największych partii: Komunistycznej Partii Nepalu (Maoistowskiej), UML (zjednoczonych marksistów-leninistów) oraz Kongresu Nepalskiego. Choć maoiści trwale zmienili ustrój Nepalu na laicki i federalny, ich polityczne wpływy z czasem osłabły. Było to spowodowane brakiem wdrażania obiecanych głębokich reform gospodarczych, wszechobecną korupcją oraz permanentną niestabilnością polityczną, co doprowadziło do sceptycyzmu wyborców. Ruch maoistów mocno się też podzielił, ortodoksyjne frakcje oskarżały Prachandę o zdradę ideałów rewolucyjnych na rzecz parlamentaryzmu, co skutkowało kolejnymi rozłamami. Aby utrzymać się u władzy, maoiści zaczęli wchodzić w sojusze z dawnymi wrogami – umiarkowanymi komunistami z UML oraz konserwatywno-liberalnym Kongresem Nepalskim. Sytuacja ta uległa radykalnej zmianie na początku 2026 r, w wyniku tzw. rewolucji pokolenia Z. Premierem został wówczas Balendra Shah (znany jako „Balen”), mający zaledwie 35 lat raper i były burmistrz Kathmandu, który objął urząd w marcu 2026 r. po spektakularnym sukcesie swojej antysystemowej partii RSP, zastępując wieloletnich, tradycyjnych liderów politycznych, z których ostatnim był komunista – Sharma Oli z UML. Doprowadził on do olbrzymiego kryzysu politycznego, wydając zakaz korzystania z mediów społecznościowych, przyspieszając tą decyzją wybuch protestów sfrustrowanych młodych ludzi, co zmusiło go do podania się do dymisji i przejęcia władzy przez wojsko.
Oli próbował zablokować w 2025 r. dostęp do mediów społecznościowych, obejmujących platformy takie jak Facebook, YouTube, LinkedIn, Instagram, X czy Reddit, w sumie aż 26 serwisów, tłumacząc to nieprzestrzeganiem przez nie lokalnych przepisów nakazujących zarejestrowanie w Nepalu lokalnego przedstawiciela oraz wskazanie osoby odpowiedzialnej za kontrolę treści w serwisach. Obowiązek ten miał rzekomo pomóc w walce z dezinformacją i mową nienawiści. Wszystko fajnie, ale jeśli mówi to marksista-leninista to powinna zapalić się od razu czerwona lampka. Decyzja rządu wywołała gwałtowny protest Nepalczyków, którzy wyszli na ulice Kathmandu i innych miast. Większość protestujących stanowili młodzi ludzie, którzy przekonywali, że protestują przeciwko korupcji rządu, gdyż próbę blokady mediów społecznościowych odebrano jako sposób uniemożliwienia informowania opinii publicznej o nadużyciach rządzących. Protesty szybko zostały określone jako „protesty pokolenia Zet” (czyli osób urodzonych między 1995 a 2010 r.). By opanować sytuację, rząd wycofał się z blokady mediów społecznościowych i wprowadził godzinę policyjną w Kathmandu. To jednak nie powstrzymało protestów, w efekcie wymuszona została dymisja premiera Oli.
Jeszcze w styczniu 2025 r. media społecznościowe w 30-milionowym Nepalu miały 14,3 mln użytkowników. Liczba kont obejmowała tym samym prawie połowę całej populacji Nepalu. Korzystało z nich 72,8% dorosłych. Rząd poważnie obawiał się rozpowszechniania „dezinformacji” oraz treści „wywrotowych”. Co charakterystyczne, wszystkie partie polityczne, w tym koalicyjny partner Oli, Kongres Nepalski, tęgo się wystraszyły, nawet marksiści-leniniści z UML wsparli żądanie młodzież, by premier ustąpił. Nepalscy „rewolucjoniści” przedstawili szereg żądań politycznych i społecznych, wzywając do gruntownej reformy zarządzania krajem i rozliczenia polityków, którzy wzbogacili się na majątku publicznym w ostatnich 30 latach. Chcieli wszczęcia śledztwa w sprawie zrabowanego majątku kraju. Liczba ofiar śmiertelnych protestów i starć z policją wyniosła co najmniej 25 osób, a rannych zostało ponad 600 osób. Protestujący mówili, że protest „nie jest skierowany do żadnej partii ani jednostki, ale odnosi się do całego pokolenia i przyszłości narodu. Pokój jest niezbędny, lecz jest możliwy tylko na fundamencie nowego systemu politycznego”. Chcieli wdrożenia programów zwalczania bezrobocia, ograniczenia migracji i walki z niesprawiedliwością społeczną. Przez lata brak miejsc pracy w Nepalu sprawiał, że miliony Nepalczyków wyjeżdżały za chlebem do Malezji, na Bliski Wschód i do Korei Płd., gdzie zatrudniali się głównie w branży budowlanej, a zarobione pieniądze przesyłali rodzinom w kraju.
Postulaty ruchu odnosiły się też do przeprowadzenia reformy strukturalnej i restrukturyzacji 5 podstawowych instytucji: edukacji, służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, bezpieczeństwa i komunikacji. Pomimo upadku rządu i ucieczki premiera z kraju, niepokoje społeczne utrzymywały się długo. Tłum wdarł się do budynku parlamentu i podpalił go. Armia przejęła kontrolę nad krajem i wprowadziła szereg ograniczeń w różnych regionach, w tym w największych miastach. Protestujący, którzy wdarli się do biura b. premiera Oli domagali się pociągnięcia go do odpowiedzialności za liczne śmiertelne ofiary zamieszek. Podpalili też prywatną rezydencję prezydenta Poudela.
Protest był wymierzony w cały establishment rządzący i generalnie klasę polityczną kraju. Obrzucono kamieniami rezydencję ministra komunikacji, który wprowadził zakaz korzystania z mediów społecznościowych. Zdewastowano dom byłego premiera Prachandy, demonstrowano także przed rezydencją innego wielokrotnego premiera Deuby. W sieci opublikowano nagranie, na którym minister finansów został zaatakowany na ulicy, widać na nim, jak uczestnicy protestów gonią go, a po kopnięciu przez jednego z nich minister przewraca się. Oli był niegdyś dosyć popularnym przywódcą, który nie dał się zastraszyć blokadzie gospodarczej nałożonej przez Indie w 2015 r., w czasie protestów w 2025 r. postrzegany był już jako nieskuteczny premier i dyktator, który nie szanuje potrzeb, aspiracji i wrażliwości ludzi. Jego historia była podobna do premier Bangladeszu, Sheikh Hasiny, która od stycznia 2024 r. była postrzegana jako dyktatorka i w końcu została odsunięta od władzy w sierpniu tego roku w wyniku protestów.
O ile w Nepalu masowe demonstracje miały wielokrotnie miejsce (np. w latach 1950, 1990, 2006), to jednak nigdy wcześniej rząd nie zabił 19 osób w ciągu jednego dnia. Siedem ambasad zagranicznych z siedzibą w Kathmandu oraz ONZ wyraziły poważne zaniepokojenie zabójstwami protestujących dokonanymi przez policję (Australia, Finlandia, Francja, Japonia, Korea Płd., Wlk. Brytania, USA), potwierdzając poparcie dla powszechnego prawa do pokojowych zgromadzeń i wolności słowa. Wezwano jednak do powściągliwości i nieeskalowania protestów. Oświadczenie w sprawie sytuacji w Nepalu wydał też ostatni monarcha Nepalu Gyanendra: „Jest godne potępienia zabijać i ranić setki osób, nie odnosząc się do prawdziwych żądań młodzieży. To wbrew wartościom kochającego pokój społeczeństwa”, tak jakby w czasie swoich rządów cały czas myślał o młodzieży i wdrażał jej postulaty.
Zwycięstwo Balena było ogromne. Dotychczasowy układ sił został zmieciony. Komuniści, maoiści i Kongres Nepalski utraciły dominację. Maoiści, choć nadal obecni w parlamencie, znaleźli się w głębokiej defensywie i zostali odsunięci od realnego wpływu na władzę centralną. Rząd Balena musiał zmierzyć się z ogromnymi problemami strukturalnymi i społecznymi. Jako młody przywódca bez wcześniejszego doświadczenia w dyplomacji międzynarodowej Balen musi lawirować w tradycyjnym dla Nepalu uścisku geopolitycznym pomiędzy Indiami a Chinami, które nieustannie rywalizują o wpływy w Kathmandu.
Innym wyzwaniem są katastrofy klimatyczne i zniszczona infrastruktura. Rząd musi radzić sobie z katastrofalnymi skutkami gwałtownych powodzi błyskawicznych i osuwisk ziemi, które regularnie nawiedzają i paraliżują region Kathmandu oraz górskie szlaki handlowe. Tragiczna powódź wywołana przez zawalenie się lodowca i osunięciem się skał na zboczach Langtang Lirung 26 sierpnia 2026 r., której skutki świat mógł oglądać na licznych filmach z Nepalu, zabiła 1498 osób, a ponad 5800 osób uznano za zaginione, w tym kilkuset obcokrajowców i turystów. Pędząca z ogromną prędkością fala wody, lodu i błota doszczętnie zniszczyła dziesiątki miejscowości, infrastrukturę drogową (ponad 40 mostów) oraz lokalne elektrownie wodne wzdłuż dorzecza rzeki Trishuli. Jedyny miliarder w Nepalu, Binod Chaudhary, szacował, że odbudowa zniszczonej infrastruktury może kosztować co najmniej 5 mld USD. Jak podawał Bloomberg, cytując ministra finansów Nepalu, gospodarka warta 45,6 mld USD (szacunki MFW za 2026 r.) będzie potrzebować co najmniej „kilku miliardów dolarów” w ramach finansowania międzynarodowego, aby się odbudować. Wg. Reutersa doliny rzek Bhote Koshi i Trishuli doznały całkowitego zniszczenia wszelkiej infrastruktury, a poziom wody wzrósł nawet o 9 metrów w ciągu 30 minut od początkowego zawalenia się lodowca. Nie było zatem żadnej możliwości ratunku dla ludzi przebywających w miejscach katastrofy.
10 lat wcześniej w 2015 r. miało z kolei miejsce tragiczne w skutkach, b. silne trzęsienie ziemi (7,8 stopni w skali Richtera), w wyniku którego zginęło prawie 9 tys. osób. Kataklizm ten spowodował zniszczenia na terenie całego kraju z konsekwencjami dla PKB wynoszącymi blisko 20%, w szczególności dotknięta była stolica Kathmandu. Całkowitemu zniszczeniu uległa zabytkowa wieża Dharahara, jedna z głównych atrakcji turystycznych Kathmandu, spod jej gruzów wydobyto aż 180 ciał. Kiedy byłem w Kathmandu w październiku 2026 r. mogłem nadal zobaczyć wiele śladów zniszczeń, włącznie z zabytkowym centrum miasta. Trzęsienie ziemi wywołało lawinę śnieżną na Mount Everest, która zasypała jedną z baz himalaistów, w wyniku czego zginęło 19 osób, a baza została całkowicie zniszczona.
Na pierwszy rzut oka makroekonomicznie Nepal nie wygląda bardzo źle. Deficyt budżetowy w latach 2025-2026 wahał się w przedziale 1,8-1,9% PKB. W kolejnych latach powinien być on większy, również ze względu na potrzeby odbudowy zniszczonej infrastruktury. Z kolei dług publiczny Nepalu wynosił w 2025 r. 45% PKB. To wszystko przy wzroście PKB 4,4% w 2025 r., który w 2026 r. trochę osłabł do ok. 3,9% PKB (prognoza ADB – Azjatyckiego Banku Rozwoju). Produkcja przemysłowa w 2025 r. przyspieszyła do 5,7%, głównie dzięki rozwojowi energetyki wodnej i aż 21% wzrostowi produkcji energii elektrycznej, podczas gdy usługi wzrosły o 4,2%. Inflacja wg. danych Banku Centralnego Nepalu wzrosła do ok. 5% w połowie 2026 r. Rolnictwo pozostaje wrażliwe na susze i powodzie. Potencjał hydroenergetyczny Nepalu jest ogromny. Eksperci szacują go na ponad 40GW. Jego częściowe wykorzystanie mogłoby stać się głównym motorem inwestycyjnym gospodarki i szansą na eksport energii do Indii, jednak najpierw kraj musi się uporać z kosztami odbudowy po klęskach żywiołowych 2026 r.
Ciekawostką jest fakt, że od lat Nepal odnotowuje wysoką odporność bilansu płatniczego z olbrzymią nadwyżką oraz rekordowe rezerwy walutowe (ponad 24 mld USD w 2025 r.), co zapewnia blisko 19 miesięcy pokrycia importu. Wynika to z transferów milionów Nepalczyków pracujących za granicą i realizujących transfery do swoich rodzin w ojczyźnie. Taką sytuację obserwujemy w tym kraju od wielu lat. Po 10 miesiącach 2026 r. nepalscy nierezydenci przesłali do ojczyzny 13,2 mld USD. Transfery te napędzają głównie konsumpcję, gdyż stopa oszczędności wynosi ok. 10%. W tych warunkach transfery pieniężne w dużej mierze przeznaczane są na bieżące wydatki, a nie na inwestycje produkcyjne. Ekonomista Ragnar Nurkse określił ten problem jako pułapkę biedy już w 1953 r. Ten zaklęty krąg ubóstwa opisał on w następujący sposób: niskie dochody ograniczają skłonność do oszczędzania, niski poziom oszczędności hamuje tworzenie i akumulację kapitału, niewielka ilość kapitału przypadająca na jednego pracownika podtrzymuje niską produktywność, a niska produktywność prowadzi do utrzymywania niskich płac.
Kilka lat później Richard Nelson przedstawił podobną koncepcję – pułapkę równowagi na niskim poziomie. W warunkach bliskich poziomowi egzystencjalnemu ludzie nie są w stanie zaoszczędzić tyle, by zwiększyć zasoby kapitału powyżej poziomu, od którego wzrost gospodarczy stałby się samopodtrzymujący. Trudniejszym pytaniem jest natomiast to, w jaki sposób kraj może wydostać się z tej pułapki. Odpowiedź Nurksego, podzielana przez wielu powojennych ekonomistów, zakładała zewnętrzny zastrzyk inwestycyjny, zazwyczaj pochodzący z zagranicy, ponieważ krajowe oszczędności były zbyt skromne, by doprowadzić do zmiany. Późniejsi ekonomiści, tacy jak Michael Todaro i Stephen Smith, argumentowali, że taki zastrzyk musi mieć charakter strukturalny. Powinien on prowadzić do przeniesienia siły roboczej do sektorów o wyższej produktywności, przy jednoczesnym wsparciu w postaci realnych inwestycji w edukację, ochronę zdrowia i technologię.
Nie każdy napływ kapitału stanowi taki właśnie zastrzyk. Jeśli kraj rozwijający się pozyskuje lub pożycza kapitał, a następnie przeznacza go na konsumpcję, zamiast na zwiększanie produktywności, błędne koło ubóstwa pozostaje nienaruszone, zmienia się jedynie trochę komfort życia. Trzy zjawiska wskazują, że Nepal utknął w pułapce ubóstwa: uzależnienie od przekazów pieniężnych z zagranicy, dług publiczny oraz gospodarka nieformalna, której państwo nie jest w stanie objąć opodatkowaniem. Nepalska gospodarka oparta na migracji zarobkowej zaczęła kształtować się po 1990 r., kiedy to liberalizacja otworzyła przed Nepalczykami rynki pracy w krajach Zatoki Perskiej oraz w Malezji. W latach 2003–2010 gwałtownie wzrosła skala emigracji zarobkowej oraz napływ przekazów pieniężnych od migrantów, Nepal zaczął wówczas budować swoją gospodarkę w oparciu o eksport siły roboczej, a nie o rolnictwo czy przemysł. Większość tych środków przeznaczono na konsumpcję, a nie na inwestycje. Według danych Nepal Rastra Bank (Banku Centralnego Nepalu), w roku budżetowym 2025/26 krajowe oszczędności brutto – rozumiane jako dochód wygenerowany wewnątrz kraju pomniejszony o wydatki na konsumpcję – stanowiły zaledwie 9,71% PKB. Z kolei krajowe oszczędności narodowe brutto, uwzględniające również dochody zarobione za granicą, wyniosły aż 44,77% PKB. Ta różnica – wynosząca 35 punktów procentowych – wynika z przekazów pieniężnych migrantów. Są to dochody, które nie powstały w wyniku produkcji czy sprzedaży jakichkolwiek nepalskich dóbr. Szacuje się, że zaledwie 2–3% napływających środków przeznaczono na tworzenie kapitału, podczas gdy ok. 80% wydano na bieżącą konsumpcję. Znaczna część towarów kupowanych przez gospodarstwa domowe pochodzi z importu, co oznacza, że pieniądze te „wypływają” z powrotem za granicę, pogłębiając deficyt handlowy i osłabiając pozycję krajowych producentów dóbr rynkowych. Dwie dekady po rozpoczęciu tego procesu, zależność gospodarki od migracji zarobkowej wcale nie zmalała. Dane Nepal Rastra Bank wskazywały, że w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy roku budżetowego 2025/26 napływ przekazów pieniężnych wzrósł o 41,2% (w rupiach) oraz o 33% (w dolarach). Wzrost gospodarczy wciąż zależy od eksportu siły roboczej, a nie od produkcji krajowych gospodarstw rolnych czy przedsiębiorstw.
Przekazy pieniężne to tylko jeden z przejawów pułapki ubóstwa, kolejnym jest zadłużenie publiczne. Ma ono sens tylko w odniesieniu do gospodarki, która jest w stanie je udźwignąć. Prognozuje się, że w 2026 roku PKB Nepalu wyniesie około 45,8 mld USD, a dochód na mieszkańca, jak wcześniej wspomniano – około 1658 USD, co stanowi wartość znacznie niższą od średniej światowej, wynoszącej mniej więcej 14 554 USD. To właśnie z tej bazy musi być obsługiwany dług. Według Urzędu Zarządzania Długiem Publicznym (Public Debt Management Office – PDMO), do połowy 2026 r. łączny dług publiczny osiągnął poziom ok. 2,96–2,97 bln rupii nepalskich (ok. 19,2–19,3 mld USD). Przekłada się to na relację długu do PKB na poziomie ok. 45% – dla porównania, w połowie 2015 r. wskaźnik ten wynosił 25%, a w połowie 2018 r. – 30%. PDMO przyznawał, że ponad połowa niedawnego wzrostu zadłużenia wynikała z deprecjacji waluty, a nie z zaciągania nowych zobowiązań. Co więcej, coraz większa część nowego długu przeznaczana była na spłatę starych zobowiązań oraz na bieżące wydatki, zamiast na inwestycje przynoszące zwrot. Według Richarda Nelsona, dług finansujący kolejny dług nie wnosi żadnego wkładu w przyszłe dochody, przez co gospodarka pozostaje w pułapce zadłużenia. Nelson twierdzi, że dochody Nepalu są zbyt niskie, by pokryć roczne wydatki na pensje, żywność, paliwo oraz odsetki od zadłużenia, dlatego kraj zaciąga pożyczki, aby załatać dziurę budżetową. Środki te trafiają głównie na konsumpcję i spłatę dawnych zobowiązań – zamiast na budowę dróg, fabryk czy szkół – przez co nie generują nowych dochodów. W rezultacie odsetki i inflacja zwiększają potrzeby pożyczkowe, podczas gdy dochody pozostają na niezmienionym poziomie. W kolejnym roku luka staje się jeszcze większa, co wymusza kolejne pożyczki. Chiny znajdują się w skrajnie innej sytuacji: ich dochody przewyższają potrzeby, a nadwyżka jest inwestowana, co przekłada się na wyższe dochody w przyszłości. W ten sposób zakotwiczenie Nepalu w ubóstwie napędzane jest zarówno przez przekazy pieniężne z zagranicy, jak i przez wzrost długu publicznego. Sama skala zadłużenia nie wyjaśnia istoty tej pułapki. W raporcie „World Economic Outlook” z kwietnia 2026 r. MFW wskazywał, że stosunek długu do PKB w Japonii osiągnął aż 204,4%. Fakt ten często przytacza się jako dowód na to, że wysoki poziom zadłużenia nie musi być automatycznie niebezpieczny. Wszystko zależy od tego, na co przeznaczane są pożyczone środki. W porównaniu z Japonią, wskaźnik Nepalu na poziomie 45% wydaje się niewielki, jednak to nie wielkość długu, lecz jego struktura stanowi prawdziwy powód do niepokoju. Zadłużenie finansujące konsumpcję, służące rolowaniu starych zobowiązań lub rosnące wskutek spadku wartości waluty, nie buduje zdolności do spłaty długu. W efekcie kraj staje się bezbronny w sytuacji, gdy wzrost gospodarczy wyhamuje lub spadną wpływy z eksportu.
Dług to jednak tylko połowa obrazu sytuacji fiskalnej, inną ważną kwestią jest to, jak wysokie dochody państwo jest w stanie faktycznie zebrać, zwłaszcza w sytuacji, kiedy udział gospodarki nieformalnej, czyli poza zasięgiem opodatkowania przez państwo, jest bardzo duży. W Nepalu nie brakuje przepisów podatkowych. Historycznie rzecz biorąc, stosunek wpływów podatkowych do PKB był tam najwyższy w Azji Płd. – wyższy niż w Indiach – a kraj ten należy do nielicznych w regionie, w których realne dochody podatkowe nie odbiegają znacząco od potencjału. Problem polega na tym, że znaczna część gospodarki funkcjonuje poza jakimkolwiek systemem podatkowym. Według szacunków samego Ministerstwa Finansów 43% nepalskiego rynku działa w sposób nieformalny – w praktyce odsetek ten jest prawdopodobnie jeszcze wyższy. Ok. 70% transakcji odbywa się bez wystawienia faktury, a ponad 40% importu realizowane jest za pośrednictwem systemu „Hundi” – nieformalnego kanału płatniczego, który nie pozostawia żadnego śladu w systemie bankowym. Hundi jest nieoficjalnym, opartym na zaufaniu systemem przekazów pieniężnych, który działa poza oficjalnym sektorem bankowym. W systemie tym fizyczne pieniądze nie przekraczają granicy, gdyż pracownik z Nepalu pracujący za granicą (w Katarze, Malezji czy na Bliskim Wschodzie) przekazuje gotówkę lokalnemu agentowi Hundi w tym kraju. Agent kontaktuje się ze swoim wspólnikiem w Nepalu, który wypłaca równowartość kwoty w nepalskich rupiach (NPR) rodzinie pracownika bezpośrednio z własnych rezerw gotówkowych. Rozliczenie między agentami następuje później, często poprzez manipulacje w handlu, fakturowanie importu lub przemyt. Nepalczycy powszechnie korzystają z Hundi, gdyż szybko i wygodnie otrzymują gotówkę tego samego dnia, bez wypełniania skomplikowanych formularzy. Ponadto agenci Hundi oferują często lepszy kurs wymiany walut niż oficjalne banki czy legalne formy przekazów. System nie wymaga żadnego KYC (weryfikacji tożsamości) ani posiadania konta bankowego, co ułatwia życie ludziom bez formalnych dokumentów. Ponadto przekazy docierają do odległych wiosek, w których brakuje placówek bankowych.
Pewien były urzędnik wysokiego szczebla (w randze sekretarza), który w Departamencie Handlu próbował egzekwować obowiązek wystawiania faktur, ujął to wprost: przedsiębiorcy sprzeciwiają się dokumentowaniu sprzedaży nie dlatego, że jest to trudne, lecz dlatego, że to właśnie nieopodatkowana marża stanowi ich rzeczywisty zysk. Brak paragonu oznacza brak śladu dla organów podatkowych. Konsekwencje tego stanu rzeczy widać w oficjalnych danych rządowych. Przy deficycie budżetowym 2025/2026 rzędu 1,7% PKB wpływy podatkowe nie są w stanie pokryć tej luki – nie dlatego, że stawki podatkowe są zbyt niskie, lecz dlatego, że ogromna część aktywności gospodarczej nigdy nie przybiera formy transakcji podlegającej opodatkowaniu. Brakujące środki uzupełniane są poprzez zaciąganie długów. Niezdolność do skutecznego poboru podatków oraz brak inwestycji są ze sobą ściśle powiązane. Państwo, któremu brakuje dochodów, musi się zadłużać, a zaciąganie pożyczek bez jednoczesnego tworzenia aktywów inwestycyjnych prowadzi do narastania długu. W gospodarce o tak dużym udziale sektora nieformalnego zarówno środki przesyłane przez migrantów zarobkowych, jak i pożyczone pieniądze, są w całości konsumowane – ponieważ jedynie niewielka ich część przepływa przez kanały widoczne dla państwa.
Środki zarobione przez Nepalczyków za granicą, fundusze pozyskane poprzez zadłużanie przyszłych podatników oraz niezrealizowane wpływy podatkowe stanowią jeden problem przejawiający się w trzech obszarach. Wszystko to zostaje skonsumowane, zamiast zostać przekształcone w zdolności produkcyjne. Przekazy pieniężne z zagranicy zwiększają konsumpcję, lecz jednocześnie finansują import, a nie budowę fabryk. Dług publiczny służy finansowaniu bieżących wydatków, a nie infrastruktury. Gospodarka w dużej mierze nieformalna pozbawia państwo dochodów niezbędnych do utrzymania systemów edukacji i ochrony zdrowia, które mogłyby podnieść produktywność. Żaden z tych strumieni kapitału nie zwiększa krajowych oszczędności, nie rozszerza potencjału produkcyjnego i eksportowego Nepalu ani nie przerywa błędnego koła opisanego przez Ragnara Nurksego: niskie dochody prowadzą do niskich oszczędności, te do niskich inwestycji, co skutkuje niską produktywnością i powrotem do niskich dochodów.
Nepalowi nie brakuje – przynajmniej na papierze – napływu kapitału ani zdolności fiskalnych. Kraj ten otrzymuje rekordowe kwoty przekazów pieniężnych z zagranicy, utrzymuje wskaźnik zadłużenia, który większość gospodarek uznałaby za możliwy do opanowania, a jego ściągalność podatków wypada lepiej niż w krajach sąsiednich. Brakuje mu natomiast zdolności instytucjonalnych, by przekuć te atuty w wyższą produktywność: gospodarki na tyle sformalizowanej, by umożliwić skuteczne opodatkowanie, systemu edukacji, który rzeczywiście rozwija kompetencje oraz państwa, które zaciąga dług w celu realizowania projektów inwestycyjnych, a nie jedynie po to, by „jakoś przetrwać”. To, czy instytucje w Nepalu zdołają dokonać tej zmiany, czy też każdy kolejny napływ środków będzie jedynie finansował tę samą konsumpcję i utrwalał ten sam mechanizm pułapki to największe wyzwanie nowego młodego premiera Balena. Warto za niego trzymać kciuki, bo Nepal jest doprawdy fascynującym krajem, który wytworzył niezwykłą kulturę przyciągającą turystów z całego świata.
A jest co zobaczyć. W samym Kathmandu wszystko toczy się wokół centralnie położonego Durbar Square, czyli Placu Królewskiego, stanowiącego serce dawnej stolicy z historycznymi pałacami któlewskimi, w tym rezydencją żywej bogini Kumari oraz misternie zdobionymi świątyniami. Zobaczyć trzeba też Świątynię Małp – starożytną stupę buddyjską (Swayambhunath) na wzgórzu z ładnym widokiem na miasto, Boudhanath, czyli jedną z największych stup buddyjskich na świecie z licznymi mnichami buddyjskimi z pobliskich klasztorów. Wreszcie wrażenie na mnie zrobiło Pashupatinath, czyli święte hinduistyczne sanktuarium nad rzeką Bagmati, gdzie widziałem tradycyjne ceremonie kremacji. Niedaleko stolicy warto wybrać się do Nagarkot, wzgórza widokowego z piękną panoramą Himalajów. Poza Kathmandu Nepal to Himalaje i trekkingi, z których najpopularniejsze to trekking do bazy pod Everestem (Everest Base Camp), leniwi i z dużym portfelem mogą dolecieć tam helikopterem oraz Annapurna Circuit. Są jeszcze historyczne królewskie miasta Patan i Bhaktapur, zachwycające średniowieczną architekturą i pałacami. Jeśli komuś to wszystko nie wystarcza, może jeszcze odwiedzić Lumbini, miejsce narodzin Buddy z klasztorami z różnych krajów świata. Doprawdy trudno nie zakochać się w tym kraju, jakże różnym od większości znanych miejsc na świecie.






Komentarze